Reklama

„Jestem pasterzem wszystkich”

Niedziela świdnicka 12/2007

Każdy biskup powinien być ojcem, pasterzem, bratem i przyjacielem - mówił jeszcze jako nominat bp prof. Ignacy Dec. Był 25 marca 2004 r. i w parafii pw. św. Józefa zorganizowano spotkanie dla dziennikarzy, których tłumy przybyły tego dnia do Świdnicy. Takiego wydarzenia wszak miasto nigdy nie przeżywało - oto uroczystym wprowadzeniem bp. Ignacego Deca do katedry spełnić się miała wola Jana Pawła II.
Na spotkaniu z przedstawicielami redakcji po raz pierwszy dokonano prezentacji ks. prof. Ignacego Deca - wybitnego intelektualisty, wykładowcy, wieloletniego rektora Papieskiego Wydziału Teologicznego. Biskupowi towarzyszyli m.in. prezydent Świdnicy Wojciech Murdzek i ówczesny starosta Jacek Wajs - ci sami samorządowcy, którzy kilka tygodni wcześniej z ust kard. Henryka Gulbinowicza usłyszeli znamienną decyzję: „Świdnica stanie się stolicą diecezji”. Obaj nie ukrywali radości.
Blisko godzinę trwało to pierwsze medialne spotkanie. Potem bp Ignacy Dec otoczony przez innych biskupów, duchowieństwo, przedstawicieli wyższych uczelni Dolnego Śląska i Opolszczyzny, poczty sztandarowe różnych instytucji oraz wiernych nowej diecezji poprowadzony został w progi katedry świdnickiej. Ingres Biskupa był największą od lat uroczystością zorganizowaną w Świdnicy. Procesja ruszyła punktualnie o godz. 16.00, przemieszczając się od strony ul. Kotlarskiej przez Rynek i dalej ul. Długą aż do progu katedry.
To właśnie w tym momencie kościół pw. św. Stanisława i św. Wacława podniesiony został do rangi katedry. Tego dnia już od godz. 15.00 wypełniał się wiernymi, którzy chcieli powitać pierwszego w dziejach miasta Biskupa. Tak spełnić się miała wiadomość, rok wcześniej przyjmowana z niedowierzaniem, później z radością, że oto Jan Paweł II postanowił powołać do życia dwie nowe diecezje w Polsce - jedną w Bydgoszczy, a drugą właśnie w Świdnicy. Procesja wydawała się być nieskończona. Na tak ważne wydarzenie przybyli duchowni nie tylko z diecezjalnych, ale i z innych parafii. Ingres, czyli „uroczysty wjazd” czy też po prostu uroczyste objęcie władzy przez biskupa ordynariusza (z łac. „ingressus”) skupiło księży, zakonników i wiernych świeckich, którzy chcieli oddać hołd swojemu Pasterzowi.
Przy ołtarzu Biskupa Nominata witali kard. Henryk Gulbinowicz i abp Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski. Gorące słowa powitania skierował ksiądz proboszcz Jan Bagiński, od lat opiekun i gospodarz kościoła, który tego dnia stał się katedrą.
Biskupa Ignacego Deca witali oficjalnie także gospodarze miasta i regionu - starosta Jacek Wajs i prezydent Świdnicy Wojciech Murdzek.
Na uroczystości przybyło kilkudziesięciu biskupów, wśród nich przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik. Obecni byli przedstawiciele innych kościołów chrześcijańskich w Polsce, m.in. prezes Polskiej Rady Ekumenicznej abp Jeremiasz. Wśród gości dostrzec można było byłego prezydenta RP Ryszarda Kaczorowskiego, któremu towarzyszył prezes IPN prof. Leon Kieres. Przybyli przedstawiciele władz wojewódzkich, powiatowych - ze wszystkich powiatów, wchodzących w skład nowej diecezji, oraz prezydenci, m.in. z Wałbrzycha Piotr Kruczkowski, burmistrzowie, wójtowi, szefowie i wiceszefowie rad. Przede wszystkim jednak swojego nowego Biskupa witali gorąco wierni z podległych diecezji świdnickiej parafii.
Uroczystości w katedrze trwały blisko 4, 5 godziny. Katedra wypełniona była w tym czasie po brzegi - nigdy chyba tyle tysięcy osób nie uczestniczyło w jakimkolwiek wydarzeniu w największej świdnickiej świątyni. Prócz momentu wyświęcenia, nabożeństwa, homilii, licznych wystąpień, była też chwila na powitanie z każdym przedstawicielem duchowieństwa diecezji.
Wreszcie po raz pierwszy przemówił sam Ksiądz Biskup, nie kryjąc słów wzruszenia i wdzięczności. Przypomniał swój nieznany jeszcze wówczas wszystkim życiorys. Ciepło mówił o swojej rodzinie. Nie krył także tego, że z żalem przyjdzie mu rozstać się z uczelnią, na której spędził najważniejsze lata swego życia.
„Jeszcze do końca roku akademickiego bp Ignacy Dec dzielić będę swój czas pomiędzy nową diecezję a wrocławską uczelnię - Papieski Wydział Teologiczny, z którym byłem związany był jako rektor od 12 lat. Mam tam jeszcze sporo obowiązków do ukończenia, czekają na mnie moi studenci. Wychowałem tam 159 magistrów i 7 doktorów. Nadszedł czas, by służbę profesorską zamienić na biskupią” - mówił bp Dec.
„Daję wam dziś słowo, że będę się starał być pasterzem wszystkich” - obiecywał na koniec swojego wystąpienia, a wierni odpowiedzieli oklaskami.
Później nowo wyświęcony Biskup Ordynariusz spotkał się na uroczystej kolacji z przyjaciółmi, rodziną i przedstawicielami władz. Tu także padło wiele ciepłych, wzruszających słów, w tym od sióstr i kolegów w klasy maturalnej, którzy na tę uroczystość stawili się niemal w komplecie, przyjeżdżając z dalekiego Leżajska.
I tak rozpoczęła się faktyczna historia nowej diecezji. Diecezja świdnicka utworzona została z 13 dekanatów archidiecezji wrocławskiej i 9 dekanatów diecezji legnickiej. Składać się miała ze 184 parafii, w których pracowało w tym momencie 347 kapłanów, a mieszkało ponad 687 tysięcy wiernych.
Sam bp Ignacy Dec przebył bardzo długą drogę, by objąć biskupi tron. Urodził się w 1944 r. w Hucisku k. Leżajska, gdzie rodzice prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne. Mieli ośmioro dzieci, w tym sześć dziewcząt i tylko dwóch chłopców. Późniejszy biskup ukończył Liceum Ogólnokształcące w Leżajsku. Na studia filozoficzno-teologiczne udał się do Wrocławia. Uczył się w Wyższym Seminarium Duchownym. 21 czerwca 1969 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk abp. Bolesława Kominka. W 1976 r. obronił pracę doktorską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1991 r. habilitował się na Wydziale Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Od 1976 r. pełnił funkcję adiunkta na Papieskim Fakultecie Filozoficznym we Wrocławiu. 25 września ks. Ignacy Dec na podstawie uchwały Rady Senatu PWT otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego. W roku 2001 został profesorem zwyczajnym. Bp Ignacy Dec od 1982 r. związany był jako pracownik naukowy z Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. Rozpoczynał tam pracę jako prefekt, by w 1988 r. zostać rektorem tegoż Seminarium. Od 1992 r. był rektorem Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Od tego samego roku był także członkiem Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia i Opola. Współpracował z wieloma tytułami prasy katolickiej, w tym ze ściśle specjalistycznymi tytułami naukowymi.
Brał czynny udział w sympozjach międzynarodowych. Wygłaszał gościnne wykłady na uczelniach katolickich całej Europy. Bp Dec jest laureatem wielu odznaczeń naukowych i autorem 1100 publikacji i 15 książek. W sferze jego zainteresowań jest filozofia chrześcijańska, historia filozofii nowożytnej, antropologia filozoficzna.
25 marca 2004 r. w dużej części porzucić musiał karierę naukową, by od tego momentu pełnić posługę pasterską w diecezji świdnickiej. I pełni ją do dziś…

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katolicy i Orkiestra

Niedziela Ogólnopolska 11/2003

W Polsce od kilkunastu już lat słyszymy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Wśród katolików akcja Jerzego Owsiaka ma swoich zwolenników i przeciwników. Stosunek do WOŚP wyraźnie pokazuje różne nurty polskiego katolicyzmu. Katolicy sympatyzujący z Wielką Orkiestrą uważają, że akcja Jerzego Owsiaka to piękna inicjatywa. Ich zdaniem, Kościół w Polsce przeszedł ewolucję w ocenie WOŚP - od negacji i dystansu po aprobatę. Natomiast katolicy dystansujący się od Wielkiej Orkiestry nazywają akcję Jerzego Owsiaka "graniem na ludzkich uczuciach" oraz "laicyzacją działalności charytatywnej". Orkiestra jest zjawiskiem bardzo złożonym, w którym dobro miesza się ze złem. Szlachetności wolontariuszy i darczyńców towarzyszy ideologia Wielkiego Dyrygenta, który promuje wizję życia obcą chrześcijaństwu.

Argumenty zwolenników

Po pierwsze - podstawowym argumentem zwolenników WOŚP jest cel akcji, tzn. zakup sprzętu medycznego do leczenia chorych dzieci. Po drugie - w opinii zwolenników akcja Jerzego Owsiaka jest dobrą zabawą. Po trzecie - Wielka Orkiestra budzi wrażliwość dzieci, młodzieży i dorosłych na ludzi potrzebujących, szczególnie na potrzebujące pomocy noworodki. Po czwarte - zwolennicy akcji Jerzego Owsiaka podkreślają, że druga niedziela stycznia integruje nasze społeczeństwo wokół wspólnego dobra.

Filantropia a miłosierdzie

Przeciwnicy WOŚP nie negują racji jej zwolenników, ale ukazują drugą stronę akcji Jerzego Owsiaka. Pierwszy argument przeciwników stanowi przekonanie, że Wielka Orkiestra jest typową oświeceniową filantropią, która dzisiaj bardzo często zastępuje miłosierdzie chrześcijańskie. Filantropia (gr. phileo - kocham, anthropos - człowiek) to idea przyjaznego odnoszenia się do każdej istoty ludzkiej z racji wspólnoty w tym samym człowieczeństwie. W filantropii przedmiotem miłości nie jest konkretna osoba, ale ludzkość jako zbiorowość. Natomiast miłość chrześcijańska, w przeciwieństwie do filantropii, ma zawsze charakter osobowy. Terminologia chrześcijańska nie zna "umiłowania ludzkości". Jej podstawową zasadą jest "miłość bliźniego". Owocem miłości chrześcijańskiej jest miłosierdzie. W postawie miłosierdzia chodzi o pomoc bliźniemu płynącą z potrzeby serca. Pomagam drugiemu, ponieważ mu współczuję i widzę w nim bliźniego, z którym mamy wspólnego Ojca w niebie. Oświeceniowa filantropia jest obca chrześcijaństwu. Dla katolików wzorem ewangelicznego miłosierdzia nie jest medialny gwiazdor Jerzy Owsiak, ale Matka Teresa z Kalkuty, osoba wewnętrznie prawa, żyjąca w przyjaźni z Bogiem, kochająca innych ludzi i świadcząca pomoc bez rozgłosu.
Cele filantropii mogą być bardzo szlachetne. To nie zmienia jednak faktu, że filantropia nie jest miłosierdziem, ale jego świecką namiastką. Wartość moralna filantropii nie jest sama w sobie pozytywna, ale zależy od okoliczności i intencji działającego. Oceniając wartość moralną akcji Jerzego Owsiaka, musimy uwzględnić nie tylko zebrane pieniądze, ale także okoliczności i intencje ludzi zaangażowanych w to przedsięwzięcie. W przypadku WOŚP mamy do czynienia z filantropią, która w sposób niezwykle mocny podkreśla wymiar zabawy. Dla wielu uczestników akcji Jerzego Owsiaka zabawa staje się celem pierwszorzędnym, a pomoc innym schodzi na drugi plan. Niektórzy wyznają szczerze: "Pomagam, bo się przy tym dobrze bawię". W ten sposób dobroczynność staje się ubocznym efektem rozrywki. Zresztą sam Wielki Dyrygent przyznał w rozmowie ze Zbigniewem Nosowskim, opublikowanej w czerwcu 2000 r. w miesięczniku Więź, że rozpoczynając Orkiestrę, myślał o "hucpie, zabawie, happeningu, a wyszło wielkie przedsięwzięcie".

"Róbta, co chceta"

Drugim argumentem przeciwników WOŚP jest kultura luzu, którą promuje w mediach Wielki Dyrygent. Najgłębiej wyraża ją powiedzenie: "Róbta, co chceta". Styl życia proponowany przez Jerzego Owsiaka to przyzwolenie na rozprzężenie moralne. Zgodnie z tą perspektywą - młodzi ludzie mogą robić, co chcą, jeśli tylko raz do roku chodzą z serduszkami.

Koszty Organizacji

Trzecim argumentem krytycznym są koszty organizacji Wielkiej Orkiestry. Sama transmisja telewizyjna kosztuje TVP kilka milionów złotych. Telewizja publiczna lansuje całą imprezę "za darmo", czyli za pieniądze podatników. Do kosztów transmisji trzeba doliczyć organizację imprez w dziesiątkach polskich miast za publiczne pieniądze. Potężne sumy wydaje się w ciągu roku na plakaty, billboardy, reklamę. Kto policzył, ile kosztują organizowane w drugą niedzielę stycznia koncerty i pokazy sztucznych ogni? Niektórzy podejrzewają, że koszty organizacji Wielkiej Orkiestry mogą przewyższać zebrane fundusze.

Co dziesiąta złotówka

Czwarty argument to tzw. działania statutowe Fundacji WOŚP. Każdego roku 10% pieniędzy zebranych w ramach akcji Jerzego Owsiaka przeznacza się m.in. na wynagrodzenia, utrzymanie biura, samochody oraz organizowanie Przystanku Woodstock. Z tego wynika, że co dziesiąta złotówka dawana w styczniu Orkiestrze idzie na cele, których być może ofiarodawca nie akceptuje.

Woodstock

Piątym argumentem krytycznym jest Przystanek Woodstock. Został on pomyślany jako podziękowanie i możliwość wspólnej zabawy dla wolontariuszy WOŚP. Przystanek jest organizowany za pieniądze Orkiestry. Z biegiem lat stał się największym koncertem rockowym w naszym kraju. Naoczni świadkowie mówią o pijanych tłumach kołyszących się w rytm ostrej muzyki, powszechnie dostępnych i używanych narkotykach, "dzikim seksie" itp. Największe wrażenie wywołują obrazy nagich ciał tarzających się w błocie. Jeden z ewangelizatorów na Przystanku Jezus opowiadał, że duchowni muszą wysłuchiwać od "pokojowej młodzieży" Woodstocku niezliczonej ilości wściekłych wyzwisk, obietnic zaszlachtowania w nocy oraz bluźnierstw rzucanych pod adresem Boga i Kościoła. Siostra zakonna, pisząca o Przystanku Woodstock w dominikańskim miesięczniku W drodze, zatytułowała swoją relację tak: Widziałyśmy przedsionek piekła.

Hare Kryszna

Szósty argument to powiązania Jerzego Owsiaka z bardzo groźną sektą Towarzystwa Świadomości Kryszny. Jest to jedna z najbardziej niebezpiecznych sekt działających w naszym kraju. Hare Kryszna jest zakazana w wielu państwach. Doktryna i etyczny charakter tej sekty są całkowicie sprzeczne z chrześcijaństwem. Na Przystanku Woodstock największy namiot, tuż przy głównej scenie koncertowej, należy do Pokojowej Wioski Kryszny. Można odnieść wrażenie, że Towarzystwo Świadomości Kryszny ma duży wpływ na oficjalną ideologię Przystanku Woodstock.

Wolontariusze

Siódmy argument odnosi się do sposobu naboru wolontariuszy. W wielu miastach w przygotowania do Wielkiej Orkiestry angażują się szkoły, przedszkola, domy kultury i inne instytucje publiczne. W niektórych szkołach odwołuje się zajęcia lekcyjne, ponieważ dzieci muszą przygotować się do akcji Jerzego Owsiaka. Co więcej, słyszałem o szkole wyższej, w której zaliczenie danego przedmiotu było uzależnione od zaangażowania w WOŚP. Nie wolno nikogo w ten sposób zmuszać i nie wolno angażować instytucji publicznych w działania tylko jednej z wielu organizacji charytatywnych.
W tym kontekście wątpliwość budzi także wiek wolontariuszy. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem - w zbiórce pieniędzy mogą brać udział tylko osoby pełnoletnie. Dla WOŚP czyni się wyjątek. Czy wiek wolontariuszy i brak zabezpieczeń skarbonek nie są czasami pokusą, zachętą do nieuczciwości?

Niesprawiedliwość medialna

Ósmy argument krytyczny to nagłaśnianie przez media akcji Jerzego Owsiaka przy jednoczesnym pomijaniu innych działań charytatywnych. Po ósmym finale WOŚP w jednym z dzienników przeczytaliśmy: "Wielka Orkiestra gra raz w roku. W jej cieniu przez cały rok z mniejszym medialnym wsparciem działają inne organizacje charytatywne, których pomoc nie jest tak efektowna, ale bywa, że większa". Obowiązkiem mediów publicznych jest sprawiedliwe informowanie społeczeństwa o wszystkich działaniach dobroczynnych. Wystarczy porównać czas antenowy WOŚP z czasem przeznaczonym dla Caritas, PCK, PAH, lokalnych organizacji i wielu placówek kościelnych, aby głęboko zdumieć się absurdalnością sytuacji, w której żyjemy.

Poglądy

Dziewiąty argument dotyczy osobistych poglądów Jerzego Owsiaka. Wielki Dyrygent jest typowym luzakiem i swojakiem. O Radiu Maryja mówi, że je "spłukuje", ponieważ jest "radiem agresywnym, poniżającym ludzi" i wyzwalającym u odbiorców "najniższe instynkty". Z jednej strony Jerzy Owsiak chce pomagać noworodkom, z drugiej - jest zwolennikiem prawa do zabijania dzieci nienarodzonych. Czy katolikom wolno ratować chore dzieci pod sztandarami człowieka, który opowiada się za zabijaniem tych jeszcze nienarodzonych?

Fundament etyczny III RP

Dziesiąty argument to postrzeganie WOŚP jako dziecka kultury lewicowo-liberalnej, która zwalcza kulturę konserwatywno-religijną. W lutym 2000 r. Roman Graczyk opublikował w Gazecie Wyborczej artykuł pt. Demokratyczna asceza i jej wrogowie. W perspektywie dziennikarza Gazety święta narodowe 11 Listopada i 3 Maja są dla współczesnej młodzieży martwą tradycją. "Bo choć my autentycznie cieszymy się z odzyskanej wolności - podkreśla Roman Graczyk - nie potrafimy już tego wyrazić w kategoriach, które «kręciłyby» młodzież. A Owsiak, owszem, «kręci». (...) Jeśli chcemy odkryć etyczny fundament nowej, demokratycznej Polski, pomyślmy nad fenomenem Orkiestry".
Dla przedstawicieli kultury lewicowo-liberalnej moralnego fundamentu naszej Ojczyzny nie stanowi tradycja powstańcza, katolicyzm, dwudziestolecie międzywojenne czy mit "Solidarności". Ich zdaniem, naszym nowym fundamentem etycznym może być natomiast Orkiestra lub coś podobnego do niej. Nie ulega wątpliwości, że akcja Jerzego Owsiaka to także pewien projekt kulturowy. Wielka Orkiestra jest wyraźnym przykładem walki kultury lewicowo-liberalnej z tradycyjnym polskim etosem, zbudowanym na gruncie wartości narodowych i religijnych. W Orkiestrze chodzi nie tylko o pomoc chorym i biednym dzieciom, ale także o duchowy kształt naszego kraju.

* * *

Jednym z cieni polskiego katolicyzmu jest brak profetyzmu w sprawach społecznych. Wydaje się, że przejawem tej słabości jest także brak spójnej oceny religijno-etycznej WOŚP z perspektywy światopoglądu katolickiego. Katolicy w Polsce powinni usłyszeć od swoich duszpasterzy opinię Kościoła na temat "wielkiej młodzieżowej mszy" Jerzego Owsiaka. Nie wolno nam zapominać, że w dyskusji o Wielkiej Orkiestrze chodzi nie tylko o ocenę konkretnej akcji charytatywnej, ale także o kondycję naszego katolicyzmu i etyczny fundament III Rzeczypospolitej.

CZYTAJ DALEJ

Książka dla ambitnych katolików

2020-01-20 17:51

[ TEMATY ]

książka

Artur Stelmasiak/Niedziela

Książka „Jutro Niedziela” to wspólne dzieło ks. Przemysława Śliwińskiego i ks. Marcina Kowalskiego

W Sekretariacie KEP odbyła się prezentacja książki pt. „Jutro Niedziela”, która pomaga osobom świeckim i duchownym lepiej przygotować się do niedzielnej Eucharystii. - To książka dla ambitnych, którzy chcą bardziej świadomie przeżyć niedzielę - mówił kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

"Jutro Niedziela" jest rozszerzonym zbiorem rozważań, które od kilku lat co tydzień publikowane są na portalu internetowym Stacja7. Autorem publikacji jest rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński oraz biblista ks. Marcin Kowalski.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Książka „Jutro Niedziela” to wspólne dzieło ks. Przemysława Śliwińskiego i ks. Marcina Kowalskiego

Podczas prezentacji książki kard. Kazimierz Nycz mówił, że jest to lektura dla ambitniejszych osób, które pragną głębiej i świadomie świętować niedzielę.

- To książka dla ambitniejszych świeckich. Myślę, że będą po nią sięgać świeccy, ale także wielu księży przygotowujących się do kazania - podkreślił kard. Nycz.

Książka zawiera dużo najnowszej wiedzy biblijnej, ale jest napisana w języku zrozumiałym dla współczesnych ludzi. Ks. prof. Henryk Witczyk mówił, że siłą tej publikacji jest ukazanie jedności planu Bożego, w którego centrum zawsze stoi Chrystus - To także skarbnica wiedzy historycznej, geograficznej i filologicznej. Publikacja chroni przed niebezpieczeństwem podejścia do Pisma Świętego jak do legendy, zawiera pomocne komentarze tłumaczące tło historyczne - mówił ks. prof. Henryk Witczyk, kierownik Katedry Teologii Biblijnej Nowego Testamentu KUL. – Ta publikacja zachwyciła mnie formą prezentacji, bogactwem i logiką. Czytając nie pogubimy się w szczegółach – dodał.

Autorzy "Jutro Niedziela" znają się przez wiele lat od czasów studiów w Rzymie. - Razem też pracowaliśmy w Nowym Yorku, gdzie bardzo często głosiliśmy kazania, a amerykańskie homilie muszą być bardzo mocno osadzone w Piśmie Świętym. Zawsze dużo rozmawialiśmy na ten temat i pytaliśmy się nawzajem, jaka ma być treść tych kazań - mówił ks. Marcin Kowalski. - Naszym celem jest wejście w świat biblijny i odkrycie tam drogocennej perły Słowa Bożego, które przenosimy w nasz świat, ciesząc się nim podczas Eucharystii, szukając w nim światła i inspiracji - podkreślił ks. dr hab. Marcin Kowalski.

Publikacja powstała pod patronatem Komisji Duszpasterskiej KEP, zawiera analizy czytań do każdej niedzieli w roku liturgicznym A, z trzyletniego cyklu lekcjonarza, obowiązującego obecnie w Kościele. W następnej kolejności ukażą się tomy na rok B i rok C. - Zastanawiamy się także nad wydaniem czwartego tomu świątecznego, który będzie pomagał lepiej zrozumieć liturgię słowa ważnych świąt chrześcijańskich. Te czytania mają bowiem swoją ważną logikę - mówił ks. Przemysław Śliwiński.

Książka „Jutro Niedziela” powstała z myślą o osobach świeckich i duchownych. Przybliżając niedzielną liturgię słowa, ma pomóc przygotować się do świętowania niedzieli. - To nie miał być kolejny komentarz, tylko lektura pomagająca przygotować się do słuchania i zrozumienia niedzielnych czytań.

Chcieliśmy przede wszystkim pokazać co Słowo Boże ma nam dziś do powiedzenia – wyjaśnił ks. Śliwiński.

Publikacja posiada Imprimatur Kurii Metropolitalnej Warszawskiej i jest objęta honorowym patronatem metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca, przewodniczącego Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski. - Ta książka jest zbiorem wiedzy i głębokiej analizy, ale także ma wiele odniesień do współczesnych czasów i popkultury - mówiła podczas prezentacji Aneta Liberacka, prezes Fundacji Medialnej 7.

Patronat nad książką objął Tygodnik Katolicki "Niedziela".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję