Reklama

Twarzą w twarz. Dzień Otwarty Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej

2019-05-06 16:15

Michał Grzesiak | WSD AK

AK

Drzwi naszego seminarium otwierają się dla Was! Zapraszamy wszystkich zainteresowanych codziennym życiem alumnów archidiecezji krakowskiej i diecezji bielsko-żywieckiej do odwiedzenia domu przy ulicy Podzamcze 8 w Krakowie podczas Dnia Otwartego.

Tegoroczny Dzień Otwarty odbędzie się w sobotę 11 maja. Zgodnie z hasłem: "Twarzą w twarz" będzie to okazja do spotkania – przede wszystkim z Bogiem, ale także z ludźmi: księżmi przełożonymi, ojcami duchownymi i klerykami.

Grupy zorganizowane zachęcamy do uczestnictwa w programie:

10.00 – Msza Święta w kaplicy Najświętszego Serca Pana Jezusa (przewodniczy ks. dr Andrzej Tarasiuk, rektor);

Reklama

11.30 – konferencja ojca duchownego w kaplicy NSPJ;

12.00 – uwielbienie: koncert zespołu Kairos;

13.00 – zakończenie.

Dla uczestników, którzy nie wezmą udziału w powyższym programie, istnieje możliwość zwiedzania najważniejszych miejsc w budynku seminaryjnym oraz ogrodu pod opieką alumnów w godzinach od 9.00 do 15.00. Równolegle w kaplicy Miłosierdzia Bożego planujemy adorację Najświętszego Sakramentu (9.00-12.00).

Uprzejmie prosimy, aby zainteresowani udziałem w wydarzeniu – dotyczy to szczególnie grup zorganizowanych – zgłosili swoje uczestnictwo do piątku 10 maja, wypełniając formularz na naszej stronie internetowej (http://seminarium-krakow.pl/category/aktualnosci/wydarzenia/dzien-otwarty/) lub wysyłając wiadomość na adres seminarium.krakow@gmail.com.

Tagi:
dzień otwarty seminarium duchowne chcę zostać księdzem rozeznanie powołania

Nie będziecie prosić, to ich nie będzie

2019-05-08 08:13

Rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 19/2019, str. 4-5

– Myślę, że Pan Jezus w każdym czasie zaprasza, woła. Tylko jest coraz mniej osób, które potrafią usłyszeć ten głos – mówi „Niedzieli” ks. Antoni Mulka, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Kwiatonowicach, wieloletni duszpasterz służący pomocą w Poradni Katolickiej „Arka”, m.in. w Mielcu, Dębicy i Bochni

Archiwum
Ks. Antoni Mulka z najmłodszymi parafianami, w ramach rowerowej wyprawy

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Proboszczu, jak u Księdza zrodziło się i rozwijało powołanie do kapłaństwa?

KS. ANTONI MULKA: – Można powiedzieć, że się narodziłem z taką myślą (uśmiech). Ale też zastanawiałem się, co będzie dla mnie dobre w przyszłości. Dlatego po szkole podstawowej zdecydowałem się na naukę w technikum elektrycznym. Chciałem mieć konkretny zawód. I jako elektryka prąd mnie parę razy pokopał, ale to nie miało wpływu na mój życiowy wybór (śmiech).

– Rozmawiał Ksiądz na temat życiowego wyboru?

– Nie mówiłem o moich zamiarach. Nawet rodzice byli zaskoczeni, gdy im powiedziałem, że chcę iść do seminarium duchownego. Byłem żywym dzieckiem, a później młodym, towarzyskim człowiekiem. W internacie rozmawialiśmy także na tematy związane z powołaniem, ale nigdy się nie zdradziłem z moim pomysłem. Potem okazało się, że oprócz mnie do seminarium wybierało się jeszcze dwóch kolegów.

– Co ostatecznie wpłynęło na podjęcie życiowej decyzji?

– Jako chłopiec chciałem robić coś wyjątkowego. Zastanawiałem się, w jakim zawodzie będę mógł służyć ludziom. Myślałem, że na przykład jako strażak mogę gasić pożary, ale przecież te nie palą się codziennie... W rozmyślaniach dochodziłem do wniosku, że ksiądz ciągle walczy ze złem, że jest na pierwszej linii frontu. I pojawiła się decyzja o kapłaństwie. Chciałem swoje życie poświęcić dla innych.
Pamiętam też rozmowę podczas lekcji w IV klasie technikum. Mój kolega zapytał profesora, czy on jest wierzący. Ten odpowiedział, że wierzący, ale słabo praktykujący i wyjaśnił, że w niedziele i święta uczestniczy w Eucharystii, że w ciągu tygodnia stara się po pracy wejść do kościoła, aby się pomodlić, ale nie zawsze ma możliwość być codziennie na Mszy św. I mnie się wtedy zrobiło wstyd. Pomyślałem, że ja ministrant, lektor tylko 3 razy w tygodniu chodzę do kościoła, a tu mój nauczyciel, który się uważa za letniego katolika, ma taką duchowość. Doszedłem do wniosku, że powinienem z tym coś zrobić. Myślę, że to była jedna z iskierek, które utwierdziły mnie w podjęciu decyzji. Nie chciałem być letnim, przeciętnym w tym, co robię.

– Ma Ksiądz starszego brata kapłana. Czy ten fakt wpłynął na wybór takiej drogi życia?

– Sam sobie stawiałem to pytanie, czy aby nie wybieram drogi, którą już przeszedł mój brat, bo będzie mi łatwiej. I szczerze powiem, że to nie ułatwiało mi realizacji podjętej decyzji. W tym czasie mieliśmy w Rajbrocie bardzo mądrego proboszcza, ks. Henryka Podolskiego, który też mi postawił to pytanie. Starał się poznać motywy mojego wyboru. A ja nie chciałem naśladować brata. Chciałem być sobą. To była osobista, przemyślana decyzja.

– Dzisiaj mówi się o kryzysie powołań do stanu duchownego. Czy rzeczywiście jest ich mniej?

– Myślę, że Pan Jezus w każdym czasie zaprasza, woła. Tylko, tak mi się wydaje, coraz mniej osób potrafi ten głos usłyszeć. To jest historia biblijnego Samuela, który miał problem z rozpoznaniem głosu Pana. Często rozmawiam z chłopcami. Oni na przykład w czasie pielgrzymki wręcz pytają; „Proszę księdza, a może ja mam powołanie?”. Rozpoznaniu powołania do kapłaństwa nie sprzyjają też mała religijność rodzin i obserwowany kryzys męstwa. Dzisiejszym chłopcom, ale też wielu mężczyznom, brakuje odwagi oraz wzorów do naśladowania. Uważam, że chłopcy boją się odpowiedzi na zaproszenie Pana Jezusa.

– Skąd się biorą takie postawy?

– Myślę, że to m.in. efekt kryzysu rodziny, gdzie nie ma wzoru ojca, mężczyzny. Ci chłopcy widzą tatusiów, którzy po kłótni uciekają, na przykład wyjeżdżają za granicę. Gdy małżonkowie przeżywają kryzys, zamiast go rozwiązywać, to się rozwodzą. Szybko, łatwo… Chłopcy dochodzą do wniosku, że gdy wybiorą małżeństwo, to jak się nie uda, to się rozwiodą. Takie mają wzory. A tymczasem kapłaństwo jest według społeczeństwa, pomimo napiętnowania, krytyki, wyborem na całe życie. Chłopcy to wiedzą i myślę, że tego się boją.

– A co Ksiądz myśli o krytykach i krytykantach Kościoła i duchowieństwa?

– Krytyków to ja lubię. Słucham ich z uwagą, gdy potrafią mi bezpośrednio powiedzieć, co myślą na dany temat. To jest to, co mówił Pan Jezus: „Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy…”. Być może, niejeden kapłan by się nawrócił, gdyby usłyszał krytykę i gdyby widział, że ktoś to czyni z miłości do niego, do Kościoła. Natomiast krytykanctwo, zwłaszcza to uprawiane w mediach, to pewna zasłona dymna. Jeśli nawet dany ksiądz zrobi coś złego, to w tym momencie się tam gdzieś wewnętrznie broni i twierdzi, że to przecież nie dotyczy jego. Takie krytykanctwo nie służy dobru. Zgodnie z tym, co mówił św. Jan Paweł II, że prawda bez miłości nie jest prawdą.

– Słyszymy, że jeśli chcemy mieć dobrych kapłanów, to powinniśmy się o nich modlić…

– Pan Jezus mówi: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo...”. Nie będziecie prosić, to ich nie będzie.

– A dlaczego powinniśmy się modlić za kapłanów?

– To niesamowicie ważne dla księdza, żeby on czasem usłyszał, że jest potrzebny, żeby wiedział, że są osoby, które się za niego modlą, np. margaretki. Czasem, gdy znajdę taką otrzymaną przed laty, uświadamiam sobie, że są osoby, które codziennie modlą się w mojej intencji. To daje siłę. Nam, kapłanom, chce się pracować, gdy mamy świadomość, że różne osoby są po naszej stronie, że nas potrzebują i modlą się w naszych intencjach. Pan Bóg daje nam to odczuć. Sam widzę, że diabeł gdzieś tam krąży koło człowieka, ale w momencie, kiedy zmierzam w złym kierunku, zdarza się coś, co mnie zatrzymuje. I wtedy sobie uświadamiam, jak ważne jest to zaplecze modlitewne dla kapłana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premier Morawiecki modlił się w Piekarach Śląskich

2019-08-19 16:33

ks. sk / Piekary Śląskie (KAI)

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w poniedziałek sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Po modlitwie złożył kwiaty na grobie ks. Jana Ficka, apostoła trzeźwości oraz pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

ks. S. Kreczmański/archidiecezja Katowicka

Podczas wizyty premier RP wyraził nadzieję, że Matka Boża Piekarska będzie czuwała nad naszą Ojczyzną. – Niech ogień niesiony przez naszych przodków, także w ciemnych czasach Kulturkampfu i najczarniejszej nocy Drugiej Apokalipsy, a potem „czerwonej zarazy” – niech ten ogień rozświetla naszą drogę w przyszłość – ku sprawiedliwej, dobrej, wielkiej Polsce – Polsce wiernej wierze naszych ojców – napisał Mateusz Morawiecki w piekarskiej księdze pamiątkowej.

Podczas wizyty premier modlił się przy grobie wielkiego śląskiego apostoła trzeźwości ks. Jana Ficka, który rozpoczął swoją działalność propagującą trzeźwość w 1844.

Premier wraz z księżmi posługującymi w sanktuarium udał się także na Rajski Plac, gdzie złożył kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

Sanktuarium piekarskie jest jednym z najważniejszych ośrodków kultu maryjnego w archidiecezji katowickiej. Czczona w Piekarach Matka Boża nosi tytuł Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Do najsłynniejszych pielgrzymek należą pielgrzymki stanowe: mężczyzn i młodzieńców w ostatnią niedzielę maja, kobiet i dziewcząt w niedzielę po 15 sierpnia.

Do szczególnych piekarskich pielgrzymów należał św. Jan Paweł II, który jako metropolita krakowski przez wiele lat głosił kazania podczas stanowej pielgrzymki mężczyzn a po wyborze na Stolicę Piotrową co roku przesyłał swoje słowo pozdrowienia do pielgrzymów zgromadzonych na piekarskim wzgórzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Jeż do chorych: jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, bo nikt z nas nie jest samowystarczalny

2019-08-21 13:11

eb / Pasierbiec (KAI)

„Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, bo nikt z nas nie jest samowystarczalny” - mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż w Pasierbcu. W sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia trwa odpust. Dziś modlili się tam chorzy, starsi i niepełnosprawni.

Dominik Różański

„Nikt z nas nie wie kiedy i w jakich okolicznościach będzie potrzebował szczególnej pomocy innych. Zdrowie, sprawność fizyczną można niekiedy stracić w jednej chwili, a wszystkim nam wraz z upływem lat będzie ubywać sił. I wtedy człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, jak dobrze jest, gdy ma się przy sobie kogoś, kto jest gotowy pomóc, usłużyć, wesprzeć, porozmawiać” - mówił biskup w homilii.

Zwracając się do chorych i cierpiących kaznodzieja podkreślił, że mogą oni służyć Kościołowi i Ojczyźnie modlitwą oraz ofiarowanym cierpieniem. „Jeden Bóg wie, ile rzeczywiście dzięki ofiarowanej modlitwie i cierpieniu dokonuje się dobra na świecie. Każdy człowiek, w każdym położeniu życiowym i o każdej porze życia jest potrzebny i może zdziałać wiele dobrego” - podkreślił.

Biskup tarnowski Andrzej Jeż mówił też, że modlitwa wsparta cierpieniem, jak modlitwa Chrystusa na krzyżu, ma szczególną moc. „Siła tej modlitwy jest potrzebna tym bardziej, im bardziej rośnie w siłę zło; im bardziej trudne i niespokojne stają się czasy…Właśnie cierpienie niewinnych pozwala ocalić tych, którzy zmierzają ku potępieniu. Zaś Pan Bóg może wykorzystać cierpienie niewinnych aby zniszczyć zło. Siła zła ugina się właśnie pod tym, co czyste i niewinne” - podkreślił bp Jeż.

Odpust w sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Pasierbcu potrwa do niedzieli. W piątek do kościoła zostaną wprowadzone relikwie misjonarzy męczenników bł. o. Zbigniewa Strzałkowskiego i bł. o. Michała Tomaszka.

W sobotę Mszy św. o północy przewodniczyć będzie bp Leszek Leszkiewicz, a Eucharystii w niedzielę o godzinie 11.00 bp Mirosław Gucwa z Republiki Środkowoafrykańskiej.

Pasierbiec to wioska leżąca blisko Limanowej. Znajduje się tam sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia z cudownym obrazem koronowanym w 1993 r.

Wierni odwiedzający Pasierbiec modlą się na dróżkach maryjnych rozsianych po pasierbieckim wzgórzu. Zatrzymują się przy Grocie Ocalenia, która upamiętnia ocalenie przed śmiercią żołnierza Jana Matrasa.

W Pasierbcu znajduje się także wyjątkowa Droga Krzyżowa. Przy poszczególnych stacjach są dwumetrowe rzeźby przedstawiające św. Jana Pawła II, bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, ks. Franciszka Blachnickiego, Prymasa Stefana Wyszyńskiego, tarnowskich misjonarzy męczenników ks. Jan Czubę i o. Zbigniewa Strzałkowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem