Reklama

Franciszek

Franciszek w Mozambiku

Msza św. na stadionie Zimpeto z udziałem 60 tys. wiernych, spotkania: z przedstawicielami władz w pałacu Ponta Vermelha, z młodzieżą różnych wyznań i religii w pawilonie Maxaquene, z duchowieństwem w stołecznej katedrze pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, prywatne wizyty w Domu „Mateusz 25” i szpitalu Zimpeto, gdzie mieści się także prowadzony przez Wspólnotę Sant'Egidio Ośrodek Dream zajmujący się leczeniem chorych na AIDS - to główne wydarzenia wizyty apostolskiej Franciszka w stolicy Mozambiku, Maputo.

Przylot

Po 10 godzinach lotu, Airbus 330 "Giovanni Battista Tiepolo" włoskich linii lotniczych Alitalia z papieżem na pokładzie wylądował 4 września na lotnisku międzynarodowym w stolicy kraju – Maputo. Przy schodach samolotu przywitał go prezydent Republiki Mozambiku Filipe Jacinto Nyusiego z żoną. Dwoje dzieci w tradycyjnych strojach ofiarowało papieżowi kwiaty. Przywitali go także najbliżsi współpracownicy prezydenta, po czym obaj mężowie stanu przeszli pod wiatę, gdzie wysłuchali hymnów Watykanu i Mozambiku. Prezydent przedstawił następnie Franciszkowi członków rządu i przywitał się z członkami delegacji watykańskiej. Przed papieżem wystąpiło kilka grup tanecznych – kobiecych, męskich, mieszanych i dziecięcych, które przedstawiły mu układy choreograficzne, oparte na miejscowym folklorze. Na zakończenie ceremonii powitania Franciszek wsiadł do papamobilu i w towarzystwie eskorty honorowej na motocyklach powoli odjechał do nuncjatury apostolskiej w Maputo, która była jego rezydencją podczas pobytu w tym kraju. Na trasie pozdrawiały go gorąco tysiące ludzi.

Spotkanie ze Scholas Occurrentes

Reklama

Rano 5 września po Mszy św. w nuncjaturze Ojciec Święty spotkał się z grupą osób odpowiedzialnych oraz uczestników programu Fundacji Scholas Occurrentes z różnych miast Mozambiku. Przedstawiono wówczas papieżowi działania Fundacji w tym kraju, szczególnie w dziedzinie sportu i edukacji. W krótkim pozdrowieniu Franciszek opowiedział o pewnych wydarzeniach ze swojego dzieciństwa w Buenos Aires, kiedy grał w piłkę nożną zrobioną ze szmat na podwórku w pobliżu swojego domu, i podkreślił, że zawsze należy łączyć pracę i zabawę. Scholas Occurrentes to światowa sieć szkół pod patronatem Kościoła katolickiego, utworzona w celu wspierania więzi między wszystkimi szkołami na świecie. Stawia sobie za zadanie dzielenie się projektami na rzecz edukacji bez wykluczeń.

Spotkanie z prezydentem i władzami

Przed południem tegoż dnia papież spotkał się z prezydentem kraju Filipe Nyusim i jego rodziną w Pałacu Ponta Vermelha w Maputo. Następnie udał się wraz z głową państwa na spotkanie z przedstawicielami władz, społeczeństwa obywatelskiego i korpusem dyplomatycznym. Witając Ojca Świętego F. Nyusi przypomniał długą tradycję więzów łączących jego ojczyznę z Kościołem katolickim, który wniósł wielki wkład w dzieło edukacyjne i opiekę zdrowotną oraz podkreślił znaczenie wizyty Jana Pawła II w Mozambiku w 1988, gdy toczyła się tam krwawa wojna domowa. Przywódca państwa zaznaczył, że jego kraj zmaga się z następstwami cyklonów Idai i Kenneth i w tym kontekście podziękował Stolicy Apostolskiej i wspólnocie międzynarodowej za okazaną pomoc. Wyraził także wdzięczność za papieskie nauczanie zachęcające do dialogu.

Reklama

Następnie głos zabrał papież, który na wstępie swojego przemówienia wyraził solidarność z ofiarami obu cyklonów, po czym podjął kwestię związane z trwającym od ponad 40 lat konfliktem wewnętrznym, wyrażając nadzieję, że podpisana 6 sierpnia br. umowa o ostatecznym zaprzestaniu działań wojennych będzie końcowym krokiem na drodze pokoju między mieszkańcami Mozambiku. Zachęcił do uznania siebie za braci oraz do męstwa pokoju. Podkreślił, że jest to męstwo wysokiej jakości: „Nie męstwo brutalnej siły i przemocy, ale to, które realizuje się w niestrudzonym poszukiwaniu wspólnego dobra” – stwierdził Ojciec Święty. Zacytował słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Mozambiku przed 31 laty: „Nie dla przemocy, tak dla pokoju!”.

Papież zauważył, że poszukiwanie trwałego pokoju wymaga zaangażowania wszystkich oraz umacniania go z determinacją, lecz bez fanatyzmu, odważnie, ale bez egzaltacji, wytrwale, choć w sposób inteligentny. Podkreślił, że pokój wymaga uznania, zapewnienia i konkretnej odbudowy godności ludzkiej, a także zapewnienia równych szans.

Franciszek zachęcił do budowy kultury spotkania, na którą składają się: uznawanie innych, nawiązywanie więzi, budowanie mostów. Przypomniał też o obowiązku właściwej troski o wielkie dobro Mozambiku, jakim jest środowisko naturalne człowieka. Zaznaczył, że „kultura pokoju oznacza rozwój produktywny, zrównoważony i sprzyjający integracji społecznej, w którym każdy mieszkaniec kraju mógłby poczuć, że jest to jego ojczyzna i że może w niej nawiązać relacje braterstwa i sprawiedliwości ze swoim bliźnim i ze wszystkim, co go otacza”.

Spotkanie międzyreligijne z młodzieżą

Z pałacu Ponta Vermelha Franciszek udał się na spotkanie międzyreligijne z młodzieżą na stadionie Maxaquene. Na ponad godzinę obiekt ten zamienił się on w mozaikę kolorów, muzyki, tańców i układów choreograficznych. Przed papieżem dzieliły się świadectwami, występowały i śpiewały grupy młodych chrześcijan, muzułmanów, z Rady Religii Mozambiku, wyznawcy hinduizmu i katolicy.

Witając Ojca Świętego przedstawiciel młodzieży wyraził mu wdzięczność za dar tego spotkania. Podkreślił piękno przyrody swej ojczyzny a także wielkie bogactwo kulturowe oraz różnorodność języków jej mieszkańców.

Na wstępie swego przemówienia, przerywanego często oklaskami, papież skomentował występy młodzieży i jej entuzjazm, po czym zauważył, że jest ona jest „radością tej ziemi, radością dnia dzisiejszego”. Wyraził wdzięczność z powodu obecności ludzi młodych reprezentujących różne wyznania religijne. Podkreślił, że ze swoimi różnicami wszyscy jesteśmy potrzebni. Wskazał, że młodzi pragnąc spełniać marzenia i przyczyniać się do rozwiązania problemów kraju, nie mogą pozwolić, aby skradziono im radość. „Nie przestawajcie śpiewać i wyrażajcie siebie zgodnie z całym dobrem, którego nauczyliście się ze swoich tradycji. Niech nikt wam nie ukradnie radości!” – zaapelował Ojciec Święty.

Jednocześnie zachęcił do wystrzegania się rezygnacji i niepokoju. Jako przykład podał pochodzącego z Mozambiku portugalskiego piłkarza Eusebio da Silva, nazywanego „Czarną Panterą", króla strzelców Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 1966 roku, który musiał pokonać wiele trudności. Zauważył, że podobnie jak w drużynie piłkarskiej, także w zespole każdy gracz ma swoje własne cechy. Zachęcił młodych do trwania w jedności, mimo istniejących różnic, odrzucając podziały i przeciwieństwa.

„Bądźcie zdolni do tworzenia przyjaźni społecznej... Marzcie razem z innymi, nigdy przeciwko innym” – wezwał papież. Przypomniał jednocześnie, że najpiękniejsze marzenia zdobywa się, mając nadzieję, cierpliwość i determinację, rezygnując z pośpiechu. „Najgorszym błędem byłoby porzucenie z powodu niepokoju, marzeń i pragnienia lepszego kraju” – stwierdził Franciszek. Jako przykład wytrwałości podał kolejną postać z dziedziny sportu, jedną z najlepszych biegaczek na 800 metrów - Mozambijkę Marię Mutolę.

Ojciec Święty zachęcił też młodych, by nie wykluczali osób starszych. „Powinniście dokonać własnej syntezy, ale słuchając, doceniając tych, którzy was poprzedzili” – wskazał. Zaapelował o tworzenie wyłomu nadziei, który pomoże młodzieży wykorzystać jej kreatywność oraz znaleźć nowe drogi i nowe przestrzenie, by odpowiedzieć na problemy w duchu solidarności. Wskazał także na konieczność zaangażowania młodych w troskę o środowisko naturalne człowieka, domu, który należy do wszystkich i jest dla wszystkich.

Na zakończenie przypomniał młodym Mozambijczykom, że Bóg ich kocha. Jest to miłość prosta, niemal milcząca, dyskretna: nie przytłacza, nie narzuca się. „Wiem, że wierzycie w tę miłość, która umożliwia pojednanie. A ponieważ wierzycie w nią, jestem pewien, że macie nadzieję i nie będziecie ustawali w przemierzaniu z radością dróg pokoju” – powiedział papież.

Młodzi ofiarowali Ojcu Świętemu mbirę – instrument muzyczny typowy dla Afryki Subsaharyjskiej.

Spotkanie zakończyła modlitwa, pozdrowienia i wspólne zdjęcie przywódców religijnych oraz młodzieży. Hasłem pielgrzymki, która odbyła się w dniach 4-6 września, były słowa: "Nadzieja, pokój i pojednanie". W myśl tych słów papież apelował: "Nie dla nienawiści, przemocy i korupcji, tak dla pokoju i pojednania na małą i dużą skalę".

W ramach swojej 31. podróży zagranicznej Ojciec Święty odwiedzi jeszcze Madagaskar w dniach 7-8 września i Mauritius - 9 września.

Ze stadionu papież pojechał na obiad do nuncjatury. Przyjął tam również grupę mieszkańców Xai-Xai – miasta portowego na południu kraju. Zostało ono niemal w całości pogrążone w wodzie w czasie wielkiej powodzi, jaka nawiedziła duże obszary Mozambiku w lutym 2000 r. Spotkanie miało charakter prywatnej rozmowy Franciszka z jego gośćmi.

Spotkanie z duchowieństwem

Po południu Franciszek spotkał się z biskupami, kapłanami, zakonnikami i zakonnicami, seminarzystami, katechistami i animatorami wspólnot chrześcijańskich w stołecznej katedrze pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Po tańcu w wykonaniu bosonogich zakonnic z różnych zgromadzeń i śpiewie radosnego „Alleluja”, głos zabrał bp Hilário da Cruz Massinga, ordynariusz Quelimane, odpowiedzialny w łonie episkopatu Mozambiku za duchowieństwo i życie konsekrowane. Zapewnił, że Kościół tutejszy tworzy ogród, w którym współistnienie duchowieństwa, zakonników i zakonnic nadaje mu piękno w jego wspólnocie misyjnej. „Tym samym dajemy świadectwo, z wdzięcznością dzieci uprzywilejowanych, o radości Ewangelii w najróżniejszych kontekstach życia społeczeństwa mozambickiego” – stwierdził biskup-franciszkanin.

Następnie świadectwami swojej posługi podzielili się przedstawiciele kapłanów, sióstr zakonnych i katechista. Mówili o problemach i trudnościach, z jakimi się na co dzień spotykają m.in. o braku niezbędnych środków do prowadzenia skutecznej działalności duszpasterskiej, o powierzchownej ewangelizacji, o problemach inkulturacji wiary, gdyż ciągle jeszcze wiele wartości rodzimych kultur jest z niej wykluczonych. Mówiono o szerzeniu się sekt zielonoświątkowych, o zmianach społecznych wynikających z nowych technologii w środkach przekazu społecznego. Wspomniano też o małżeństwach mieszanych, zwłaszcza katolicko-muzułmańskich, które dawniej były bezkonfliktowe, dziś napotykają coraz więcej trudności z powodu ekstremizmu religijnego, który zmusza stronę katolicką do zmiany religii.

Odpowiadając na pytanie o kryzys tożsamości kapłańskiej i sposoby jego przezwyciężania, Ojciec Święty zachęcił do opuszczenia miejsc ważnych i dostojnych i do powrotu do miejsc, w których zostali powołani, gdzie było oczywiste, że inicjatywa i moc pochodziły od Boga. Przestrzegł przed uleganiem nawykom i rutynie, zachęcił do docenienia powołania jako daru pochodzącego od Boga oraz by nie liczyć jedynie na własne siły. Wskazał na znaczenie bezinteresowności w pełnionej posłudze, a także więzi z osobami, do których jest ona skierowana.

Franciszek zaznaczył, że odnowienie powołania często wymaga oderwania od pewnej „duchowej światowości” i zachęcił także duchownych do świadczenia o radości swego powołania, ale także pielęgnowania życia modlitwy i rozmyślania.

Podkreślił też znaczenie inkulturacji wiary, konieczność przezwyciężania pokusy stwarzania dystansu, regionalizmów i partykularyzmów oraz potrzebę nieustannego budowania murów. „Kościół Mozambiku jest zaproszony, by był Kościołem Nawiedzenia; nie może być częścią problemu kompetencji, pogardy i podziałów jedni przeciw drugim, ale rozwiązaniem, przestrzenią, w której możliwy jest szacunek, wymiana i dialog” – podkreślił i zachęcił jednocześnie do budowy „kultury spotkania w wielokształtnej harmonii”.

U dzieci ulicy

Następnie Franciszek odjechał do "Domu Mateusz 25", na prywatne spotkanie z podopiecznymi tego dzieła charytatywnego, prowadzonego wspólnie przez nuncjaturę apostolską, archidiecezję Maputo i dwadzieścia zgromadzeń zakonnych. Opiekuje się ono młodzieżą i dziećmi, żyjącymi na ulicy.

Ojca Świętego powitał prezydent Filipe Nyusi. Przed kaplicą Franciszek przekazał swój dar – kopię wizerunku płaczącej Madonny z Syrakuz. Następnie rozmawiał z podopiecznymi tej placówki i prowadzonych przez inne stowarzyszenia zakonne.

Po powrocie do nuncjatury apostolskiej papież spotkał się ze swymi współbraćmi zakonnymi – pracującymi w tym kraju jezuitami. Gośćmi Ojca Świętego było 24 zakonników – 20 z Mozambiku, 1 z Portugalii i 3 z Zimbabwe.

W szpitalu w Zimpeto

Podczas odwiedzin szpitala w Zimpeto na przedmieściach stolicy kraju, w którym mieści się także prowadzony przez Wspólnotę Sant'Egidio Ośrodek Dream, zajmujący się leczeniem osób chorych na AIDS, papież w przemówieniu nawiązał do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie.

„To Centrum ukazuje nam, że byli tacy, którzy zatrzymali się i odczuli współczucie, którzy nie ulegli pokusie powiedzenia «nie ma nic do zrobienia», «nie można zwalczyć tej plagi» i odważnie zadali sobie trud, by szukać rozwiązań” – stwierdził Ojciec Święty. Zauważył, że w dziele pomocy osobom potrzebującym wielkie znaczenie ma współpraca z innymi instytucjami i organizacjami.

Przypomniał ponadto, że w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie mówi on o tym, iż zapłaci za troskę o potrzebującego resztę po powrocie. „Druga część zostanie wam wypłacona przez Pana «kiedy powróci», a to musi napełnić was radością: kiedy odejdziemy, kiedy powrócicie do codziennych zadań, gdy nikt nie będzie was oklaskiwał ani chwalił, nadal przyjmujcie tych, którzy przychodzą, idźcie szukać rannych i przegranych na obrzeżach... Nie zapominajmy, że ich imiona, zapisane w niebie, mają z boku napis: są błogosławionymi Ojca mojego. Ponówcie wysiłki, aby można było tutaj nadal «rodzić» nadzieję” – powiedział Franciszek.

Na zakończenie wizyty rozmawiał on i pobłogosławił grupę chorych i prywatnie odwiedził dwa oddziały ośrodka. Franciszkowi towarzyszył Andrea Riccardi – założyciel Wspólnoty Sant'Egidio.

Ojciec Święty ofiarował szpitalowi ceramikę z wizerunkiem Matki Bożej z Dzieciątkiem wykonaną przez znaną manufakturę Deruty.

Msza św. na Stadionie Zimpeto

W Eucharystii "w intencji rozwoju narodów" wzięło udział ok. 60 tys. wiernych ubranych w wielobarwne stroje. Mimo deszczowej pogody na stadionie panowała entuzjastyczna atmosfera. Liturgię uświetniały śpiewy i tańce w afrykańskich rytmach.

W swej homilii Ojciec Święty nawiązał do fragmentu Ewangelii św. Łukasza (6, 27-38), w którym Pan Jezus mówi o miłości nieprzyjaciół. Zauważył, że każe On nam miłować tego, kto nas nienawidzi, wyklucza, lży i gardzi naszym imieniem jako niecnym. Przypomniał, że w Mozambiku naznaczonym wieloletnią wojną domową słowa te mają szczególną wymowę.

„Jezus nie zaprasza nas do abstrakcyjnej miłości, eterycznej czy teoretycznej, zredagowanej na biurkach do przemówień. Drogę, którą nam proponuje, On sam przebył jako pierwszy, jest to droga, która sprawiła, że umiłował tych, którzy go zdradzali, niesprawiedliwie Go osądzili, tych, którzy go zabili” – stwierdził Franciszek.

Wskazał następnie, że słowa te mogą być dla wielu osób trudne do przyjęcia. „Jest to nakaz, który ma na celu czynną, bezinteresowną i nadzwyczajną życzliwość wobec tych, którzy nas skrzywdzili” – powiedział papież. Zaznaczył, że „nie można myśleć o przyszłości, budować państwa, społeczeństwa opartego na «sprawiedliwości» przemocy. Nie mogę podążać za Jezusem, jeśli systemem, który promuję i którym żyję, jest: «oko za oko, ząb za ząb». Żadna rodzina, żadna grupa sąsiedzka, żadna grupa etniczna, a tym bardziej kraj nie ma przyszłości, jeśli siłą, która je jednoczy, gromadzi i osłania różnice, jest zemsta i nienawiść” – podkreślił Ojciec Święty. Dodał, że chodzi o to, aby miłować się nawzajem, pomagać i pożyczać, nie oczekując niczego w zamian.

Zaznaczył, że przezwyciężenie czasów podziału i przemocy oznacza nie tylko akt pojednania lub pokój rozumiany jako brak konfliktu, ale codzienne staranie każdego z nas, byśmy mieli spojrzenie uważne i czynne, które prowadzi nas do traktowania innych z takim samym miłosierdziem i dobrocią, z jakimi sami chcemy być traktowani.

Terytorium Mozambiku jest pełne bogactw naturalnych i kulturowych, ale z ogromną liczbą ludności żyjącej poniżej poziomu ubóstwa – stwierdził papież. Skrytykował korupcję. „Bardzo niebezpieczna jest zgoda na to, by była to cena, którą trzeba zapłacić za pomoc zewnętrzną” – podkreślił. Zachęcił wiernych, by byli ziarnami radości i nadziei, pokoju i pojednania, okazując współczucie swym braciom i siostrom.

Zachęcił zgromadzonych do „postawienia na Chrystusa”. „Postawienie na Chrystusa zachowa nas na drodze miłości, na szlaku miłosierdzia, w opcji na rzecz najuboższych, w obronie przyrody. Na drodze pokoju. Jeśli Jezus będzie sędzią między sprzecznymi uczuciami naszego serca, między złożonymi decyzjami naszego kraju, to wówczas Mozambik zapewni przyszłość nadziei; wtedy wasz kraj będzie mógł śpiewać Bogu psalmy, hymny i pieśni natchnione z wdzięcznością i całym sercem” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

Na zakończenie Mszy św. słowa podziękowania za papieską wizytę skierował arcybiskup Maputo Francisco Chimoio. Także Franciszek podziękował Mozambijczykom za gościnę. Wezwał ich, aby "strzegli nadziei", nie pozwolili, aby im ją skradziono. "A nie ma lepszego sposobu strzeżenia nadziei jak trwanie w jedności, aby wszystkie te motywy, które ją wspierają, coraz bardziej umacniały się w przyszłości pojednania i pokoju w Mozambiku" - zaapelował Ojciec Święty.

Ze stadionu papież odjechał na lotnisko w Maputo, skąd po krótkiej ceremonii pożegnania odleciał do Antananarywy – stolicy Madagaskaru, który jest drugim etapem 31. podróży zagranicznej Franciszka do trzech krajów afrykańskich.

2019-09-06 15:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież Franciszek zakończył swą wizytę w Mozambiku

Papież Franciszek zakończył swą dwudniową wizytę w Mozambiku. Na lotnisku w Maputo pożegnał go prezydent Filipe Nyusi z małżonką, a także mozambiccy biskupi.

Gdy papież przeszedł wraz z szefem państwa pomiędzy szpalerami kompanii honorowej, niespodziewanie podeszła do Franciszka także spora grupa pracowników lotniska.

Z Maputo Franciszek odleciał do Antananarywy na Madagaskarze, który jest drugim etapem jego afrykańskiej podróży apostolskiej.

CZYTAJ DALEJ

Anatom: jako chrześcijański artysta czuję się dyskryminowany

2020-08-06 13:44

[ TEMATY ]

LGBT

dyskryminacja

facebook.com/anatom

- Przeczytałem właśnie artykuł w którym znane, szanowane przeze mnie postacie ze środowiska hip-hopowego wypowiadały się na tematy dotyczące aktualnej sytuacji ludzi identyfikujących się jako osoby LGBT+. Mam na ten temat kilka przemyśleń od jakiegoś czasu i pragnę się nimi z Wami podzielić – pisze na swoim profilu raper Anatom.

Jak czytamy w dalszej treści postu nowotarskiego artysty:

- Jestem też przekonany, że stanowisko wszystkich ludzi wierzących, zostało mówiąc kolokwialnie wrzucone ‚do jednego wora’ z faszystami, pedofilami, wojującymi starszymi (lub nie) duchownymi, którzy mocno pogubili się w swojej retoryce i, świadomie lub nie, propagują nienawistne poglądy przecząc Ewangelii.

To tak jakbyśmy wszystkich homoseksualistów postawili w jednym szeregu z tymi, którzy na marszach w celach dla mnie niezrozumiałych profanują religijne symbole. Byłoby to, delikatnie mówiąc, mocno nieuczciwe.

Szanuję każdą osobę tak samo, niezależnie od wierzeń, poglądów czy preferencji seksualnych. Już w czasach gimnazjalnych, gdy moje poglądy nie były jasno ukształtowane, miałem dwóch kolegów homoseksualistów, z którymi zawsze miałem dobre relacje. Dzisiaj, z tego co wiem, nie mieszkają już w Nowym Targu i nie mam z nimi kontaktu, natomiast moje spojrzenie na nich nie zmieniło się. Wręcz przeciwnie, odkąd staram się być osobą świadomie żyjącą według nauki płynącej z Ewangelii, mam do takich ludzi jeszcze więcej miłości i otwartości.

Boli mnie, gdy jakikolwiek człowiek jest krzywdzony, niesprawiedliwie traktowany, gdy się go dyskryminuje, poniża, odbiera prawo głosu, gdy się go terroryzuje psychicznie, gdy stosuje się wobec niego fizyczną przemoc w imię jakichkolwiek idei. To złe postępowanie i nie zgadzam się z nim! Podzielam zdanie wielu raperów, którzy zabrali głos w wyżej wspomnianym artykule jak np. Pezeta czy Solara.

Odnoszę jednak wrażenie poparte wieloma doświadczeniami, że akceptacja osób o odmiennych od większości poglądach zdaje się być skierowana mocno w jedną stronę (jasne, rozumiem, że broni się mniejszości) a publiczne manifestowanie swojego poparcia dla środowiska LGBT+ stało się globalnym trendem, jakkolwiek brutalnie to brzmi.

Skąd takie przekonanie? Ano stąd, że od sześciu lat jestem osobą deklarującą się jako Chrześcijanin w świecie muzyki. Można powiedzieć, że sześć lat temu przeżyłem swego rodzaju coming out i jest to określenie idealnie obrazujące to, z czym później musiałem się zmagać i co towarzyszy mi do dzisiaj. Oczywiście przyznaję się do tego, że z początku moja ofensywna postawa jako radykalnego neofity była nie do przyjęcia, do czego przyznałem się w hot16challenge2 ale wielokrotnie już wcześniej odcinałem się od tych zachowań, które najprawdopodobniej nie były motywowane czystą Miłością a podświadomym poczuciem wyższości, co było złe.

Czuję się jednak dyskryminowany. Czuje się wykluczony ze środowiska hip-hopowego w którym spędziłem ponad połowę swojego życia. Raperzy z którymi na tzw. backstage’u mam dobry kontakt niechętnie się dogrywają nie chcąc za bardzo identyfikować się z raperem uznawanym przez ogół za chrześcijańskiego.

Duże wytwórnie, których szeregi zasilają już prawie wszyscy raperzy, którzy otarli się o mainstream nie są zainteresowane współpracą, gdyż nie wiedzą jak sprzedać muzykę kogoś o takim wizerunku jak mój. Media niechętnie informują ludzi o premierach moich singli czy albumów.

Nie mam jak dotrzeć do ludzi ukazując im, że środowisko tych prawdziwie wierzących wcale nie pała nienawiścią do reszty świata myślącej nieco inaczej.

Artyści jawnie określający się jako muzułmanie w najlepsze rozwijają swoje kariery w kraju, w którym znaczna większość deklaruje się jako katolicy. Mniejszości homoseksualne są wspierane przez wielkie wytwórnie, przez wielkich artystów będących głosem pokolenia młodych.

I DOBRZE! Cieszę się, że każdy w dzisiejszych czasach może mieć głos i walczymy o prawa wszystkich…

A jednak nie wszystkich bo artyści chrześcijańscy celowo są pomijani przez główny nurt kulturowy ze względu na swoje przekonania i przynależność do Kościoła.

Nie chcę tłumaczyć sobie tego męczeństwem za wiarę, bo chciałbym żyć pośród ludzi, mieć z nimi relację, robić wspaniałe rzeczy i wzajemnie darzyć się szacunkiem i miłością. Jednak nie mogę bo jestem a priori zepchnięty na margines jako ‚katol faszysta z mózgiem wypranym przez kościół księży pedofilów i złodziei.’

To przykre i boli mnie fakt, że walcząc o prawa jednej mniejszości, w ich miejsce spychamy innych.

Warto się nad tym zastanowić.

No offense jak zawsze (uśmiech)

Anatom

CZYTAJ DALEJ

Tour de Pologne - Pedersen: dedykuję zwycięstwo Jakobsenowi

2020-08-06 20:50

[ TEMATY ]

kolarstwo

Tour de Pologne

PAP

Duńczyk Mads Pedersen

Pierwszy na mecie drugiego etapu Tour de Pologne w Zabrzu Duńczyk Mads Pedersen z ekipy Trek-Segafredo zadedykował zwycięstwo Holendrowi Fabio Jakobsenowi, który po kraksie w środę na finiszu pierwszego odcinka przebywa w stanie ciężkim w szpitalu w Sosnowcu.

„Przede wszystkim chcę dedykować zwycięstwo Fabio, życzę mu szybkiego powrotu do życia i do kolarstwa. Moja ekipa wykonała dziś świetną pracę, pomagając mi wygrać. W tym roku nie ma wielu okazji do ścigania, dlatego trzeba walczyć wszędzie” – powiedział Jakobsen, który w Zabrzu odniósł pierwszy triumf jadąc w zdobytej w zeszłym roku tęczowej koszulce mistrza świata.

Koszulkę najaktywniejszego praktycznie zapewnił sobie Maciej Paterski z reprezentacji Polski. Dzień po dniu uczestniczył w ucieczce i wygrał wszystkie pięć lotnych premii, w tym dwie na czwartkowym etapie.

„Czułem się lepiej niż wczoraj. Współpraca z Juliusem van den Bergiem (towarzyszem ucieczki - PAP) układała się bardzo dobrze. Koszulkę muszę jeszcze dowieźć do Krakowa, co nie będzie łatwe, bo od jutra zaczynają się góry. Wyścig jest ciężki i wymaga dużo sił” – ocenił kolarz ścigający się na co dzień w grupie Wibatech.

Dyrektor sportowy reprezentacji Polski Andrzej Domin jest przekonany, że jego podopieczny utrzyma ciemnoniebieską koszulkę do końca wyścigu.

„Cieszymy się, że zdobyliśmy tę koszulkę. Taki mieliśmy plan na dwa pierwsze dni wyścigu. Teraz liderem naszej drużyny będzie Piotr Brożyna. Wszyscy zawodnicy będą mu pomagać na górskich odcinkach. Wierzymy, że stać go na miejsce w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej” – skomentował Domin.

Dyrektor Tour de Pologne Czesław Lang cieszył się przede wszystkim z dobrych wiadomości ze szpitala w Sosnowcu, gdzie przebywa Jakobsen. W kraksie w Katowicach Holender bardzo ucierpiał, ale na szczęście nie doznał urazu mózgu ani kręgosłupa, ale pozostaje w śpiączce farmakologicznej, z której ma być wybudzony w piątek.

„Była wielka niewiadoma, czy Jakobsen przeżyje. Dzięki Bogu, że przeżył i jego stan zdrowia powinien się poprawiać. Dziękuję wszystkim służbom medycznym, bo wykonały wspaniałą pracę. W takich trudnych sytuacjach sprawdzają się ludzie. Wszyscy stanęli na wysokości zadania” – podkreślił.

W piątek kolarze wystartują z Wadowic, rodzinnego miasta Świętego Jana Pawła II, którego setna rocznica urodzin wypadła 18 maja. Lang zdradził w TVP Sport, że honorowym starterem ma być wieloletni osobisty sekretarz Papieża Polaka, kardynał Stanisław Dziwisz. (PAP)

af/ co/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję