Reklama

Papież: model gospodarki musi się zmienić

2019-05-03 17:18

vaticannews / Watykan (KAI)

Grzegorz Gałązka

Model gospodarki musi ulec zmianie. Dotyczy to wszystkich jej gałęzi, również przemysłu wydobywczego – powiedział Papież podczas spotkania z uczestnikami watykańskiej konferencji na temat: „Przemysł wydobywczy dla dobra wspólnego”. Franciszek wyraził zadowolenie, że do Watykanu przyjechali zarówno dyrektorzy firm wydobywczych, jak i przedstawiciele społeczności, które z działalnością tego przemysłu są związane. Podkreślił, że taki dialog jest niezbędny, aby skutecznie odpowiedzieć na wołanie ziemi i krzyk biednych.

Cytując obszernie swą ekologiczną encyklikę Laudato sí Papież stwierdził, że trudna sytuacja naszej planety jest konsekwencją modelu gospodarki nastawionego wyłącznie na zysk i wierzącego naiwnie w możliwość nieograniczonego rozwoju. Odnosząc się bezpośrednio to tematu obrad, przypomniał trzy zasady.

Pierwsza to wymóg, aby działalność wydobywcza służyła dobru całej ludzkiej społeczności. Wynika to z powszechnego przeznaczenia dóbr natury. Franciszek nawiązał do Synodu Biskupów o Amazonii. W tym kontekście podkreślił potrzebę szczególnego docenienia ludności tubylczych, których nie można traktować jako jedną z wielu mniejszości. Ludy Amazonii uczą nas, że ziemia to dar Boga, przestrzeń święta, a nie tylko jedno z dóbr gospodarki.

Drugą zasadą wskazaną przez Papieża jest centralna pozycja osoby ludzkiej. To jej ma służyć przemysł wydobywczy, a nie na odwrót – powiedział Franciszek.

Reklama

"Każda osoba jest cenna w oczach Boga, a jej podstawowe ludzkie prawa są święte i niezbywalne, bez względu na jej pozycję społeczną, czy ekonomiczną. Dbanie o ochronę i dobrobyt osób zaangażowanych w działalność wydobywczą, podobnie jak poszanowanie podstawowych praw człowieka, wspólnot lokalnych i tych, którzy stają w ich obronie, to zasady, które nie podlegają dyskusji. Nie wystarczy społeczna odpowiedzialność przedsiębiorstw. Trzeba zapewnić, że działalność kopalni będzie służyć integralnemu rozwojowi każdej osoby i całej społeczności".

Trzecią zasadą, na którą zwrócił uwagę Papież jest budowanie gospodarki o obiegu zamkniętym. Chodzi tu o ograniczenie wydobycia, a także o umiejętność ponownego wykorzystania surowców i ich odzyskiwania z odpadów. Franciszek podkreślił, że stawką jest przyszłość naszej planety i dobro przyszłych pokoleń.

Tagi:
gospodarka Franciszek

Złote kurki z gazem

2018-12-11 12:41

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 50/2018, str. 12-13

Historia jak z literatury gatunku political fiction, ale to nie fikcja, lecz do bólu realna polityka. Są w niej sprzedajni, lub tylko nieroztropni, politycy wysokich szczebli, zachodni biznesmeni i rosyjscy oligarchowie, szczwani lobbyści, szpiedzy oraz bardzo wpływowi dobrzy koledzy z KGB i Stasi

Wojciech Boguszewski

Schyłek lat 90. ubiegłego wieku, rosyjska wojna w Czeczenii przeradza się w zbrodnię wymykającą się regułom gry wojennej, rosyjskich żołnierzy osobiście zagrzewa do boju nowy przywódca narodu – Władimir Władimirowicz Putin.

Putin jeszcze długo będzie w Czeczenii robił, co mu się podoba, a najbardziej zagorzali zachodni krytycy rosyjskiego bestialstwa w Czeczenii – kanclerz Niemiec Gerhard Schröder oraz premier Finlandii Paavo Lipponen – osobiście i szybko przyczyniają się do ocieplenia stosunków z Rosją; w 2000 r. Putin gości w Niemczech, a w 2001 – w Finlandii, gdzie jest przyjmowany, jakby nic złego się nie działo.

Gdy wkrótce pojawia się pomysł zbudowania Gazociągu Północnego na dnie Bałtyku, obydwaj panowie – Schröder i Lipponen – będą już wysoko opłacanymi lobbystami tego kontrowersyjnego przedsięwzięcia.

Metody łamania przeciwników

W 2006 r. powstaje spółka AG Nord Stream z siedzibą w Szwajcarii – jest to konsorcjum niemieckich spółek E.ON i BASF oraz rosyjskiego Gazpromu – a jej dyrektorem generalnym zostaje na całe 10 lat niejaki Matthias Warnig, związany z Gazpromem, z Bankiem Rosija. Nie jest tajemnicą, że w latach 1974-89

Warnig był funkcjonariuszem Stasi, policji bezpieczeństwa NRD. Wówczas to w Dreźnie współpracował z Putinem, który w drezdeńskiej placówce KGB był oficerem wywiadu. Dziwnym zbiegiem okoliczności obaj panowie podjęli niezwykle sprawną współpracę przy projekcie Nord Stream.

Początkowo był to pomysł budzący wiele sprzeciwów oraz wątpliwości, ale wkrótce wszystko zaczęło iść jak po maśle. Jens Hovsgaard w książce pt. „Szpiedzy, których przyniosło ocieplenie” stawia tezę, że to właśnie dzięki doświadczeniom wyniesionym z komunistycznych służb – dzięki przemyślnie przebiegłym działaniom – Putinowi i jego przyjaciołom z dawnych lat udało się przełamać największe opory wobec Nord Stream.

Najważniejsza była akceptacja Berlina, jako że rurociąg ma przebiegać przez wody terytorialne Rosji i Niemiec. Z kanclerzem Schröderem nie było kłopotu, wszak już od dawna był przyjacielem Putina.

Umowa między Rosją a Niemcami została podpisana 2 tygodnie przed niemieckimi wyborami parlamentarnymi we wrześniu 2005 r., po których Schröder przestał być kanclerzem. Wkrótce objął niezwykle lukratywne stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej konsorcjum powołanego do budowy gazociągu. Mimo pewnych dyskusji, wątpliwości i niesmaku, który pozostał po przejściu czołowego niemieckiego polityka na pozycję lobbysty, ideę budowy gazociągu po dnie Bałtyku poparła także jego następczyni – kanclerz Angela Merkel.

Od Wyborgu w obwodzie kaliningradzkim do Lubomina w Niemczech w dnie Bałtyku wyryto więc rów o długości 1222 km, w którym ułożono gazociąg. Prace trwały od 2010 do 2012 r.

Jako że tylko odcinki końcowe przebiegają przez wody terytorialne Rosji i Niemiec, a większość gazociągu musi być położona w strefach ekonomicznych Finlandii, Szwecji i Danii, spółka Nord Stream musiała uzyskać zgodę tych trzech krajów. Odpowiednie podchody polityczno-biznesowe prowadzono przez kilka lat. Znamienne jest to, że z góry założono, iż z Polską, Litwą, Łotwą i Estonią tego rodzaju uzgodnienia byłyby niemożliwe, więc ominięto wody terytorialne tych krajów.

Caryca Dagmara wraca do Petersburga

Danii bardzo zależy na ociepleniu nie najlepszych od 2002 r. – po zgodzie duńskich władz na organizację Kongresu Czeczeńskiego w Kopenhadze, co zaowocowało wezwaniem Putina do bojkotu przez Rosjan wszystkiego, co duńskie – stosunków z Rosją, łakomie patrzy na nieprzebrane możliwości eksportu duńskich towarów do tego ciągle wygłodniałego kraju.

W 2003 r. podczas kolejnej konferencji Unia-Rosja duński premier Anders Fogh Rasmussen przekazuje prezydentowi Putinowi specjalny podarunek – duńska firma odrestauruje dziedziniec Pałacu Zimowego według szkiców carycy Dagmary, Dunki z pochodzenia, która była żoną cara Aleksandra III.

Caryca Dagmara, która żyła w XIX wieku, ma do odegrania znaczącą rolę w przełamywaniu lodów między Rosją i Danią w XXI wieku, a zwłaszcza wpłynie na powodzenie projektu Nord Stream. Dagmara zmarła w 1928 r. w Danii i tam została pochowana, teraz – podkreśla Putin – na specjalne życzenie narodu rosyjskiego odbędzie się ponowny pochówek carycy w petersburskiej katedrze Piotra i Pawła. Uroczystość odbywa się w 2006 r., jej koszty ponoszą Duńczycy.

Jednak do ponownego otwarcia się Rosji na Danię dochodzi dopiero, gdy rząd Larsa Lokke Rasmussena udziela zgody na przeprowadzenie gazociągu Nord Stream przez duńskie wody terytorialne. Ożywia się handel rosyjsko-duński, wielki biznes się cieszy, jest obietnica wielkich dostaw rosyjskiego gazu – miliard metrów sześciennych rocznie przez 20 lat – jednak niektórzy duńscy politycy przypominają swym entuzjastycznie nastawionym kolegom, że Rosja używa energii jako broni, że w każdej chwili może zakręcić kurki, jak to niedawno było na Ukrainie.

Dania udziela swej zgody jako pierwsza i w gruncie rzeczy bez debaty publicznej, w cieniu gabinetów politycznych i dyskretnego lobbingu. W tej sprawie w Finlandii dochodzi do pięciu wielkich debat publicznych, a w Szwecji odbywają się trzy takie debaty oraz otwarta debata parlamentarna.

Największe dyskusje Nord Stream budzi w Szwecji, gdzie pada więcej pytań o wpływ gazociągu na ekosystem Bałtyku, o niebezpieczeństwa związane z toksycznymi pozostałościami po II wojnie światowej. Ostatecz-

nie jednak kończy się na podpisaniu zgody, do czego walnie przyczynia się minister spraw zagranicznych Carl Bild, który wcześniej przez wiele lat zasiadał w zarządzie wielkiej spółki naftowej i zachował sporą część jej akcji.

W Finlandii podobną rolę odgrywa wpływowy Paavo Lipponen, dawny premier tego kraju, obecnie suto opłacany przez Gazprom lobbysta Nord Stream.

Jak Klondike

Wydaje się, że zainteresowani widzą tylko korzyści. Przymykają oko na to, że wszelkie badania środowiskowe, ocena ewentualnych niebezpieczeństw prowadzone są jednostronnie przez Rosję lub pod jej kontrolą (m.in. duńska firma, u której zamówiono tego rodzaju badania, jest związana interesami z Gazpromem).

Do dziś nie wiadomo, czy i jak usunięto z dna Bałtyku wojenne pozostałości broni chemicznej i biologicznej. Nie oszacowano szkód poczynionych przez budowę gazociągu środowisku naturalnemu wód i dna Bałtyku. Wystarczyło zapewnienie Rosji, że wszystko odbyło się bez przeszkód, że dochowano szczególnej staranności, bo przecież w budowie uczestniczyła znakomita Flota Bałtycka, a bezzałogowe batyskafy układały instalacje. A i sama Rosja nie przedstawiła ekspertyz dotyczących rosyjskich wód terytorialnych.

Mimo szumu wywołanego przez media, mimo pytań o korupcyjne podłoże, o brak rzetelnych analiz przyrodniczo-środowiskowych, o geopolityczne konsekwencje gazociągu Dania, Finlandia i Szwecja właściwie bez większych problemów podejmują decyzję umożliwiającą Putinowi ekspansję na Zachód.

Rosyjski przywódca dobrze wie, jak się dziś zdobywa Zachód. Wie, że w istocie przy podejmowaniu pozytywnej decyzji o przeprowadzeniu Nord Stream wszystkich zaślepia to, iż – jak mówi jeden z zainteresowanych zachodnich potentatów biznesowych – Rosja jest jak Klondike.

Jednym z założeń prezydentury Putina jest postawienie rosyjskiej gospodarki na nogi, co, jego zdaniem, będzie możliwe tylko przy potraktowaniu ogromnych rosyjskich złóż ropy naftowej i gazu ziemnego jako podstawowego narzędzia polityki nie tylko gospodarczej, ale przede wszystkim zagranicznej.

Z pewnością sam Władimir Władimirowicz i jego najbliższe otoczenie nie posiadają się z radości. A Europa Zachodnia – zdaniem jej czołowych polityków – nie ma powodu do jakichkolwiek obaw, bo za pomocą Nord Stream z Rosją połączył ją dozgonnie obopólny złoty interes. Wierzy, że będzie miała dużo taniego gazu i że nikt nigdy nie zakręci tych złotych kurków z gazem.

Gorączka gazu

Nie minęło pięć lat od uroczystego odkręcenia wielkiego kurka z gazem w niemieckim Lubominie, a już pojawia się ciąg dalszy – Putin swoimi sposobami przekonuje zachodnich polityków, że budowa Nord Stream 2 to po prostu konieczność. Ten gazociąg ma biec równolegle do poprzedniego. Budowa ma być zakończona już w 2019 r.

Historia się powtarza. Tym razem jednak Zachód otrząsa się błyskawicznie z oburzenia na Rosję, decyzja o nowym gazowym układzie z Rosją zapada już w niespełna dwa lata po aneksji Krymu. Bo tu nie chodzi o politykę, lecz o czysty biznes – zapewniają czołowi europejscy politycy.

Przed budową Nord Stream trudnością polityczną była sprawa Czeczenii; wielu zachodnich polityków jeszcze wtedy uważało, że nie godzi się robić interesów z kimś, kto dopuszcza się masowej zbrodni na ludności cywilnej. Dziś to brzmi jak bajka dla grzecznych dzieci.

Tym razem sprawy toczą się szybciej, choć według podobnego scenariusza. Zgody poszczególnych krajów są wydawane niemal automatycznie, a szwedzki rząd tłumaczy tę obecną uległość tym, że prawo krajowe i międzynarodowe nie daje mu możliwości odrzucenia takiego wniosku.

Podczas gdy kraje zachodnie są pewne, że robią złoty interes, uzależniając się w ogromnym stopniu od dostaw rosyjskiego gazu, Polska, kraje bałtyckie i Ukraina mogą się obawiać najgorszego. Rosja już zapowiada, że tranzyt przez Ukrainę może być utrzymany pod warunkiem zawarcia nowego, korzystniejszego dla niej kontraktu. Jednakże w skrajnym przypadku już w 2019 r. może nawet zaprzestać przesyłania gazu rurociągiem ukraińskim, bo przecież Europa Zachodnia będzie dostatecznie zaopatrzona drogą bałtycką.

A może będzie realizowany jeszcze gorszy scenariusz – ostrzega zachodnich kolegów premier Mateusz Morawiecki podczas hamburskiej konferencji nt. przyszłości stosunków transatlantyckich – bo „jeżeli okaże się, że ukraiński system przesyłu gazu jest już niepotrzebny, to co powstrzyma Putina przed wmaszerowaniem do Kijowa? (...) Teraz jest zależny od przesyłu gazu przez Ukrainę i musi się liczyć z ogromnymi reperkusjami skutków takiej decyzji, bo ten przesył to główne źródło zasilania rosyjskiego budżetu. Jeżeli powstanie Nord Stream 2, nie będzie już od tego zależny”. Europa Zachodnia ani polskich obaw, ani polskich przestróg nie traktuje serio. A tymczasem słowa przestrogi polskiego premiera już się sprawdzają, bo oto Rosja zablokowała ukraińskie porty w Mariupolu i Biedriańsku na Morzu Azowskim. Nasuwa się pytanie, czy Bałtyk nie podzieli kiedyś losu Morza Azowskiego...

Wokół Nord Stream 2 toczy się wielka gra energetyczno-geopolityczna, w której Rosja – być może tylko tymczasowo – gra w jednym zespole z upojonymi zwycięstwem krajami Europy zachodniej. Po stronie polskiej i ukraińskiej do tej gry włączają się Stany Zjednoczone, które nie wykluczają możliwości podjęcia działań zmierzających do powstrzymania lub „podminowania” budowy Nord Stream 2. Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo zadeklarował w Brukseli współpracę z Kijowem w tej sprawie. Oświadczył, że Stany Zjednoczone, w przeciwieństwie do krajów zachodnioeuropejskich, „nigdy nie zaakceptują aneksji Krymu przez Federację Rosyjską”. Ponadto zagroził dalszymi sankcjami wobec Rosji.

Tymczasem na wodach terytorialnych Niemiec i Finlandii trwa układanie nowych rur. Ułożono już pierwsze 100 km, o czym z wielką satysfakcją poinformował w październiku br. rzecznik Nord Stream 2.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: Netflix stracił na aborcyjnym szantażu

2019-07-22 18:40

Vaticannews.com

Netfilix stracił w minionym kwartale 126 tys. subskrybentów w USA. Obrońcy życia wiążą te wyniki z bojkotem amerykańskiego giganta show biznesu, po tym, jak podjął się on bezpardonowej walki o aborcję w stanie Georgia.

W minionym kwartale Netflix odnotował najgorsze wyniki w swej historii. Po raz pierwszy od ośmiu lat ubyło mu subskrybentów, podczas gdy prognozy przewidywały wzrost o 352 tys.

Warto pamiętać, że pod koniec maja do bojkotu Netflixa wezwali obrońcy życia. Amerykańska firma szantażowała bowiem władze stanu Georgia, który przyjął nowe antyaborcyjne prawo. Ogranicza ono aborcję do momentu, w którym wykrywalne jest bicie serca dziecka, czyli do ok. 6 tygodnia ciąży. Netflix zapowiedział, że jeśli prawo wejdzie w życie, to zaprzestanie tam swoich produkcji i wycofa inwestycje. Przemysł filmowy ma tymczasem wielkie znaczenie dla stanu Georgia. Zatrudnia on 92 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tegoroczne warszawskie pielgrzymki na Jasną Górę

2019-07-23 13:19

lk / Warszawa (KAI)

Młodzież i studenci, niepełnosprawni z opiekunami, mieszkańcy stołecznej Pragi i uczestnicy „Pielgrzymki Matki” - 308. Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej wyruszą 5 i 6 sierpnia na Jasną Górę. Kilka dni później na pątniczy szlak wyruszą stołeczni rowerzyści.

Bożena Sztajner/Niedziela

Wśród różnych propozycji na wakacje z Bogiem znaczące miejsce zajmują zawsze pielgrzymki piesze na Jasną Górę – szczególnie te wędrujące na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 15 sierpnia, ale także te zmierzające ku tronowi Matki Bożej Częstochowskiej na uroczystości 26 sierpnia. Co roku z Warszawy rusza kilka pątniczy wypraw, bierze w nich udział wiele osób, od młodzieży i studentów poprzez długoletnich pielgrzymów aż po osoby niepełnosprawne i ich opiekunów.

Piesza Praska Pielgrzymka Rodzin

Jako pierwsza wyruszy ze stolicy 36. Piesza Praska Pielgrzymka Rodzin. Rozpocznie się tradycyjnie 5 sierpnia rano uroczystą Eucharystią w Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej, w parafii Narodzenia Pańskiego na Witolinie (ul. Ostrobramska 72).

Licząca zwykle około 600 osób rzesza pielgrzymów będzie szła trasą z Warszawy przez Glinki, Warkę, Białobrzegi i inne miejscowości, by po pokonaniu 315 km stanąć na Jasnej Górze 14 sierpnia, w przeddzień głównych uroczystości maryjnych.

Wśród pięciu grup pielgrzymkowych jedna jest wyjątkowa – stanowiąca ewenement wśród innych pielgrzymek tzw. Grupa Biała, w której pielgrzymują dzieci. Niecodzienny klimat i atmosfera modlitwy, wspólne świadectwo wiary, każdego dnia pogłębiające się doświadczenie wspólnoty w tym roku będzie przeżywane pod hasłem "W mocy Bożego Ducha".

Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna

Rano 5 sierpnia na Jasną Góre wyruszy też XXXIX Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna. W tym roku jej hasłem przewodnim będą słowa „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”, wypowiedziane przez św. Jana Pawła II podczas uroczystej Mszy św. inaugurującej jego pontyfikat.

Tegoroczną nowością jest elektroniczny system zapisów na pielgrzymkę, czynny od dnia 1 czerwca pod adresem e-wapm.pl. Nie likwiduje on jednak stacjonarnego punktu rejestracji przy kościele św. Anny.

– Mamy szczerą nadzieję, że od tej pory na Krakowskim Przedmieściu pielgrzymi będą mogli szybciej odebrać pakiety i uniknąć stania w kolejkach. Jeśli nie jesteście za pan brat z technologią – nie lękajcie się, również na miejscu służby zapisów będą wam w stanie pomóc w okiełznaniu nowego procesu rejestracji – zapewniają służby pielgrzymkowe.

Pielgrzymka wyruszy zaraz po Mszy św. sprawowanej o godz. 5.30 w kościele akademickim św. Anny na Krakowskim Przedmieściu.

Piesza Pielgrzymka Niepełnosprawnych

Tego samego dnia sprzed kościoła parafialnego św. Józefa Oblubieńca na warszawskim Kole wyruszy na Jasną Górę 28. Piesza Pielgrzymka Niepełnosprawnych. Pątniczą wyprawę organizuje Katolickie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej.

Pielgrzymka rozpocznie się 5 sierpnia Mszą św. odprawioną o godz. 6.00 w kościele św. Józefa przy ul. Deotymy 41 w Warszawie. Na Jasną Górę pątnicy dotrą 14 sierpnia ok. godz. 17.00. Zapisy przyjmowane będą od 2 do 4 sierpnia w kościele św. Józefa w godz. 9.00-19.00 oraz w dniu wyjścia pielgrzymki lub na trasie. Przy zapisach osoba niepełnosprawna powinna wskazać swojego opiekuna i wypełnić kartę medyczną (chodzi o informację o przyjmowanych lekach).

Historia pielgrzymki sięga roku 1992, gdy niepełnosprawni, którzy do tej pory brali udział w ogólnych pielgrzymkach z Warszawy na Jasną Górę zgłosili postulat zorganizowania własnej pielgrzymki, dostosowanej do potrzeb pątników na wózkach.

Należało w szczególny sposób wytyczyć trasę, tak żeby większą część stanowiły odcinki z dobrą nawierzchnią, zapewnić dobre warunki noclegowe, zorganizować sprzęt i serwis techniczny, znaleźć wielu zdrowych wolontariuszy, gotowych do dziesięciodniowej opieki nad osobami niepełnosprawnymi. Zadania te wziął na siebie doświadczony kwatermistrz WAPD - ks. Stanisław Jurczuk wraz z ekipą.

Pierwsza pielgrzymka liczyła 250 pątników, zdrowych i niepełnosprawnych. Od tego czasu każdego roku przybywa pielgrzymów (w 2002 r. było ich ok. 900, w tym 100 na wózkach inwalidzkich). Przybywa także gości z zagranicy, którzy dzielą z Polakami trudy pielgrzymowania.

Warszawska Pielgrzymka Piesza

Dzień później, 6 sierpnia pod hasłem "Jasnogórska Matka Życia" wyruszy sprzed kościoła oo. paulinów 308. Warszawska Pielgrzymka Piesza. Mszy św. na rozpoczęcie wędrówki na Jasną Górę będzie przewodniczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

"Warszawska Pielgrzymka Piesza, określana mianem „Pielgrzymki Matki”, wyruszy na pątniczy szlak z Warszawy na Jasną Górę w Święto Przemienienia Pańskiego w dniu 6 sierpnia 2019 r. Kontynuujemy tym samym dzieło, które zostało zapoczątkowane przez o. Innocentego Pokorskiego w 1711 r. w Kościele pod wezwaniem Ducha Świętego w Warszawie" - informuje w zaproszeniu na pątniczy szlak o. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu św. Pawła I Pustelnika.

Tegorocznemu pielgrzymowaniu będzie towarzyszyć intencja beatyfikacji sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. "Ten gorliwy czciciel Matki Bożej Jasnogórskiej swego czasu złożył akt osobistego oddania się w niewolę Maryi. Wyraził go słowami: „Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę (…). Wszystko, cokolwiek czynić będę przez Twoje ręce Niepokalane, Pośredniczko łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej – Soli Deo!” - przypomniał o. Chrapkowski.

Jak dodał: "Żyjemy w niełatwych czasach, w których nasza wiara i wierność Bogu oraz Kościołowi jest wystawiana na wiele niebagatelnych prób. Niech to zawierzanie Prymasa Tysiąclecia, któremu przyszło także walczyć o wiarę i Kościół w innym trudnym okresie, nawet za cenę uwięzienia, będzie dla każdego z nas zachętą i inspiracją, aby na doświadczenia, które w nas uderzają, także odpowiedzieć bezgranicznym zawierzeniem się Bogu poprzez oddanie się Maryi z Jasnej Góry".

Zapisy: na stronie www.paulini.com.pl od 15 lipca do 2 sierpnia oraz w dolnym kościele (ul. Długa 3) w dniach 2-5 sierpnia.

Na rowerach sprzed Świątyni Opatrzności Bożej

Z intencją dziękczynną za 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Ojczyzny w kierunku Jasnej Góry wyruszą w niedzielę 11 sierpnia warszawscy rowerzyści. Wyprawa zostanie poprzedzona Mszą św. o godz. 8.00 w Świątyni Opatrzności Bożej.

W drodze na Jasną Górę rowerzyści odwiedzą kilka sanktuariów, w tym bł. Honorata Koźmińskiego w Nowym Mieście nad Pilicą, Św. Rodziny w Studziannej i św. Anny w Świętej Annie. Każdy z pielgrzymów zostanie wyposażony w silikonowy różaniec na rękę oraz wysokiej jakości siatkową kamizelkę ostrzegawczą odblaskową. Grupa powinna dotrzeć na jasnogórskie wały 14 sierpnia po południu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem