Reklama

Synod Diecezji Legnickiej

Z biskupem legnickim Stefanem Cichym rozmawia Monika Poręba-Zadrożna
Edycja legnicka 43/2006

Biskup Legnicki Stefan Cichy zwołuje synod diecezjalny. Taką decyzję jednogłośnie podjęło w tajnym głosowaniu 28 księży, którzy tworzą Radę Kapłańską Diecezji Legnickiej. Będzie to pierwszy w 14-letniej historii diecezji synod.

Monika Poręba-Zadrożna: - Dlaczego Biskup Legnicki zwołuje Synod Diecezjalny?

Bp Stefan Cichy: - Podczas ingresu 30 kwietnia 2005r. zakreśliłem pewien program. Wtedy m.in. zwracałem uwagę na postaci Apostołów Świętych Piotra i Pawła i podkreślałem potrzebę pogłębiania wiary we wspólnocie Kościoła. Zwracałem też uwagę na udział w niedzielnej Mszy św. Przy różnych okazjach apelowałem o to, by pogłębiać wiarę, aby pokazać swoją wiarę przez życie miłością na co dzień. Od początków Kościoła zadaniem każdego papieża jest umacniać braci w wierze i to też jest zadaniem każdego biskupa. Na nowo przypomniał nam to zadanie Benedykt XVI podczas wizyty Ad limina Apostolorum w listopadzie ub. r. oraz w czasie pielgrzymki do Polski w maju br. Tak więc zadaniem dla biskupa nadal pozostaje pogłębianie wiary, umacnianie braci w wierze, akcentowanie niedzielnej Mszy św. i przypominanie, aby na co dzień żyć wiarą. Niewątpliwie zadań do wypełnienia jest jeszcze wiele. Chciałbym nie tylko poznać bliżej księży pracujących w diecezji, ale także poznać więcej samych wiernych. Myślę, że do tego mógłby służyć planowany przeze mnie I Synod Diecezji Legnickiej. To będzie okazja do współpracy duchowieństwa i wiernych z biskupem oraz biskupa z duchowieństwem i wiernymi. Będzie to również możliwość lepszego poznanie różnych grup, które działają na terenie diecezji. Synod Diecezjalny to także pewne podsumowanie tego, co się w Kościele lokalnym aktualnie dzieje. Tu także chodzi o to, by realizować wskazania Stolicy Apostolskiej na terenie Kościoła lokalnego, szukać nowych dróg do głoszenia Ewangelii Jezusa Chrystusa. Synod ma także charakter duszpasterski. Jest to ożywienie religijne całej diecezji, bo wtedy odbywają się liczne spotkania, jest wspólna modlitwa i dzięki temu pokazuje się dany Kościół jako Kościół żywy, który ma swoje problemy i próbuje je rozwiązywać w świetle Ewangelii.

- Czy na Synodzie podejmuje się ważne dla diecezji decyzje, zarządzenia?

- Na synodach są zawsze pewne postanowienia prawne i wierni powinni ich przestrzegać jako prawa diecezjalnego. Na razie kierujemy się wskazaniami danymi przez Synod Wrocławski z 1994 r., który bp Tadeusz Rybak, mój poprzednik, ogłosił jako obowiązujące w diecezji legnickiej. Minęło już 14 lat od powstania diecezji, jest wiele nowych elementów, nowych problemów i dlatego myślę, że gdyby rozpocząć taki synod w marcu przyszłego roku, czyli w 15. rocznicę powołania diecezji legnickiej przez Jana Pawła II, to trwałby 5 lat i mógłby zostać zakończony w 20-lecie istnienia diecezji. Byłoby to podsumowanie wszystkich osiągnięć, ale też wskazanie drogi na przyszłość. Będzie to wspólne dzieło nie tylko biskupa i jego współpracowników, ale także i ludzi świeckich, którzy w synodzie też wezmą udział.

- Jakie problemy mogą być omawiane podczas synodu diecezjalnego?

- Takich problemów jest sporo. Jednak na początku musi ustalić je Rada kapłańska i Kolegium konsultorów. Zawsze jednak są trzy kręgi tematyczne dotyczące głoszenia wiary: czyli katechizacja, głoszenie Słowa Bożego w kościele, dotyczące liturgii i cały szereg spraw związanych z duszpasterstwem, działalnością charytatywną i organizacjami katolickimi działającymi w diecezji.

Reklama

Papieski Robin Hood

2019-09-11 09:02

Damian Krawczykowski

Krzysztof Tadej/Niedziela

Wiele lat temu we Włoszech usłyszałem te słowa od różnych osób. Wszyscy byli zachwyceni, że «jest taki ksiądz w Watykanie, który kupuje z własnych pieniędzy jedzenie i rozdaje je biednym koczującym przy placu Świętego Piotra»” – tak dziennikarz TVP Krzysztof Tadej opisuje swój pierwszy kontakt z osobą papieskiego jałmużnika kard. Konrada Krajewskiego.

Kardynał ubogich, jak zwykło się o nim mówić, pojawił się w Watykanie w 1998 r. – po etapie pracy jako wikariusz w dwóch polskich parafiach rozpoczął tam studia z liturgii kościelnej. Następnie był on m.in. ceremoniarzem trzech papieży, a ostatni Franciszek mianował go arcybiskupem oraz papieskim jałmużnikiem (czyli osobą, która w imieniu Ojca Świętego pomaga najuboższym), a w 2018 r. – kardynałem.

„Opisując watykańskich hierarchów, można wyliczać ich tytuły, odznaczenia, doktoraty honoris causa. Dla mnie ciekawsze są krótkie zdania polskiej zakonnicy. Jednej z osób pomagających kardynałowi Krajewskiemu. «Rozdajemy posiłki na dworcach kolejowych. Kiedy ci, co przyszli, kończą jeść, trzeba zrobić porządek. I wtedy on, kardynał, tak ważny hierarcha Watykanu, bierze szmatę i wszystko sprząta»” – to słowa wspomnianego Krzysztofa Tadeja ze wstępu do najnowszej książki kard. Krajewskiego – pt. „Zapach Boga”, której premiera jest zaplanowana na 18 września.

Jej treść stanowi zbiór wypowiedzi, kazań, rozważań i homilii coraz bardziej znanego w Polsce i na świecie „papieskiego Robin Hooda” z Łodzi. Zaskakuje on prostotą, nadzwyczajną trafnością swoich słów oraz ewangeliczną bezkompromisowością. Przykładem niech będzie fragment: „Miłosierdzie jest skandalicznie bezwarunkowe. Po prostu jest. I nie można sobie na nie zasłużyć. Po prostu jest. Kiedy ojciec spotkał swojego syna marnotrawnego, to nie stawiał mu żadnych warunków. Najpierw było miłosierdzie. Miłosierdzie wyprzedza sprawiedliwość. My żądamy najpierw sprawiedliwości, a potem się zobaczy. Bóg działa zupełnie inaczej. W Starym Sączu jest strefa ciszy. Poszedłem tam kiedyś do konfesjonału. Przyszedł człowiek wyspowiadać się po czterdziestu latach. Cały czas myślałem, co by zrobił Jezus. Nic by nie powiedział. Nic by nie zrobił. Nie głosił żadnych nauk. No więc nic nie powiedziałem. Spytał: «A pokuta?». «Nie ma pokuty. Idź i nie grzesz więcej» – odpowiedziałem. Takie jest miłosierdzie. Bez kombinowania. Poszedł, ale przyszedł za pięć minut i spytał: «A może jednak...?»”.

Czytelnik w książce „Zapach Boga” praktycznie na każdym kroku napotyka tego typu dające do myślenia słowa, które pobudzają serce do tego, aby znaną z katechizmów teorię miłości zacząć wcielać w życie. „Zobaczcie, co ciekawego dzieje się po Komunii Świętej. Kapłan daje nam Hostię i mówi: «Ciało Chrystusa». My przyjmujemy Go i natychmiast On bierze nasze ciało, by wyjść z Kościoła. To się nazywa mądrze inkarnacją, to znaczy Jezus potrzebuje naszego ciała, by być obecnym w świecie”. Kardynał Krajewski potrafi z wyczuciem i pokorą wypowiadać słowa, które popierane jego autentycznie ewangelicznym zachowaniem motywują coraz większą liczbę pozytywnie nastawionych do niego wiernych.

Jałmużnik papieski znany jest w Polsce także z pieszych pielgrzymek na Jasną Górę, co roku bowiem w imieniu papieża Franciszka wyrusza w kierunku Częstochowy wraz z tysiącami pątników z Łodzi. Jak powiedział w tegorocznym wywiadzie dla „Niedzieli”: „Jeśli ktoś chce zobaczyć, czym jest Kościół, to wystarczy wyruszyć na pielgrzymkę. Ja pielgrzymką oddycham, a tlen jest nam bardzo potrzebny”.

W okresie kryzysu powołań, spadku liczby praktykujących katolików może częściej warto sięgać po takie przykłady, jak osoba papieskiego jałmużnika – kard. Krajewskiego, który nie wywyższając się z racji piastowanych funkcji, udowadnia, że nie jest z nami jeszcze tak źle. Wystarczy, że – wzorując się na Jezusie, umacniając przykładami takimi, jak jałmużnik papieski – wstaniemy i zaczniemy czynić podobnie.

* * *

Kard. Konrad Krajewski, „Zapach Boga”

Wydawnictwo Znak, 2019.
Oprawa miękka, 320 stron, format: 144 x 205 mm.
Premiera książki 18 września br.
Zamówienia można składać pocztą: Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa; telefonicznie: 34 365 19 17, 34 369 43 00, 34 369 43 52; pocztą elektroniczną: kolportaz@niedziela.pl ; www.ksiegarnia.niedziela.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kambodża: młodzi zafascynowani rodzicami św. Teresy z Lisieux

2019-09-17 18:37

vaticannews.va / Phnom Penh (KAI)

Pomimo ogromnych różnic kulturowych i wielkiego dystansu czasowego małżeństwo świętych Zelii i Ludwika Martin przemówiło do katolików Kambodży z wielką mocą. Rodzice Teresy z Lisieux ukazują piękno i moc rodziny, która ma czas na Boga i stawia Go w centrum swego życia. Zwraca na to uwagę bp Olivier Schmitthaeusler, zwierzchnik Kościoła katolickiego w tym azjatyckim kraju. To właśnie z jego inicjatywy odbyła się tam peregrynacja relikwii małżeństwa Martin.

Karolina Mysłek

Francuski biskup misyjny podkreślił, że Kambodża potrzebuje dziś jasnych wzorców. Rodzina została tam bowiem dogłębnie rozbita przez krwawe rządy komunistycznej dyktatury.

- Rodziny poszukują dziś wzorców. Pamiętajmy, że społeczeństwo Kambodży jest dość młode, ponad 60 proc. mieszkańców to młodzi poniżej 20 roku życia. I oni szukają wzorców, ale nie mogą ich znaleźć u rodziców, którzy doświadczyli dyktatury, żyli w czasach ludobójstwa lub zaraz po nim, kiedy po prostu trzeba było przeżyć, odtworzyć na nowo rodzinę, powracając do wartości religijnych i kulturalnych. Robili, co się dało, z dnia na dzień. Dziś natomiast rodziny są nastawione na wpływy XXI w., kiedy matki muszą pracować, dzieci wychowują się u dziadków – mówi Radiu Watykańskiemu wikariusz apostolski Phnom Penh. – Rodzina Martin ukazuje nam natomiast inny model. Podczas tej peregrynacji staraliśmy się poznawać jej codzienne życie. Rodzina jak wiele innych, a przy tym niezwykła, bo znalazła swe szczęście i moc w miłości Boga. Postawili Boga w centrum swego życia, potrafili przyjąć każde życie, które dał im Pan, z Bogiem stawiali czoła różnym próbom. Myślę, że dla młodych katolików w Kambodży jest to silna zachęta, by założyć rodzinę katolicką, która żyje z Panem i Go kocha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem