Reklama

A może do „Cyrenejczyka”?

Pomóc dźwigać ciężary nie do udźwignięcia

Przed dwoma laty Diecezjalny Ośrodek Powołań im. Sługi Bożego ks. Jana Hamerskiego w Toruniu wzbogacił się o nową inicjatywę. Za sprawą grupy osób pod kierownictwem ks. Mariana Tomasza Kowalskiego powstał tu Katolicki Ośrodek Psychologiczno-Pastoralny „Cyrenejczyk”. - Pomysł zrodził się przede wszystkim z obserwacji życia; dostrzegłem konieczność stworzenia ośrodka, w którym pomoc oferowaliby specjaliści chrześcijańscy - mówi ks. Kowalski, założyciel i dyrektor „Cyrenejczyka”. - Spotykałem osoby poranione nie tylko przez bliskich, znajomych czy środowisko pracy, ale również przez... niektórych psychologów, psychiatrów i „profesjonalistów”, dalekich od myślenia w kategoriach Bożych.

Niedziela toruńska 7/2006

Czym się różni psycholog chrześcijański od „zwykłego”?

- Psycholog chrześcijański wierzy, że na to, co się dzieje w jego gabinecie, ma wpływ nie tylko on i pacjent, ale również Bóg i Jego przeciwnik, diabeł - opowiada terapeuta Anna Wiśniewska.
W późny wtorkowy wieczór spotykamy się w toruńskim Centrum Dialogu Społecznego. Właśnie kończy się robocza narada zespołu. Widzę trzech kapłanów i sporą grupę osób świeckich, mężczyzn i kobiet. Decyduję się na najprostszą metodę zdobycia informacji: włączam dyktafon i przekazuję go „w obieg”, prosząc, by każda z osób opowiedziała krótko o swojej pracy.
Zranienia z dzieciństwa - bomba z opóźnionym zapłonem
- Trafiają do mnie osoby cierpiące na nerwice i depresje - zaczyna Barbara Krzemińska, psycholog. - Moja praca polega na rozpoznaniu w toku rozmowy zranień z dzieciństwa i uświadomieniu sobie przez pacjenta, jakie negatywne postawy zrodziły się w nim pod ich wpływem.
Zranienia z dzieciństwa najczęściej wynikają z poczucia odtrącenia przez rodziców, z doświadczenia przemocy psychicznej lub fizycznej. Ileż razy dzieci słyszą od rodziców: „Ty jesteś nic niewarty”, ile razy doznają odrzucenia czy wręcz fizycznej agresji od rówieśników w szkole... Po latach - pozornie nie wiadomo z jakiej przyczyny - pojawiają się kryzysy tożsamości, zaniżone poczucie własnej wartości. Efektem tych przeżyć jest zalęknienie, niepewność w relacjach międzyludzkich, gotowość do wycofywania się, postawa wyczekująca. Często są to DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików, u których na skutek bolesnych doświadczeń powstała nerwica lub depresja.

Rodzina w kryzysie

Głos zabiera Róża Maćkiewicz, pedagog: - Moja specjalność to edukacja rodzinna i wychowanie seksualne. Jestem nauczycielem naturalnego planowania rodziny według metody prof. Rötzera; została mi też udzielona misja kanoniczna do przygotowywania narzeczonych do sakramentu małżeństwa. Trafiają do mnie osoby w różnym wieku i różnego stanu: młodzież, narzeczeni, małżonkowie przeżywający kryzys związku lub problemy w relacjach. Niezależnie od fachowej porady, wszyscy oni potrzebują ciepła, zrozumienia, akceptacji, uważnego wsłuchania się w to, co mają do powiedzenia.
Moja służba w „Cyrenejczyku” nie jest samym tylko pasmem sukcesów. Są porażki.
Najtrudniejsze są dla mnie sytuacje, w których widzę wyraźnie, że mój rozmówca, mimo wskazanego źródła problemów i drogi wyjścia rokującej polepszenie, obiera działania oparte na fałszywych podstawach, zamierza uczynić krok w niewłaściwą stronę. Ale cóż, wolność wyboru każdej z osób szukającej tu pomocy jest dla mnie wartością nadrzędną.

Brak dobrej komunikacji małżeńskiej

Reklama

- Zajmuję się małżeństwami i rodzinami w głębokim kryzysie - do rozmowy włącza się Anna Wiśniewska, terapeuta. - Przychodzą do mnie pary w trakcie lub tuż przed rozwodem. Są to z reguły osoby wierzące, którym mimo dramatyzmu sytuacji trudno jeszcze pogodzić się z tym ostatecznym negatywnym rozwiązaniem, jakim jest rozwód cywilny.
Wśród wielu przyczyn rozpadu wzajemnej więzi, które wyławiamy w toku rozmów, jedna powtarza się z przygnębiającą regularnością: brak autentycznej komunikacji między małżonkami. Słuchając ich opowieści, prędzej czy później dochodzę do wniosku: „Ta para nigdy ze sobą nie rozmawiała! Tam nie było dialogu”. Słysząc taką diagnozę, moi rozmówcy z reguły protestują: „Ależ skąd! My bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy! Wspólnie interesowaliśmy się polityką, muzyką, literaturą...”. Tak, ale nie było w tym wszystkim rozmowy o nich samych, o ich wzajemnych odczuciach, oczekiwaniach, marzeniach. A już na pewno nie było podstawowej w małżeństwie umiejętności: podejmowania krzyża - rezygnowania z siebie, z własnych planów, w imię dobra tej drugiej osoby. Nikt im nie powiedział, że małżeństwo to ciężka praca nad utrzymaniem i rozwijaniem miłości pojętej nie jako szukanie przyjemności, lecz jako służba.

Szansa dla narzeczonych

- Trafiają do mnie również narzeczeni - dodaje Anna. - Pytam ich: Jakie narzędzia sobie przygotowujecie, aby walczyć o przetrwanie i rozwój swojego małżeństwa? - Jak to: „walczyć?” - protestują. - Przecież będzie cudownie, bo my się kochamy! - Nie - odpowiadam. - Na pewno przyjdzie niejeden kryzys. Jak się do tego przygotujecie? Co będziecie umieli wówczas zrobić?
Przygnębiający jest fakt, że ludzie nie mają czasu na to, co jest dla nich najważniejsze, a wybierają wartości pozorne. Niekiedy - szmirę. Bo to, że młodzi się kochają, że nie mogą bez siebie żyć, że chcą być razem, a nawet to, że chcą kształtować swoje życie we współpracy z Bogiem - nie wystarczy, jeśli nie będą prowadzili autentycznego dialogu, opartego na uważnym wsłuchiwaniu się w to, co przekazuje druga strona. A kiedy można lepiej nauczyć się dialogu, jeśli nie przed ślubem, kiedy jeszcze nie nawarstwiły się zranienia?

Homoseksualizm - zachęta do trwania w czystości

- Pomagam osobom o skłonnościach homoseksualnych - mówi Barbara Łubkowska, teolog i doradca chrześcijański. - Moi pacjenci często podkreślają, jak bardzo jest dla nich ważne to, że terapia w naszym ośrodku opiera się na Bogu i Jego mocy, że słyszą z naszej strony zachętę do życia w czystości. Mają bowiem wiele przykrych doświadczeń z kontaktów z psychiatrami i psychologami, którzy nie ukazywali dróg wyjścia z problemu w myśl Bożych przykazań. Osoby o skłonności homoseksualnej słyszały na przykład zachęty, by uległy swym skłonnościom i podjęły pożycie seksualne z osobami tej samej płci. Sprzeciw wobec takiej „diagnozy” bywał przyjmowany z niezadowoleniem...

Dojrzałe ojcostwo na wagę złota

Reklama

Ks. Piotr Klein, psycholog, opowiada o swoich zainteresowaniach. - Fascynuje mnie wpływ religijności - zarówno dojrzałej jak i niedojrzałej - na osobowość. Przychodzą do mnie osoby przeżywające kryzys wiary. Wynika on najczęściej z niewłaściwego obrazu Boga, a ten ma swoje źródło w ogromnym kryzysie ojcostwa. Ojcowie nie ukazują swoim życiem prawdy o Bogu! Zdarzają się dramatyczne przypadki - miałem już do czynienia z osobami, które podejmowały próby samobójcze.

Uzależnienia - plaga XXI wieku

Wiele rodzin żyjących wiarą, stykając się z problemem uzależnienia, nie wie jak się zachować - włącza się ks. Kowalski. - Rozmawiałem kiedyś z rodzicami, którzy odkryli tę straszną prawdę, że ich syn jest narkomanem. Nie wiedzieli jak się zachować. Nie mogli się pogodzić z koniecznością podjęcia radykalnych kroków, niezbędnych, by pomóc ich dziecku. Przyszli do „Cyrenejczyka”, bo chcieli usłyszeć, co oni, ludzie wierzący, mogą czy muszą zrobić.
Problem uzależnień to jednak nie tylko alkohol i narkotyki; to także seks, pornografia, internet, telewizja, muzyka, gry komputerowe. Czasami możemy nie zdawać sobie sprawy ze zniewolenia, które stało się udziałem nas samych lub kogoś z bliskich.

Pozostali pracownicy ośrodka

Późna pora nagli do pośpiechu. Proszę pozostałe osoby o krótką charakterystykę ich pracy.
Anna Sobczyk, pedagog, socjoterapeuta, pracownik socjalny: - Zgłaszają się do mnie dzieci i młodzież z zaburzeniami emocjonalnymi, cierpiące na brak samoakceptacji. Udzielam też porad z zakresu opieki społecznej.
Tomasz Kucharski, psycholog: - Zajmuję się diagnozą psychologiczną. Wykorzystując narzędzia, takie jak testy, kwestionariusze, staram się opisać osobowość pacjentów naszego ośrodka. Trafiają do mnie te przypadki, które wymagają głębszych badań i analiz; te, w których trudno na pierwszy rzut oka postawić diagnozę.
Bożena Sobczyk, psycholog, socjoterapeuta: - Prowadzę treningi i terapię grupową z zakresu komunikacji z najbliższymi, rozpoznawania i wyrażania emocji, akceptacji siebie, samodzielnego funkcjonowania wbrew nadopiekuńczości rodziców (problem szantażu emocjonalnego). Zdarza się też, że trafiają do mnie osoby konsekrowane.
Karina Pawłowska, prawnik: - Udzielam porad z zakresu prawa cywilnego, a w razie potrzeby - również i z innych dziedzin prawa. Zazwyczaj mam do czynienia ze sprawami związanymi z nieruchomościami, z ubezwłasnowolnieniem i ze sprawami rodzinnymi (separacja, rozwody, prawa rodzicielskie).
Ksiądz Marian krótko przedstawia osoby nieobecne na spotkaniu i charakteryzuje wykonywane przez nie zadania. Są to: Aleksandra Baryła, instruktorka naturalnych metod planowania rodziny i ginekolog-położnik; Krzysztof Liszcz, psychiatra; Ewa Nowodworska, teolog i pedagog; Iwona Podkrólewicz, pedagog (pomoc w zakresie trudności w uczeniu się, m.in. dysleksji, dysgrafii i dysortografii); ks. Wiesław Kraiński, specjalista z zakresu prawa kanonicznego; Ewa Wierzbicka, psycholog.

- Zapraszam do korzystania z naszej posługi - dodaje na koniec Ksiądz Marian. - Ośrodek czynny jest przez cały rok, od poniedziałku do piątku w godz. 16.00-19.00. Informacje o dyżurach poszczególnych specjalistów można znaleźć na naszej internetowej: www.poradnia.diecezja.torun.pl lub dzwoniąc pod nr tel. (0-56) 621-14-12 i (0-56) 621-12-06.

„Cyrenejczyk” pomoże dźwigać krzyż...
Na wydanej przez Ośrodek ulotce czytam:
„Nie możesz poradzić sobie z otaczającym światem? Przeżywasz załamanie nerwowe? Popadłeś w depresję? Świat przestał Cię cieszyć? Nie możesz znaleźć dla siebie miejsca w życiu? Straciłeś bliską Ci osobę? Chorujesz Ty lub ktoś z Twoich najbliższych? Załamałeś się, bo straciłeś pracę? Twoje małżeństwo przeżywa kryzys? Masz problemy z wychowywaniem dzieci? Nie radzisz sobie z nauką i stresem, który jej towarzyszy? Przyjdź do nas! Spróbujemy Ci pomóc!”.
Dobrze, że jest takie miejsce, gdzie czekają ludzie gotowi uważnie wysłuchać, jakie trapią nas problemy, a jednocześnie przygotowani, by służyć dobrą radą. Może zatem w szczególnie bolesnych chwilach warto podzielić się naszymi życiowymi krzyżami z „Cyrenejczykiem”?

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmarł ks. prof. Jan Krucina

2020-09-25 13:29

Fot. Niedziela

W wieku 92 lat zmarł dzisiaj ks. prof. dr hab. Jan Krucina. Był jednym z najbliższych współpracowników kard. Bolesława Kominka.

Jan Krucina urodził się 14 X 1928 r. w Karwinie-Darkowie na Zaolziu w Czechosłowacji. Święcenia kapłańskie otrzymał 21 czerwca 1959 r. we Wrocławiu. Studia specjalistyczne z zakresu filozofii praktycznej odbył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w latach 1959-1963, wieńcząc je w roku 1965 doktoratem z filozofii na podstawie pracy: "Dobro wspólne jako zasada społeczna".

W latach 1965-1979 prowadził zajęcia zlecone na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej KUL. Od roku 1965 prowadzi zajęcia dydaktyczne w Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. W latach 1968-1988 był prorektorem Wyższego Seminarium Duchownego i Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. W roku akademickim 1966/67 odbył podróż naukową, odwiedzając ośrodki uniwersyteckie w Austrii, Rzymie, Mediolanie, Strasburgu, Lowanium i Paryżu. 7 grudnia 1972 r. otrzymał na KUL-u stopień doktora habilitowanego na podstawie rozprawy: "Dobro wspólne. Teoria i jej zastosowanie".

Od roku 1973 był profesorem nadzwyczajnym, a od 1993 - profesorem zwyczajnym. Pełnił funkcję redaktora naczelnego rocznika Colloquium Salutis i dyrektora Wydawnictwa Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej. Niezwykle ważnym wydarzeniem za jego kadencji rektorskiej było przeprowadzenie na Fakultecie pierwszego kolokwium habilitacyjnego. Ponadto, za czasów jego rektorowania Papieski Wydział umocnił swoją pozycję w gronie wyższych uczelni katolickich w Polsce, a także stał się partnerem dla wyższych uczelni miasta Wrocławia.

W 2002 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim I Klasy Odznaki Honorowej za Zasługi dla Republiki Austrii.

za: www.pwt.wroc.pl/wikipedia

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję