Reklama

Pan daje łaskę...

Październik jest miesiącem, którym rozpoczynamy kolejny nasz rok formacyjny. W wakacje naszą wspólnotę opuścił ks. kan. Andrzej Buczma, który został posłany do parafii pw. Matki Bożej Jasnogórskiej w Szczecinie, by pasterzować tej wspólnocie parafialnej. Do naszego seminarium decyzją abp. Zygmunta Kamińskiego oddelegowany został ks. kan. Janusz Szczepaniak, by pełnić posługę ojca duchownego. Serdecznie witając w naszej wspólnocie nowego przełożonego, poprosiliśmy o rozmowę.

Niedziela szczecińsko-kamieńska 40/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Al. Łukasz Kazimierczak, al. Marcin Miczkuła: - Ojciec przeżywał swoje czasy seminaryjne ponad dwadzieścia lat temu. Jak Ojciec wspomina ten okres z perspektywy lat?

Reklama

Ks. Janusz Szczepaniak: - Jeszcze należałem do tych roczników, które dwa lata formowały się w Paradyżu. Wtedy seminarium paradyskie skupiało kleryków trzech diecezji: zielonogórsko-gorzowskiej, koszalińsko-kołobrzeskiej i szczecińsko-kamieńskiej i razem tworzyliśmy wspólnotę ok. 300 kleryków. Wykonywaliśmy różne prace związane z porządkiem w naszym domu. Szczególnie zapamiętaliśmy posługę przy zmywaniu naczyń po wszystkich klerykach. Mimo że od czasu Paradyża minęło ponad 20 lat, to podczas spotkań rocznikowych wspominamy ten czas. Zawsze początek zapada głęboko w pamięć i w serce. Później przybyliśmy do Szczecina i trzy lata spędziłem na Golęcinie, a ten ostatni rok w budującym się seminarium przy ul. Papieża Pawła VI.
Kryzysy przychodzą w życiu każdego człowieka. W seminarium to jest normalne i chyba u każdego z różnych powodów. Podczas formacji miałem niejeden taki moment, kiedy mało brakowało i bym mógł odejść. Ale Pan Bóg podtrzymywał swoją łaską, by iść dalej. Myślę, że sporo łaski wypraszała modlitwa osób mi znanych w mojej intencji - o wytrwanie w powołaniu. Jednym z kryzysów był pierwszy przyjazd do Paradyża. Gdy zobaczyłem mury, pokoje, w których nie wszystko było poukładane, mało brakowało i bym uciekł. Kolejny kryzys przyszedł, gdy zbliżała się sesja. Na pierwszym semestrze miało być pięć egzaminów. Myślałem, że wyrzucają dopiero za trzy niezdane. Pomyślałem wtedy, że może jakoś się uda. No i się udało. Jednak wiele trudności sprawiło mi przestawienie się z nauki w Technikum Mechanicznym na naukę filozoficznych przedmiotów. Ale z czasem można wszystkiego się nauczyć. O wiele ważniejszy jest od nauki czas formacji: codziennej modlitwy, rekolekcji, dni skupienia. Te punkty pomagają budować osobowość kapłańską.
Święcenia przyjęliśmy 26 czerwca 1988 r. Przypominam sobie, że już w czasie tej Mszy św., gdy leżeliśmy krzyżem i śpiewaliśmy Litanię do Wszystkich Świętych, to jak zobaczyłem w myślach całe moje życie, zrodziła się pokusa, by zrezygnować. Trzymałem się posadzki, by nie uciec. Kryzysy i pokusy Pan Bóg zawsze dopuszcza dla dobra człowieka. Dziś już dwudziesty rok posługuję jako Jego kapłan.

- Podczas formacji seminaryjnej kleryk przeżywa wiele wydarzeń, niektóre poważne i głębokie, inne wesołe i radosne. Prosimy o podzielenie się z nami najważniejszymi wydarzeniami, które przeżył Ojciec w seminarium.

- Wydarzeń było wiele: teatralne, sportowe, ale na pewno wśród takich ważniejszych i istotniejszych w przeżyciu są obłóczyny. „Traci” się wtedy krawat w krótkich dwóch minutach i człowiek w sutannie idzie już do ołtarza. Jeszcze w pierwszym dniu sutanna wydaje się taka ciężka, trudno z nią się obyć, patrzy się, żeby dobrze leżała. Wieczorem człowiek czuje się zmęczony, bo to taki dodatkowy ciężar. A potem sutanna staje się strojem codziennym, choć może czasami zbyt często wieszanym na wieszak. Na pewno dzień obłóczyn i dzień święceń to klamry spinające lata seminaryjne.

- Każde powołanie wymaga podjęcia życiowej decyzji. Także powołanie do kapłaństwa nie zwalnia od podjęcia decyzji. Co Ojciec powiedziałby młodym ludziom, którzy wahają się podjąć zaproszenie Chrystusa, który woła: „Pójdź za Mną!”?

- W ostatnich latach zauważa się liczbowy spadek powołań. Tłumaczy się to mniejszą liczbą urodzeń na tym poziomie wiekowym, trudniejszym dojrzewaniem emocjonalnym oraz naciskiem świata, w którym żyjemy. Zatem jeśli chodzi o powołania: Pan powołuje wciąż i kryzysu powołań nie ma, jest tylko kryzys odpowiedzi. I jeśli ktoś z młodych czuje głos w sercu, który budzi się czasami, to co wtedy robić? Na pewno trzeba się modlić. Prosić Pana Boga o umiejętność odpowiedzi na to, co się budzi w sercu. Bo powołanie do kapłaństwa, jest niesamowicie piękne, choć momentami bardzo trudne. Jeśli Pan Jezus kogoś powołuje, to zawsze da tyle łaski, żeby oddać też wielkie szczęście w powołaniu człowiekowi, który stara się być Jemu wierny. Jeśli ktoś z młodych czuje w sercu powołanie to, jeśli się jeszcze uczy, niech się uczy dalej, ale niech spróbuje codziennie nawet modlić się swoimi słowami do Pana Boga. Prosić Go o rozpoznanie i umocnienie w tym powołaniu, które mu daje. Bóg powołuje każdego do różnych spraw i rzeczy, ostatecznie jednak do świętości. Jeśli chcę być święty, jeśli chcę być z Panem Bogiem, a On dla mnie przeznaczył powołanie do kapłaństwa, to w zasadzie nie ma innej drogi, tylko trzeba w tym głosie powołania stopniowo dojrzewać. A że przyjdą trudne chwile, co nazywamy kryzysem, jest to nieuniknione. Jednak Pan zawsze daje tyle łaski i tyle siły, aby gdy bardzo trudne sprawy przejść mocą Bożą. Jakby się ktoś martwił, czy miejsca w seminarium nie braknie, to zapewniam, że na pewno jest miejsce dla wszystkich, którzy byliby rzeczywiście chętni i chcieliby poświęcić się Bogu, ponieważ usłyszeli Jego głos w swoim sercu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Pojechali się modlić i zginęli...", czyli o Bożej (nie)sprawiedliwości

2026-08-19 07:21

[ TEMATY ]

modlitwa

wiara

wypadek

Medjugorie

Adobe Stock

Katastrofa polskiego autokaru z pielgrzymami jadącymi z Medjugorie spowodowała falę komentarzy i pytań o Bożą niesprawiedliwość, gdy ludzie - przecież jadący, by się modlić lub wracający z modlitwy - giną tragicznie lub odnoszą ciężkie obrażenia. Dla ludzi dalekich od wiary jest to argument na bezsensowność religii, a dla wierzących - trudne pytanie. Jak to zatem jest?

Po pierwsze, modlitwa, pielgrzymka, wszelkie pobożne praktyki to nie "zarabianie", jakaś wymiana z Bogiem za szczęście, bezpieczeństwo, zdrowie. Są one wyrazem wiary, praktyką wynikającą z tego, czym wiara w istocie jest, czyli z relacji z Bogiem. Nie można więc traktować tej sytuacji jako niesprawiedliwości Boga, który nie wziął pod uwagę zasług lub dobrych celów. To nie tak.
CZYTAJ DALEJ

Wojewoda podkarpacka: wszystkie ofiary wypadku na Węgrzech zostały zidentyfikowane

2026-08-18 16:45

[ TEMATY ]

wypadek

PAP

Wszystkie osoby, które zginęły w wypadku autokaru na Węgrzech, zostały zidentyfikowane - przekazała we wtorek wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul.

Dodała, że w przypadku trzech osób są już dostarczone dokumenty potwierdzające identyfikację, w dwóch przypadkach czeka jeszcze na nie. Poinformowała też, że psycholog, który pojechał dzisiaj z jedną z rodzin, zostaje na Węgrzech. - Jest tam potrzeba wsparcia psychologicznego zarówno osób przebywających w szpitalu, jak również rodzin, które są tam na miejscu - wyjaśniła.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Tagle: wychowywać mają rodziny, a nie telefony

2026-08-20 11:57

[ TEMATY ]

wychowanie

kard. Tagle

smartfon

Vatican Media

Po śmiertelnej strzelaninie w szkole na południu Filipin kard. Luis Antonio Tagle zaapelował do rodziców i dziadków, by wychowywali dzieci z miłością i wrażliwością. Podkreślił, że telefony, gry i sztuczna inteligencja nie zastąpią bliskości ani wychowawczej obecności dorosłych.

Kardynał mówił o tym podczas Mszy świętej we wspomnienie św. Jana Eudesa. Dzień wcześniej uczeń szkoły średniej prowadzonej przez Ateneo de Zamboanga University zastrzelił kolegę, a następnie odebrał sobie życie. Była to druga śmiertelna strzelanina w szkole w ciągu około dwóch miesięcy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję