Reklama

Z Beskidów na Olimpiady

Ks. Piotr Bączek
Edycja bielsko-żywiecka 7/2006

Właśnie w tym czasie jesteśmy świadkami olimpijskich zmagań sportowców zimowych igrzysk w Turynie. Jak zawsze karmimy się nadzieją, że usłyszymy Mazurka Dąbrowskiego i zobaczymy naszą narodową flagę, gdy na podium stanie Polak. Oglądając występy naszych zawodników i zawodniczek, warto również wspomnieć o tych, którzy reprezentowali nasz kraj w minionych igrzyskach.

Podbeskidzie to zima

Sportowcy z naszego regionu brali udział przede wszystkim w zimowych zmaganiach. Jeśli w historii nowożytnych olimpiad letnich liczba zawodników z Podbeskidzia dochodzi do kilkunastu, to już zimowe igrzyska gościły ponad 40 sportowców mieszkających w naszych rodzinnych stronach. Nic dziwnego - przecież Podbeskidzie to góry…

Szkoleniowe centra

Nie ma sukcesów bez trenerów, fizjologów, bez szkoleniowej kadry. Olimpijskie talenty musiały być szlifowane w sportowych ośrodkach i klubach. Na przestrzeni historii zimowych igrzysk najwięcej takich talentów rodziły bielskie kluby. Można tutaj wspomnieć choćby WSC Bielsko (Winter Sport Club), w którym trenował narciarstwo zjazdowe uczestnik przedwojennej olimpiady w Garmisch - Partenkirchen z 1936 r. Fedor (Teodor) Weinschenk, albo bodaj najbardziej utytułowany klub - BBTS Włókniarz. Obok Bielska-Białej prężnymi ośrodkami sportów zimowych szczyciły się takie miejscowości jak: Szczyrk, Wisła, Mikuszowice, Bystra. Ale olimpijczykami cieszyć się mogły także mniej znane kluby, jak na przykład „Metal Węgierska Górka” (klub Anny Duraj-Gębali startującej w Grenoble w 1968 r., w Sapporo w 1972 r. i w Insbruku w 1976 r.), czy „Budowlani Goleszów” (klub Leopolda Tajnera startującego w St. Moritz w 1948 r. i w Oslo w 1952 r.).

Reklama

Olimpijska rodzina

Uprawianie sportu to także wybór pewnego stylu życia. Ten z kolei wiąże się często z zakorzenionymi w rodzinie sportowymi tradycjami. Nie powinien nas zatem dziwić fakt, że nasi beskidzcy sportowcy, to niejednokrotnie rodzina: rodzeństwo, sportowe małżeństwa, itp.
Wspomniana wcześniej Anna Duraj-Gębala, to żona olimpijczyka Wiesława Gębali i matka olimpijki Katarzyny Gębali. Olimpijskie rodzeństwo to na przykład Rodzina Pawlusiaków (Tadeusz, Anna, Józef i Stanisław) uprawiająca narciarstwo klasyczne w latach 70. i 80. (olimpiady w Sapporo 1972, Insbruku 1976 i Lake Placid 1980), lub alpejczycy Katarzyna i Marcin Szafrańscy (Calgary 1988, Albertville 1992, Lillehammer 1994).

Trofea

Oczywiście najwięcej emocji zawsze budzą medale. A tych w igrzyskach zimowych Polacy zdobyli 6 (1 złoty, 2 srebrne i 3 brązowe). Najbardziej utytułowanym olimpijczykiem naszego regionu jest oczywiście Adam Małysz, który zdobył dwa medale (srebrny i brązowy na ostatniej olimpiadzie w Salt Lake City w 2002 r.)
Nasze apetyty na medale nie maleją. I dobrze. Olimpijskie trofea są przecież dumą całego narodu i państwa, ale może jeszcze bardziej mieszkających całkiem niedaleko, oglądanych w telewizji sportowców. Tak, czy inaczej - w tym względzie Podbeskidzie to naprawdę sportowy region Polski. Oby tak było zawsze.

O, moi Trzej

2019-06-12 09:02

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 33

Są tacy, co uważają, że łatwiej byłoby wierzyć w jednoosobowego Boga, tak jak to jest u muzułmanów lub żydów, niż w Jednego Boga w trzech Osobach. No bo jak pojąć, że Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty są trzema różnymi Osobami, ale jednym Bogiem. Przyznam, że mnie trudniej byłoby wierzyć w Boga jednoosobowego. Dlaczego? Ano dlatego, że taki Bóg byłby odwiecznym samotnikiem. By powiedzieć do kogoś „Ty... kocham cię”, potrzebowałby stworzenia, aniołów lub człowieka. Ale czy taki Bóg byłby rzeczywiście Bogiem doskonałym? Doktryna o Trójcy Świętej pokazuje nam tymczasem, że Bóg nie jest samotnikiem, ale Odwieczną Wspólnotą Miłości.

Są w Bogu samym inność i wzajemność, różnica i jedność, cała gramatyka miłości: ja, ty, on, my, wy. Różnie teolodzy tłumaczą te relacje. Święty Augustyn stwierdził, że Bóg Ojciec jest kochającym, Syn Boży jest kochanym, a Duch Święty to miłość w Osobie. Ryszard od św. Wiktora zaproponował inny obraz, w którym trzecia Osoba nie tyle jest uosobioną miłością, co trzecim współkochanym przez pierwszą i drugą Osobę. Tym rozważaniom o tajemnicy Boga powinna towarzyszyć refleksja na temat naszej relacji do Boga. Niekiedy bowiem się modlimy, jakbyśmy nie byli chrześcijanami ochrzczonymi w imię Ojca, Syna i Ducha. Modlimy się tak ogólnie, mówiąc: Boże... A przecież – jak ukazuje w dzisiejszej Ewangelii apostoł Jan – mamy do czynienia nie z jedną, abstrakcyjną Boską Osobą, ale z trzema konkretnymi Osobami.

Czy w mojej modlitwie zwracam się do Ojca, a potem do Syna oraz do Ducha? Czy moje osobiste wchodzenie w relacje z Bogiem jest trynitarne, tj. chrześcijańskie? Jedną z nauczycielek trynitarnej modlitwy jest św. Elżbieta od Świętej Trójcy, która intensywnie przeżywała tajemnicę zamieszkiwania Trójcy w człowieku i nie wahała się zwracać się do Boga: „O, moi Trzej...”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Tobji: Syrię wciąż spowijają ciemności wojny

2019-06-16 17:06

vaticannews.va / Aleppo (KAI)

Mieliśmy nadzieję na zakończenie konfliktu, tymczasem wojna w Syrii trwa w najlepsze. Mówi o tym maronicki arcybiskup Aleppo przypominając, że kraj ten cierpi już dziewiąty rok.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

Trwają ataki rządowych sił powietrznych wspieranych przez lotnictwo rosyjskie na pozycje oddziałów bojowników islamskich w północno-zachodniej Syrii. ONZ donosi o ponad 200 zabitych w ciągu ostatniego miesiąca i 270 tys. uciekinierów z powodu nasilającej się przemocy. Organizacje humanitarne biją na alarm, że coraz częściej bombardowane są placówki lecznicze. Zaatakowane zostały również obozy dla uchodźców w pobliżu granicy tureckiej oraz wiele szkół. „Zdjęcia satelitarne pokazują zniszczone pola uprawne, plantacje owoców oraz oliwek. Zburzonych zostało wiele domów” – mówi maronicki arcybiskup Aleppo Joseph Tobji.

„Część zachodnia Aleppo, wraz z rejonem Idlibu oraz miejscami położonymi na północ od miasta Hama są nieustanie atakowane. Rządowe wojska syryjskie dążą do zajęcia tych terenów i posuwają się stopniowo w kierunku Idlibu – mówi Radiu Watykańskiemu abp Tobji. - W odpowiedzi na te działania terroryści zrzucają pociski na Aleppo, Hamę oraz inne miasta. Jest wielu zabitych i rannych, są ogromne straty materialne. Myśleliśmy, że ten dramat się zakończył, ale nadal panuje duża bieda, bezrobocie. Syrię wciąż spowijają ciemności wojny. Po ludzku patrząc wygląda to ponuro, ale nie tracimy nadziei w Panu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem