Reklama

Być biskupem na Białorusi…


Niedziela amerykańska 37/2007

…jest chyba tak samo ciężko, jak wszędzie, gdzie budowany jest Kościół. Wszędzie Kościół potrzebuje dobrego pasterza, wszędzie są ludzie oczekujący duchowej pomocy. Czasem warunki naturalne w postaci rozległej jak całe państwo archidiecezji, nieco komplikują pasterskie zadania, ale z Bożą pomocą budowanie katolickiego Kościoła na Białorusi wciąż „idzie naprzód”. O warunki pracy w białoruskim Kościele zapytaliśmy przebywającego w Chicago z wakacyjno-roboczą wizytą zwierzchnika archidiecezji mińsko-mohylewskiej bp Antoniego Dziemianko.

Piotr Batorowicz: - Przebywał Ksiądz Biskup w Ameryce Północnej przez dwa tygodnie. Co było celem tej wizyty?

Bp Antoni Dziemianko: - Wiosną tego roku otrzymałem zaproszenie do Chicago od o. Wacława Lecha, kapelana Związku Podhalan w Północnej Ameryce. Ojciec Lech zaproponował mi przewodniczenie Mszy św. w czasie uroczystego, góralskiego odpustu - w dniu święta Matki Bożej Ludźmierskiej. Dzień ten jest bardzo uroczyście celebrowany w zakonie Karmelitów Bosych w Munster w Indianie. Oczywiście, z radością przyjąłem propozycję wspólnej modlitwy w tym maryjnym sanktuarium.

- Zanim mieliśmy okazję posłuchać słowa Bożego, głoszonego przez Księdza Biskupa w Munster, chicagowska Polonia, pielgrzymująca do Merrillville, spotkała Księdza Biskupa maszerującego wspólnie z pątnikami. Czy na Białorusi także Ksiądz Biskup chodzi na pielgrzymki?

- W mojej archidiecezji jest bardzo dużo obowiązków związanych z dniem codziennym, z budowaniem Kościoła. Tutaj, na urlopie, miałem trochę więcej czasu i mogłem pozwolić sobie na ten luksus i radość wspólnego pielgrzymowania. Na Białorusi brakuje mi na to czasu, ale zawsze każdą pielgrzymkę duchowo wspieram i łączę się z pątnikami w modlitwie.
Ostatnio na Białorusi ruch pielgrzymkowy odrodził się na nowo. Jest wiele pielgrzymek, szczególnie do sanktuariów maryjnych: do naszego narodowego sanktuarium Matki Bożej Bucławskiej, do Matki Bożej Trokielskiej czy Ławiszyńskiej. Pielgrzymki chodzą także na odpusty do sąsiednich parafii. Oczywiście, staram się być w wielu tych miejscach i wspólnie modlić się z pątnikami. Podobnie jak pierwszego dnia tegorocznej pielgrzymki Chicago - Merrillville w USA. Było to dla mnie niezapomniane przeżycie.

- Czy dwa tygodnie wśród chicagowskiej Polonii wystarczy, aby wyrobić sobie opinię o tutejszej Polonii katolickiej? Jaka jest nasza wiara w ocenie Księdza Biskupa?

- Nie mnie oceniać Wasze serca. Mogę natomiast porównać pielgrzymkową grupę tworzoną w Chicago z tymi, którzy pielgrzymują na Białorusi. Na amerykańskim kontynencie pielgrzymki są liczebniejsze. U nas tworzy się więcej grup, ale o wiele mniejszych. Tym samym należą się słowa ogromnej pochwały organizatorom chicagowskiej pielgrzymki i lokalnej policji - idziecie bardzo ruchliwymi ulicami, grupa rozciągnięta jest na setki metrów. U nas tego nie ma. Mniejsze grupy są łatwiejsze do opanowania na białoruskich bezdrożach. Łączy nas jednak program pielgrzymkowego dnia: indywidualna modlitwa, wspólne śpiewanie Godzinek, rozważania prowadzone także przez osoby świeckie. To przykłady, które zawiozę do domu. Miłym dla mnie zaskoczeniem w Chicago było to, że na trasie pielgrzymki spotyka się całe mnóstwo życzliwych ludzi o różnym kolorze skóry. U nas takiego obrazu, oczywiście, nie ma.

- Łatwiej jest pracować wśród Polonii chicagowskiej czy białoruskiej?

- Polonia garnie się do Kościoła. Polacy na całym świecie uczestniczą w wielu bardzo rozbudowanych nabożeństwach paraliturgicznych, jak nabożeństwo do Matki Najświętszej czy do Świętych Pańskich. To uczestnictwo cechuje właśnie nas, Polaków, także tych przebywających poza granicami Ojczyzny. Dajmy przykład wspomnianych już wcześniej Godzinek. To nabożeństwo odprawiane było niegdyś w domach wspólnie z rodzicami i dziadkami. Dziś kościoły, także na Białorusi, wypełniają się przed poranną pierwszą Mszą św. i wierni śpiewają Godzinki. Podobnie jest w Chicago.

- Amerykańska, a w szczególności chicagowska Polonia, może być porównywalna liczebnie z białoruską wspólnotą polskiego Kościoła?

- Parafialne księgi kancelaryjne na całym świecie stanowią niezgłębione źródło archiwalnych informacji. Jednakże w ostatnich dziesięcioleciach na Białorusi nie były prowadzone żadne księgi kancelaryjne czy parafialne. Dlatego obecnie jest niezmiernie trudno, wręcz nikt nie jest w stanie, powiedzieć ilu jest wierzących katolików w naszej archidiecezji. Można, oczywiście, przypuszczać. Powiedziałbym tak: jest u nas bardzo, bardzo dużo katolików. Stąd konieczność ciągłego tworzenia nowych puntków kultu, ciągłego budowania nowych kościołów.

- Kościół katolicki na Białorusi stoi dziś przed nowym wyzwaniem - wyzwaniem odrodzenia się. Jest to praca od początku?

- Historia struktur obrządku Kościoła katolickiego na naszym terenie sięga ponad 600 lat. Czyli około 300-400 lat więcej niż na kontynencie amerykańskim. Były czasy, gdy te struktury w znacznej części były niszczone. Ale szybko wszystko się odradzało i odradza nadal. Ludzie coraz bardziej lgnął do wspólnoty Kościoła. Ale podobnie jak wszędzie w jednych kościołach mamy więcej wiernych, a w innych mniej. Dziś liczba wiernych szybko wzrasta w miastach, gdzie przybywa mieszkańców wsi poszukujących pracy. Stąd coraz to większa potrzeba organizowania kolejnych miejsc kultu tam, gdzie przenoszą się wierni i są to nie tylko ludzie młodzi.

- Trzon Kościoła katolickiego na Białorusi tworzą ludzie młodzi czy może ci, którzy pamiętają katolicką wspólnotę sprzed lat?

- W czasie kazań i modlitewnych pogadanek z chicagowską Polonią zawsze podkreślałem rolę osób starszych w przekazywaniu wiary, w przywiązywaniu do Kościoła katolickiego młodszego pokolenia. W szczególny sposób można to zauważyć na Białorusi. W wielu miejscowościach, w wielu parafiach przez dziesiątki lat nie było kapłanów. Wiarę przekazywało ustnie starsze pokolenie. To babcie i dziadkowie mają największą zasługę w tym, że wiara w polskich rodzinach była pielęgnowana, że młodsze pokolenie zna modlitwy po polsku. Bo przecież wówczas nie było katechizmów, ani książeczek do nabożeństwa. Był za to ustny przekaz, z pokolenia na pokolenie, zasad wiary i tradycyjnych religijnych pieśni.

- Po powrocie na Białoruś, bogatszy o chicagowskie doświadczenia, o czym Ksiądz Biskup opowie tamtejszym katolikom?

- Może to, że chcąc mieć pełny kościół na Mszy św. proboszcz w Ameryce przede wszystkim musi zadbać o… wielki parking przy kościele, bo w Chicago do kościołów się przyjeżdża, a nie przychodzi.
A tak poważnie - nie zapomnę widoku, gdy na polskiej Mszy św. w jednej ławce siadają całe rodziny od dziadków zaczynając, a na wnukach kończąc. Oznacza to, że wiara chicagowskiej Polonii gruntowana jest już od samego początku w rodzinie.

- Czego życzyć Biskupowi archidiecezji mińsko-mohylewskiej?

- Może właśnie tego, aby Kościół na Białorusi mógł jeszcze bardziej dotrzeć do całych rodzin. Aby na Mszach św. obecni byli wszyscy razem. Aby wszyscy razem wykazywali jeszcze większe zainteresowanie życiem parafii i życiem wspólnoty Kościoła katolickiego.

Reklama

Kraków: ks. Franciszek Ślusarczyk nie jest już kustoszem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia

2019-06-19 14:28

md / Kraków (KAI)

Ks. prałat Franciszek Ślusarczyk został zwolniony z funkcji rektora Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach i mianowany proboszczem w parafii NMP Matki Kościoła na Prądniku Białym w Krakowie. Listę zmian personalnych duchowieństwa opublikowano dziś na stronie internetowej Archidiecezji Krakowskiej.

diecezja.pl
ks. Franciszek Ślusarczyk

Dotychczasowego kustosza zastąpi go ks. kanonik dr Zbigniew Bielas, proboszcz parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu.

Z łagiewnickim sanktuarium ks. F. Ślusarczyk był związany od 2002 r. Posługę kustosza i rektora pełnił pięć lat. Rektorem świątyni został w 2014 r. po tym, jak dotychczasowy kustosz - bp Jan Zając - przeszedł na emeryturę.

W Roku Miłosierdzia znalazł się w gronie powołanych przez papieża Franciszka misjonarzy miłosierdzia. Jako gospodarz sanktuarium Bożego Miłosierdzia przyjmował podczas Światowych Dni Młodzieży Ojca Świętego, który w łagiewnickiej bazylice wyspowiadał grupę młodzieży i na krótko spotkał się z chorymi. Był również odpowiedzialny za przygotowanie przyjęcia w Łagiewnikach młodych pielgrzymów z całego świata, którzy w trakcie ŚDM odbywali tam Pielgrzymkę Miłosierdzia.

Ksiądz Ślusarczyk jest również autorem Drogi Miłosierdzia - nabożeństwa, które po raz pierwszy zostało odprawione wieczorem 2 kwietnia 2016 r., w wigilię Niedzieli Miłosierdzia.

Franciszek Ślusarczyk urodził się 26 lipca 1958 r. w Dobczycach. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1984 roku z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Przez pierwsze lata kapłaństwa posługiwał jako wikariusz najpierw w Żywcu-Zabłociu (1984-1988), a następnie w Wieliczce (1988-1989). Rok później zamieszkał w parafii w Gaju. Od 1990 r. pełnił funkcję prefekta w krakowskim Seminarium Duchownym, a w latach 1997-2002 był jego wicerektorem.

Był pracownikiem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, wieloletnim adiunktem w Katedrze Homiletyki, jest doktorem teologii.

W grudniu ub. roku został mianowany biskupem pomocniczym Archidiecezji Krakowskiej. Kilka dni później "po refleksji i modlitwie zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich i złożył na ręce Ojca Świętego dymisję z tego urzędu", jak poinformował w swoim komunikacie abp Marek Jędraszewski.

Ks. dr kanonik Zbigniew Bielas przyjął święcenia kapłańskie w 1992 r. Od 2012 r. do dnia nominacji na kustosza łagiewnickiego sanktuarium pełnił posługę proboszcza parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu Starym. Jest członkiem Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Krakowskiej oraz Komisji Nadzorującej Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Drugie życie strajkowego ,,ogórka"

2019-06-26 22:58

Anna Majowicz

W gmachu głównym Politechniki Wrocławskiej podpisano dziś (26.06) list intencyjny, którego celem jest renowacja zabytkowego autobusu Jelcz 043, zwanego ze względu na swój kształt ,,ogórkiem”.

Archiwum Centrum Historii Zajezdnia
Podczas konferencji w gmachu głównym Politechniki Wrocławskiej

Pojazdem tym 26 sierpnia 1980 r. Tomasz Surowiec zablokował wyjazd z Zajezdni nr VII we Wrocławiu, co doprowadziło do strajku. Jego uczestnicy solidaryzowali się z robotnikami z Wybrzeża. Tak narodziła się Wrocławska „Solidarność”.

Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” postanowił przeprowadzić przedsięwzięcie, pt.: „Drugie życie strajkowego Jelcza 043”. Inicjatywę podjęły Politechnika Wrocławska, Jelcz Spółka z o. o., Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne Spółka z o. o. oraz NSZZ „Solidarność” Region Dolny Śląsk. Rezultatem współdziałania tych instytucji będzie renowacja autobusu Jelcz 043 oraz przywrócenie jego wyglądu z 1980 r., przy jednoczesnym nadaniu mu cech pojazdu nowoczesnego, odpowiadającego najnowszym standardom. – Mamy nadzieję, że autobus uda się odrestaurować do sierpnia przyszłego roku, kiedy to obchodzić będziemy 40-lecie powstania ,,Solidarności” – mówi Marek Mutor, dyrektor Centrum Historii Zajezdnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem