Reklama

Parafia pod wyciągiem

- Przed figurą Jezusa Miłosiernego klęczała kiedyś długo kobieta. Wyjaśniła, że jest lekarzem i przyszła pomodlić się o pozytywny przebieg ważnej operacji, którą za chwilę ma przeprowadzać - opowiada ks. Grzegorz Cwajda, proboszcz parafii św. Grzegorza Wielkiego na Szczęśliwicach.

Niedziela warszawska 26/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Szczęśliwie na Szczęśliwicach

Ks. Cwajda przewodzi młodej i perspektywicznej wspólnocie parafialnej. W okolicy ul. Włodarzewskiej budowane są ciągle nowe domy, do których sprowadzają się ludzie z całej Polski, a nawet zza granicy. W stolicy dostają pracę, zaciągają kredyty na kupno mieszkania i osiedlają się tu na stałe.
A Szczęśliwice to wyjątkowo piękny teren do zamieszkania. W pobliżu rozciąga się ogromny, 25-hektarowy Park Szczęśliwicki. Jego atrakcją jest przede wszystkim całoroczny stok narciarski. Stok ma 75 metrów wysokości, a długość zjazdu to 227 metrów. Wjazd na szczyt możliwy jest dzięki wyciągom, m.in. krzesełkowemu. Kto nie ma nart, może je wypożyczyć na miejscu.
Ze szczytu góry dobrze widać, jak pięknie w to parkowe otoczenie wkomponowała się kaplica św. Grzegorza Wielkiego przy ul. Włodarzewskiej. Niewielka, kameralna, służy miejscowym parafianom już 5 lat. Często odwiedzają ją niedzielni spacerowicze z całej Warszawy. - Otoczenie sprzyja modlitwie, wyciszeniu. To jest palec Opatrzności Bożej, że właśnie w takim miejscu ludzie mają możliwość kultu - mówi Ksiądz Proboszcz.

Listy protestacyjne

Reklama

Ks. Cwajda, który od początku parafię organizował, wspomina, że kiedy pod koniec lat 90. przystępowano do budowy parafialnej kaplicy, wielu osobom bardzo się to nie podobało. W niektórych, lewicowych tytułach prasowych narzekano nawet, że Kościół kradnie piękne tereny parkowe. Administracja budujących się bloków bała się, że ludzie nie będą chcieli kupować mieszkań w pobliżu kościoła, ze względu np. na hałas kościelnych dzwonów. Tworzono listy protestacyjne, które kazano podpisywać robotnikom pracującym przy budowie, mimo że większość z nich to byli ludzie zamiejscowi.
Pomimo protestów budowę kaplicy rozpoczęto i w 2000 r. ukończono. Mieści ok. 300 osób, co na razie wystarcza na potrzeby wiernych. - To jest kaplica z prawdziwego zdarzenia, z zapleczem mieszkalnym dla księży. W wielu wiejskich parafiach mógłby to być docelowy kościół. Zresztą jak pierwszy raz przyjechał do nas Ksiądz Prymas, to od razu powiedział, żeby tej budowli nie nazywać kaplicą, tylko małym kościółkiem na Szczęśliwicach - wspomina ks. Cwajda. Podkreśla jednak, że w przyszłości planowana jest budowa kościoła. Kiedy się rozpocznie, na razie jeszcze nie wiadomo. Wszystko zależy od finansów.
W 2000 r. kard. Glemp erygował parafię św. Grzegorza Wielkiego i poświęcił kaplicę. Ks. Cwajda dostał dekret nominacyjny na proboszcza. Zajął się poznawaniem swoich nowych parafian. Niektórych już znał, gdyż jeszcze jako wikariusz parafii św. Franciszka na Okęciu odwiedzał po kolędzie mieszkańców ulicy Włodarzewskiej i okolic.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie od razu Kraków zbudowano

Z roku na rok wzrasta liczba parafian. Dziś jest ich około 5 tysięcy. Ksiądz Proboszcz jest z nich bardzo zadowolony. - Mogłoby ich trochę więcej chodzić do kościoła, ale nie od razu Kraków zbudowano. Trzeba czasu. Tym bardziej, że wielu z nich to ludzie jeszcze bardzo młodzi. Nie mają dzieci, na weekendy wyjeżdżają do rodziców. Dopiero jak urodzą im się dzieci, przyjdą do kościoła je ochrzcić, to nie będą tak wyjeżdżać i poczują, że to jest ich parafia - mówi ks. Cwajda. Dodaje, że z wielu jego parafian będzie w przyszłości wielki pożytek dla Kościoła, bo są to ludzie wykształceni, inteligentni i nie wstydzący się swojej wiary. Tak jak ta kobieta modląca się dłuższy czas przed figurą Jezusa Miłosiernego, aby polecić Mu trudną operację.
Decyzją władzy archidiecezjalnej wśród nowych parafian ks. Cwajdy znaleźli się dotychczasowi mieszkańcy parafii Opatrzności Bożej na Dickensa i Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata z ul. Opaczewskiej. - To była mądrość Kurii, że nie zostawiła powstającej parafii tylko z ludźmi nowymi, którzy nie wiadomo, czy i jak będą się angażować w życie Kościoła, ale dała nam też ludzi już uformowanych w innych parafiach - podkreśla Ksiądz Proboszcz.
Jednak ci przydzieleni z innych parafii początkowo wcale nie chcieli przenosić się gdzie indziej. Uczęszczali do swoich starych parafii. Kiedy ks. Cwajda chodził po kolędzie, nie chcieli go wpuszczać do mieszkań, tłumacząc, że wpuszczą tylko kapłana z Opaczewskiej albo z Dickensa. Z czasem ich opór osłabł, a niektórzy nawet postanowili chodzić do kaplicy na Włodarzewską. Większość jednak do dzisiaj chodzi do starych parafii. - I trzeba ich zrozumieć. Ale poprosiłem, żeby przynajmniej kilka razy w roku odwiedzili swoją obecną parafię. I rzeczywiście tak robią - mówi ks. Cwajda.
W parafii prężnie działa Caritas, jest Bractwo Różańcowe, Ruch Światło-Życie, a liturgię dla dzieci ubogaca schola dziecięca „Źródełko”. Nie brakuje oczywiście ministrantów. W duszpasterstwie Księdzu Proboszczowi pomaga wikariusz ks. Arkadiusz Śledzik.

Komunia razem z dziećmi

Ciekawie wygląda w parafii I Komunia św. Dzieci, na oddzielnej Mszy, przystępują do Komunii wspólnie z rodzicami i chrzestnymi. Oczywiście zdarza się, że niektóre małżeństwa z różnych przyczyn nie mogą przyjąć Komunii, ale mimo to prowadzą dziecko do ołtarza. A Komunię przyjmują duchowo. - Sens Komunii duchowej wyjaśniam wcześniej w specjalnej katechezie. Efekty widać. Kiedyś przyszło do zakrystii wzruszone małżeństwo. Stwierdzili, że pierwszy raz poczuli, iż nie są gdzieś odpychani ze wspólnoty. Byli wdzięczni, że mogli prowadzić swoje dziecko do Jezusa, chociaż różnie im się w życiu poukładało religijnie - opowiada Ksiądz Proboszcz.
W Wielkim Poście ciekawie wyglądają rekolekcje. Prowadzą je orioniści ze Zduńskiej Woli. Nie tylko głoszą konferencje, ale również wystawiają różne przedstawienia i pantomimy o treści religijnej. Uczestnicy rekolekcji mogą zadawać prowadzącym pytania. - Takie rekolekcje mają także służyć integracji parafian. Wielu mówi, że chociaż mieszkają na jednej klatce w bloku, to poznali się dopiero właśnie tu, w kościele - podkreśla ks. Cwajda.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Eucharystia inaugurująca nowy rok pracy Sądu Najwyższego USA. Dlaczego nazywana jest Czerwoną Mszą?

2026-10-06 15:03

[ TEMATY ]

USA

Sąd Najwyższy

Czerwona Msza

Waszyngon

Adobe Stock

Do kierowania się mądrością Ducha Świętego w życiu publicznym i pracy na rzecz sprawiedliwości wezwał abp Timothy Broglio podczas dorocznej Czerwonej Mszy w Waszyngtonie. Liturgia, sprawowana w Katedrze św. Mateusza Apostoła, zgromadziła ponad tysiąc osób, w tym sędziów Sądu Najwyższego, przedstawicieli władz oraz wiceprezydenta J.D. Vance’a. Msza tradycyjnie inauguruje nowy rok pracy Sądu Najwyższego USA.

Podziel się cytatem - powiedział w homilii metropolita Archidiecezji Wojskowej USA. Zachęcił do budowania społeczeństwa opartego na uczciwości, harmonii i trosce o dobro wspólne.
CZYTAJ DALEJ

7 października: Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej

[ TEMATY ]

modlitwa

różaniec

commons.wikimedia.org

Bartolomé Esteban Murillo, "Matka Boża Różańcowa"

Bartolomé Esteban Murillo, Matka Boża Różańcowa

Przypadające dziś, 7 października, wspomnienie Matki Boskiej Różańcowej to dzień szczególny w powszechnym i polskim kalendarzu maryjnym.

Modlitwa różańcowa jak żadna inna obejmując cały świat katolicki wskazuje, że Maryja to Mater omnium, udzielająca się wszystkim we wszystkich potrzebach jako Pośredniczka prowadząca do Chrystusa. Różaniec stał się modlitwą powszechną, najdobitniejszym wyrazem czci i kultu maryjnego.
CZYTAJ DALEJ

Zabawa poważnymi sprawami

2026-10-07 09:15

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Premier wyszedł z Akademii Sztuki Wojennej, wsiadł do limuzyny i odjechał. Media czekały na słowo o marcowej rozmowie Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Nie doczekały się. Zamiast tego, w rozmowie z tylko jedną stacją, Donald Tusk wrzucił w przestrzeń publiczną sugestię, że ta „dyskrecjonalna wymiana zdań” dotyczyła raczej „sytuacji wewnętrznej w Polsce”, a przed wojskowymi podbił to pompatycznie: „ani wróg, ani sojusznik — powiedział — nie będą decydować, kto w Polsce rządzi”. Brzmi jak deklaracja suwerenności, a przecież nikt nie potwierdził, że o tym w ogóle Kosiniak-Kamysz z Trumpem rozmawiali. W praktyce wszystko wygląda jak insynuacja rzucona w momencie, gdy trzeba podjąć kluczową dla Polski decyzję.

O treści spotkania nie wiedzą nawet najbliżsi. Radosław Sikorski do dziś nie ma notatki. Kierujący zespołem negocjacyjnym MON ds. ustanowienia bazy USA w Polsce, wiceminister Paweł Zalewski twierdzi, że o rozmowie dowiedział się… ode mnie. Kierownik placówki został wyproszony z kluczowej części. Cezary Tomczyk w Sejmie peroruje o „intrygach” rodem z czasów rozbiorów. Co ciekawe, w marcu sam wicepremier Kosiniak-Kamysz milczał w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie z odznaczeniem dla amerykańskiego sierżanta. Zapewne nie chciał się chwalić spotkaniem, które zorganizowała mu kancelaria prezydenta, a premier Donald Tusk, który wcześniej stawiał wszystko przeciw Trumpowi i nazywał go rosyjskim agentem, teraz liczy, że Karol Nawrocki przypomni w Białym Domu o obietnicach stałej obecności. Jak trwoga, to do prezydenta.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję