Reklama

... Z jurajskich stron

Niedziela częstochowska 8/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

AGNIESZKA RACZYŃSKA - LOREK:-"Piwnica pod Baranami" to jeden z najbardziej magnetycznych punktów Krakowa. W słynnym kabarecie występuje Pani prawie 6 lat, proszę powiedzieć, w czym tkwi jego siła?

AGNIESZKA CHRZANOWSKA:-Największą siłę "Piwnicy pod Baranami" widzę w ludziach-artystach, poetach, pieśniarzach, których Piotr Skrzynecki zainspirował do działania. Wyjątkowe jest też miasto, w którym kreowana jest niepowtarzalna sztuka. Fenomenem "Piwnicy" jest aktualność poruszanych tematów, bo przecież krakowski kabaret błyskawicznie reaguje na to, co dzieje się w danym momencie, i robi to na najwyższym poziomie. Zachwyca również autentyczna spontaniczność ludzi, którzy przychodzą do "Piwnicy"-są wrażliwi, wyczuleni na tekst oraz muzykę, pragną uczestniczyć w artystycznym przekazie.

- Jak to się stało, że śpiewa Pani w krakowskim zespole?

- Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że do "Piwnicy pod Baranami" zostałam przyjęta po przesłuchaniach przez samego Piotra Skrzyneckiego i Janinę Garycką. U Piotra szukałam wskazówek co do mojej drogi artystycznej. A on, przyglądając się temu, co robię, powiedział: "Niech pani śpiewa, tak jak chce".

- Karierę zaczynała Pani jako 3-letni berbeć, rysując na parapecie klawiaturę fortepianu. Co działo się potem?

- Rysując klawisze na parapecie i grając na nich, nie miałam zbyt wielkiej publiczności. Wówczas przy mnie byli najbliżsi-dziadkowie i rodzice. Niedługo potem obdarowali mnie małym, dziecięcym pianinem i zestawem perkusyjnym. Kiedy miałam 5 lat, otrzymałam prawdziwe pianino i rozpoczęłam naukę gry na fortepianie w ognisku muzycznym. Później była szkoła średnia, oczywiście muzyczna, na wydziale rytmiki i wydziale wokalnym. Po maturze ukończyłam studio wokalno-aktorskie przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Potem wyjechałam do Grecji, gdzie studiowałam śpiew klasyczny i jednocześnie uczyłam dzieci gry na fortepianie. Dwa lata później wróciłam do Polski i próbowałam sił na wydziale jazzu i rozrywki w Katowicach, ale bardzo krótko, bo właśnie wtedy zrodziła się szansa współpracy z "Piwnicą pod Baranami" . Wówczas rozpoczęłam studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Nietrudno zauważyć, że cała moja dotychczasowa droga życiowa związana jest z muzyką, z komponowaniem, ze śpiewem.

- Jest Pani doceniana przez publiczność, pozytywne głosy o Pani piosenkach można było usłyszeć z ust znanych ludzi, jak choćby Magdy Umer czy Wojciecha Młynarskiego. O niewątpliwym sukcesie zawodowym najlepiej świadczą prestiżowe nagrody...

- Rzeczywiście, jest ich kilka. W 2000 r. na Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu otrzymałam trzy nagrody: nagrodę im. Agnieszki Osieckiej, trzecią nagrodę w konkursie "artyści piosenki" i nagrodę Polsko-Niemieckiego Towarzystwa "Polonica" w Kolonii. Otrzymałam też pierwszą nagrodę na festiwalu piosenki studenckiej "Łykend" we Wrocławiu.

- Do tej pory wydała Pani dwa albumy: "Nie bój się nic nie robić" oraz "Cały świat płonie". Co obecnie zajmuje Agnieszkę Chrzanowską?

- Od kilku miesięcy pracuję nad materiałem do mojej trzeciej płyty Grecja to ja, która, mam nadzieję, ukaże się w tym roku. Znajdą się na niej moje nowe kompozycje, w których po raz pierwszy doszły do głosu moje greckie korzenie. Tekstów do tego albumu szukałam w twórczości Michała Zabłockiego, Kamila Śmiałkowskiego, Włodzimierza Dulemby i innych poetów.

- Na stałe mieszka Pani w Krakowie, ale Pani "mała ojczyzna" to Żerkowice. Czy znana artystka "Piwnicy pod Baranami" nie tęskni do jurajskich stron?

- Oj tęskni, tęskni... Zwłaszcza, kiedy nadchodzi weekend i nie mam koncertów. Wtedy bardzo chętnie wyjeżdżam z kochanego Krakowa do ukochanych Żerkowic, gdzie mieszkają moi rodzice, trzy psy i kot. Tęsknię do mojego rodzinnego domu, który znajduje się w sercu Jury Krakowsko-Częstochowskiej oraz do czystego powietrza, które sprzyja długim spacerom. Szczególnym sentymentem darzę mój kościół parafialny, wyjątkowy, zbudowany z jurajskiego kamienia, który od niedawna ustanowiony został sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Skarżyckiej...

- Podczas koncertu w skarżyckim sanktuarium wraz z innymi artystami zaśpiewała Pani nową "Pieśń do Matki Bożej Skarżyckiej" ...

- Inspiracją do powstania pieśni była opowieść kustosza sanktuarium, proboszcza tutejszej parafii, ks. Stanisława Wybańskiego, o niezwykle ciekawych dziejach XVII-wiecznego obrazu Skarżyckiej Pani, które zachwyciły poetę Michała Zabłockiego. W krótkim czasie powstał tekst streszczający historię Cudownego Obrazu, do którego skomponowałam muzykę. Tak się szczęśliwie złożyło, że podczas zaplanowanego wcześniej koncertu kolęd w parafialnym kościele mogliśmy wspólnie z "piwnicznymi" artystami zaprezentować ją po raz pierwszy Księdzu Kustoszowi oraz wszystkim wiernym.

- Dziękuję za rozmowę.

Pieśń do Matki Bożej Skarżyckiej

1.

Nasza Najmilsza, nasza Ukochana,

Ze swoich, ze Skarżyc i każdemu znana,

Tyś jest nam tak bliska, jak koszula ciału,

Jak miłość, co głowie mądrość da pomału.

Bo ta nasza miłość, to Twoja korona,

Na głowę z mądrością przez Boga włożona,

Co razem z obrazem nam się objawiła,

A potem w skromności się przed nami skryła.

Ref.

Ocalenie ludu skarżyckiego!

Matko Jezusa i Syna Bożego!

Oblubienico Ducha Przeświętego!

I Córko Ojca, Boga Przedwiecznego!

2.

Skryta pod obrazem Trójcy Przenajświętszej,

Nie chciałaś odbierać czci i chwały większej,

Od Jezusa, Ojca Jego i Ducha Świętego,

Chociaż wszyscy Cię kochali, bo zrodziłaś Jego!

Z ukrycia Twojego myśmy Cię dobyli,

Więc nas otocz opieką, byśmy długo żyli.

Bo na bocznym ołtarzu Ciebie wysławiamy,

Byś nam wszystko objawiła, co zrozumieć mamy!

Ref.Ocalenie ludu skarzyckiego...

3.

Wytłumacz nam Pani, miłość Twego Syna!

Wytłumacz nam Pani, gdzie się Duch zaczyna!

I przez nich nam przybliż Ojca tego świata,

Który nam nakazał kochać swego brata!

Dzięki Ci Pani, że nas oświeciłaś,

Że swój święty obraz pod innym ukryłaś,

Bo najważniejsze wielkie imię Boga,

A wszystko, co inne, to do Niego droga!

Ref.Ocalenie ludu skarżyckiego...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

2026-09-23 17:14

[ TEMATY ]

Hiszpania

Adobe Stock

Poinformowała o tym diecezja Mondoñedo-Ferrol, określając zdarzenie mianem „bardzo poważnego czynu” i zaznaczając, że „stanowi on bezpośrednią zniewagę wobec Eucharystii – centrum wiary i życia Kościoła”.

Niezidentyfikowane osoby w minioną sobotę w południe weszły do ​​kościoła parafialnego pw. Najświętszego Serca Maryi w Guitiriz (Lugo), „wyrwały tabernakulum z jego miejsca, sforsowały zamek i zabrały puszkę z komunikantami. Konsekrowane hostie zostały rozrzucone na placu miejskim, natomiast srebrny kielich skradziono”. Poinformowała o tym diecezja Mondoñedo-Ferrol, określając zdarzenie mianem „bardzo poważnego czynu” i zaznaczając, że „stanowi on bezpośrednią zniewagę wobec Eucharystii – centrum wiary i życia Kościoła”.
CZYTAJ DALEJ

Tymoteusz Puchacz: Wierzę w Jezusa Chrystusa i to dzięki Niemu jestem szczęśliwy

2026-09-24 20:54

[ TEMATY ]

piłka nożna

Tymoteusz Puchacz

PAP/Leszek Szymański

Tymoteusz Puchacz przeżywa wyjątkowy czas zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Reprezentant Polski potwierdził, że w maju poślubił Oliwię. W rozmowie z Robertem Błońskim z TVP Sport opowiedział także o tym, jak małżeństwo i wiara wpłynęły na jego życie. Jak przyznał, dziś piłka nożna nie jest już dla niego najważniejsza. „Wierzę w Jezusa Chrystusa i to dzięki Niemu jestem szczęśliwy” – powiedział.

Tymoteusz Puchacz wraca do reprezentacji Polski po niemal dwóch latach przerwy. Na dobre wspomina także ostatni sezon w azerskim klubie Sabah Baku, z którym wywalczył mistrzostwo kraju i awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Jednak – jak sam podkreśla – najważniejsze zmiany dokonały się w jego życiu poza boiskiem.
CZYTAJ DALEJ

125 lat wrocławskiej prowincji sióstr elżbietanek

2026-09-26 20:03

Magdalena Lewandowska

Przełożona prowincji wrocławskiej odmówiła z siostrami i wszystkimi zebranymi w katedrze pierwszy akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu, którym matki założycielki 184 lat temu rozpoczęły działalność zgromadzenia.

Przełożona prowincji wrocławskiej odmówiła  z siostrami i wszystkimi zebranymi w katedrze pierwszy akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu, którym matki założycielki 184 lat temu rozpoczęły działalność zgromadzenia.

– Przez 125 lat tam, gdzie pojawiał się habit sióstr elżbietanek, tam pojawiał się znak miłosierdzia, znak opieki, świadectwo wiary i miłości – podkreśla bp Maciej Małyga.

Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety świętowało piękny jubileusz – 125 lat istnienia prowincji wrocławskiej. Uroczystej Eucharystii we wrocławskiej katedrze przewodniczył abp Józef Kupny, obecny był także bp Andrzej Siemieniewski z diecezji legnickiej i bp Ignacy Dec z diecezji świdnickiej, a homilię wygłosił bp Maciej Małyga.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję