Reklama

Zmiany we Wspólnocie LEDNICA 2000

2019-09-09 10:43

Materiał prasowy

Archiwum wspólnoty

Informujemy, że decyzją Prowincjała Polskiej Prowincji Dominikanów o. Pawła Kozackiego OP, w życie Wspólnoty LEDNICA 2000 zostają wprowadzone następujące zmiany:

· o. Mateusz Kosior OP, będący dotychczas duszpasterzem Wspólnoty LEDNICA 2000 poprosił o przydzielenie nowych zadań w zakonie i podejmuje je od lipca 2019 r.,

· od dnia 8 września obowiązki duszpasterzy Wspólnoty LEDNICA 2000 pełnią o. Wojciech Surówka OP oraz o. Wojciech Prus OP. Wraz z nimi wspierać dzieło swoją posługą będzie brat Jarosław Kruś OP - niebawem postaramy się nieco szerzej zapoznać Państwa z ich biografiami.

Reklama

Braciom dominikanom życzymy błogosławieństwa w pełnieniu zadań, do których zostali posłani i prosimy o wsparcie modlitwą!

Tagi:
Legnica

Młodzi ładowali akumulatory

2019-09-03 13:09

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 36/2019, str. 1, 3-5

W Legnickim Polu zakończyło się 26. Spotkanie Młodych diecezji legnickiej. Przez 4 dni – od 22 do 25 sierpnia – uczestniczyło w nim ponad 350 osób

Ks. Waldemar Wesołowski
Bez scholi i zespołu muzycznego trudno sobie wyobrazić spotkanie młodych

W tym roku młodzieży towarzyszyło hasło „Odnowa”. – To dla nas taki czas, kiedy możemy naładować akumulatory na cały rok szkolny i akademicki – podkreślają uczestnicy. Jak mówi główny organizator ks. Przemysław Superson, diecezjalny duszpasterz młodzieży: – Chcieliśmy zachęcić młodych do odnowienia relacji z Jezusem i z drugim człowiekiem, a także na nowo uświadomić znaczenie przyjętych sakramentów świętych.

Każdy dzień spotkania miał swoje hasło, które było rozważane podczas modlitw, konferencji czy pracy w grupach. I tak, kolejno były to słowa: miłość, grzech, Duch, wspólnota.

Zaproszeni goście

Każdego roku do Legnickiego Pola zapraszani są goście, którzy dzielą się swoim świadectwem wiary. Po raz kolejny przyjechał benedyktyn z Tyńca o. Leon Knabit. To już stały gość spotkań, którego nie trzeba specjalnie zapraszać. Młodzi cenią sobie jego doświadczenie życiowe i duszpasterskie. O. Leon, jak sam mówi, z młodymi czuje się młodo, mimo 89 lat życia. Ponadto zaproszenie przyjęli: Jasiek Mela – niepełnosprawny podróżnik i społecznik; Dobromir „Mak” Makowski – raper i terapeuta; franciszkanin o. Piotr Kantorski czy adoratorka Krwi Chrystusa s. Anna Mikołajewicz. Konferencje do młodzieży wygłosili także ks. Tomasz Ślazyk i ks. Krzysztof Żmigrodzki, związany ze wspólnotą Cenacolo.

Młodzież odwiedzili także: biskup pomocniczy Marek Mendyk, oraz biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. Pasterz Kościoła legnickiego w wygłoszonej niedzielnej homilii podkreślił: – Cały sens tego zgromadzenia, tego spotkania, jest taki, żebyśmy my, którzy jesteśmy rozproszeni, gdzie każdy szuka jakiejś swojej sprawiedliwości, chce wszystko robić po swojemu, patrząc na Jezusa Chrystusa, na Jego chwałę, na Jego przychodzenie do nas, stawali się ludźmi, którzy są gotowi być przemienieni i uczynieni darem dla Boga i darem dla drugiego człowieka. Wtedy nastąpi prawdziwy pokój w rodzinie, w szkole, w mieście. Idźmy za Tym, który kroczy do Jerozolimy, by złożyć w darze siebie i uzdalnia nas, byśmy byli darem dla Boga i drugiego człowieka. I tego wam życzę, byśmy byli zjednoczeni w Chrystusie Jezusie.

Spotkanie i co dalej?

– Cieszy nas to, że na tegoroczne spotkanie przyjechała prawie połowa młodych, którzy są tutaj po raz pierwszy. Dzięki zachęcie swoich rówieśników i informacji w mediach chcą się przekonać, że warto tutaj być – mówi ks. Przemysław Superson. – Mam nadzieję, że to oni za rok będą zachęcać innych – dodaje. Spotkanie młodych to dobry czas na zakończenie wakacji, podsumowanie tego, co się w tym czasie wydarzyło, ale też „naładowanie akumulatorów” na kolejny rok szkolny i akademicki. Do Legnickiego Pola przyciąga też „klimat” popielgrzymkowy. Wielu młodych, którzy tutaj się znaleźli, wędrowało wcześniej na Jasną Górę czy do Krzeszowa. Chcą dalej czuć ten niezwykły klimat bliskości Boga i braterstwa. Jest też inna motywacja – chęć poznania nowych ludzi, którzy podobnie myślą i czują. To wszystko przydaje się w dalszym życiu. Jak mówi ks. Dawid Kostecki z Bolesławca, właśnie na takiej młodzieży bazuje przez cały rok w pracy duszpasterskiej w parafii. – Na nich można liczyć w każdej sytuacji, kiedy planujemy jakąkolwiek inicjatywę. Czy będzie to jakieś nabożeństwo, spotkanie, czy przygotowanie do świąt, młodzież pielgrzymkowa i młodzież ze spotkania jest pierwsza, która chce się angażować – podkreśla ks. Dawid.

Bez muzyki nie ma spotkania

Gdzie młodzież, tam musi być i muzyka. Ta prawda dotyczy też spotkania młodych. O tym, że młodzi uwielbiają muzykę, nikogo nie trzeba przekonywać. To oczywistość. Nie może jej zatem zabraknąć na spotkaniu młodych. Każdego roku są organizowane koncerty, na które zapraszani są znani i lubiani muzycy i wokaliści grający muzykę chrześcijańską, która, jak się można przekonać, nudna wcale nie jest. Można posłuchać rapu, rocka, gospel i wielu innych rodzajów muzyki. Tym razem na scenie zaprezentowały się dwa zespoły. Na otwarcie spotkania zagrał Fisfeclectic – zespół muzyczny grający muzykę w stylu alternatywnego popu, założony przez małżeństwo artystów Joannę Kupczyńską (autorkę piosenek, wokalistkę) i Łukasza Kupczyńskiego (autora tekstów, kompozytora, multiinstrumentalistę, producenta muzycznego). Natomiast na zakończenie odbył się koncert uwielbienia prowadzony przez dominikanina o. Tomasza Nowaka i zespół Owca. Zespół powstał z potrzeby i w akcji na „weekendach pełnych łaski”, organizowanych przez krakowską Fundację Malak. Tak powstają pieśni, które towarzyszą chwilom uwielbienia i modlitwy. Ponadto każdego dnia podczas wspólnych spotkań młodych towarzyszyła schola i zespół muzyczny. Tworzyli je młodzi wolontariusze uzdolnieni wokalnie i muzycznie. Nad wszystkim czuwał Mateusz Kazimierski, którego wspierał Dawid Biniecki. – Nasza muzyka ma jeden cel – zbliżać do Boga i pomóc w uwielbieniu Boga. Ważne jest to, że młodzi, którzy grają i śpiewają, sami tym żyją. Wiedzą, co śpiewają, angażują w to całych siebie, może właśnie dlatego są w stanie porywać innych – mówi Mateusz. Wielki szacunek dla wszystkich, ponieważ bez muzyki nie byłoby „klimatu” Legnickiego Pola.

Stałe punkty i nowości na spotkaniu

Każdy dzień przebiegał według określonego planu. Oczywiście, modlitwa i Eucharystia były jego dwoma filarami. Wielu młodych przyjeżdża tutaj również z tego względu, że jest takie miejsce, gdzie w tłumie można poczuć wartość ciszy. To „Ogród Eden”, czyli miejsce, gdzie od rana do wieczora jest wystawienie Najświętszego Sakramentu. Tam odmawiana jest wspólnie np. Koronka czy litania. Jednak o każdej porze każdy może przyjść i adorować sam na sam Pana Jezusa. – To ulubione miejsce wielu uczestników, w którym można przedstawić Jezusowi wszystkie swoje sprawy – podkreślają. Oczywiście, nie ma też spotkania bez konferencji i świadectw zaproszonych gości. Każdego roku zapraszane są osoby bardziej lub mniej znane, ale na pewno takie, które mają się czym podzielić. To głównie świadectwa wiary i życia z Jezusem. Nie zawsze dochodzi się do tego prostymi ścieżkami i w łatwy sposób, jednak dla chcącego wszystko jest możliwe.

Na tegorocznym spotkaniu była pewna nowość – strefy inspiracji. Można było rozwijać swoje talenty, kreatywne myślenie, inspirować się do działania. Były strefy: fitness, misyjna, muzyczna i strefa planszówek. Okazało się, że propozycja była strzałem w dziesiątkę, bo każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Szacunek dla organizatorów i wolontariuszy

Wielkie podziękowanie dla wszystkich, którzy włączyli się w przygotowanie i przeprowadzenie spotkania. To nie tylko główni organizatorzy, ale też rzesza wolontariuszy, ratowników medycznych, porządkowych. Mocno angażowali się także klerycy, dla których była to też forma praktyki duszpasterskiej. Nie można sobie wyobrazić takiego przedsięwzięcia bez wsparcia władz Legnickiego Pola, miejscowej szkoły, ośrodka kultury i oczywiście gościnnego proboszcza ks. Włodzimierza Gucwy. Za rok następne spotkanie, nowe pomysły. Czym młodzi zostaną zaskoczeni? Zobaczymy już wkrótce...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty od zadań trudnych

2019-09-17 14:31

Oprac. ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 38/2019, str. 20-21

Biuro prasowe OFMCap – krka

Ojciec Pio często powtarzał, że „modlitwa jest najlepszą bronią, jaką mamy, kluczem, który otwiera Serce Boga”.

Wciąż zadziwia świat. Jest świętym niezwykłym i jak się okazuje, bardzo skutecznym. Kiedy człowiekowi dotkniętemu cierpieniem wydaje się, że sytuacja jest beznadziejna, to Ojciec Pio – święty od zadań trudnych – interweniuje. O cudach za jego wstawiennictwem napisano już wiele. Ci, którzy ich doświadczyli, dzielą się nimi także na łamach „Głosu Ojca Pio” – czasopisma bliskiego Grupom Modlitwy Ojca Pio.

Młode małżeństwo

„Nasze życie wywróciło się do góry nogami” – wspomina Sylwia Kłysz, która podróżowała po Ameryce ze swoim narzeczonym, gdy okazało się, że mężczyzna ma nowotwór. „Podczas jednej z niedzielnych Mszy św. Piotr zasłabł, więc wyszliśmy na zewnątrz. Wówczas podeszła do nas pewna starsza pani. To od niej po raz pierwszy usłyszałam o Ojcu Pio. Powiedziała nam, abyśmy się do niego modlili, i tak zrobiliśmy. Codziennie wspólnie odmawialiśmy Nowennę do Najświętszego Serca Pana Jezusa zalecaną przez Ojca Pio. Piotr czuł się coraz lepiej, operacja się udała, naświetlania odniosły skutek. Niestety, rok później pojawił się drugi, zupełnie inny nowotwór. (...) Podczas długiego, uciążliwego leczenia zawierzyliśmy wszystko Bogu i prosiliśmy Ojca Pio o wstawiennictwo. Do naszej modlitwy przyłączyły się mama Piotra i moja siostra”. Modlitwy zostały wysłuchane. „(...) Wróciliśmy do Polski, wzięliśmy ślub. Ojciec Pio jest patronem naszego małżeństwa” – napisała Sylwia.

Przypadek Urszuli

Urszula Bremer nie należała do praktykujących katolików. Księdza znała z odwiedzin po kolędzie, do kościoła chodziła okazjonalnie. Jej ojciec był niepraktykujący, a mama studiowała Pismo Święte ze świadkami Jehowy. „Wychowywana byłam w oparciu o ich wiarę. Tylko u dziadka w Torzymiu na starym radiu stał obrazek z Ojcem Pio. Nie miałam pojęcia, kim była ta postać trzymająca biały krążek w podniesionych dłoniach, osłoniętych rękawiczkami bez palców. Przypuszczałam, że to ktoś ważny, gdyż inaczej wizerunek nie stałby na tak eksponowanym miejscu. Dopiero od babci się dowiedziałam, kim był ów kapłan, chociaż wtedy niewiele z tego zrozumiałam” – wspomina Urszula. Życie jej nie oszczędzało. Wcześnie owdowiała, została sama z trójką dzieci. „Stale szukałam sensu życia, błądziłam. Najmłodszy syn jeszcze nie umiał chodzić, a na dodatek zachorował na zapalenie opon mózgowych. Tego samego roku, w Wigilię, umarł mój ojciec. W niedługim czasie zmarły też dwie kuzynki, a po nich dwaj wujkowie i ciocia. Pogrzeby następowały jeden po drugim, a ja zaczęłam przejawiać pierwsze oznaki depresji. Pewnego razu sąsiadka mojej mamy przyniosła do przeczytania książeczkę. Na okładce dostrzegłam znajome zdjęcie sprzed lat – człowieka z uniesionymi dłońmi w wytartych rękawiczkach. Lektura miała pomóc mojej mamie powrócić do Kościoła, jednak ja pochwyciłam ową książeczkę, jakby to był skarb, na który tyle lat czekałam. W drodze powrotnej do domu czytałam ją z zapałem” – kontynuuje. Jej życie zdawało się uspokajać, zamieszkała z matką, która pomagała w opiece nad dziećmi. „Spokojne, harmonijne życie skończyło się niecałe pięć miesięcy później. Mama odbierała mojego syna ze szkoły. Kiedy przechodzili przez ulicę na zielonym świetle, zza zakrętu wyjechała ciężarówka. Mama zachowała przytomność umysłu i zdążyła odepchnąć dziecko, sama jednak zginęła pod kołami samochodu. (...)Dziesięć miesięcy po wypadku syn został ponownie potrącony przez samochód. Tego, co przechodziłam, nie da się opisać” – opowiada. Wtedy przypomniała sobie o książeczce. „Miałam ją przez cały ten czas. Zaczęłam czytać – jednym tchem, jakby od tego zależało moje życie, każdą linijkę po kilka razy. Nagle poczułam przedziwny, cudowny zapach, jakiego nie znałam, wprost anielski. Nie wiadomo, skąd pochodził. W domu poza mną i synem nie było nikogo. Zaczęłam się rozglądać, szukając źródła tej woni, gdy w końcu dotarło do mnie: to on, Ojciec Pio! Nie zostawił mnie samej. Wskazał mi drogę” – podkreśla.

Grupy Modlitwy

Szczególnym fenomenem są wciąż powstające w Polsce Grupy Modlitwy Ojca Pio. Pierwsze takie grupy powstały we Włoszech z inicjatywy samego Ojca Pio i w odpowiedzi na wezwanie Piusa XII do modlitwy. Z czasem zaczęto je zakładać także za granicą – w Polsce pierwsza powstała w Krakowie, w 1983 r., potem w Chełmie Lubelskim i Wrocławiu. Powstawaniu kolejnych grup sprzyjał rosnący kult Ojca Pio, zwłaszcza po jego beatyfikacji w 1999 r. i kanonizacji w 2002. W Polsce szczególnym miejscem kultu świętego z San Giovanni Rotondo są sanktuaria, m.in. na Przeprośnej Górce w Siedlcu k. Częstochowy i w Terliczce.

Z Maryją i Ojcem Pio czyścimy czyściec

Pod takim hasłem odbędzie się w jasnogórskim sanktuarium w nocy z 28 na 29 września br. czuwanie modlitewne Grup Modlitwy Ojca Pio.

Sam Ojciec Pio często zachęcał do żarliwej modlitwy za tych, którzy cierpią męki czyśćcowe: „Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością – także przez nas... Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień” – przypomina słowa świętego stygmatyka br. Mateusz Magiera, kapucyn.

Wszystkie świadectwa pochodzą z „Głosu Ojca Pio”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Klaretyńskie Spotkanie Młodych 2019 r.

2019-09-23 10:58

Agata Pieszko

Wszystkich potrzebujących wytchnienia po pierwszych miesiącach nauki, poszukujących inspiracji, albo po prostu spragnionych czasu z Panem Bogiem w młodym duchu, zapraszamy na Klaretyńskie Spotkanie Młodych organizowane przez Zgromadzenie Misjonarzy Klaretynów, które odbędzie się w dniach 25 - 27 października w Krzydlinie Małej.

Klaretyńskie Spotkanie Młodych

Szczegółowy plan spotkania pojawi się już wkrótce, jednak pewne jest to, że nie zabraknie wspólnej Eucharystii, modlitwy, koncertów, warsztatów oraz spotkania ze specjalnymi gośćmi. Uchylamy rąbka tajemnicy – w tym roku w Krzydlinie Małej młodzież odwiedzą Maciej Stefaniak wraz z żoną Kamilą, autor takich piosenek, jak: Wracam do korzeni, czy Wybieraj życie.

Koszt uczestnictwa, to 50 zł. Zgłoszenia należy przesłać do 20 października na adres mailowy: brakujeludzicmf@gmail.com.  Więcej informacji pod numerem tel.: 509 831 552 (o. Wojciech Kobyliński CMF).

Cytując organizatorów: "Jeśli nie boisz się stawiać sobie trudnych pytań, poszukiwać na nie odpowiedzi i zaryzykować przemianę swojego życia, to spotkanie jest właśnie dla Ciebie"!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem