Reklama

Marsz dla życia i rodziny w Radomsku

2019-05-27 07:25

Elżbieta Saj

Aleksandra Saj

Z udziałem rodzin, osób życia konsekrowanego, kapłanów ulicami Radomska, w niedzielę 26 maja przeszedł Marsz dla życia i rodziny. Odbył się on w ramach XX Radomszczańskich Dni Rodziny, które pod hasłem : „Rodzina Sercem Cywilizacji Miłości” potrwają w Radomsku do 9 czerwca.

Marsz a zarazem Radomszczańskie Dni Rodziny rozpoczęły się Mszą św. w Kolegiacie pw. Św. Lamberta w Radomsku. Liturgii przewodniczył i homilię wygłosił ks. Robert Grohs, kierownik Archidiecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin „Nazaret”.

Mszę św. w intencji rodzin koncelebrowali: ks. Antoni Arkit, proboszcz parafii pw. św. Lamberta w Radomsku i dziekan regionu radomszczańskiego i o. Edward Wróbel z klasztoru ojców franciszkanów w Radomsku. Oprawę liturgiczną przygotował krąg Domowego Kościoła działający przy radomszczańskiej kolegiacie.

W homilii ks. Robert Grohs odwołał się m. in. do treści listu do Rodzin św. Jana Pawła II. – Dokument ten jest aktualny w dzisiejszych czasach. Stanowi on bowiem przypomnienie i zachętę do otwarcia się na nadzieję zmartwychwstania. Pochylenie się nad nim w okresie wielkanocnym to czas zdania egzaminu z otwarcia się na łaskę nadziei, którą przynosi Zmartwychwstały Chrystus – mówił ks. Grohs.

Reklama

- Św. Jan Paweł II obserwując dzisiejszy świat przewidział, że kryzys dotknie także rodziny. Dlatego we wspomnianym dziele odwołał się do listu Św. Pawła do Efezjan :„Zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelkie rodzicielstwo” – kontynuował ks. Grohs.

Za św. Janem Pawłem II kapłan przypomniał jak bardzo ważna jest modlitwa w rodzinie za otaczający świat i za rodziny - Kluczem do właściwego funkcjonowania rodziny, całych społeczeństw jest trzymanie się prawdy. Jeśli chcemy odnowy rodzin, właściwego patrzenia na rodzinę, trzeba byśmy mieli znajomość prawdy o wolności i komunii osób. Tylko wolny człowiek , który stał się uczniem Chrystusa może oddać siebie, gdyż poznał Prawdę , a Prawda go wyzwoli”- podkreślił ks. Robert Grohs.

Po Mszy Świętej, przy dźwiękach orkiestry dętej z Kamieńska, przeszedł ulicami miasta Marsz dla życia i rodziny, podczas którego jego uczestnicy mogli wysłuchać fragmentów z nauczania św. Jana Pawła II na temat wartości i ochrony życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Niesione transparenty przypominały o świętości ludzkiego życia i rodziny. Nad organizacją marszu czuwał ks. Marcin Szczypiór, wikariusz z parafii pw. św. Lamberta. Marsz zakończył się w parku Solidarności, gdzie miał miejsce piknik rodzinny.

Zdjęcia: Aleksandra Saj

Tagi:
marsz dla życia

Reklama

10 tysięcy wiernych Diecezji Tarnowskiej w obronie życia i rodziny

2019-10-07 13:51

Ewa Biedroń / diecezja.tarnow.pl

Diecezjalny Marsz dla Życia i Rodziny przeszedł ulicami Nowego Sącza. Uczestniczyło w nim ok. 10 tysięcy wiernych z całej diecezji, m.in. małżeństwa z dziećmi, byli także duchowni, siostry zakonne, młodzież i starsi. Tłum modlił się na różańcu idąc z sądeckiej bazyliki do sanktuarium św. Rity.

ks Marian Kostrzewa / diecezja.tarnow.pl

Marsz rozpoczęła Msza św. w sanktuarium Przemienienia Pańskiego pod przewodnictwem biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża. W homilii biskup mówił, że uczestnictwo w Marszu to świadectwo o tym, że życie ludzkie jest Dobrą Nowiną, darem i skarbem. Ordynariusz diecezji podkreślił też rolę rodziny.

„Taka jest nasza misja: świadczyć jak pięknie, prawdziwie i dobrze jest tworzyć rodzinę, być rodziną; jak bardzo jest ona niezbędna dla życia świata, dla przyszłości ludzkości. Taka jest nasza misja chrześcijańska – owo bycie misjonarzami w naszym własnym środowisku – byśmy uwydatnili wspaniały plan Boga w odniesieniu do rodziny i małżeństwa” - powiedział bp Jeż.

Bp Jeż zachęcał, by zwłaszcza w chwilach trudnych czerpać moc z wiary. „W świecie toczy się walka o fundamentalne wartości, jak prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, jak instytucja naturalnego małżeństwa i rodziny. O tej walce mówiła wizjonerka z Fatimy, siostra Łucja – warto zapamiętać sobie jej słowa: „Ostateczna walka między szatanem a Bogiem rozegra się o małżeństwo i rodzinę”. Jeśli zniszczy się fundament, wtedy cały budynek się zapadnie. Rodzina i małżeństwo są fundamentem ludzkości, narodów, fundamentem społeczeństwa” - dodał kaznodzieja.

Bp Jeż podkreślił, że trzeba ukazywać piękno tych małżeństw, które żyją zgodnie, kochają się, wspierają się w trudnościach i wspólnie przechodzą róże trudności. „Jest to bowiem najbardziej przekonujące świadectwo piękna, prostoty i siły miłości małżeńskiej a także miłości rodzinnej; miłości, która naprawdę dzięki łasce Bożej wszystko przetrzyma”.

Biskup dodał, że w trosce o los rodzin i małżeństw Kościół chce wspierać także rodziny, które borykają się z różnymi trudnościami i problemami.

„Mamy wypracowane już formy duszpasterskie, takie jak Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Kręgi Domowego Kościoła czy ruch Spotkania Małżeńskie. Zaś poprzez nasze wspólne synodowanie w ramach V Synodu diecezji, chcemy jeszcze bardziej te sprawdzone już formy duszpasterskie wzbogacić świeżym doświadczeniem. Być może zostaną także zainicjowane jakieś nowe formy duszpasterstwa, które będą mogły objąć jeszcze szerszy krąg małżeństw i rodzin” - podkreślił Pasterz Kościoła Tarnowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

(Nie)Planowana przemiana

2019-11-13 08:09

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 32

Film „Nieplanowane” jest atakowany, bo prawda przemienia Polaków. Jego premiera uruchomiła lawinę społeczną, której nie da się powstrzymać

Materiały prasowe

„Nieplanowane” bije rekordy popularności. Mimo skromnej liczby seansów i świątecznego weekendu film obejrzało 50 tys. widzów. Pod względem liczby wypełnionych miejsc na kinowych salach to bez wątpienia nr 1. W wielu kinach przez cały tydzień trzeba było ze sporym wyprzedzeniem rezerwować bilety, bo zwykła wycieczka do kina z nadzieją, że przed seansem w kasie będą bilety, kończyła się niespodzianką.

Film opowiada historię z USA, ale także mocno dotyka Polski, bo przecież u nas też są zabijane dzieci, i to często w późnej aborcji – po 20., a nawet 24. tygodniu życia prenatalnego. – Mam nadzieję, że ten film masowo zmieni serca Polaków. Jeżeli wyraźnie się zmienią nastroje społeczne, to także rządzący politycy będą wiedzieli, że ten temat jest dla nas ważny – mówi Cezary Krysztopa, autor rysunków pro-life i szef portalu Tysol.pl .

Aborcyjny atak

Na Twitterze wywiązała się cała dyskusja. Ludzie wychodzący z kina dzielą się swoim pierwszym wrażeniem. „Właśnie obejrzałem #Nieplanowane. Ten obraz mną wstrząsnął. Kurtka, którą miałem na kolanach, została zmiażdżona przez zaciśnięte dłonie i z trudem powstrzymywałem głośne łkanie. Wszyscy na sali bardzo przeżyli ten film” – napisał Mateusz Maranowski, dziennikarz Polskiego Radia oraz telewizji wPolsce.pl .

Rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC napisał z kolei, że po projekcji widział łzy niemal we wszystkich oczach. „Nie da się tego filmu odzobaczyć, a zobaczyć trzeba koniecznie” – podkreślił zakonnik. Film zapada w duszę i tego właśnie najbardziej boją się feministki, lewica i różne środowiska proaborcyjne. Krytykują formę, ale także próbują podważać treść filmu.

Jeszcze przed premierą w dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazała się „recenzja” napisana przez dwie feministki z Aborcyjnego Dream Teamu. Nie wiadomo, czy kobiety w ogóle widziały film „Nieplanowane”, bo wszystkie przytoczone sceny i cała argumentacja pochodzą z proaborcyjnego amerykańskiego portalu HuffPost. Tekst zamieszczony w „Wysokich Obcasach” był w zasadzie nieudolnym tłumaczeniem argumentów z USA. „Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić. Nie warto, naprawdę” – napisały na końcu polskie feministki.

„Nieplanowane” to film opowiadający historię Abby Johnson – kobiety, która była szefową kliniki aborcyjnej, ale po splocie kilku wydarzeń stała się zwolenniczką obrony życia. Podobną historię ma za sobą prof. Bogdan Chazan, który jako ginekolog wykonywał aborcje, ale nawrócił się na pro-life. I właśnie dlatego został zaproszony na specjalny pokaz filmu w Łodzi. Nie spodobało się to feministkom z proaborcyjnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, które zrobiły awanturę i doszło w kinie do agresywnej szarpaniny.

Aborcja dla 15-latek

Ataki skrajnej lewicy na film można było przewidzieć, bo dokładnie to samo działo się w USA. Najbardziej się boją, że film obejrzą młodzież i młode kobiety. Dlatego protestują, że w Polsce „Nieplanowane” można obejrzeć już od 15. roku życia. „Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu” – przestrzega jeden z lewicowych portali.

A przecież lewicowa seksedukacja zachęca 15-latków do stosunków płciowych. Te dzieci są więc za małe, by iść na poważny film, a mogą, a nawet powinny uprawiać seks? – Przypomnę, że lewicowy projekt „Ratujmy Kobiety” pozwalał 15-latkom na dokonanie aborcji bez zgody rodziców. 15-latki są wystarczająco dojrzałe, aby dokonać aborcji, ale za małe, aby obejrzeć o niej film? – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyskusja pojawiała się także wśród przeciwników aborcji. Na kanwie filmu Marta Brzezińska-Waleszczyk na portalu Aleteia zaatakowała polskich obrońców życia za to, że pokazują ofiary aborcji na plakatach. Rzeczywiście podobny wątek pojawia się w „Nieplanowanych”, ale ten spór między miękkim pro-life i twardym pro-life jest zupełnie jałowy i niepotrzebny. To tak, jakby ktoś w Kościele chciał wykazać wyższość modlitwy uwielbienia nad nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Przecież od kilkunastu lat to właśnie środowiska pokazujące nagą prawdę o aborcji zbierają miliony podpisów w obronie życia, a teraz są krytykowane, często przez tych, co nic nie robią.

Oczywiście, w Polsce brakuje aktywności modlitewnego i masowego miękkiego pro-life, czyli pięknej afirmacji życia i macierzyństwa. Ale nie zmienia to faktu, że krytyka mocnego przekazu w pro-life jest podobna do krytyki filmu „Nieplanowane” przez środowiska lewicowe. W obydwu przypadkach odpowiedzią mogą być słowa Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (18, 23).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem