Reklama

Aspekty

60 lat Domu Pomocy Społecznej w Szarczu

Dom Pomocy Społecznej w Szarczu prowadzony przez Siostry Felicjanki 12 czerwca świętował 60-lecie istnienia. Uroczystej Mszy św. dziękczynnej przewodniczył bp Tadeusz Lityński.

2019-06-12 14:32

[ TEMATY ]

jubileusz

DPS

Szarcz

Karolina Krasowska

Siostry Felicjanki i pensjonariuszki DPS dziękowały za 60 lat Domu Pomocy Społecznej w Szarczu

Zobacz zdjęcia: 60 lat Domu Pomocy Społecznej w Szarczu

- Jesteśmy w Domu Pomocy Społecznej w Szarczu prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Felicjanek. Dzisiaj obchodzimy 60 lat istnienia tego domu, który narodził się w 1959 r. w tym lesie. I dzisiaj chciałybyśmy Bogu podziękować i uczynimy to z wszystkimi władzami, ale również mieszkańcami innych DPS-ów powiatu międzyrzeckiego, za wszystkie te łaski, które otrzymałyśmy, za to, że ten dom się rozwija i jest tu tyle miłości i dobra - powiedziała s. Agnieszka Pustelak, felicjanka prowincji Matki Bożej Częstochowskiej z Przemyśla, dyrektorka DPS w Szarczu. - W tym domu przebywają 52 kobiety czy też dziewczęta, niepełnosprawne intelektualnie. Niektóre z nich dzisiaj też mają jubileusz, bo przebywają tu od 60 lat. Jako zgromadzenie prowadzimy to dzieło na zlecenie powiatu międzyrzeckiego. Staramy się to robić w duchu wartości chrześcijańskich i miłosierdzia chrześcijańskiego.

Reklama

Świętowanie rozpoczęło się od uroczystej Mszy św. dziękczynnej za 60-lecie DPS-u pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego. - Od 60 lat służbę miłości i miłosierdzia realizują tutaj w Szarczu Siostry Felicjanki oraz cały zastęp świeckich, tych którzy w tym dziele je wspierają - mówił bp Lityński. - Drodzy jubilaci, jubilatki, tworzący rodzinę tego domu wasza praca, wasza służba nie ma tylko wymiaru doczesnego, teraz, tymczasowego, zakreślonego jakąś liczbą lat, ale wasza służba ma wymiar ponadczasowy. To wy pochylacie się nad człowiekiem, ale tak naprawdę wasza służba jest służbą Bogu.

Po Mszy św. odbyła się część oficjalna uroczystości, w czasie której pensjonariuszki DPS zaśpiewały hymn napisany specjalnie na obchody jubileuszu. Spotkanie zakończyła wspólna agapa.


Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jedność chrześcijan: 850 lat od śmierci św. Tomasza Becketa

2020-01-23 16:46

[ TEMATY ]

jubileusz

św. Tomasz Becket

Anglia

jedność chrześcijan

Vatican News

św. Tomasz Becket

W tym roku mija 850 lat od śmierci Tomasza Becketa. Pod hasłem „Becket 2020” w Anglii odbędzie się seria wydarzeń promujących postać tego świętego

W tym roku mija 850 lat od śmierci Tomasza Becketa. Pod hasłem „Becket 2020” w Anglii odbędzie się seria wydarzeń promujących postać tego świętego. Drugi po św. Jerzym patron Zjednoczonego Królestwa czczony jest zarówno przez katolików, jak i anglikanów.

Dla dziejów chrześcijaństwa na Wyspach Brytyjskich ważny, ale nieco zapomniany święty, symbol starcia Kościoła i Korony. Poniósł męczęńską śmierć w katedrze Canterbury. Idea przypomnienia tej postaci i ożywienia jej kultu ma uczynić Canterbury czołowym celem pielgrzymek w Anglii i jednym z głównych ośrodków pątniczych w Europie.

Spektrum zdarzeń łączy elementy sakralne z kulturą, a nawet… zabawą. Muzeum Brytyjskie pracuje nad pierwszą w historii Anglii dedykowaną mu wystawą, zaś Muzeum Londynu pokaże średniowieczne pamiątki po pielgrzymkach do grobu św. Tomasza, niegdyś bardzo popularnego, o czym świadczą liczne znaleziska wzdłuż Tamizy.

Program „Becket 2020” obejmuje m.in. wykłady, nabożeństwa i koncerty muzyki sakralnej, warsztaty dla dzieci oraz sztuki teatralne i pokazy filmu, a nawet wędrówki śladami pokuty króla Henryka II, o którym historia mówi, iż to pod jego wpływem grupa rycerzy zamordowała hierarchę, gdy ten odprawiał nieszpory.

Kapłan, lord, kanclerz Tomasz Becket porzucił światowe życie i nawrócił się w momencie, gdy został arcybiskupem Canterbury. Odtąd asceta i krytyk tronu uderzał w przerost obciążeń podatkowych i walczył z polityką podporządkowywania Kościoła państwu. Jego śmierć spotkała się z krytyką europejskich elit. Zaledwie trzy lata później został wyniesiony na ołtarze, a król Henryk II odbył publiczną pokutę przy jego grobie, który przyciągał tłumy wiernych. Stąd kilkaset lat później Henryk VIII nakazał jego zniszczenie.

4 lipca ulicami Canterbury przejdzie parada, w której wezmą udział szkoły i grupy rekonstrukcyjne, tworząc unikatową, barwną atmosferę, nawiązującą do kultury i zdarzeń ze średniowiecza, ale i czasów mitycznych, bo na ulicy mają się pojawić nawet… giganci. Ma to być wspólnotowe wydarzenie dla całych rodzin, skierowane do wszystkich grup wiekowych, jak informuje organizator: „nawet tych ze średniowiecza”.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Miechów: diecezjalny zlot kolędników misyjnych z udziałem bp. Piotrowskiego – byłego misjonarza

2020-01-25 17:36

[ TEMATY ]

misje

bp Jan Piotrowski

Miechów

Władysław Burzawa

Matka Boża bierze nas za rękę, czasem może niepokornych i nieposłusznych, ale Ona nie rezygnuje – mówi bp Jan Piotrowski

Grupy kolędników misyjnych z kilkudziesięciu parafii diecezji kieleckiej uczestniczyły dzisiaj w diecezjalnym spotkaniu kolędników misyjnych w sanktuarium Grobu Bożego, z udziałem misjonarza z Peru, delegatów Papieskich Dzieł Misyjnych oraz bp. Jana Piotrowskiego – byłego misjonarza w Ameryce Południowej.

Bp Jan Piotrowski przewodniczył Mszy św. z udziałem grup kolędniczych.

W homilii zauważył, że to właśnie Eucharystia przynagla wszystkich do dziękczynienia za dar wiary i łaskę chrztu św., a Boże Narodzenie przypomina o wielkiej miłości Boga do ludzi. – Bóg wciąż wychodzi nam naprzeciw i dosięga miłością miłosierną każdego człowieka – mówił biskup, cytując słowa Jana Pawła II, iż „każda kultura jest godna Ewangelii” oraz że „wiara umacnia się, gdy jest przekazywana”. – Chrześcijaństwo nie jest muzealnym obiektem – zastrzegał bp Piotrowski.

- Jesteście uczestnikami wielkiego dzieła, które wyrasta z wiary, aby stała się ona darem dla innych. Wasz dar pokonuje wszelkie granice, niesie wolność i nadzieję tym, którzy czekają na Pana Jezusa – zwrócił się do kolędników misyjnych bp Jan Piotrowski.

W trakcie spotkania o swojej posłudze misyjnej opowiadał zebranym ks. Grzegorz Pańczyk, który od 9 lat jest proboszczem ponad 22-tysiecznej parafii Puerto Bermudes w Peru, położonej na obszarze ok. 8 tys. kw. Dzieci odpowiadały na pytania dotyczące Peru i otrzymywały misyjne upominki.

Jak mówi KAI s. Monika Juszka RMI – sekretarz PDM, która wraz z Piotrem Eyoum uczestniczyła w wydarzeniu, diecezja kielecka obok katowickiej jest absolutnym liderem w pracy na rzecz misji. – Kolędowanie misyjne, w tym roku na potrzeby Amazonii obejmuje projekty ochrony zdrowia, ochrony życia, edukacji. Bardzo ważna w tych działaniach parafialnych jest przede wszystkim formacja dzieci i ich rodzin, niesienie radości Ewangelii, a dopiero potem zebrane datki – mówi s. Juszka.

- Ok. 60 tys. zł. zebrali w tym roku nasi kolędnicy misyjni i jest to piękny wynik, ale przede wszystkim jestem im wdzięczny, że uczą się ofiarować swój czas, o co dzisiaj tak trudno – podkreśla w rozmowie z KAI ks. Łukasz Zygmunt dyrektor diecezjalny Papieskich Dzieł Misyjnych.

Podczas dzisiejszego spotkania jego uczestnicy mieli okazję poznać także niezwykłą historię parafii w Miechowie. Były również animacje misyjne, zabawy w Indian peruwiańskich i rozstrzygnięcie konkursu na najpiękniejszą gwiazdę. Pierwsze miejsce przypadło parafii św. Jadwigi Królowej w Kielcach, drugie – par. Niepokalanego Poczęcia NMP z Buska-Zdroju, a trzecie św. Maksymiliana Kolbego z Wolicy – Tokarni.

W Miechowie znajduje się najstarsza w Europie replika Grobu Bożego. Kościół miechowski z został zbudowany na złożonej przez pobożnego rycerza Jaksę autentycznej ziemi z góry Golgoty, przywiezionej w workach w 1163 r. do Miechowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję