Słowo rozpoczynające Eucharystię wypowiedział ks. Jerzy Tupikowski, proboszcz parafii, który wprowadzając w liturgię i uroczystość przypomniał także historyczne okoliczności powstania kościoła św. Jacka.
Arcybiskup Józef Kupny homilię rozpoczął od pytania o miejsce Pana Boga w życiu wiernych. Wskazał także, że Bóg przychodzi, aby dać człowiekowi nadzieję: - Bóg przychodzi do świata nie po to, by człowieka przytłoczyć swoją potęgą, ale by go podnieść – przypomniał abp Józef Kupny. przywołując słowa proroka Izajasza, skierowane pierwotnie do mieszkańców Jerozolimy, a które Kościół słyszy dziś jako wezwanie skierowane do samego siebie.- Bóg nie objawia się po to, by człowieka przytłoczyć swoją wielkością. To jest słowo Boga do człowieka, który siedzi w ciemności, który się zniechęcił, który być może stracił sens swojego życia – mówił metropolita, wskazując, że słowa o powstaniu jest skierowane do ludzi zmęczonych, rozczarowanych i zagubionych, także do tych, którzy, jak zauważył hierarcha: - Może nie negują istnienia Boga wprost, ale żyją tak, jakby Go nie było.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
To właśnie odniesienie do proroka Izajasza było wskazówkę, że już wtedy prorok Izraela widział świat pogrążony w grzechu. - Izajasz patrzył na świat wokół siebie i widział, że ludzkość pogrążona w grzechu żyje w ciemności – przypomniał abp Kupny, dodając, że ciemność dotyczy także zacierania się granic między dobrem a złem, to także obojętność. Mimo to prorok Izajasz idzie krok dalej:- Prorok nie mówi tylko o tym, że ludzkość żyje w ciemnościach. On daje nadzieję. I mówi: “nad tobą jaśnieje Pan’” – podkreślił arcybiskup, dodając: - Kościół nie świeci sam z siebie. Kościół świeci tylko wtedy, gdy pozwala, by przechodziło przez niego światło Boga. Kiedy o tym zapomina, sam staje się ciemny. Kiedy to światło przyjmuje, staje się znakiem nadziei – zaznaczył kaznodzieja, wyrażając pragnienie Kościoła, aby Jego wierni spotykali światło Chrystusa – Kościoła będącego znakiem nadziei dla świata.
Nie zabrakło także odniesienia do cichych bohaterów dnia, jakimi są Mędrcy ze Wschodu. Arcybiskup Kupny zwrócił uwagę, że ich droga jest symbolem ludzkiego poszukiwania sensu: - Nie zadowalają się tym, co powierzchowne. Nie wystarcza im to, co już wiedzą. Chcą wiedzieć więcej. Chcą się przekonać na własne oczy. Dlatego wyruszają w drogę – mówił hierarcha dodając: - Wiara zawsze zaczyna się od poruszenia serca, od otwarcia, od odważnej decyzji: nie zostaję tam, gdzie jestem, chcę iść dalej.
Z kolei odwrotną postawę prezentuje Herod i Jerozolima. - Herod przeraził się, a z nim cała Jerozolima. To paradoks religijności zamkniętej w lęku. Można znać słowa Boga, a bać się Jego obecności. Można mówić o Bogu, a nie chcieć, by naprawdę wszedł w nasze życie – zauważył abp Kupny, dodając: że Bóg przychodzi i zawsze coś zmienia czy burzy fałszywe bezpieczeństwa, przyzwyczajenia i kompromisy. - Często boimy się tych zmian. Jest nam wygodnie z naszymi małymi grzechami. A Bóg, który przychodzi do serca, zawsze coś w nim zmieni – mówił kaznodzieja.
W swojej homilii metropolita wrocławski zwrócił uwagę na postawę Mędrców ze Wschodu, którzy uklęknęli przed Dzieciątkiem Jezus: - W świecie, który boi się klękania, Kościół przypomina, że prawdziwa wolność rodzi się na kolanach przed Bogiem – mówił arcybiskup, dodając, że dary przyniesione przez Mędrców: Złoto, kadzidło i mirra to nie tylko symbole, ale także konkretne dary, które coś kosztują i podobnie jest z wiarą: - Wiara, która nic nie kosztuje, szybko traci smak. Wiara, która nie wymaga wysiłku, szybko obumiera – podkreślił abp Kupny, porównując wiarę do zwietrzałej soli.
Na zakończenie arcybiskup zwrócił uwagę, że Objawienie Pańskie jest więc świętem Kościoła misyjnego, Kościoła, który pamięta, że Chrystus przyszedł do wszystkich. -Kościół zdradza swoją misję, gdy zapomina o tym uniwersalnym wymiarze – przestrzegł abp Kupny, zaznaczając, że my jako wierzący nie jesteśmy Mesjaszem, ani nie jesteśmy światłem samym z siebie: - Jesteśmy jak gwiazda. Mamy odbijać światło Chrystusa i prowadzić do Niego innych.
