Reklama

„Niedziela” jest dla Was i o Was

Ks. Ireneusz Skubiś, Redaktor Naczelny „Niedzieli”
Niedziela amerykańska 31/2007

Serdecznie pozdrawiam Kapłanów archidiecezji w Chicago, a także świeckich Czytelników „Niedzieli” tejże archidiecezji. Od ponad 4 lat wydajemy „Niedzielę w Chicago” i cieszymy się, że mamy wśród Polonii wielu przyjaciół naszego tygodnika. „Niedziela” rozchodzi się w parafiach na terenie całej archidiecezji i także poza nią. Jesteśmy dumni z naszych wspaniałych Czytelników, zarówno księży, jak i wiernych świeckich.
Pisma katolickie mają to do siebie, że ich bazą jest parafia, a Księża Proboszczowie należą do grona najlepszych współpracowników katolickiego pisma. Założyciel „Niedzieli” bp Teodor Kubina, pierwszy biskup częstochowski, na początku wydawania pisma, jeszcze przed II wojną światową, powiedział do swoich kapłanów, że „Niedziela” ma być dodatkowym wikarym dla proboszcza.
I taka jest istota służby naszego tygodnika - służyć duszpasterstwu parafialnemu. Tak było od początku istnienia pisma, od roku 1926. Ale minęły lata i w 1981 r. zaczęliśmy po długiej przerwie spowodowanej działaniami najpierw II wojny światowej, a potem reżimem komunistycznym wydawać „Niedzielę” dla Polaków w kraju i na całym świecie. W związku z tym tygodnik stał się owym wikarym nie tylko dla proboszczów diecezji częstochowskiej, ale również służy pomocą w duszpasterstwie polskim i polonijnym. W podobny sposób służyliśmy kapłanom w archidiecezji chicagowskiej.
Trzeba jednak nieustannie rozglądać się za tym, co jest znakiem czasu. Zauważyliśmy, że „Niedziela w Chicago” cieszy się zainteresowaniem w całej Ameryce Północnej. Sporo egzemplarzy rozchodzi się w Nowym Jorku i w okolicach. Nasze pismo trafia również do parafii kanadyjskich. Kolporterzy z Nowego Jorku czy Toronto przesyłają tygodnik do wielu innych diecezji amerykańskich - wszędzie tam, gdzie mieszkają Polacy. Można więc śmiało powiedzieć, że jest to już „Niedziela” czytana na terenie całej Ameryki Północnej. Podjęliśmy wobec tego decyzję o wydawaniu „Niedzieli Amerykańskiej”, edycji o bardzo poszerzonym spektrum. Nie będzie to już tylko „Niedziela w Chicago”, ale „Niedziela Amerykańska”, która będzie kolportowana wśród duszpasterzy polonijnych na całym kontynencie. Oczywiście, będziemy nadal podejmować tematy dotyczące życia archidiecezji chicagowskiej, ale chcemy informować także o innych środowiskach polonijnych. Mam na uwadze Nowy Jork, gdzie mieszka ogromna wspólnota polska. W pobliżu tej metropolii mamy też Amerykańską Częstochowę. Wystarczy pójść do tego sanktuarium czy nawiedzić cmentarz w Doylestown, gdzie spoczywa ponad 7 tys. naszych rodaków, by poczuć polskość tego miejsca. Na amerykańskiej ziemi rozsiane są polskie parafie, spotyka się szczególnie czczony Obraz Matki Bożej Częstochowskiej. „Niedziela”, która w swoim znaku ma ikonę Pani Częstochowskiej, wydawana jest u stóp Jasnej Góry w Częstochowie, a główny patronat oddaliśmy Matce Bożej Częstochowskiej. Jest Ona naszym symbolem - główną Redaktorką, jest naszą umiłowaną Panią i Królową.
Chcemy zachęcić wszystkich duszpasterzy polskich, by zechcieli przyjmować „Niedzielę” w swoich parafiach. Pragniemy przekazywać informacje o polskich wspólnotach i polskim duszpasterstwie, a także o życiu Polaków, którzy są rozproszeni w całej Ameryce i łakną kontaktu z Ojczyzną. Proszę więc, przyjmijcie nas, Drodzy Księża i Wierni Świeccy, w polskich parafiach jako swoje pismo. Chcemy Wam służyć najlepiej, jak umiemy. Zachęcamy do współpracy, do współtworzenia tej „Niedzieli Amerykańskiej”. Nasze łamy stoją przed Wami otworem.
Czytając nasze pismo, zdobędziecie także wiadomości prasowe dotyczące całego Kościoła powszechnego, nauczania Ojca Świętego. Tak czyniliśmy za pontyfikatu Jana Pawła II i tak jest za rządów Benedykta XVI. Zamieszczamy także głosy i opinie katolickich agencji prasowych, teologów, filozofów, historyków, tych wszystkich, którzy mają na uwadze historię Polski, naznaczoną krzyżem i obecnością Pani Jasnogórskiej.
Przychodzimy do Was, Drodzy Polacy w Ameryce, w Kanadzie i gdziekolwiek jesteście, z serdecznością i z otwartym sercem. Pamiętajcie, że gdy zagości u Was „Niedziela”, to tak, jakbyście przyjmowali do domów umiłowaną Ojczyznę - Polskę. Niech w Waszych progach zagości Najświętsza Maryja Panna i Królowa Polski, nasza wspaniała Patronka, nasza Opiekunka, i gromadzi w Was wszystko, co Polskę stanowi.

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Olga Tokarczuk odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Szwecji

2019-12-10 20:13

wpolityce.pl

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, Olga Tokarczuk, odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Karola XVI Gustawa. Ceremonia noblowska odbywa się we wtorek w filharmonii sztokholmskiej.

wikipedia.org

Laureaci Nagrody Nobla dostają złote medale z wygrawerowanym wizerunkiem fundatora Alfreda Nobla oraz łacińską inskrypcją „Inventas vitam iuvat excoluisse per artes”. Są one wykonane ręcznie z 18-karatowego złota i ważą 175 gramów. Dyplomy są wykonane ręcznie przez artystów, jest na nich zdjęcie, imię i nazwisko laureata oraz cytat z uzasadnienia przyznania Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk została poproszona o odebranie wyróżnienia przez Pera Waesterberga z Akademii Szwedzkiej, który wcześniej wygłosił laudację na cześć noblistki.

Pani Tokarczuk, Akademia Szwedzka gratuluje wam. Proszę o odebranie Literackiej Nagrody Nobla z rąk jego królewskiej mości króla Szwecji — powiedział Waesterberg po polsku.

Polska pisarka - ubrana w czarną, aksamitną suknię do ziemi - wyszła na scenę sztokholmskiej filharmonii jako dziesiąty noblista. Ceremoniał ma związek z kolejnością dziedzin nagrody zapisanych w testamencie Nobla.

Podczas odbierania przez polską noblistkę medalu i dyplomu wszystko przebiegło zgodnie z planem, także zapisany w protokole trzykrotny ukłon, który nie udał się w 1996 r. Wisławie Szymborskiej. Poetka w tym właśnie momencie ceremonii pomyliła się. Olga Tokarczuk swoje trzy ukłony wykonała bez pomyłek.

Polska literatura błyszczy w Europie – ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru. Polska, rozdroże Europy, być może nawet jej serce – Olga Tokarczuk odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu. Olga Tokarczuk nie ucieka od niewygodnej prawdy, nawet pod groźbą śmierci — mówił Per Waesterberg z Akademii Szwedzkiej w laudacji na cześć Olgi Tokarczuk.

Jego zdaniem twórczość Tokarczuk cechuje „połączenie twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwa obserwacja i zafascynowanie mitologią”. Cechy te „czynią z niej jednego z najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Olga Tokarczuk jest wirtuozem w kreowaniu postaci, potrafi uchwycić je w momencie ich ucieczki od codziennego życia. Pisze o tym, o czym nie pisze nikt inny: „o nieznośnej i ogromnej osobliwości tego świata” — wyjaśnił Waesterberg.

Jej powieść „Bieguni” to niezwykle różnorodny opis podróży, poruszania się po pasażerskich poczekalniach i hotelach, to spotkanie z bohaterami, o których wiemy bardzo niewiele, a także zbiór pojęć ze słowników, baśni i dokumentów. Tokarczuk wzajemnie przeciwstawia naturę i kulturę, rozum i szaleństwo, męskość i kobiecość, z prędkością sprintera przekracza społecznie i kulturowo wytworzone granice — podkreślił.

Jej mocna i bogata w idee proza to nomadyczna wędrówka przez około 15 książek. Wioski będące w nich miejscem akcji stają się centrum wszechświata, miejscem, w którym losy poszczególnych bohaterów wplatane są w wątki baśniowe i mitologiczne. Żyjemy i umieramy w opowieściach innych osób, gdzie na przykład Katyń raz może być zwykłym lasem, a raz miejscem masakry — ocenił Waesterberg.

„Księgi Jakubowe” laudator nazwał „największym dziełem” pisarki. Dodał, że „z podtekstu utworu przebija się żydowskie pochodzenie Tokarczuk oraz jej nadzieja na Europę bez granic”.

Przyszłe pokolenia będą sięgać po owe tysiącstronicowe arcydzieło autorstwa Tokarczuk i odkrywać w nim nowe bogactwo, którego dziś jeszcze wystarczająco nie dostrzegamy. Widzę, jak Alfred Nobel kiwa z uznaniem głową w swoim niebie — podsumował Per Waesterberg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem