Reklama

Pan Bóg na boisku...(1)

Odejście od nas Ojca Świętego Jana Pawła II wprowadziło cały świat w zadumę. Śmiercią tą zostały poruszone wszystkie środowiska społeczne, także te, które ze swej natury dalekie były od manifestowania swych uczuć wobec Boga, wiary, Kościoła. Jednym z najbardziej spektakularnych gestów, do jakich doszło w dniach żałoby, było pojednanie polskich kibiców i postawy świadczące o tym, że głębokie przeżycia religijne są im bardzo bliskie. Na jakiś czas polskie stadiony stały się miejscami modlitwy, ogromnego szacunku dla drugiego człowieka. Minęło już jednak klika miesięcy od tamtych chwil i ze smutkiem trzeba stwierdzić, że niewiele tych szlachetnych postaw wytrzymało próbę czasu. W tym kontekście rodzą się pytania o to, czym dla piłkarzy jest sfera duchowa, jakie miejsce w ich życiu pełni religia? Od chwili, gdy właścicielem „Pogoni” Szczecin został Antoni Ptak, nieodłącznym atrybutem meczy stała się obecność przy zawodnikach ks. Henryka Marszałka, sprawującego rolę duchowego opiekuna.
Z zawodnikami „Pogoni” o religijności piłkarzy rozmawia ks. Robert Gołębiowski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. R. Gołębiowski: - Jak odczytujecie obecność wśród Was księdza?

M. Łabędzki: - Jak najbardziej pozytywnie. Sprawy religii traktujemy bardzo poważnie, czego dowodem był mecz z „Lechem”, gdy na wieść o dramatycznym pogorszeniu się zdrowia Papieża przerwaliśmy mecz i zjednoczyliśmy się na środku boiska w modlitwie, a kibice dotąd zwaśnionych klubów z wielką godnością uszanowali tę chwilę. Ksiądz dla nas to podpora w każdym momencie, to także przypomnienie o wartościach, które mamy prezentować.

P. Magdoń: - Jestem bardzo wdzięczny Księdzu Henrykowi za to, że wnosi w nasze życie treści, które są najcenniejsze. Jesteśmy młodymi ludźmi, kształtującymi swoje charaktery, spojrzenie na życie, dlatego potrzebny jest ktoś, kto uświadomi nam najważniejsze cele życia, kto wesprze i pomoże w trudnych chwilach. Ksiądz jest powiernikiem w drużynie, ale jest także powiernikiem życiowych spraw i dlatego tak to cenimy.

Julcimar: - Jako Brazylijczyk i katolik cenię sobie to, że ksiądz jest tak blisko naszego życia. Jest dla mnie ważne, że modlimy się przed meczem, uczestniczymy wspólnie we Mszach św., jesteśmy razem przy ślubach czy chrztach w naszych rodzinach. Kapłan to autorytet i zarazem przyjaciel, na którego zawsze można liczyć.

Reklama

- Piłka jest sportem, w którym dominuje walka, ostrość, rywalizacja czasem za wszelką cenę. Czy jest na boisku miejsce dla gry fair play, na zaszczepienie zasad Dekalogu?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

P. Magdoń: - Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy na boisku dać kibicom dobry przykład. W pewnym sensie jesteśmy wychowawcami młodego pokolenia, dlatego jest w nas poczucie odpowiedzialności za tych, którzy na nas patrzą. Piłka jest grą ostrą, jednak zawsze pamiętamy, że przeciwnik to nie wróg, ale przyjaciel, który wymaga szacunku. Na pewno Dekalog jest normą, która wpływa na nas, choć jak wszyscy ludzie mamy swoje słabości i czasem zapominamy o tym, jakimi mamy być. W ferworze walki przychodzi czasem chęć, by oddać komuś za faul na mnie. Wtedy to właśnie osoba kapelana prostuje nasze złe skłonności.

M. Łabędzki: - Myślę, że o grze fair play decyduje nasze sumienie. Niełatwo jest obecnie o pełną czystość zachowań w sporcie. Ostatnio duże wrażenie zrobił na wszystkich niemiecki piłkarz M. Klose, który przyznał się, że nie było na nim faulu, a sędzia anulował wcześniej przyznany rzut karny. Niestety, są to rzadkie przypadki, gdy ponad walkę wyżej stawia się uczciwość. Muszę szczerze powiedzieć, że mimo tego, iż jest to nasza praca, z której żyjemy, w głębi duszy w walce na boisku umiemy włączyć hamulec i mamy świadomość szacunku dla rywala tak, by nie zrobić mu krzywdy.

Reklama

T. Parzy: - Piłka jest sportem kontaktowym, nie uciekniemy nigdy od twardej walki. Osobiście mam zasadę, że tego, czego oczekuję od innych w ich zachowaniu, pragnę najpierw zaprezentować ze swej strony. Nie jest dla mnie ujmą podejść, podać rękę i przeprosić. Tak zostałem wychowany i to jest ważne w sporcie, by uszanować w drugim... człowieka.

- Śmierć Papieża przyniosła powiew nadziei dla polskiej piłki w sferze wartości, którymi ma kierować się każdy człowiek. Czy patrząc z perspektywy czasu, było to trwałe zjawisko?

T. Parzy: - Papież był dla mnie największym autorytetem, gdyż pokazał, jak trzeba kochać każdego człowieka, niezależnie od tego, jakim jest. Trudno się dziwić, że byliśmy z nim swoimi uczuciami i tak solidarnie zareagowaliśmy na wiadomość o jego śmierci. Życie toczy się jednak dalej i chcę wierzyć, że to pozytywne poruszenie wśród kibiców będzie trwałe, choć niestety jest grupa (na szczęście mała), która nie umie uszanować niczego i dla niej najważniejsze jest, by czynić tylko i wyłącznie coś złego. Może i do tych osób dotrze kiedyś echo nauki Jana Pawła II...

Julcimar: - Żałuję, że nie mogłem osobiście zobaczyć Papieża w Brazylii. Był wielkim człowiekiem i na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako ten, który rozumiał każdego człowieka i umiał dotrzeć do serca nawet tych, którzy nie mieli związku z Panem Bogiem. Wszyscy Brazylijczycy mocno przeżyli śmierć Ojca Świętego. Mam nadzieję, że pamięć o nim dopomoże kibicom w zrozumieniu, na czym polega prawdziwe dopingowanie swojej drużyny i uszanowanie przeciwnika.

Reklama

- Obserwując piłkarzy widać, jak często wchodząc na boisko, dotykając trawy - żegnają się. To samo robią po zdobyciu bramki, niekiedy na koszulkach wypisują słowa modlitwy do Boga. Na ile jest to autentyczne świadectwo wiary, a na ile próżne afiszowanie się religijnością?

Julcimar: - Nie lubię niczego czynić na pokaz. Znak krzyża to dla mnie prośba o to, by zdrowym dotrwać do końca meczu i nie uczynić krzywdy rywalowi. Po zdobytych bramkach czy po zakończonym meczu zawsze pamiętam, by najpierw podziękować Bogu, a potem cieszyć się z kolegami.

M. Pasternak (były zawodnik „Pogoni”): - Wywodzę się ze Śląska, gdzie sprawy wiary są traktowane niezwykle poważnie. Dlatego uważam, że takie gesty piłkarzy są świadectwem ich prawdziwej wiary.

P. Magdoń: - Pod koszulką meczową noszę krzyżyk, a wchodząc na murawę, czynię znak krzyża, gdyż dla mnie ważne jest to, by Bóg był ze mną, z drużyną, a szczególnie w atmosferze na trybunach.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

2026-07-28 17:53

[ TEMATY ]

profanacja

Medjugorie

Adobe Stock/Red

Polak został aresztowany za akty wandalizmu w miejscu pielgrzymkowym Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Jak poinformował bośniacki dziennik „Dnevni avaz” sprawcą jest Polak, który w nocy z 27 na 28 lipca zbeszcześcił oblewając czarną farbą figury Matki Bożej na Górze Objawień - Podbrdo oraz przy Błękitnym Krzyżu i podpalił ołtarz polowy za kościołem parafialnym św. Jakuba. Został aresztowany we wsi Cerno koło Ljubuškiego. Wcześniej przebywał w tym miejscu jako pielgrzym.

Przy figurze Matki Bożej umieścił obelżywy napis: „Diabeł w spódnicy”. Ponadto na zbeszczeszczonych miejscach znalazły się graffiti oraz transparenty z hasłami przeciwko miejscu pielgrzymkowemu i wizjonerom objawień maryjnych.
CZYTAJ DALEJ

Bartek Krakowiak: Mój wewnętrzny Szaweł nie odstępuje mnie na krok

[ TEMATY ]

duchowość

Facebook.com/zbutadoMaryi

- Żyłem na ulicy blisko dwadzieścia lat, oścień złego człowieka, zawsze będzie mi towarzyszył. To nieustanna walka z samym sobą i codzienne podejmowanie decyzji, kim dziś jestem. Szawłem czy Pawłem - mówi w rozmowie z „Niedzielą” Bartek Krakowiak znany ze swojej pielgrzymki do Medjugorje „Z buta do Maryi”. Właśnie ma swoją premierę druga książka Bartka - „SZAWEŁ”.

Damian Krawczykowski /Niedziela: Od Twojej pielgrzymki „Z buta do Maryi” minęło już sporo czasu. Jak po tym okresie postrzegasz tamtą decyzję. Było warto?
CZYTAJ DALEJ

„Maryja uratowała moje życie” - na pielgrzymim szlaku świadectwa są mocniejsze niż zmęczenie

2026-07-29 19:05

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Piesza Pielgrzymka Diecezji Bydgoskiej

Blisko pięćset osób jest już o krok od Jasnej Góry. Każdy niesie z sobą własną historię, intencje i doświadczenia. Jedni walczą z bólem nóg, inni od lat zmagają się z uzależnieniem. - To, że trwam w trzeźwości, zawdzięczam obecności Maryi w moim życiu - mówi Michał Daniel, pielgrzym związany z grupą złotą z Górki Klasztornej. Podczas postoju w Kiełczygłowie do pątników Pieszej Pielgrzymki Diecezji Bydgoskiej dołączył bp Krzysztof Włodarczyk, dziękując uczestnikom za świadectwo wiary.

Dla Michała Daniela tegoroczna pielgrzymka jest już dwudziestą szóstą. Tylko kilka razy przeszedł ją pieszo. Przez lata służył jako kwatermistrz, przygotowując noclegi, posiłki i miejsca odpoczynku dla pielgrzymów. Dziś przekazuje doświadczenie kolejnym osobom, ale wciąż chce być blisko wspólnoty.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję