Reklama

Świat

Beatyfikacja pierwszej świeckiej Meksykanki

W bazylice Matki Bożej z Guadalupe w Mieście Meksyk odbyła się 4 maja beatyfikacja pierwszej świeckiej Meksykanki. Na ołtarze została wyniesiona Maria Concepción „Conchita” Cabrera de Armida (1862-1937) - matka, żona, mistyczka, inspiratorka założenia zgromadzeń zakonnych i pisarka.

[ TEMATY ]

beatyfikacja

świeccy

Meksyk

wikipedia.org

Przewodniczący uroczystości z udziałem ponad 80 biskupów prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu odczytał beatyfikacyjny list apostolski papieża Franciszka. Przy aplauzie zgromadzonych na ołtarz wniesiono relikwię nowej błogosławionej (bandaż ze śladami jej krwi) - zrobili to jej wnuczka, s. Consuelo Armida i Jorge Guillermo Treviño, uzdrowiony za wstawiennictwem bł. Marii Concepción.

Mówiąc w homilii o nowej błogosławionej, kard. Becciu wskazał, że „piękno i siła jej świadectwa polega na tym, że już w młodości oddała się Miłości absolutnej: Bogu”. - Wybór Boga jako Miłości absolutnej oznacza przyjęcie jego woli - wskazał hierarcha. Dodał, że szczęście polega właśnie na podporządkowaniu się woli Bożej, a nie na podążaniu za własnymi pomysłami.

Prefekt Kongregacji zwrócił uwagę na oddanie, z jakim bł. Concepción pełniła rolę żony i matki dziewięciorga dzieci, jej głęboką wiarę, ożywianą modlitwą przed Najświętszym Sakramentem, a także jej „bezgraniczną miłość”, wyrażającą się w czynach miłosierdzia. Jej relacja z Bogiem „charakteryzowała się także głęboką więzią mistyczną z Chrystusem, z której wyrastała matczyna wielkoduszność duchowa”.

Reklama

María Concepción Cabrera de Armida, zwana potocznie Conchitą, urodziła się 8 grudnia 1862 r. w San Luis Potosí w środkowym Meksyku jako siódme z 12 dzieci w zamożnej, ale otwartej na innych rodzinie. Od dziecka wyróżniała się głęboką wiarą, żywiąc szczególną część do Jezusa w Eucharystii. Jednocześnie interesowała się muzyką i poezją, grała na fortepianie i lubiła śpiewać.

W 1884 r., mając niespełna 22 lata, poślubiła Francisco Armidę, z którym w latach 1885-99 miała 9 dzieci. W 1895 r. rodzina przeniosła się do miasta Coyoacán koło Miasta Meksyku i tam w 1901 r. zmarł jej mąż, a wkrótce potem jej troje dzieci. Wdowa przyjęła te trudne chwile w duchu pełnego poddania się woli Bożej. Zaczęła pogłębiać swe życie duchowe i religijne, nie zaniedbując przy tym wychowania dzieci. Jak sama wspominała, w pełni zaufała Panu i starała się naśladować do końca Maryję. Nie wyszła po raz drugi za mąż ani nie wstąpiła do zakonu, pozostała jednak bardzo blisko związana z Kościołem.

Według biografów Conchity bardzo istotnym elementem, punktem zwrotnym w jej życiu duchowym stało się widzenie Krzyża Apostolatu, gdy w 1889 r. modliła się i brała udział w rekolekcjach w kościele jezuitów w swym mieście rodzinnym. Uświadomiła sobie wówczas ze szczególną siłą, że jej powołaniem ma być macierzyństwo dusz, a zwłaszcza duchowe macierzyństwo kapłanów. Początkowo wyrażało się to w ogólnym przeświadczeniu, że ma się starać o to, aby wszyscy ochrzczeni zostali zbawieni i uświęceni, jak pragnął tego od niej Pan, ale z czasem uzmysłowiła sobie, że takiego duchowego wsparcia potrzebują przede wszystkim kapłani, a wzorem była dla niej Maryja.

Reklama

W 1903 r. poznała ks. Félixa de Jesús Rougiera, który został jej kierownikiem duchowym i wraz z którym w 1914 r. założyła Zgromadzenie Misjonarzy Ducha Świętego. Zanim to jednak nastąpiło, Conchita powołała do życia szereg innych stowarzyszeń: Dzieła Krzyża i Apostolat Krzyża (1894), Zgromadzenie Sióstr Krzyża Najświętszego Serca Jezusowego (1897), Przymierze Miłości z Najświętszym Sercem Jezusowym (1909) i Bractwo Kapłańskie Chrystusa Kapłana (1912). Wszystkie te wspólnoty stawiały sobie za zadanie rozwijanie i pogłębianie życia duchowego, szczególnie wiary w Jezusa Eucharystycznego i Jego zbawczy Krzyż.

13 listopada 1913 r. przyjął ją na audiencji w Rzymie św. Pius X, który udzielił jej zgody a nawet polecił powołanie do życia w rok później Zgromadzenia Kapłanów Krzyża pod nazwą Zgromadzenie Misjonarzy Ducha Świętego.

Conchita miała w swym życiu kilku kierowników duchowych, w tym 3 przyszłych arcybiskupów i biskupów, a wszyscy oni byli wybitnymi teologami i specjalistami w dziedzinie duchowości.

Gdy w 1926 r. do władzy doszedł Plutarco Elías Calles ze swoim ostrym antyklerykalnym programem działania, rozpoczynając walkę z Kościołem, Conchita wielokrotnie udzielała schronienia ściganym i prześladowanym księżom.

Niestrudzona i niezachwiana w swym działaniu i oddaniu Kościołowi Maria Concepción Cabrera de Armida zmarła 3 marca 1937 r. w opinii świętości w Mieście Meksyku w wieku niespełna 75 lat. Pozostawiła po sobie 46 prac ogłoszonych drukiem i 158 tomów rękopisów, Ze wszystkich tych dzieł wypływa głębokie życie duchowe i troska o kapłanów.

Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się 15 lutego 1974 r., a 15 maja tegoż roku jej doczesne szczątki przeniesiono do domu misjonarzy Ducha Świętego w stolicy. W 1999 r. św. Jan Paweł II podpisał dekret uznający Conchitę za czcigodną służebnicę Bożą.

2019-05-05 18:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Współpraca ze świeckimi to nasza przyszłość – uważa generał jezuitów

2020-07-31 20:44

[ TEMATY ]

duchowość

zakon

świeccy

jezuici

Vatican News

Obchodzimy dziś wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, założyciela jezuitów. Na świecie jest dziś coraz mniej członków tego zakonu. Aby ocalić dzieła, które prowadzą, m.in. domy rekolekcyjne i szkoły, konieczna jest współpraca ze świeckimi. Zdaniem generała zakonu dla Towarzystwa Jezusowego jest to wielka szansa. „Staramy się jak największej ilości świeckich osób zaszczepić duchowość ignacjańską. «Ćwiczenia duchowne» nie są wyłącznie dla księży i sióstr zakonnych. Pisał je człowiek świecki, żołnierz. Dopiero później został kapłanem” – wyjaśnia wenezuelski zakonnik.

Celem Ćwiczeń jest osobiste przylgnięcie człowieka do Chrystusa. „Są idealnym narzędziem wzrostu duchowego dla każdego chrześcijanina. Pozwalają nabyć wewnętrzną wolność, która jest niezbędna, aby czynić to, co trzeba, a nie to, do czego popychają nas nasze słabości” – uważa o. Arturo Sosa.

Ignacy, gdy pisał Ćwiczenia był człowiekiem świeckim.

„W sercu ignacjańskiej duchowości znajduje się osobiste i głębokie spotkanie z Jezusem Chrystusem, które prowadzi do takiej znajomości Boga, że jesteśmy w stanie odnajdywać Go we wszystkim i przez cały czas. Spotkanie z Jezusem staje się doświadczeniem wyzwalającym, gdyż dzięki niemu nabywamy wewnętrzną wolność, która jest warunkiem kierowania przez Ducha Świętego. Mowa tu o pełnej dyspozycyjności do czynienia tego, co Bóg chce, bez przywiązania do jakiejkolwiek osoby, miejsca czy instytucji – powiedział w wywiadzie dla papieskiej rozgłośni generał jezuitów. – Bardzo się cieszę, że Ćwiczenia są dziś tak popularne wśród ludzi świeckich. Świeccy nie tylko korzystają z rekolekcji, ale i towarzyszą innym w ich przeżywaniu. W obecnym czasie zależy nam na tym, aby nadać pracy ze świeckimi szczególne znaczenie. Chcemy przekazać to doświadczenie Ćwiczeń jak największej liczbie osób. Bardzo cieszy choćby recepcja Ćwiczeń w Ameryce Łacińskiej. To dar od Pana.“

CZYTAJ DALEJ

Chłopak z krzyżem dotarł na Jasną Górę

2020-07-30 14:07

[ TEMATY ]

Jasna Góra

BPJG

Michał Ulewiński, 27-latek, który od miesiąca przemierza Polskę z 15-kilogramowym krzyżem na plecach i błaga o nawrócenie narodu, przybył w środę, 29 lipca na Jasną Górę.

Michał wyruszył w swą wędrówkę 24 czerwca z miejscowości Różaniec w woj. warmińsko-mazurskim, by przemierzając Polskę z krzyżem na plecach, modlić się o nawrócenie narodu i odkupienie grzechów Polaków. Jego wędrówka ma potrwać do września. Chce, by trasa pielgrzymki wyznaczyła krzyż na mapie Polski.

Pielgrzym przemierza Polskę w lnianym płaszczu pokutnym i w sandałach, a w ręce niesie różaniec. Ma tylko plecak i nie ma żadnych pieniędzy, korzysta z łask ludzi, którzy dadzą mu coś do jedzenia lub zapewnią miejsce do spania.

„Wydaje mi się, że kilometrów mam już około 1000 - szacuje Michał w rozmowie z Radiem Jasna Góra - Dzień zawsze staram się rozpoczynać modlitwą, potem śniadanie i Msza św. Różaniec towarzyszy mi praktycznie przez cały dzień. Każdego dnia jestem gdzieś zapraszany na obiad, jak zjem, ruszam dalej. Potem jakieś lokum, ale tak naprawdę nie wiem każdego dnia, gdzie będę spał. Pan Bóg się wszystkim opiekuje i naprawdę błogosławi. Jeżeli my zjednoczymy się i wspólnie podejmiemy tę pokutę i Pan Bóg będzie nam błogosławił tak, jak mi błogosławi w tej podróży, to Polska będzie wielkim narodem”.

27-latek osobiste nawrócenie przeżył pod koniec 2015 r: „Poszedłem do spowiedzi i od tego się tak naprawdę wszystko zaczęło, zacząłem żyć z Panem Bogiem fair i budować swoje życie na jego przykazaniach. Cały czas staram się to robić, codziennie się nawracać. Wcześniej moje życie było bardzo dalekie od Boga, na niczym mi nie zależało, imprezy, tak to głównie wyglądało. Teraz jest zmiana o 180 stopni. To była taka religijność tradycyjna, bo trzeba iść do kościoła, nie było tam żadnej głębi, żadnej osobistej relacji z Panem Bogiem”.

Inspiracją do wybrania się w niezwykłą pielgrzymkę były słowa z „Dzienniczka” s. Faustyny oraz czytanie Słowa Bożego. „Studiując pewne fragmenty, po prostu poczułem w sercu, że Bóg chce, żebym podjął taką inicjatywę - wyjaśnia pielgrzym - Żebym nakreślił na Polsce znak krzyża i uzyskał błogosławieństwo do budowania 'państwa Bożego', żeby Polska była takim państwem, jakim Pan Bóg chce. Ale wiedziałem, że do tego potrzebna jest pokuta, więc właśnie taką podjąłem pokutę za każdego Polaka, i mam nadzieję, że owoce będą takie, że po prostu Polacy zrozumieją, że my potrzebujemy tej pokuty”.

Punktem kulminacyjnym pielgrzymowania było zdobycie Giewontu. 20 lipca pielgrzym z krzyżem na plecach stanął z krzyżem na Giewoncie, gdzie odmówił modlitwę w intencji Polski zakończoną słowami „W całym Narodzie i Państwie Polskim - Króluj nam,Chryste!". Po drodze spotykał ludzi, którzy pomagali mu nieść 15-kilogramowy krzyż.

Michał Ulewiński podkreśla, że nie chodzi mu o sławę, czy gromadzenie fanów. „Rozmawiając po drodze z ludźmi, wiele osób przyznaje mi rację, że jest potrzebna ta pokuta, ta zmiana, żeby Polska była jedna. Teraz jest bardzo duży podział, a Pan Jezus mówił, że ‘królestwo wewnętrznie skłócone nie ostoi się’, i tego możemy doczekać, jeżeli się nie nawrócimy”.

Jak się okazuje, Michał na Jasną Górę pieszo przybył po raz pierwszy: „To jest mój pierwszy raz, ale to podobnie, jak nigdy nie byłem na Giewoncie, czy w Wadowicach, także Pan Bóg mi wyznaczył tutaj naprawdę bardzo ciekawą trasę. Tutaj chcę prosić, w 100. rocznicę Cudu nad Wisłą, aby Matka Boża łaskawa zjednoczyła serca wszystkich Polaków”.

Swoją pielgrzymkę Michał Ulewiński relacjonuje na Facebooku i w krótkich nagraniach na kanale YouTube „Państwo Boże".

Podczas swojego pobytu w Częstochowie Michał odwiedził także redakcję "Niedzieli"

Damian Krawczykowski /Niedziela

Michał w odwiedzinach w redakcji "Niedzieli"

CZYTAJ DALEJ

Wiceszef MSZ: dziś o godz. 22.00 wylatuje samolot PLL LOT z pomocą dla Libanu

2020-08-05 18:53

[ TEMATY ]

Liban

wybuch

PAP

W środę o godz. 22.00 wylatuje z lotniska w Warszawie samolot PLL LOT z pomocą dla Libanu - poinformował w środę wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Jak dodał, do Libanu zostanie wysłany zespół medyczny i chemiczny oraz do poszukiwań ludzi pod gruzami, a także sprzęt medyczny i środki opatrunkowe.

"Polska już wczoraj zwróciła się do strony libańskiej z pytaniem o to, czy potrzebne jest wsparcie; MSZ, nasza ambasada w Libanie taki kontakt podjęły, ustalaliśmy także czy wśród ofiar tej tragedii nie ma także obywateli polskich. Na ten moment mogę powiedzieć, że w dalszym ciągu nie mamy jakichkolwiek sygnałów, by polscy obywatele w tym wybuchy ucierpieli" - powiedział wiceszef MSZ

Na ten moment nadal nie mamy jakichkolwiek wiadomości, aby polscy obywatele ucierpieli na skutek eksplozji, do której doszło we wtorek w stolicy Libanu Bejrucie - poinformował w środę wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

Jabłoński podkreślił na konferencji prasowej w Warszawie, że w wyniku wybuchu ucierpiała bardzo duża część Bejrutu - port jest zdewastowany, a duża część dzielnic mieszkalnych i handlowych zniszczona. Zaznaczył, że jest to wielka tragedia, "nieporównywalna z czymkolwiek do tej pory, choć Liban jest krajem, na którego terenie toczyły się działania wojenne". Dlatego, zauważył, skala zniszczeń jest bezprecedensowa.

Potężna eksplozja wstrząsnęła we wtorek późnym popołudniem Bejrutem powodując śmierć co najmniej 100 osób i raniąc około 4 tys. Jako przyczynę wybuchu, który zniszczył dużą część Bejrutu, podaje się pożar składowanych w porcie niebezpiecznych chemikaliów. (PAP)

autorki: Wiktoria Nicałek, Marzena Kozłowska

wni/ mzk/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję