Reklama

Bp. Jarecki polemizuje z red. Chrabotą: chrześcijaństwo rozumiane tylko jako system moralny to nie chrześcijaństwo

2019-05-22 14:52

bp. Piotr Jarecki, maj / Warszawa (KAI)

ARTUR STELMASIAK

- Chrześcijaństwo to nie „piękna opowieść o tym, wedle jakich wartości i zasad trzeba żyć, by nasz świat był normalny”. Chrześcijaństwo to nie wiara w wartości i zasady, ale relacja z Osobą. Chrześcijaństwo bez Chrystusa, sprowadzone tylko do systemu moralnego, bez transcendencji, bez wymiaru metafizycznego – to już nie jest chrześcijaństwo. – przekonuje bp Piotr Jarecki w odpowiedzi na tekst Bogusława Chraboty, zamieszczony w dodatku „Plus-Minus” (18-19 V 2019). Bp. Jarecki podkreśla, że tym, co pozostało przeżywającemu kryzys Kościołowi nie jest „trudny depozyt moralny” ale depozyt autentycznej wiary, która pozwala na zjednoczenie z Chrystusem, Bogiem, który zbawia.

Publikujemy polemikę autorstwa bp. Piotra Jareckiego

Chrześcijański depozyt wiary

Lektura tekstu Bogusława Chraboty, zamieszczonego w ostatnim "Plus Minus" (18-19 V. 2019), zatytułowanego "Trudny depozyt moralny" wywołała we mnie zaskoczenie, zdziwienie a nawet wewnętrzny smutek. Podczas lektury przypomniałem sobie przesłanie książki Jeana Gittona "Przemilczanie istoty", w której słynny filozof francuski, przyjaciel św. Pawła VI, ekspert na II Soborze Watykańskim scharakteryzował współczesną kulturę jako tę, która stawia w centrum zainteresowania sprawy drugorzędne, istotne zaś pomija, lub przesuwa na margines życia. W swym krótkim tekście redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" podejmuje temat sytuacji "polskiego Kościoła katolickiego" (napisałbym: Kościoła katolickiego, który jest w Polsce) po obejrzeniu filmu Sekielskich. Stwierdza, że panaceum na trudną sytuację kościoła i społeczeństwa w Polsce jest nie tyle powrót do przesłania metafizycznego czy transcendencji wiary, ile obrona trudnego depozytu moralnego. Sądzę, że jest to przemilczanie a może wypaczanie istoty chrześcijaństwa.

Reklama

W tekście jest wiele ogólnych stwierdzeń typu: "naprawdę trudno jest bronić polskiego Kościoła katolickiego w sprawie pedofilii księży"; film "może spowodować największy kryzys w historii polskiego katolicyzmu"; autor wierzy, "że to nic innego, jak powtórka z dziejów"; sądzi też, że "trwanie na przestrzeni dwóch mileniów, przynajmniej w głowach części przedstawicieli Kościoła hierarchicznego - utwierdziło przekonanie, że Kościół instytucjonalny jest ponadczasowy... historia pokazuje, że upadały największe imperia i umierały w agonii najtrwalsze na pozór porządki religijne"; stwierdza też, że "Kościół strukturalny jest słaby jak nigdy w swoich dziejach". Jak widać poruszonych jest wiele wątków, które może warto by przedyskutować, gdyż każdy z poruszonych problemów nie ma przecież jednozdaniowego rozwiązania. Lektura tekstu wywołała we mnie myślowy chaos. Lecz nie on był głównym powodem wewnętrznego smutnego zdziwienia i niepokoju.

Punktem kulminacyjnym tych wewnętrznych doznań była końcowa część tekstu Bogusława Chraboty. Autor pyta: "Cóż więc zostało? Przesłanie Metafizyczne? Transcendencja?" I odpowiada: "Niestety, te otchłanie z natury są dostępne dla nikłego procentu wybranych. Najważniejszy jest moim zdaniem depozyt moralny. Piękna opowieść o tym, wedle jakich wartości i zasad trzeba żyć, by nasz świat był normalny". Zapewnia też, że "świetnie to rozumie papież Franciszek", nie rozumieją zaś tego polscy biskupi. Redaktor naczelny zastrzega się jednocześnie, że nie jest wrogiem biskupów, może nie obecnych, ale przyszłych, którzy "będą musieli obronić chrześcijański depozyt moralny". Autor stawia końcowe pytanie - licząc na polemiki: "jeśli nie chrześcijański depozyt moralny, to jaki?".

Otóż odpowiadam: Nie "trudny depozyt moralny", ale "chrześcijański depozyt wiary". Można to ująć inaczej: Nie "trudny depozyt moralny", ale "wyzwalający depozyt wiary". Co przez to rozumiem. Nie tyle ja - osoba prywatna, która od z górą 25 lat jest biskupem - ale jak to rozumie Kościół nauczający, którego naukę podzielam.

Tekst redaktora Chraboty zrozumiałem jako propagowanie chrześcijańskiego modelu życia - bez Chrystusa, chrześcijaństwa sprowadzonego do systemu moralnego, bez transcendencji, bez wymiaru metafizycznego. To już nie jest chrześcijaństwo! Gdyż przy takim ujęciu pozbawiamy go głównego źródła, trwałego fundamentu.

Chrześcijaństwo nie jest przede wszystkim wiarą w wartości i zasady. One są czymś wtórnym. Chrześcijaństwo jest wiarą w osobową relację: człowiek - zbawiający Bóg. Chrześcijaństwo nie jest przede wszystkim wiarą w wartości i zasady. One są czymś wtórnym. Chrześcijaństwo jest wiarą w osobową relację: człowiek - zbawiający Bóg. I ta relacja jest w chrześcijaństwie najważniejsza. My wierzymy w Osobę, która konkretnymi wartościami i zasadami się w życiu kierowała i uzdalnia swoich wyznawców, by byli Jej naśladowcami. Chrześcijaństwo nie jest religią Księgi, gdzie zawarte są wartości i zasady życia. Jest religią Osoby - Boga Człowieka - który jest jedynym Zbawicielem człowieka i świata. I tym co najważniejsze w wierze, religijności a zatem moralności chrześcijańskiej jest wejście w intymną relację z tą Osobą, przebywanie i życie z Nią. Z tego związku wypływa cały system etyczny, którym kieruje się człowiek wierzący w życiu. Jeśli tego nie będzie, to "piękna opowieść o tym, wedle jakich wartości i zasad trzeba żyć, by nasz świat był normalny" będzie tylko "miedzią brzęczącą i cymbałem brzmiącym" - wedle słów św. Pawła. Nawet jeśli ta piękna opowieść zrobi na kimś wrażenie, to nie będzie on miał siły, aby wprowadzić ją w codzienność życia. I to jest może nasz dzisiejszy, największy problem. Powiedzmy sobie szczerze: czy ludzie popełniający haniebne czyny, np przestępstwa pedofilskie, zarówno duchowni jak i świeccy, nie słyszeli po wielokroć "pięknych opowieści o wartościach i zasadach"? Niektórzy z nich nawet te "piękne opowieści" głosili. I dlaczego dopuszczali się tych karygodnych czynów? Bo zabrakło fundamentu. Wyschło źródło. Zerwali kontakt z Tym, który uzdalnia do godnego życia. Przyczyną jest kryzys duchowości, wewnętrznego życia w łasce Bożej, życia w komunii z Bogiem. Ale czy współczesna kultura, cywilizacja, czy współczesne media tworzą klimat sprzyjający trosce o tę sferę życia ludzkiego? Mam nieraz wrażenie, że w mediach coraz bardziej "trendy" jest deklaracja ateizmu czy agnostycyzmu. Wyznanie wiary, troska o duchowość, o łączność z Bogiem przestały być interesujące. Wymowne jest jak szybko zapomnieliśmy esej Benedykta XVI poświęcony tym kwestiom! Nie spotkałem się z poważnym omówieniem tego tekstu ani z pogłębionymi nad nim dyskusjami.

Rozumiem, że redaktor Chrabota łączy autentycznie rozumiane chrześcijaństwo z przesłaniem metafizycznym, transcendencją. Mówi, że "te otchłanie" dostępne są tylko dla szczupłego grona wybranych, dlatego powinniśmy je pominąć i zająć się tylko depozytem moralnym. Otóż nie zgadzam się z tym. Kryterium ilościowego nie powinniśmy przedkładać nad kryterium prawdy! Prawdy dotyczącej samej istoty wiary, religijności i stylu chrześcijańskiego życia. To nie ludzie są autorami wiary i religii chrześcijańskiej. Zostały nam one objawione przez Boga. Nie są zmieniającą się teorią. Są faktem, wydarzeniem, który ma swoje także moralne konsekwencje.

Z komentowanego przeze mnie tekstu wynika, że za pierwszeństwem depozytu moralnego opowiada się papież Franciszek i powinni tego pierwszeństwa bronić i je promować polscy biskupi, jeśli nie obecni to ich następcy. Gdyby to była prawda, byłbym bliski załamania. Powiem wprost! W żadnej wypowiedzi Franciszka nie znalazłem wyrażenia takiej koncepcji chrześcijańskiego życia. Taka koncepcja nie jest prawdziwa! Wielokrotnie papież mówi: bardziej mistycy niż asceci! W swym ważnym wystąpieniu do Kościoła Katolickiego we Włoszech, podczas V Narodowego Zjazdu Kościoła Włoskiego, które wygłosił 10 listopada 2015 r. we Florencji, zatytułowanym "Nowy humanizm w Chrystusie Jezusie", Franciszek za dwa największe niebezpieczeństwa, dwie pokusy współczesnego chrześcijaństwa uznał neognozę i neopelagianizm. Ciągle do tego powraca. Polecał ten tekst do ponownego rozważenia biskupom włoskim, podczas 73 Zgromadzenia Generalnego Konferencji Episkopatu Włoch - 20 maja br. W wystąpieniu skierowanym do Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych (Watykan, 20 maja br.) Franciszek mówił: "Ewangelizacja jest głoszeniem Jezusa Chrystusa, świadectwem o Nim - zabitym i zmartwychwstałym. To On człowieka przyciąga (attrae)". I dalej: "Chodzi o to, by Jezus był widoczny w mojej osobie, w moim zachowaniu. Chodzi o to, by otworzyć przestrzeń mojego życia dla Jezusa". Zacytował słowa św. Pawła VI z adhortacji "Evangelii nuntiandi": "Nie ma prawdziwej ewangelizacji jeśli nie jest proklamowane Imię, nauczanie, życie, obietnice, Królestwo, tajemnica Jezusa z Nazaretu - Syna Bożego" (n. 22). Taki wymiar życia powinniśmy rozwijać, jeśli chcemy rozwiązywać nasze polskie - osobiste i społeczne - problemy a nie tylko wsłuchiwać się w "piękną opowieść o wartościach i zasadach".

Kiedy czytałem tekścik redaktora Chraboty przypomniał mi się mój niedawny pobyt na Uniwersytecie w Oxfordzie - Campion Hall. Wpadła mi wtedy w ręce książeczka autorstwa długoletniego kapelana Uniwersytetu Oxfordzkiego Briana Mountforda zatytułowana: "Christian Atheist. Belonging without Believing". Chodzi o ludzi, których pociąga język, etyka, sztuka, wspólnota, ale nie chcą, czy nie potrafią przyjąć i zaakceptować metafizyki i dogmatów. Jest to niestety dzisiaj rozpowszechniona tendencja tzw. chrześcijaństwa bez Chrystusa, czy chrześcijaństwa kulturowego, szczególnie modnego wśród elit. Niewątpliwie ma ono jakąś wartość. Ale rozmija się z istotą. Jestem przekonany, że bez Chrystusa pozostaje ono tylko jakimś surogatem, który z "sercem" chrześcijaństwa niewiele ma wspólnego. Coraz częściej dostrzegalną formą takiego przeżywania chrześcijaństwa jest postawa człowieka "praktykującego, ale nie wierzącego".

Przed ponad stu laty przestrzegał przed tymi redukcjonistycznymi tendencjami w chrześcijaństwie filozof i mistyk prawosławny Włodzimierz Sołowjow w broszurce "Krótka opowieść o Antychryście". Chodzi o niebezpieczeństwo zredukowania chrześcijaństwa tylko do doczesności, do etyki, z pominięciem wymiaru nadprzyrodzonego. Nawiązał do tego Benedykt XVI w książce "Jezus z Nazaretu" oraz kard. Giacomo Biffi, w rekolekcjach głoszonych dla Benedykta XVI i Kurii Rzymskiej w 2007 roku. Warto z tymi publikacjami się zapoznać.

Ale żeby zakończyć pozytywnie. Jest wielu ludzi, którzy rozumieją, co należy do istoty chrześcijaństwa. Oczywiście powinni rozumieć to przede wszystkim duchowni i tego nauczać. Jest wielu ludzi świeckich - także ludzi kultury - rozumiejących, co jest sercem chrześcijaństwa. Przed laty - podczas kilkumiesięcznego pobytu w Vichy - napotkałem książeczkę znanego aktora Michaela Lonsdalea zatytułowaną "Jesus, J y crois". Ten popularny, sympatyczny aktor francuski opisuje jak Jezus "doucement" wchodził do jego życia. Opisuje radość płynącą z odkrywania i kochania Jezusa. Pisze: "Ludzki wymiar życia powinniśmy czynić Ciałem i Krwią Pana. Hostia - to jest człowiek, ponieważ Pan Jezus nie przebywa z nami, by być tylko w tabernakulum. Jest wśród nas, by być dla nas zaczynem, który nas przebóstwia i przekształca w Niego. Prawdziwym tabernakulum jest człowiek". Zaiste Michael Lonsdale rozumie istotę chrześcijaństwa.

Odpowiadam więc na pytanie redaktora Chraboty: Nie tyle trudny depozyt moralny ile chrześcijański - wyzwalający depozyt autentycznej wiary. Bo tylko taka wiara działa przez miłość, nie jakąkolwiek - ale Chrystusową. Mandatum novum. I końcowe pytanie: czy możemy ostać się chrześcijanami pomijając nauczanie Chrystusa? A On naucza: "Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15, 4-5). Krzewem winnym jest Pan Jezus, my jesteśmy zwykłymi latoroślami, które przynoszą owoc tylko wtedy, gdy są zjednoczone z winnym krzewem i kiedy - w postawie permanentnej wdzięczności - pozwalają na napełnianie się nowym życiem Chrystusa Zmartwychwstałego.

Tagi:
bp Piotr Jarecki

Reklama

Ćwierćwiecze biskupa Jareckiego

2019-04-30 09:16

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 18/2019, str. 4-5

25 lat temu ks. dr Piotr Jarecki otrzymał sakrę biskupią z rąk kard. Józefa Glempa. Tuż po uroczystości nowy biskup pomocniczy razem z Prymasem Polski pojechali do Gniezna na uroczystości św. Wojciecha

Artur Stelmasiak
Bp Piotr Jarecki od lat związany jest z Akcją Katolicką Archidiecezji Warszawskiej

Święty Wojciech wpisany jest w całą posługę bp. Piotra Jareckiego. Każdą rocznicę sakry biskupiej świętuje w kościele św. Wojciecha na warszawskiej Woli. Od lat pielgrzymuje tam w dniu swoich święceń, by dziękować i zawierzyć swoje posługiwanie świętemu biskupowi i męczennikowi, głównemu patronowi Polski. – To miejsce, z którym jestem szczególnie zżyty. Jeszcze przed święceniami kapłańskimi posługiwałem tutaj jako diakon w roku 1979 – przypomniał bp Piotr Jarecki. Wskazał także na szczególną osobistą więź z patronem tej warszawskiej świątyni.

Akcja Katolicka

Świętowanie biskupich rocznic odbywa się zawsze w tym samym kościele. Bp. Jareckiemu towarzyszą wierni, członkowie Akcji Katolickiej, a także zaprzyjaźnieni księża. – Pamiętam jubileusz 15-lecia, który obchodziliśmy 10 lat temu. Zawsze jeden z koncelebrujących kapłanów odprawia Mszę św. w intencji księdza biskupa, a drugi w intencji jego mamy – mówi ks. prał. Wojciech Łagowski, proboszcz parafii św. Wojciecha.

Bp Jarecki dziękował wspólnocie wiernych za modlitwę, a szczególnie za obecność członkom Akcji Katolickiej, z którą jest związany od wielu lat swojej pasterskiej posługi. – Nie mogło nas dziś tu zabraknąć, bo swoją modlitwą możemy najlepiej podziękować za posługę księdza biskupa. On bardzo wiele wysiłku włożył byśmy mogli działać – mówi Elżbieta Olejnik, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Warszawskiej. – Z wdzięcznością wspominamy lata, gdy bp Jarecki był krajowym asystentem AK w Polsce. To właśnie on uczył nas czym jest Akcja Katolicka, jak mamy się w niej formować i aktywnie funkcjonować.

Podczas dziękczynnej Eucharystii bp Jarecki wspominał dzień swoich święceń biskupich w uroczystość św. Wojciecha. – Nawet nie zdążyliśmy zjeść posiłku po wyjściu z archikatedry warszawskiej. Ksiądz Prymas powiedział, że szybko musimy jechać do Gniezna – mówił bp Jarecki. – Pamiętam też 16 kwietnia 1994 r., gdy w kurii została ogłoszona moja nominacja. Wspaniały bp Władysław Miziołek, życzył mi 50. rocznicy biskupstwa. Byłem bardzo zaskoczony, bo miałem wówczas 38 lat i kilka miesięcy.

Z Sierpca do Warszawy

Bp Piotr Jarecki urodził się w 1955 r. w Sierpcu na północnym Mazowszu. Wzrastał w środowisku klasztornym, od najmłodszych lat służąc do Mszy św., a następnie zastępując nieobecnego organistę. – Ojcowie redemptoryści głosili wtedy kazania i zaprosili mnie na rekolekcje powołaniowe – wspominał.

Podczas spotkania w 2000 r. w Sierpcu mówił, że z biegiem czasu coraz częściej powraca myślami do miasta, w którym wzrastało jego życie, kształtowała się osobowość, powołanie, czyli to wszystko, co najgłębiej świadczy o człowieczeństwie, sensie życia i życiowej misji.

Po maturze poszedł do seminarium w Płocku, a później do Warszawy. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1980 r. z rąk prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Dwa lata pracował jako wikariusz w parafii Matki Bożej Anielskiej w Skolimowie. Zaczął też studia specjalistyczne z Katolickiej Nauki Społecznej najpierw na Akademii Teologii Katolickiej, a później w Rzymie, na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Tam obronił doktorat z nauk społecznych Kościoła. Po powrocie z Rzymu został referentem w Sekretariacie Prymasa Polski oraz pełnił obowiązki wykładowcy nauk społecznych w seminarium i na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie.

Na początku swojej posługi biskupiej jubilat był mocno zaangażowany w reaktywowanie Akcji Katolickiej w Polsce. – To była chyba jedna z najgłówniejszych misji w moim życiu biskupim – ocenia hierarcha. Z perspektywy 25 lat bp Jarecki wspomina też swoje zaangażowanie w wymiarze europejskim i powszechnym Kościoła: przez dwie kadencje był członkiem Papieskiej Rady Iustitia et PAX, a od 2004 r. do 2012 r. przewodniczącym Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Unii Europejskiej i przedstawicielem Konferencji Episkopatu Polski w COMECE. Natomiast w latach 2006-12 był wiceprzewodniczącym COMECE.

Pan Bóg podnosi

Podczas jubileuszu ksiądz biskup rozmawiał przez kilka minut z dziennikarzami mediów katolickich. Pokazał ikonę, na której przedstawiona została scena, jak Pan Jezus wyciąga z wody św. Piotra. – Proszę o wybaczenie moich słabości, bo człowiek się potyka, a Pan Bóg go podnosi. Bez Bożej łaski człowiek upada, bo jeżeli ktoś sobie przypisuje zasługi, to jest w największym błędzie – mówił bp Jarecki. – Niezbyt silną moją stroną jest cierpliwość, wytrwałość i ufność. Musimy Pana Boga o to prosić, bo sami z siebie tego nie osiągniemy. Tylko On daje nam wewnętrzną siłę.

Ksiądz biskup mówi, że doświadczenie życia człowieka duchownego może okazać się ważniejsze niż przygotowanie intelektualne. – Biskupem zostałem bardzo młodo i patrzyłem na rzeczywistość Kościoła przez pryzmat teorii i tego, co wyczytałem w encyklikach i dokumentach. Zderzenie teorii z praktyką duszpasterską okazało się trudne w kontaktach z kapłanami i innymi ludźmi. Natomiast dzisiaj bardzo sobie cenię to doświadczenie – mówi bp Jarecki.

W swojej długiej 25-letniej posłudze dostrzega blaski i cienie. – Doskonale wiecie, że moje życie nie było tylko różowe i cnotliwe, bo przecież media to nagłośniły. Dziękuję im, bo te wydarzenia zbliżyły mnie do Pana Boga. Dlatego w najtrudniejszych chwilach nie możemy się załamywać, ale traktować je jako doświadczenie swojego krzyża, który powinniśmy połączyć z Krzyżem Jezusa. A wtedy na 100 proc. czeka nas zmartwychwstanie – podkreśla ksiądz biskup.

Bp Jarecki nie potrafi powiedzieć, które z wydarzeń w jego posłudze było najważniejsze. Pytany o śmierć św. Jana Pawła II doskonale pamięta to, co działo się wówczas na ulicach Warszawy. – Księdza Prymasa wówczas nie było i ja musiałem podjąć decyzję, że 3 kwietnia będzie wielka Msza św. na pl. Piłsudskiego. Wielką rolę wtedy odegrał ks. Jan Sikorski i Jan Pospieszalski. W zasadzie przez jedną noc oni prawie wszystko zorganizowali – wspomina bp Piotr Jarecki. – Warszawa stanęła wtedy na wysokości zadania, bo ludzie tej wspólnej modlitwy bardzo potrzebowali.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Matko, która nas znasz, z ludźmi pracy bądź!

2019-09-15 14:00

O. Stanisław Tomoń/BPJG

37. Ogólnopolska Pielgrzymka Ludzi Pracy trwa w dniach 14-15 września na Jasnej Górze. Doroczne spotkanie przebiega pod hasłem „Matko, która nas znasz, z dziećmi swymi bądź”. Na centralną Mszę św. w niedzielę, 15 września przybyło ok. 20 tys. osób.

PremierRP

Po raz pierwszy z Ludźmi Pracy modli się premier RP Mateusz Morawiecki. Mówił: „Raz jeszcze przywołam te piękne słowa bł. ks. Jerzego ‘człowiek nawet ciężko pracujący, ale bez Boga, bez modlitwy, bez ideałów będzie jak ptak z jednym skrzydłem drepczący po ziemi’. Polacy zawsze szukali Solidarności, poszukiwali ideałów, one oświetlały nam drogę naszych wysiłków, wysiłków najpierw ku wielkiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, potem wysiłków zmierzających do odzyskania niepodległości, a dziś znowu w nowym świecie, w nowych okolicznościach, nowych wyzwaniach, wysiłków, które mają obudzić naród do wielkości. Te wysiłki muszą zostać uwieńczone powodzeniem, ale stanie się tak tylko kiedy ludzie pracy, ludzie solidarności będą ręka w rękę ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, wszystkimi ludźmi ze wszystkich zawodów starali się rozpoznać ścieżki ku przyszłości. Wiara, wolność, solidarność są ze sobą nierozłącznie w polskich dziejach i w polskiej duszy splecione. Wydaje mi się, że w rzeczy samej, że Polska jest takim nierozerwalnym splotem wiary, wolności i solidarności”

„Ludzie pracy, wszyscy ludzie solidarności niesiecie nadzieję, niesiecie wolność, już od wielu dekad, od wielu lat, ale też wspólnie i rządzący i ludzie pracy mają ten wielki obowiązek, chrześcijański obowiązek, żeby łączyć ze sobą trudne wymiary naszego życia, łączyć ze sobą konieczność zapewnienia stabilności pracy, jak najlepszych warunków pracy, jak najbardziej godnej płacy, kontynuowania naszej rewolucji godności i łączyć ją z rozpoznawaniem wyzwań przyszłości. Rządzący mają się przyczyniać, mają być w forpoczcie rozpoznawania tego współczesnego pola gry, pola walki, pola konkurencji międzynarodowej, wewnętrznej, ale i pola współpracy, pola solidarności, bo te pola zmieniają się na naszych oczach wraz z galopującym postępem technologicznym i Polska nie może i nie chce być na marginesie wielkich przemian gospodarczych. Polska jest powołana wielkością naszej historii, ale też dzisiejszymi naszymi ambicjami do tego, żeby inspirować świat, inspirować do odważnych rozwiązań, do rozwiązań, które z jednej strony pielęgnują nasze święte wartości: solidarność, wolność, wiarę, chrześcijaństwo, a z drugiej strony łączą je z tym światem XXI wieku, który tak wyraźnie przed nami powiewa swoimi sztandarami wyzwań. Bez Solidarności tego nie dokonamy!” – podkreślał premier RP.

„Ludzie pracy życzę wam wszystkim, ale życzę wszystkim Rodakom, życzę naszej Ojczyźnie, byśmy szanowali tę arcypolską wartość jaką jest praca i solidarność, byśmy nie byli mali, byśmy nie byli jak ten ptak drepczący po ziemi z jednym skrzydłem, byśmy byli jak wielki, biały orzeł, który na dwóch skrzydłach wznosi się ku lepszej przyszłości, ku wielkiej Rzeczypospolitej”- zakończył premier Mateusz Morawiecki.

Pielgrzymka Ludzi Pracy odbywa się każdego roku, w trzecią sobotę i niedzielę września. Po raz pierwszy zorganizowana została w 1983 r. przez bł. ks. Jerzego Popiełuszkę (kapelana i obecnie patrona NSZZ Solidarność) dla robotników Huty „Warszawa”. Rok później, uczestnicy pielgrzymki przybyli z wielu rejonów Polski i modlili się w uroczystej Mszy. św. o dobrą i godną pracę oraz o właściwe traktowanie pracowników.

Słowa powitania do zebranych wypowiedział o. Krystian Gwioździk, podprzeor Jasnej Góry. Mówił: „Pielgrzymujecie z hasłem ‘Matko, która nas znasz, z dziećmi Twymi bądź’, Maryja jest uważna i wciąż zatroskana o nas, jak w Kanie Galilejskiej jest gotowa do pomocy, daje nam odczuć swoje matczyne spojrzenie, którym ogrania wszystkich. To tutaj modlił się bł. ks. Jerzy Popiełuszko ufnie wpatrując się w oblicze Pani Jasnogórskiej, zawierzając Jej opiece trudy i zmagania, dole i niedole ludzi pracy. Trzeba ciągle wracać do wielkiej idei Solidarności i określać co jest dobrem dla Polski i to co jest dla niej niebezpieczeństwem. Potrzebujemy wszyscy ochotnego, gorliwego serca, solidarnego trwania we wspólnocie modlitwy, we wspólnocie ludzi pracujących, którzy Bogu oddają chwałę i u Maryi szukają pomocy. Jasnogórskiej Pani zawierzcie swoje rodziny, wasze miejsca pracy, ludzi bezrobotnych i bezdomnych, wszystkich tych, którzy z braku pracy cierpią głód chleba. A Jasnogórska Pani niech czuwa nad wami i opiekuje się wami”.

Następnie Agnieszka Lenartowicz-Łysik, Doradca Prezydenta RP odczytała list Prezydenta RP Andrzeja Dudy z okazji 37. Pielgrzymki Ludzi Pracy na Jasną Górę: „Szanowni Państwo, w tym roku obchodzimy również 30-lecie wielkiego plebiscytu, jakim były pierwsze częściowo wolne wybory parlamentarne w roku 1989. Dokładnie dziesięć lat po wspomnianych tu przemówieniach Papieża Polaka pękła tama, która powstrzymywała narastające, ogromne pragnienie wolności. To wtedy, niedługo po wyjściu z podziemia, NSZZ „Solidarność” z nową siłą zaangażowała się w dzieło odrodzenia Polski wolnej, niepodległej i sprawiedliwej. Polacy zaczęli kruszyć okowy systemu kłamstwa, wyzysku i przemocy, zaczęli burzyć przecinającą Europę żelazną kurtynę. Trudno nie dostrzec w tym szczególnego symbolu – a jednocześnie ponadczasowej inspiracji, zawsze aktualnego wskazania, aby nie poddawać się zwątpieniu, aby nie upadać na duchu nawet wobec największych trudności. Aby w porę wykorzystywać historyczne szanse, aby zawsze polegać na twórczej mocy polskości, na naszej ponadtysiącletniej kulturze i systemie wartości. Jestem przekonany, że po dzisiejszych uroczystościach powrócicie Państwo do swoich domów i zakładów pracy napełnieni dumą z przynależności do tej wielkiej, ponadczasowej wspólnoty - a także z nową nadzieją. To ważne, bo przed naszą Ojczyzną, przed wielkim ruchem związkowym i NSZZ „Solidarność” oraz przed wszystkimi ludźmi pracy w Polsce stoją dzisiaj nowe nadzieje i perspektywy, a jednocześnie nowe wyzwania. Nie mam wątpliwości, że działając razem, w duchu narodowej zgody, świadomi naszej tożsamości oraz jej głębokich, autentycznych korzeni – potrafimy im sprostać”.

Następnie głos zabrał Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”: „Pełni wiary przybywamy na Jasną Górę, każdy w swojej intencji, aby podziękować Jasnogórskiej Pani za opiekę ludzi pracy - powiedział Piotr Duda - To wyjątkowa pielgrzymka, ponieważ jesteśmy tutaj wszyscy jako ludzie pracy nie dzieląc się na poszczególne grupy zawodowe, jesteśmy tutaj jako solidarność ta międzyludzka, ale także jako Niezależny Samorządny Związek ‘Solidarność’. To dla nas bardzo ważne, dla ludzi ‘Solidarności’, że możemy w tym ważnym miejscu dla nas, dla Polaków, być wszyscy razem”.

Piotr Duda przypomniał, że w ubiegłym roku w Częstochowie odbył się Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”, podczas którego podpisano Uchwałę Programową. Jak podkreślał Duda, wśród wielu postulatów, które udało się w ostatnich latach, w trudnych negocjacjach z Rządem jako ‘Solidarności’ osiągnąć dla dobra Ludzi Pracy są m.in. klauzule społeczne w prawie zamówień publicznych, powrót do wieku emerytalnego sprzed reformy, wolne niedziele, a także zmiana Ustawy o minimalnym wynagrodzeniu.

„To bardzo ważne dla wszystkich tych, którzy zarabiają na poziomie minimum socjalnego, bo płaca w naszym kraju w taki sposób wygląda – zaznaczał przewodniczący 'Solidarności' - Ale ta decyzja Rządu i podpisanie przez pana premiera rozporządzenia, że w przyszłym roku płaca minimalna będzie wynosić 2600 zł jest wielkim skokiem do przodu. To jest to, o co nam chodziło już w 2010 r.!”

„To jest wynagrodzenie za pracę , a nie jałmużna i rozdawnictwo, bo praca nie może być nigdy i nigdzie traktowana jak towar, bo człowiek dla człowieka nie może być towarem, musi być podmiotem. To słowa naszego duchowego Ojca św. Jan Pawła II, i to jest nasz testament, który musimy realizować” – apelował Duda.

*

Eucharystii odprawionej o godz. 11.00 na jasnogórskim Szczycie przewodniczył abp Józef Kupny, krajowy duszpasterz Ludzi Pracy. Homilię wygłosił abp Adam Szal, metropolita przemyski. Eucharystię koncelebrowali duszpasterze Ludzi Pracy i kapelani NSZZ 'Solidarność' na czele z ks. kan. Krzysztofem Hajdunem, sekretarzem krajowym Duszpasterstwa Ludzi Pracy.

W modlitwie udział wzięli m.in.: przedstawiciele rządu, parlamentarzyści, posłowie, senatorowie i samorządowcy. Obecni byli m.in.: Bożena Borys-Szopa, minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej; Wiesław Łyszczek, Główny Inspektor Pracy, a także rodzina bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

„Tutaj, drodzy siostry i bracia, pielgrzymi dnia dzisiejszego na Jasnej Górze słyszymy pokorne, ale stanowcze przypomnienie Matki Bożej, która ciągle na nowo przypomina nam swój testament: ‘cokolwiek Syn Mój wam powie, to czyńcie’ – mówił abp Adam Szal w homilii - To niezwykła zachęta do tego, abyśmy także tutaj, podczas Pielgrzymki Ludzi Pracy odkrywali w sobie właściwą hierarchię wartości, to zachęta do tego, abyśmy podejmowali swoisty rachunek sumienia i skorzystali z zaproszenia Pana Boga, który czeka na nas, abyśmy ciągle na nowo odkrywali przykazanie zapisane w Dekalogu: ‘nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną’”.

„Ludzie Pracy w naszej Ojczyźnie wiele razy dążyli do powrotu ku prawdziwym wartościom – podkreślał abp Szal - Szczególnym dokonaniem są te osiągnięcia, o których jako członkowie Związku Zawodowego ‘Solidarność’ dobrze wiemy, i które zostały dzisiaj przypomniane. A dzisiaj patrzymy okiem wiary na wizerunek Matki Bożej, Matki Solidarności Robotników, na którym obok postaci Maryi i Jezusa są umieszczone znamienne daty ukazujące tragiczne wydarzenia, ale wydarzenia świadczące o tym, że Ludzie Pracy pamiętali i pamiętają nie tylko o tym, aby były godziwe zarobki, aby praca była poszanowana, ale także pamiętają o właściwej hierarchii wartości, stąd też jak dobrze wiemy upominali się o Mszę św. przez radio, czy też w ostatnich latach walczyli o to, aby niedziela była dla rodziny, dla Ojczyzny, dla dobra pracowników”.

„Słowo ‘Solidarność’, które wpisało się na trwałe w historię naszej Ojczyzny, dla księdza Jerzego to jedność i wspólnota miłości chrześcijan - przypominał abp Szal - Tak w jednym z kazań definiował tę cnotę ‘Solidarności’: to wołanie wielkim głosem o poszanowanie ludzkiej godności, to jednocześnie dostrzeganie drugiego człowieka i jego problemów, to troska o uwięzionych, upominanie się o wolność dla nich, to opieka nad ich rodzinami, to braterska troska o wszystkich, którzy są szykanowani i dyskryminowani za swoje przekonania, to obowiązek likwidowania zła i mechanizmów jego działania, to ukazywanie młodzieży wielu przemilczanych spraw naszej Ojczyzny”.

„Prawda, wolność i sprawiedliwość, to pierwszoplanowe i sztandarowe wartości, które ks. Jerzy Popiełuszko podejmował w swoim działaniu. ‘Solidarność’ jako Zawiązek Zawodowy ks. Jerzego Popiełuszko, to wielka szansa dla naszej Ojczyzny. Dziękujemy ludziom ‘Solidarności’ za troskę o ludzi pracujących, także o sprawy duchowe, o to, aby w nas wszystkich uformowana była właściwa hierarchia wartości. Solidarność to jedność serc – mówił ks. Jerzy Popiełuszko – jedność umysłów, i rąk, zakorzenione w ideałach, które są zdolne przemieniać świat na lepsze. Oby ta przemiana była naszym udziałem” – dodał arcybiskup.

*

„To nie jest moja pierwsza pielgrzymka, bywałam tutaj w różnych rolach - mówi Bożena Borys-Szopa, minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - Zawsze trafiamy do naszej Matki z modlitwą, z prośbą, z przesłaniem, na pewno każdy z własnym, ale dzisiaj też z podziękowaniem, bo bardzo wiele zmieniło się w świecie pracy i chyba mamy za co dziękować”.

„Największą troską jest na pewno rodzina, bo o tym mówimy od początku tej kadencji i rodzina jest w centrum naszej uwagi, ale też człowiek pracy - zapewnia minister Bożena Borys-Szopa - Te ostatnie decyzje podwyższenia skokowo minimalnego wynagrodzenia, dla mnie jako byłego głównego inspektora pracy, to niezwykłe wydarzenie. Niezwykłym również był fakt, że w 2017 r. po raz pierwszy w historii Polski wprowadziliśmy stawkę godzinową, przypomnę, że wcześniej ludzie pracowali za 1,50 zł., za 3,50 zł. Od nowego roku ta stawka będzie wynosiła 17 zł więc pomału przywracamy również godność pracownikom i to jest również ważne przesłanie”.

„Nie spotykalibyśmy się tutaj, gdyby nie ks. Jerzy Popiełuszko, to powiedziałam rodzinie ks. Jerzego i bardzo się z tego cieszę, że ks. Jerzy zapoczątkował to wielkie dzieło i że możemy się raz w roku tutaj spotkać, jako wielka rodzina pracownicza, ‘Solidarnościowa’, bardzo się cieszę, że jest pan premier, to ważne wydarzenie” - mówi minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

„To dla nas bardzo ważne, aby tutaj spotkać się jako wszystkie zawody i dziękować Jasnogórskiej Pani za opiekę, za to dobro, które przez rok, od ostatniej pielgrzymki nas spotkało - mówi w rozmowie, Piotr Duda, przewodniczący KK NSZZ "Solidarność" - To jest już kolejny rok, w którym mamy ograniczenie handlu w niedzielę, z tego jesteśmy dumni. Chociaż ataki są z wszystkich stron, jestem przekonany, że w przyszłym roku będą wszystkie niedziele wolne od handlu. To było dla nas bardzo ważne. Jest też wiele projektów obywatelskich, chociażby to, co ostatnio słyszymy, dotyczące zmiany ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, czyli minimalna płaca na w miarę przyzwoitym poziomie, bo my nie mówimy, że to jest poziom, który satysfakcjonuje pracowników w naszym kraju, ale na pewno idziemy do przodu. Dzisiaj będziemy się także o to modlić, aby w tym kolejnym roku, do 40-lecia ‘Solidarności”, było jeszcze więcej tych pozytywnych efektów dla pracowników, ale także dla bezrobotnych, bo mimo, że ich jest coraz mniej, ale są i ich też trzeba otoczyć opieką”.

Z relikwiarzem, fragmentem serca bł. ks. Jerzego Popiełuszki przyjechał, jak co roku na pielgrzymkę, Bogdan Biś, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej ‘Solidarność’. „Od momentu, kiedy otrzymaliśmy w darze od Kurii Białostockiej fragment serca, kiedy Ojciec Święty Franciszek uczynił bł. ks. Jerzego patronem ‘Solidarności’, na każdą pielgrzymkę wozimy ten szczególny relikwiarz, ponieważ jest tu fragment serca bł. ks. Jerzego Popiełuszki. On zawsze był w naszych sercach, a teraz jest sercem z nami”.

„Związki zawodowe mają sens zwłaszcza w dobie globalizacji - mówi Bogdan Biś - Korporacje międzynarodowe w świecie stają się potęgą. Pracownik musi być traktowany podmiotowo, a nie przedmiotowo, a niestety wiele firm do tego dąży”.

„Żadem rozsądnie myślący związkowiec nie zrobi niczego, co zaszkodziłoby jego firmie - odpiera zarzuty niewystarczającej dbałości o interesy pracodawców, Bogdan Biś - To jest logiczne, że jeżeli zniszczy własną firmę, to nie będzie miejsca pracy również dla niego”.

„Zadań jest jeszcze sporo. Wiele postulatów udało się nam zrealizować, przy obecnie rządzącej prawicy, natomiast tych wyzwań będzie ciągle sporo. Wyzwaniem jest w tej chwili podniesienie płacy minimalnej, ponieważ nie czarujmy się, 2,5 tys. to nie jest płaca, która pozwoli na założenie rodziny, na godne życie” - zapewnia wiceprzewodniczący ‘Solidarności’.

„W tym roku gromadzimy się i mamy za co dziękować - zapewnia w rozmowie abp Józef Kupny - Cieszymy się tymi wszystkimi sukcesami, tym co udało się wywalczyć, chociażby myślę o tych ostatnich decyzjach rządu. To wszystko wychodzi jakoś naprzeciw, ale oczywiście tych spraw jest bardzo wiele. Zawsze przychodzimy i prosimy Matkę Bożą o opiekę, o to żeby wypadków w pracy było jak najmniej, prosimy o szczęśliwą pracę. Prosimy o to, żebyśmy mieli cierpliwość w walce o prawa pracownicze, robotnicze, bo tak obserwujemy, że nieraz brakuje cierpliwości, nieraz brakuje roztropności i to wszystko chcemy zawierzyć Matce Najświętszej”.

„Praca to jest poważna część życia każdego człowieka, więc to jest dla nas wszystkich bardzo ważne. Dzięki Bogu dzisiaj już nie tyle zmagamy się z problemem bezrobocia, bo ta praca jest, ale chodziłoby jeszcze o to, żeby ta praca była dobrze wynagradzana, żebyśmy dochodzili do tego pułapu wynagrodzenia, jaki jest w Europie Zachodniej, w Unii Europejskiej. Chodzi o to, żeby ta praca była bezpieczna, żeby ta praca nas rozwijała, nie dehumanizowała. To wszystko powoduje, że ta problematyka pracy jest szalenie ważna i kiedy przychodzimy z tym tutaj, na Jasną Górę, to także chcemy naszej Matce przedstawić i o potrzebne łaski prosić” - mówi delegat KEP ds. Duszpasterstwa Ludzi Pracy.

W kontekście spotkań Ludzi Pracy na Jasnej Górze abp Kupny zaprosił na I Ogólnopolską Pielgrzymkę Przedsiębiorców, która odbędzie się w niedzielę, 6 października pod hasłem „Wiele zostało wam powierzone”. „Osoby zaangażowane w różne rodzaje działalności gospodarczej będą miały wspaniałą okazję do wspólnej modlitwy, umocnienia w wierze, wzajemnego poznania się i nawiązania współpracy. Wyrażam nadzieję, że spotkanie w duchowej stolicy naszego narodu będzie ważnym etapem integracji środowiska przedsiębiorców i znakiem, że pragniemy budować przyszłość ojczyzny na fundamencie inicjatywy, wolności i solidarności” - pisze w zaproszeniu abp Józef Kupny.

*

Pielgrzymkę Ludzi Pracy zainaugurowała wieczorna Msza św. w sobotę, 14 września. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił abp Adam Szal, metropolita przemyski.

Słowa powitania skierował o. Jan Poteralski, podprzeor Jasnej Góry: „Przybywacie w roku, kiedy przeżywamy w Polsce 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II w 1979 r. Wielu z nas pamięta tamto wydarzenie. (…) To właśnie w tamtym czasie rodził się pomysł waszego pielgrzymowania jako Ludzi Pracy, ‘Solidarności’ na Jasną Górę”.

W homilii abp Adam Szal nawiązał do obchodzonego w sobotę święta Podwyższenia Krzyża Świętego. Mówił: „Byliśmy formowani w ‘Szkole Krzyża’. Wędrowaliśmy pod tym znakiem poprzez katechezę, poprzez udział w rekolekcjach, w misjach, poprzez naszą wewnętrzna formację religijną. Zbliżaliśmy się do Krzyża, choć czasami mogły zdążyć się w naszym życiu takie sytuacje, jak w przypadku Narodu Wybranego, kiedy pojawiły się pokusy, kiedy w sposób bardziej lub mniej świadomy odeszliśmy od tej wytyczonej trasy. Co stało się w Narodzie Wybranym? Naród Wybrany postanowił się zbuntować, ale Pan Bóg nie odwrócił swojego oblicza od Narodu, postanowił go ratować mimo buntu i sprzeciwu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzwon „Pamięć i Przestroga” w Wieluniu

2019-09-16 01:58

Maciej Orman

Na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary metropolita częstochowski abp Wacław Depo poświęcił w niedzielę 15 września dzwon „Pamięć i Przestroga”. Dzwon jest darem prezydenta Andrzeja Dudy dla Wielunia, który Niemcy zbombardowali 1 września 1939 r., rozpoczynając II wojnę światową.

Maciej Orman

Uroczystość poprzedziła Msza św. w intencji pokoju w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. – Niech ten dzwon będzie znakiem sprzeciwu wobec wojny. Niech każde jego uderzenie będzie wyrazem pamięci o tragicznej przeszłości. Niech będzie wołaniem o szacunek dla każdego człowieka – apelował na początku Eucharystii proboszcz parafii ks. Adam Sołtysiak.

– Niech ten dzwon nie będzie tylko przestrogą, ale zobowiązaniem w zmaganiu o prawdę o nas samych – kim jesteśmy, od Kogo pochodzimy i do Kogo należymy – mówił w homilii abp Wacław Depo.

– Stajemy dzisiaj przy ołtarzu, aby potwierdzać swoją tożsamość i zobowiązywać się do odpowiedzialnego życia. Bo o ile pamięć woła o prawdę, to przestroga woła o odpowiedzialność już nas samych w imię tych, którzy zginęli – kontynuował metropolita częstochowski.

– Podczas lektury Starego i Nowego Testamentu doświadczamy tej gorzkiej prawdy, że ile razy człowiek odstąpi od Boga, staje się ludobójcą – podkreślił hierarcha.

– Wobec każdego dramatu historii, również dramatu II wojny światowej, trzeba uznawać Chrystusa za jedyną drogę do życia wiecznego – zakończył abp Depo.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości zgromadzili się na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary. W swoim przemówieniu burmistrz Wielunia Paweł Okrasa nawiązał do niedawno obchodzonej 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. – Dźwięk dzwonu powinien też być dźwiękiem pojednania między Polską a Niemcami. Jestem głęboko przekonany, że Wieluń był kolejnym krokiem na tej drodze – powiedział Paweł Okrasa. –Dziękuję prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że ofiarował ten dzwon naszemu miastu – dodał burmistrz.

– Są takie chwile w dziejach narodu, w których słowo powinno zamilknąć, a powinny bić dzwony – ku przerażeniu dla ogromu zbrodni dokonanych w imię nienawiści na bezbronnych Polakach w Wieluniu i wielu miejscach świata i ku napomnieniu, abyśmy się tej nienawiści wyzbyli, abyśmy budowali piękną przyszłość w oparciu o miłość Boga i człowieka – powiedział wicemarszałek Senatu prof. Michał Seweryński. – Czcijcie pamięć poległych. Przestrzegajcie tych, którzy będą budować naszą przyszłość. Niech budują ją w imię pokoju – zaapelował.

Dopełnieniem uroczystości był koncert arii operowych w wykonaniu zespołu „Sonori” w sali widowiskowej Wieluńskiego Domu Kultury.

Dzwon „Pamięć i Przestroga” został odlany 1 sierpnia br. Po raz pierwszy zabrzmiał w Wieluniu 1 września podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem