Reklama

Opowieści (39)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Boże Narodzenie to najbardziej oczekiwany dzień w roku. Wprawdzie mieszkańcy Dębic szanowali każde święto, ale dzień narodzenia Zbawiciela w ubogiej stajence jest bliski sercu każdego, bo Jezus przyszedł na ziemię bardzo ubogi, tak jak większość ludzi. Uboga była jego Matka jak kobiety w wiosce, ubogi był też św. Józef, który z Bożą Dzieciną musiał uciekać do obcego kraju. Ludzie to doskonale rozumieli, ponieważ sami w czasie wojny byli niekiedy wygnańcami albo też wygnańców przyjmowali pod swój dach. Któż lepiej zrozumie problemy rodzin jeśli nie Święta Rodzina? Z tego powodu "Godnie Święta" - jak popularnie mówiono - były ważnym wydarzeniem, do którego przygotowywano się w różny sposób. Wykonywane czynności, takie jak: pieczenie, gotowanie, ubranie choinki itp. musiały się skończyć wraz z nastaniem wieczoru. Kilka dni wcześniej przez spowiedź należało przygotować swoją duszę na mieszkanie Bożej Dzieciny, dlatego w ostatnim tygodniu Adwentu konfesjonały były oblegane.

Na wieczerzę wigilijną w domu Dobrzyków przybywali wszyscy członkowie rodziny, nawet z innych miejscowości. Tak zarządziła stara Dobrzykowa, mówiąc: "Dopóki ja żyję, to ten dom jest domem was wszystkich, a to co ważne musi się dziać w domu rodzinnym przy matce i ojcu. Ojciec już nie żyje, ale ja jeszcze jestem i na stare lata nie mogę się włóczyć po obcych mieszkaniach". Trzeba przyznać, że rodzina chętnie przyjeżdżała, bo zawsze było dobre jedzenie, miła atmosfera, a dom ładnie udekorowany. Na suficie wisiał piękny "pająk" ze słomy i kolorowych bibułek przetykanych srebrną folią, na ścianach artystycznie wykonane stroiki, a w kącie stała choinka obładowana różnymi ozdobami. Pod choinką ustawiona była duża szopka, którą wykonał Piotrek. Najwspanialszą atrakcją było elektryczne oświetlenie szopki kilkoma żaróweczkami podłączonymi do baterii. W największej izbie na środku ustawiano duży stół nakryty białym lnianym obrusem, a obok krzesła. Tylko stół i krzesła pozostały w mieszkaniu. Wszystko inne, nawet łóżka zostały wyniesione do stodoły, a w ich miejsce przyniesiono słomę i siano. Dom stawał się jakby stajenką betlejemską - dzieci, a potem dorośli układali się do snu na sianie lub słomie. Ileż to radości było, gdy dzieci bez żadnych ograniczeń mogły bawić się na sianie i fikać fikołki. Zanim jednak rozpoczęto Wigilię, należało jeszcze za dnia zadbać o drzewa rosnące w ogrodzie. Dzieci chodziły do każdego drzewka owocowego i obwiązywały go powrósłem, aby nie zamarzło i rodziło dobre owoce. Potem do mieszkania przynoszono namarzniętą siekierę i każde obecne w domu dziecko stawiało na niej nogę, aby w ten sposób uchronić się przed przeziębieniem. Tomek, wnuczek Dobrzykowej, który przyjechał na Święta z innej wioski i bardzo się popisywał, do namarzniętej siekiery zamiast nogi przyłożył język. Wszystkie dzieci śmiały się z tego głośno, tylko chłopcu nie było do śmiechu. Wyczyn ten kosztował go wiele zabiegów babci Dobrzykowej. Wprawdzie siekiera puściła język, ale dziecko płakało z bólu i przez wiele dni nie mogło jeść. Jeśli w ciągu dnia w Wigilię do jakiejś rodziny przyszedł dziadek Kubuś, to zawsze pozdrawiał rodzinę słowami: "Winszuję szczęścia i zdrowia z tą świętą Wigilią, byśmy doczekali Bożego Narodzenia, od Bożego Narodzenia do św. Szczepana, od św. Szczepana do św. Jana, od św. Jana do Nowego Roku, od Nowego Roku do Trzech Króli, od Trzech Króli do stu lat, jeśli taka wola Boża".

Krótki grudniowy dzień dobiegał końca i zaczynał się wieczór niepowtarzalny, święty nazywany "Pośnikiem". Wszystkie dzieci siedziały w oknach, wyglądając pierwszej gwiazdki. Gdy się pokazała, chórem wołały: "Babciu, babciu już!". Wtedy do mieszkania wchodził Dobrzyk z tzw. Królem, czyli snopem wymłóconej słomy - specjalnie na tę okoliczność wybranym i od dawna przygotowywanym - i stawiał go w kącie mieszkania. Babcia zwoływała całą rodzinę i każdemu wskazywała miejsce przy stole. Sama siadała na środku obok dziadka Kubusia. Żona Dobrzyka to córka dziadka Kubusia, dlatego samotny wówczas dziadek zapraszany był na wszystkie uroczystości. Na starym zielonym talerzyku leżał opłatek, a obok księga Pisma Świętego. Dziadek Kubuś wprowadzał w treść przeżywanego Święta i mówił, że dawniej nie czytano Ewangelii o narodzeniu Jezusa, bo prawie nikt nie umiał czytać. Tekst ten trzeba było zapamiętać i z pamięci wyrecytować albo dokładnie opowiedzieć. Po przemówieniu Dziadka Dobrzyk brał do ręki Ewangelię i drżącym głosem czytał: "Ewangelia według św. Łukasza. Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel..." (Łk 2, 10). Wszyscy pilnie słuchali na stojąco i patrzyli na pięknie oświetloną szopkę. Po odczytaniu fragmentu Ewangelii modlili się wspólnie, odmawiając Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, potem wymieniano zmarłych z rodziny, za których także się modlono. Następnie gospodarz składał życzenia i podchodząc do zebranych, łamał się z nimi opłatkiem. Zanim rozpoczęto spożywanie wigilijnych potraw, zaśpiewano jeszcze kolędę Bóg się rodzi. Wtedy Dobrzykowa przynosiła półmisek ze śledziami, a następnie garnek z czerwonym barszczem z uszkami. Dalej różne gatunki ryb złowionych w pobliskich kanałach, kapustę z grochem i grzybami, racuchy, grucę i wiele innych wigilijnych smakołyków. Gruca to rodzaj kaszy gryczanej, ale specjalnie przyrządzanej. Dobrzyk jako gospodarz nabierał ją na łyżkę i rzucał w górę, tak aby dosięgła sufitu, i liczył, ile ziaren się przylepiło. Z tego wróżył, jaki będzie najbliższy rok i urodzaj. Wszystkie potrawy zapijano kompotem z suszonych owoców. Nigdy nie stawiano alkoholu, bo to wieczór święty, a dziadek Kubuś mawiał: "Kto w Wigilię wódkę pije, to zamiast rozumu ma dwa ryje" . Gdy wszyscy byli już najedzeni, rozpoczynali śpiew kolęd ze starej kantyczki babci Dobrzykowej. Śpiewano wiele kolęd, ale starzy ludzie znali ich o wiele więcej niż młodzi. Gospodyni śpiewała też różne pastorałki. Dzieciom najbardziej podobała się pastorałka zaczynająca się od słów: Wstawszy pasterz bardzo rano, wylazł z budy, wlazł na siano. Niektóre dzieci czekały do północy, aby zanieść krowom i koniom do obory opłatek oraz posłuchać, o czym te zwierzęta rozmawiają. Wcześniej ktoś z rodziny chował się w oborze i odpowiadał na pytania dzieci. Tomek zapytał, czy Krasula dobrze się czuje. Krasula odpowiadała: " Jak mam się dobrze czuć, kiedy dają mało jeść, biją kijem, a w dodatku trzy razy dziennie doją!".

Po śpiewie kolęd i pastorałek dzieci szły spać na sianie, a młodzi cichaczem wymykali się z domu, aby sąsiadowi zdjąć furtkę i położyć gdzieś na polu, albo zrobić jakiś kawał dziewczynie lub wrogom. Tyka i Wis zawsze przodujący w robieniu głupich kawałów wynieśli Wielgiemu Jaśkowi ze stodoły wszystkie niemłócone snopy żyta i ustawili je na śniegu w dziesiątki jak podczas żniw. Po tym wyczynie przyszli do mieszkania, złożyli życzenia i zapytali: "Jaśku, czy ty dzisiaj będziesz młócił żyto?". Jaśko niczego nie świadomy zdziwił się, że pytają go o to w samą Wigilię. Podejrzewając, że trochę wypili, powiedział: " Dajcie spokój chłopaki, idźcie spać albo na Pasterkę". Kiedy jednak sam wybrał się w nocy do kościoła, wtedy zobaczył dziesiątki na swoim podwórku. Ludzie idący na Pasterkę byli wzburzeni tym chuligańskim wyczynem i pomogli Jaśkowi wszystko pownosić do stodoły. Tej zimy na Święta było sporo śniegu i dość duży mróz. Młodsi poszli do kościoła pieszo, a starsi mieli już przygotowane sanie, zaprzęgli konie i ruszyli z kopyta na Pasterkę. W całej okolicy było słychać dzwonienie dzwoneczków przytwierdzonych do dyszla, w które wyposażono każde sanie. W tę noc dzwonki razem z Aniołami oznajmiały światu: Gloria in excelsis Deo.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pielgrzym przemierzył Meksyk rowerem z Matką Bożą z Guadalupe... na plecach

2026-09-17 21:09

[ TEMATY ]

Matka Boża z Guadalupe

Źródło: dzięki uprzejmości zdjęć Tirando / Jorge Alberto Mercado Padill

Czasem zmęczony, ale zawsze pełen wdzięczności Santiago Caamal Beh przemierzył cały Meksyk na rowerze, niosąc na plecach wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, aby ​​podziękować za zdrowie swojej matki.

Przed podróżą w życiu rodzinnym Caamala doszło do nieszczęśliwego wydarzenia. Jego mama doznała złamania stopy i kostki, w wyniku czego konieczna była operacja. Caamal obawiał się, że nie będzie w stanie zebrać potrzebnych pieniędzy na operację, dlatego poprosił Matkę Bożą o uzdrowienie swojej mamy. Jak informuje, tak też się stało – jego mama wróciła do zdrowia.
CZYTAJ DALEJ

Francja przed wizytą Papieża: może być przełom. Powstanie pokolenie Leona?

2026-09-17 13:01

[ TEMATY ]

Francja

wizyta papieża

przełom

pokolenie Leona

Vatican Media

ŚDM 1997. Papież Jan Paweł II w katedrze Notre Dame w Paryżu

ŚDM 1997. Papież Jan Paweł II w katedrze Notre Dame w Paryżu

Francuzi wciąż jeszcze słabo znają Leona XIV. Ponad połowa z nich nie ma wyrobionego zdania na jego temat – wynika z badań przeprowadzonych przez instytut badania opinii publicznej Ifop. Rozpoczynająca się za tydzień wizyta powinna to jednak zmienić – uważa dyrektor instytutu Jérôme Fourquet. Przypuszcza, że podróż apostolska będzie miała wielki wpływ na francuskich katolików, porównywalny do ŚDM w Paryżu w 1997 r. Nie wyklucza, że po tej wizycie w Kościele pojawi się „pokolenie Leona”.

Fourquet podkreśla, że brak wyrobionego zdania na temat Papieża po pierwszym roku pontyfikatu jest czymś normalnym, bo Leon nie jest aż tak bardzo wyrazisty jak jego poprzednik. Do tej pory nie miał zbyt wielu okazji, by zaistnieć dla francuskiego odbiorcy. Na pierwszy plan wybiły jego wypowiedzi na temat Ukrainy, Strefy Gazy czy Donalda Trumpa.
CZYTAJ DALEJ

Dom poświęcony Bogu

2026-09-20 16:53

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz dokonał poświęcenia kościoła parafialnego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chwałowicach. Wraz z nim Eucharystię koncelebrowali ks. kan. Tadeusz Kopacz, proboszcz parafii, ks. kan. Wiesław Piś, dziekan dekanatu gorzyckiego oraz wcześniejsi proboszczowie.

Uroczystość zgromadziła parafian, którzy uczestniczyli w jednym z najważniejszych wydarzeń w historii miejscowej wspólnoty. Poświęcenie, nazywane kiedyś konsekracją, oznacza bowiem przeznaczenie świątyni na stałe i wyłącznie do sprawowania kultu Bożego. Szczególnym znakiem tego aktu jest poświęcenie ołtarza – miejsca, przy którym wspólnota Kościoła gromadzi się na sprawowanie Eucharystii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję