Reklama

Trudny temat

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Uczestnicząc bezpośrednio w pracach I Synodu Diecezji Łomżyńskiej mogłem zauważyć, że statuty dotyczące programu duszpasterskiego diecezji skierowane są ku człowiekowi, zarówno głęboko wierzącemu, jak i temu, który „poszukuje”. Początek naszego wieku charakteryzuje się tym, że wielu, przede wszystkim młodych ludzi stało się ludźmi szukającymi. Szukają sensu życia, odpowiedzi na pytania o swoją przyszłość, jak znaleźć przyjaciela, jak odkryć swoje życiowe powołanie. Otaczający nas świat, który oferuje nam swój dynamizm nie jest sprzymierzeńcem w szukaniu odpowiedzi. Liczą się studia (nie zawsze w kierunku, który mnie interesuje), potem trochę spraw egzystencjalnych (zakupy, spotkania, trochę pogadania). I zanim się zorientujemy, mija kolejny dzień, tydzień, miesiąc, a nasza codzienność w dalszym ciągu nieuporządkowana.
Wiem, że duszpasterze w niektórych parafiach robią wszystko, aby pomóc młodzieży, dzieciom, dorosłym zatrzymać się w życiu i ułożyć pewne sprawy w hierarchii ważności. „Przyjdźcie, zastanowimy się razem, co zrobić, jak wybierać, jaką obrać drogę” - mówią duszpasterze. Mówią, ale bardzo często ich słowa trafiają, jak mówi przysłowie: „Kulą w płot”. Coś się niedobrego stało z młodym pokoleniem. Ktoś próbował i dalej próbuje zawładnąć życiem młodego człowieka. Odpowiednio przeszkoleni ludzie z zakresu psychologii i filozofii „owijają” sobie chłopaka czy dziewczynę „wokół palca”. Niepokojące i to bardzo jest to, że młodzi to chwytają, biorą to jako testament swojego życia. Musimy przyznać, że Kościół zaczyna tracić młodych. Nie mamy jakiegoś pomysłu na to, aby przyciągnąć do ołtarza gimnazjalistów czy młodzież ze szkół średnich. My, duszpasterze, zachwycamy się tym, że mamy dzieci, które przygotowują się do I Komunii św., ale gdzie są inni? Msze św. dla dzieci, które jeszcze kilka lat temu cieszyły się ogromną popularnością gromadzą w Wieczerniku Pana właśnie dzieci przed I Komunia św. Te dzieci odzyskamy jeszcze raz: będzie to w czasie przygotowania do sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. A potem? A potem, to już poważna pustka. Zaczynają się poważne „schody”, które z natury są tak strome, że młody człowiek rzadko na nich się utrzyma.
Cieszy fakt, że duszpasterze szukają nowych form pracy z młodym pokoleniem, ale jest to poważne wyzwanie, któremu trzeba sprostać nie jutro, za tydzień czy w następnym roku: trzeba sprostać natychmiast.
Podczas rekolekcyjnego czasu przyglądałem się z uwagą wspólnocie parafii Chrystusa Króla Wszechświata w Kolnie. Podziwiałem budujący się kościół, operatywność kapłanów, ich uśmiech po kilkugodzinnym spowiadaniu. Ale mnie zachwyciło co innego: fakt, że Kościół tam żyje! Że idzie z duchem czasu, że jest zasłuchany w Słowo Boże. Tak nam dzisiaj potrzeba tych chwil, kiedy będziemy sam na sam z Bogiem i Jego Matką. Trzeba tylko o tym przekonać ludzi. Nie tylko warto to zrobić, to trzeba zrobić! I to już dziś, na początku nowego roku kalendarzowego.
Szukajmy nowych sposobów duszpasterskich. To zadanie nie tylko dla duszpasterzy, ale i wiernych świeckich. Konieczne jest znalezienie takiego środka, który zmieni w dzisiejszym świecie mentalność młodych, który pokaże młodym prawdziwy cel i sens ich codziennego zmagania się z życiowymi problemami.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostatnie słowo należy do Jezusa

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Paweł „przypomina Ewangelię” i czyni to językiem, który dla prawnika brzmi znajomo: „przekazałem wam na początku to, co przejąłem” (gr. paredōka - parelabon; Wulgata: tradidi… quod et accepi). To techniczne słownictwo autoryzowanego przekazu. Tak rabini opisywali łańcuch tradycji, tak prawo rzymskie nazywało wydanie rzeczy, traditio. Apostoł pozostaje ogniwem tego przekazu. Wiara jest depozytem. „Strzeż depozytu” napisze Paweł Tymoteuszowi (1 Tm 6,20), a z tego depositum wyrośnie pojęcie depositum fidei, obecne w prawie Kościoła do dziś (por. kan. 750). Rzymski kontrakt depozytu miał jedną świętą regułę. Rzecz powierzoną oddaje się nienaruszoną. Trudno o lepszy obraz tego, czym jest przekaz wiary.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Msza pogrzebowa śp. ks. Stanisława Małkowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej

2026-09-17 15:00

PAP

Metropolita warszawski abp Adrian Galbas podczas Mszy świętej pogrzebowej w intencji ks. Stanisława Małkowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie

Metropolita warszawski abp Adrian Galbas podczas Mszy świętej pogrzebowej w intencji ks. Stanisława Małkowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie

- Stasiu, wymódl nam dla naszego kraju Orłów. "Bożych Szaleńców", jak ty - mówił ks. infułat Jan Sikorski w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej śp. ks. Stanisława Małkowskiego. Liturgii sprawowanej w Świątyni Opatrzności Bożej przewodniczył metropolita warszawski abp Adrian Galbas. - Dla mojego pokolenia postawa księdza Stanisława Małkowskiego pozostaje świadectwem tego, że wierność sumieniu ma swoją cenę. Ale są wartości, których nie wolno porzucić bez względu na cenę - napisał Prezydent RP Karol Nawrocki w liście, który został odczytany przed Mszą św. Śp. ks. Stanisław Małkowski zmarł 7 września 2026 r. w wieku 82 lat. Spocznie na Powązkach Wojskowych.

Wokół trumny śp. ks. Stanisława Małkowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie zgromadziło się bardzo liczne grono duchownych i wiernych świeckich. Przy ołtarzu modliło się kilkudziesięciu kapłanów, a wśród nich ks. infułat Jan Sikorski, który wygłosił homilię, ks. prof. Waldemar Chrostowski, który odczytał modlitwę powszechną a także ks. dr hab. Jarosław Wąsowicz, kapelan Prezydenta RP. Mszy św. przewodniczył metropolita warszawski abp Adrian Galbas.
CZYTAJ DALEJ

„Niedzielo” moja kochana… - tak wiele wspomnień

2026-09-17 21:04

[ TEMATY ]

Niedziela

Niedziela

felieton

dr Milena Kindziuk

Red

Ogromnie się cieszę, że od ponad ćwierć wieku jestem związana z „Niedzielą". Że dane mi było w tym czasie stworzyć warszawską edycję tygodnika i zgromadzić wokół niej grono nowych dziennikarzy - wielu z nich pisze na łamach do dziś. Że wraz z nimi, w ciągu jednej doby po katastrofie smoleńskiej, przygotowaliśmy cały ogólnopolski numer - ksiądz Ireneusz Skubiś wycofał wówczas z drukarni wydanie już gotowe, by „Niedziela" mogła odpowiedzieć na tamtą tragedię tak, jak wymagała tego chwila… Wspomnień jest wiele...

Tworzenie numeru „Niedzieli" tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu lecącego do Smoleńska mocno utkwiło mi w pamięci. Kiedy w sobotni poranek 10 kwietnia 2010 roku w mediach podano informację o tej narodowej tragedii, niemal odruchowo udałam się do redakcji „Niedzieli w Warszawie", którą wtedy kierowałam. Ku mojemu zaskoczeniu - to samo uczynili „moi" dziennikarze, mimo że nie zdążyłam jeszcze ich do tego zobligować.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję