Reklama

Agroturystyka na dziś

Na początku lat 90. zachłysnęliśmy się agroturystyką, którą wielu traktowało jako panaceum na bolączki polskiej wsi. Także w województwie świętokrzyskim pojawiły się liczne gospodarstwa, co uplasowało nasz region w krajowej czołówce. Michał Paszkowski, kierownik powstałego w czerwcu br. Centrum Informacji Turystycznej w Kielcach ocenia, że jest to najbardziej płynny i trudny do sklasyfikowania, a zarazem integralny element rodzimej turystyki.

Niedziela kielecka 30/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W poszukiwaniu statystyki

Centrum Informacji Turystycznej (CIT) szacuje, że mamy ok. 400 gospodarstw agroturystycznych, ale póki co, na poziomie województwa nie ma spójnych, adekwatnych statystyk co do liczby i geografii rozmieszczenia gospodarstw. Na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego został wydany informator agroturystyczny, w którym zamieszczono adresy i telefony gospodarstw. Nie ma jakiegoś ogólnowojewódzkiego porozumienia - rodzaju wspólnej organizacji wszystkich gospodarstw, powstały za to lokalne stowarzyszenia w gminach, miejscowościach, regionach. Informator wymienia 18 takich stowarzyszeń. Większość z nich posiada strony internetowe, adresy e-mailowe, niektóre - tylko telefony. Czy to wystarczająca informacja dla współczesnego potencjalnego klienta, który chce być szybko i sprawnie zorientowany w temacie, krótko mówiąc - przez internet? Ponad dwie godziny spędzam wpatrując się w ekran laptopa, za oknem lipcowy upał, i myślę sobie, że szybciej byłoby pojechać samochodem do tych pewnych, znanych w świętokrzyskiem miejsc, takich jak Słupia, Śladków, Ciekoty... Ale skoro jest ich - tych gospodarstw ok. 400, próbuję z mozołem wyrobić sobie obiektywny pogląd na obraz lokalnej agroturystyki.

Być albo nie być, czyli zadbać o promocję

Reklama

M. Paszkowski podaje przykład pewnego gospodarstwa w samych Górach Świętokrzyskich, a więc w okolicy najlepszej z możliwych. Przykład to znamienny dla zaistniałego problemu dezinformacji. Otóż gospodarze dokupili ziemi, zatrudnili instruktorów jazdy konnej, wybudowali nie tylko plac zabaw, altanki, kamienne stanowiska do grillowania i oczka wodne, ale nawet kort tenisowy. Przy tym wszystkim zaniechali stworzenia strony internetowej, nie pokusili się o najmniejszy folderek, a zamiast wizytówki gospodyni wyrywa kartki z notesu. Pomimo atrakcyjności miejsca i oferty, mało kto o nich słyszał. Odczuwają zawód, stoją na granicy wytrzymałości finansowej, ale nie pokusili się o promocję z prawdziwego zdarzenia. Uważają, że skoro 10, a nawet 5 lat temu najlepszymi klientami byli znajomi znajomych, nadal można na tym budować.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przerost formy nad treścią

Zapewne niejeden z kolegów dziennikarzy przyzna mi rację, że zdarzyło mu się złapać na lep pięknie opakowanej informacji, która nie do końca była zgodna z rzeczywistością. U nas także potrafią dobrze się sprzedać, papier przyjmie wiele i oto powstaje atrakcyjna oferta, podana w ciekawej, chwytliwej formie. Po czasie okazuje się, że zabrakło łóżek, posiłki były o zwariowanych porach, a instruktor jazdy konnej dopiero przyuczał się do zawodu. Tylko, że taka polityka, pomimo wszechstronnej reklamy, obszernych artykułów sponsorowanych i zgrabnie zachowanych pozorów, na szczęście ma krótkie nogi. Z takiej oferty korzysta się tylko raz.

„Czeka rzeka, czeka las...”

Warto postawić sobie pytanie, czego poszukuje potencjalny amator agroturystyki? Zważywszy na to, że żyjemy w stosunkowo czystym, bogatym w szatę roślinną i dość specyficzne zabytki regionie, wydawałoby się, że w tym kierunku powinna się rozwijać lokalna oferta. Budowa geologiczna i ukształtowanie terenu pozwala na wyodrębnienie Gór Świętokrzyskich, Wyżyny Opatowsko-Sandomierskiej, Niecki Nidziańskiej. Mamy pomniki przyrody, dobre warunki do uprawiania turystyki pieszej, rowerowej, wiele kilometrów oznakowanych tras, imprezy plenerowe, w tym tak charakterystyczne jak „Dymarki świętokrzyskie” czy „Kuźnice Koneckie”. Mamy Jaskinię Raj, Kielce z zabytkami sztuki i geologii (nie bez powodu stolica regionu jest nazywana „muzeum geologii pod gołym niebem”). Mamy piękne kościoły i jedyne w swoim rodzaju sanktuaria. Czy tym tropem podąża oferta agroturystyczna? Niekoniecznie.
Znany z dynamiki agroturystycznej Śladków nie posiada w zasadzie żadnych atrakcji turystycznych, odpowiadających powyższemu opisowi, a istnieją w nim dwa stowarzyszenia gospodarstw agroturystycznych. Jest to także efekt solidarnego myślenia mieszkańców, którzy przed laty w agroturystyce ujrzeli szansę dla siebie. M. Paszkowski zdecydowanie poleca np. jedno z gospodarstw w Łagowie, które to miasteczko wcale nie przypomina wsi i jest mało zachęcające. Czego zatem oczekuje potencjalny użytkownik oferty? Spokoju, ciszy, zaszycia się w wiejskiej oazie, przy zapewnieniu odpowiedniego standardu, szczególnie pod względem węzła sanitarnego oraz zaplecza w postaci bazy żywieniowej czy miejsc do zajęć sportowych. Jeśli chodzi o sposoby spędzania czasu wolnego, klienci poszukują już konkretów: stawów rybnych, bardzo popularnych dzisiaj stadnin, możliwości kontaktu ze zwierzętami lub zabrania ze sobą własnych czworonogów.

Warsztat pracy

Szacuje się, że w miarę dynamiczne gospodarstwo jest w stanie wypracować kwotę 20-30 tys. zł rocznie. To całkiem nieźle, choć mowa tu oczywiście o gospodarstwie doinwestowanym. Renata Kośka z Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach z rezerwą odnosi się do rozmowy o zarobkach, natomiast podkreśla, że gospodarstwa rozwojowe, rozpropagowane, są odpowiednikiem warsztatu pracy na wsi. Dotyczy to szczególnie powiatu kieleckiego, staszowskiego, buskiego. Ze szkoleń i w ogóle z merytorycznej pomocy Ośrodka korzysta ok. 300 gospodarstw.
Piotr J. z Podmarzysza zaadaptował dwie chałupki w typie skansenowskim, atrakcją jego propozycji jest chłopskie jadło wyprodukowane w stu procentach we własnym gospodarstwie. Podkreśla, że najlepszym sposobem promocji jest informacja w internecie oraz reklama zadowolonych klientów. Powątpiewa, by w ciągu roku udawało się kolegom po fachu zarabiać jakieś oszałamiające sumy. W stowarzyszeniu „Żeremie” gospodarze spotykają się, dzielą doświadczeniami, wielu się skarży. - Mnie wystarcza - twierdzi p. Piotr. - Ale my z żoną jesteśmy sami, dzieci już się usamodzielniły. Aby rzeczywiście dobrze prosperować, trzeba ciężkiej pracy i gotowości na ciągłe zmiany.
W jednej z ofert czytam: „...Możesz tu stąpać po skałach liczących kilkaset lat. Możesz pójść do jaskini, w której kilkadziesiąt tysięcy lat temu paleolityczni ludzie malowali swe ciała rytualną ochrą. Możesz usiąść w cieniu tysiącletnich dębów (...). I gdzieś wśród tych dziwów, w tej magicznej krainie zagubionej w środku Polski możesz odnaleźć ludzi dziwnych i dziwacznych, interesujących, trochę niezwykłych...”.
Hm, brzmi nieźle... Czy warto skorzystać? Potencjalny klient musi ocenić sam.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Archidiecezja gnieźnieńska: zmiany personalne 2026

2026-01-12 09:49

[ TEMATY ]

archidiecezja gnieźnieńska

zmiany kapłanów

Archidiecezja gnieźnieńska

Z dniem 28 grudnia 2025 Prymas Polski abp Wojciech Polak mianował ks. Stanisława Drożyńskiego, proboszcza parafii pw. Świętego Ducha w Pobiedziskach, dziekanem dekanatu pobiedziskiego na okres kolejnych 5 lat.
CZYTAJ DALEJ

Błogosławiona augustianka

Nauczyła się czytać i pisać, dopiero gdy wstąpiła do klasztoru. Była mistyczką, otrzymała dar łez i ekstaz. Upominała papieża Aleksandra VI.

Giovanna Negroni, znana wszystkim jako Nina, pochodziła z bardzo biednej, wieśniaczej rodziny Zanina i Giacominy Negroni. W Żywotach świętych z 1937 r. czytamy: „Rodzice jej, ludzie pobożni i cnotliwi, byli tak ubodzy, że nie mogli Weroniki posyłać do szkoły, tak że nie nauczyła się czytać ani pisać. Nie przeszkadzało jej to jednak nauczyć się od rodziców cnotliwości i gorącej miłości Pana Boga”. Nina zapragnęła życia zakonnego. W wieku 18 lat zapukała do drzwi surowego mediolańskiego klasztoru Sióstr Augustianek św. Marty, ale jej nie przyjęto. Giovanna Negroni nie zrezygnowała jednak ze swoich marzeń. W 1466 r., już jako 22-letnia dziewczyna, wstąpiła do klasztoru, gdzie pozostała do śmierci. Po przyjęciu otrzymała imię Weronika i powierzono jej najprostsze zadania. Opiekowała się portiernią, ogrodem i kurnikiem. Dla Weroniki najważniejsze były sprawy Boże i zjednoczenie się z Oblubieńcem. Dużo się modliła, podejmowała posty i pokutę. Została mistyczką. W kontemplacji osiągnęła taki stopień zaawansowania, że otrzymała dar łez, a nawet ekstaz. Otrzymała również dar proroctwa i czytania w ludzkich sercach. Bardzo intensywnie odczuwała swój stan jako grzeszny. Często rozważała Mękę Pańską. Gdy ze względu na jej słabe zdrowie proszono ją, by się oszczędzała, mówiła: „Chcę pracować, póki mam czas”. Ilekroć rozmyślała nad życiem Chrystusa i Jego cierpieniami, otrzymywała mistyczne wizje. Dopiero w klasztorze nauczyła się czytać i pisać. „Przez modlitwę i rozmyślanie rosła w niej znajomość rzeczy Boskich i w cnotach wielkie czyniła postępy” – czytamy w Żywotach świętych.
CZYTAJ DALEJ

Wenezuela: biskupi apelują do uczniów i nauczycieli

2026-01-12 19:26

[ TEMATY ]

biskupi

uczniowie

wenezuela

nauczyciele

apelują

Adobe Stock

Wenezuela

Wenezuela

Przewodniczący Komisji ds. Edukacji Konferencji Episkopatu, bp Curiel Herrera, z okazji powrotu do szkoły w nowym roku, zachęca wszystkie dzieci, młodzież i całe społeczności szkolne, aby wykorzystywali narzędzia nauki i zdobywania wiedzy do budowania harmonii w kraju.

Podziel się cytatem - pisze bp Carlos Enrique Curiel Herrera, biskup Carory i przewodniczący Komisji ds. Edukacji Konferencji Episkopatu Wenezueli z okazji rozpoczęcia nauki w nowym roku kalendarzowym, co zbiega się z delikatnym momentem, jaki przeżywa kraj południowoamerykański.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję