Reklama

Marzenie o dobrym państwie

Niedziela warszawska 45/2008

Wiesława Lewandowska: - Czy przyznaje się Pan do autorstwa zdyskredytowanego dziś i wyszydzonego hasła budowy IV Rzeczypospolitej?

Dr Rafał Matyja: - Tak. I nadal uważam, że ma ono swój sens, choć rzeczywiście, niezbyt wiele udało się zbudować.

- Kiedy i dlaczego pojawiło się po raz pierwszy?

- W 1996 r. w moich tekstach na łamach „Życia” i „Nowego państwa”, w programowych wystąpieniach Koalicji Konserwatywnej. W tym czasie późniejszy główny realizator tego hasła, Jarosław Kaczyński, był na marginesie sceny politycznej. Pomysł IV RP powstał po to, by tworzącej się właśnie AWS wybić z głowy wejście w buty SLD (czyli robienie tego samego, co SLD, tyle, że na konto swoich znajomych), a przede wszystkim wskazanie, że celem nowej polityki ma być zasadnicza, ustrojowa zmiana państwa. Miało też być odpowiedzią na wchodzącą właśnie w życie, nienajlepszą Konstytucję, która nie nadawała państwu istotności i dynamiki, a tylko przypieczętowywała ówczesne status quo. Dlatego postulat budowy IV RP wydawał się wówczas oczywisty i niezbędny.

- Nie można jednak powiedzieć, by hasło od razu łatwo „chwyciło”. Wydaje się raczej, że z góry było skazane na swój dość smutny los.

- Uważam, że na samym początku, przynajmniej połowicznie, jednak udało się coś zrobić. To AWS-owski premier Jerzy Buzek rozpoczął program naprawy państwa. Presja publicystyczna i polityczna sprawiła, że zajęto się poważnie kilkoma sprawami państwowymi - min. wielką reformą powiatową i wojewódzką, bez której dzisiaj trudno by marzyć o wdrażaniu programów unijnych.

- Pozostanę jednak przy swoim przeświadczeniu, że postulat budowy IV RP bardzo szybko uległ marginalizacji i szybko słuch o nim zaginął. Dlaczego?

- Dlaczego? To okazało się sześć lat później, kiedy pojawił się ponownie… przy okazji afery Rywina i głównie za sprawą naszych polemistów oraz krytyków, którzy dość histerycznie ujawnili swe obawy, że budowa IV RP miała się odbywać na gruzach III RP…

- A nie tak miało być?

- Jeśli ktoś był odpowiedzialny za te gruzy, to Miller i Kwaśniewski, a nie ci, którzy chcieli IV RP. Ci, którzy zamierzali budować IV RP, wcześniej chcieli porządnej Trzeciej.

- I już wtedy było jasne, że porządna III RP nie jest możliwa?

- To było jasne już wcześniej. Przesądziło o tym zwycięstwo postkomunistów w 1993 r. oraz zwycięstwo Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach 1995 r. Było oczywiste, że mocny impuls przebudowy kraju z 1989 r. już się wyczerpał. To właśnie wówczas należało już poważnie myśleć o nowym państwie, o tym, że trzeba je oprzeć na innych zasadach moralnych, aby nie było to wciąż „wrogie państwo opiekuńcze”

- A takie było?

- Tak je nazwał wówczas Michał Kulesza, autor i realizator reformy administracyjnej kraju, za co dostał od premiera czasowy zakaz mówienia o czymkolwiek. I tak zresztą postrzegali je wówczas Polacy; z jednej strony chcieli, aby było opiekuńcze, a z drugiej mocno doskwierały im wciąż wrogie urzędy.

- I nadal tak je postrzegają…

- A jednak dzisiejsze sondaże pokazują, że poziom wrogości do państwa zmalał, Polacy są już lepiej związani ze swoim państwem i są dumni z Polski, chociaż gorzej oceniają polityków.

- Polityków, którzy zawsze robili wszystko, żeby zminimalizować powagę instytucji państwa?

- Można tak powiedzieć. W latach 90. rządziło nami pokolenie i grupa ludzi z ogromnymi kompleksami, którzy podsuwali nam hasło „wstydźmy się Polski, bo ona jest brzydka i zacofana, a ludzie tacy prymitywni”… Myślę, że współczesne pokolenie Polaków, wychowane już bez tych kompleksów, nie wstydzi się Polski. A w dodatku okazało się dość konserwatywne w swoich zapatrywaniach światopoglądowych. Można powiedzieć, że to wprost nieprawdopodobne po tym, co działo się w Polsce w latach 90., kiedy to tradycyjne wartości były atakowane i dyskredytowane. Przypomnijmy sobie choćby, jak bardzo straszono nas Kościołem i „homeinizacją”. Dziś można się z tego śmiać.

- Czy nie znaczy to, że jakaś IV Rzeczpospolita jednak zaistniała, tyle że jakby od dołu, poza sferą struktur państwa i - jak to w Polsce - na przekór rządzącym elitom?

- I z tego właśnie, czyli z postaw młodych Polaków trzeba się dziś cieszyć. Poważnym zmartwieniem pozostaje nadal stan polskiego państwa. To miało być państwo, w którym moi studenci z błyskiem w oku pytaliby mnie, czy mają szanse pracować w instytucjach państwowych. Tymczasem w naszym społeczeństwie nadal nie ma poczucia, że z pracą dla państwa wiąże się jakiś prestiż. Jeszcze brakuje nam praktycznego patriotyzmu elity, przejawiającego się w czynach...

- Dlaczego przez 18 lat nie udało się zbudować w miarę sprawnego i silnego państwa.?

- Nie tylko dlatego, że pokolenie „Solidarności” nie było do tego zadania praktycznie przygotowane, ale przede wszystkim dlatego, że nie było takiej woli politycznej, zwłaszcza ze strony postkomunistów i sporej części liberałów, którzy usilnie wmawiali Polakom, że państwo, zwłaszcza narodowe, jest przeżytkiem. A przecież okazało się, że nie jest! Teorie mówiące o końcu państwa narodowego uzyskały zaprzeczenie w praktyce, w najnowszej historii Europy.

- Elity współczesnej Polski nie spełniają należycie swej misji nauczycielskiej?

- Nie tylko nie spełniają, ale w dodatku często odgrywały rolę „użytecznych idiotów”. Miały poczucie wielkiej misji tłumaczenia społeczeństwu liberalnej gospodarki, lecz same jeszcze jej nie rozumiały. Nasz problem polegał na ignorancji! A ponadto wielkim grzechem polskich elit jest to, że nie poczuwały się do odpowiedzialności za państwo. Elity postkomunistyczne rozumiały państwo jako dalszy ciąg PRL-u, solidarnościowe natomiast były bardzo głęboko antypaństwowe. Przypomnijmy sobie, że jedną z pierwszych decyzji rządu solidarnościowego było wypuszczenie wszystkich więźniów...

- Może dlatego, że ta antypaństwowość była niejako genetyczna, bo długoletnia i beznadziejne bycie w opozycji nie kształtowało odruchów państwowotwórczych?

- Gorzką prawdą jest to, co mówił Jerzy Giedroyć, że „Solidarność” zmarnowała lata 80., że nie przygotowywała się do rządzenia. Nad kształtem nowego państwa zastanawiało się wówczas bardzo niewiele grup politycznych, takich jak Ruch Młodej Polski czy Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe Mirosława Dzielskiego - to był naprawdę margines. Także później rzecznikami ustrojowego przełomu w AWS były jedynie Koalicja Konserwatywna, Liga Republikańska i wkrótce Porozumienie Centrum. Nie przez przypadek właśnie w tym środowisku powstało później PiS, które miało silne poczucie, że trzeba zbudować państwo niemal od podstaw. Od dawna byli więc w Polsce tacy ludzie, którzy myśleli w kategoriach państwowych, ale szybko zepchnięto ich na margines, po 89 roku nigdzie się nie mieścili… Przyjęta ścieżka transformacji ustrojowej odsuwała ludzi, którzy chcieli mocnego państwa.

- Dlaczego?

- To bardzo prosto wytłumaczyć. Wszystkie sitwy żyły ze słabego państwa, z paraliżu prokuratury i policji. Prokuratorzy i policjanci do 1997 r. bali się tknąć niektórych spraw. Warto pamiętać, że dopiero minister Biernacki stworzył Centralne Biuro Śledcze, w dziesiątym roku transformacji! Na najwyższych szczeblach administracji państwowej było bardzo wielu ludzi, którzy też dążyli do słabego państwa - rozbrajali skutecznie wszystkie akcje zmierzające do wzmacniania państwa. Te działania można by dziś rozpisać na tysiące przykładów - umorzonych śledztw, wyrzuconych prokuratorów, itp.
Równie groźne miały się okazać działania w sferze kształtowania postaw i zachowań społecznych. W Polsce nawet przymiotnik „państwowotwórczy” został doszczętnie ośmieszony i wyszydzony.
To prawda. I tę mentalność zaszczepiła nam nie tylko lewica. Na prawicy pojawia się też silna niechęć do państwa. Dlatego teraz proces odbudowy państwa będzie trwał dłużej, niż gdyby podjęto go przynajmniej 10 lat temu. Pojawia się chyba coraz więcej sił i aktywnych graczy, którzy zdecydowanie nie chcą silnego państwa polskiego. Oczywiste jest np. to, że nasi partnerzy unijni nie chcą silnej Polski.

- Tymczasem Polacy są przekonywani, że wcale tak nie jest. Wszyscy, którzy ośmielają się mówić podobnie niepoprawne herezje podlegają wyszydzeniu. Nie boi się Pan?

- W żadnym razie! Zastanawiam się tylko, dlaczego tak się dzieje. Może trochę także dlatego, że Jarosław Kaczyński, który najpoważniej postawił na silne państwo, zrobił to zbyt gołosłownie. To jest największy ból, że za mocnymi słowami nie poszły równie mocne czyny.

- Dlaczego zabrakło czynów?

- Nie wiem! Nie spełnił nawet swoich prostych obietnic typu Komisja Prawdy i Sprawiedliwości… Z przykrością mówię, że np. w sprawach oświaty i polityki akademickiej rząd Belki był bardziej reformatorski niż ekipa PiS-u, można powiedzieć nawet - był bardziej PiS-owski. A przecież w IV Kadencji Sejmu mniejszościowo opozycyjne PiS potrafiło dokonać rzeczy genialnych - przeforsować swoje zapisy w Kodeksie Karnym, przeprowadzać komisje śledcze, prowadzić walkę o dostęp do zawodów prawniczych. To była naprawdę formacja, która pokazywała, że nie jest tylko taką anachroniczną prawicą, mocną tylko w gębie, ale że potrafi dopiąć swego.

- A może oceniając nieudolność architektów i budowniczych IV RP po prostu nie doceniamy potęgi jej przeciwników?

- Rzeczywiście ta „antypaństwowa” opozycja jest potężna i wieloczłonowa. Najbardziej brutalni i krzykliwi (a zarazem bardzo wpływowi) są ci, których interesy są naruszane - stanowią jakieś 5% całego ruchu sprzeciwu. 30% przeciwników to ludzie, którzy z powodów ideologicznych są przekonani, że państwo polskie nie powinno być mocne, którzy wstydzą się Polski, uważają, że to zawracanie głowy, są antyprawicowi, antylustracyjni. Do wzmocnienia sprzeciwu zmobilizowała ich ta bardzo głupia akcja lustracyjna, pod wpływem której dobra ustawa lustracyjna została zmieniona przez prezydenta (naciskanego przez senatorów Borusewicza oraz Romaszewskiego) i stała się realnym zagrożeniem dla wielu osób, które teraz przyłączyły się do oporu przeciw IV RP.

- Co dalej, skoro rządząca dziś PO wyraźnie powiedziała „adieu IV RP”?

- Dziś trzeba by jakiejś nowej ekipy politycznej, która zbuduje państwo, bo obecnie rządząca PO robi wszystko dokładnie odwrotnie. Wydaje się, że jest po to, żeby państwo nie działało, żeby wszystkich zaniepokojonych uspokoić, że na arenie międzynarodowej nie będzie żadnych bardzo ostrych działań, a w sferze wewnętrznej nie dojdzie do ważnych zmian. PO jest po to, żeby państwo nie działało! Ci zatem, których PiS denerwował - i za granicą i w kraju - mogą spać spokojnie.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Za przyczyną św. Tekli...

Niedziela przemyska 39/2010

Do dziś w pamięci zachowałem opowieść zaprzyjaźnionej osoby, która św. Tekli przypisywała cudowne ocalenie swojej babci. Starsza pani nosiła imię wrześniowej Świętej, a w podniszczonej od ciągłej modlitwy książeczce do nabożeństwa z wielkim pietyzmem przechowywała nabyty na jakimś odpuście obrazek swojej Patronki. Uciekając nocą przed banderowcami, z płonącego wiejskiego domku zabrała jedynie to, co, jak później przyznała, miała najcenniejszego: modlitewnik wraz z obrazkiem św. Tekli, który po latach, kiedy nadszedł kres jej ziemskiej wędrówki, wnuki włożyły w ręce zmarłej babci...
W Muzeach Watykańskich zachował się fresk pochodzący z III wieku przedstawiający męczeństwo św. Tekli. To właśnie ją nazywa się czasem pierwszą męczennicą Kościoła - pierwsza stanęła z palmą męczeństwa przed obliczem Boga. Wiemy, że słuchała nauk św. Pawła (podczas jego podróży po Azji Mniejszej w latach 45-49) i pod ich wpływem dała się ochrzcić. Gdy, pragnąc w całości poświęcić swoje życie Bogu, zerwała swoje zaręczyny, skazano ją na stos. W chwili wykonywania okrutnej kary stała się rzecz niesamowita: nagle zaczął padać deszcz, który ugasił groźne płomienie. Później jeszcze raz próbowano zadać jej okrutną męczeńską śmierć przez wydanie na żer dzikich zwierząt. Lwy jednak, widząc Teklę, złagodniały ku zdumieniu żądnych krwawej rozrywki gapiów, nie robiąc jej żadnej krzywdy. Po śmierci Pawła miała osiąść w Seleucji i dożyć w pustelni sędziwego wieku. W samym Konstantynopolu miały istnieć aż cztery świątynie pod Jej wezwaniem. W Rzymie znajdują się katakumby św. Tekli umiejscowione w pobliżu Bazyliki św. Pawła za Murami. Tutaj znajduje się podziemna bazylika, do której przeniesiono ciało Świętej Męczennicy z Ikonium (tu także odkryto niedawno najstarszy wizerunek św. Pawła).
Stosunkowo niedawno, bo w lutym tego roku, w Podkarpackim Muzeum Etnograficznym w Rzeszowie dokonano prezentacji niezwykłego obrazu przedstawiającego św. Teklę, o którego istnieniu przez długie lata nie wiedziano, a który namalował w XIX stuleciu w Leżajsku Zachariasz Chodziński, pracujący w klasztorze ojców bernardynów. Artysta ten malował wizerunki świętych dla przybywających licznie do leżajskiego sanktuarium pątników. Jest to w tej chwili jego ósmy znany obraz. Na obrazie Chodzińskiego przedstawiono Świętą z płonącym ogniskiem, wężami oraz lwem.
Choć kult Tekli na Zachodzie rozprzestrzenił się już w czwartym wieku, to w Polsce Święta nie była jakoś szczególnie popularna. Co ciekawe, większym kultem cieszyła się Tekla na wsi polskiej. Była ona orędowniczką w czasie zagrożenia pożarem (a, jak wiemy, w zamierzchłych czasach wiejskie chaty budowano w całości z drewna i kryto słomą), a także miała chronić od zagrożenia chorobami i zarazą. Kapliczka poświęcona św. Tekli znajduje się w Nowotańcu w powiecie sanockim. Z tutejszych przekazów wiadomo, że kapliczkę Świętej wystawiła rodzina Wiktorów z Woli Sękowej na początku XIX stulecia. Jak opowiadają okoliczni mieszkańcy, modlono się do Niej podczas nawiedzającej okoliczne osady zarazy i w razie wybuchających pożarów. W miejsce dawnej drewnianej figury św. Tekli wstawiono do kapliczki kopię starej rzeźby. Ołtarz z pięknym obrazem św. Tekli z XVIII wieku znajdziemy w pojezuickiej bazylice w Starej Wsi. Święta w jednej ręce trzyma krucyfiks, zaś w drugiej dzierży palmę - symbol męczeństwa. Pod Jej stopami zaś zauważamy leżącego lwa. Wierni ziemi brzozowskiej przybywali tutaj, by prosić Świętą o liczne łaski. Wiele starych obrazów przedstawiających św. Teklę posiada ślady otarcia twarzy. Dlaczego tak jest? Nasi pobożni przodkowie przybywając 23 września (liturgiczne wspomnienie św. Tekli) do kościołów, w których znajdowały się Jej wizerunki, pocierali chusteczkami twarz Świętej tak, aby następnie, już po przyjściu do swoich domów, przykładać je domownikom w chore i bolące miejsca.
23 września jest odpustem w parafii w Jaśliskach. W tutejszym kościele, wybudowanym dzięki staraniom bp. Aleksandra Antoniego Fredry w latach 1724-50, znajduje się niezwykły obraz św. Tekli, od wieków czczony przez mieszkańców. W osiemnastym stuleciu na zabudowaniach plebanii wybuchł pożar. Po jego ugaszeniu w popiele znaleziono nietknięty obraz Świętej. Dziś po restauracji znajduje się on w jednym z ołtarzy, a o cudownym ocaleniu z pożaru w 1771 r. informuje specjalny napis.
W Jasienicy Rosielnej przy drodze do Bliznego tutejsi mieszkańcy wznieśli w osiemnastym wieku murowaną kapliczkę. Jej górna część jest oddzielona gzymsem, otwór wejściowy kaplicy ujęty jest półkolumnami dźwigającymi arkadę o spłaszczonym łuku. Pokryta jest kopulastym dachem z latarnią, krytym gontem. Wewnątrz znajduje się barokowa rzeźba św. Tekli z XVIII wieku. Najprawdopodobniej postawiona w tym miejscu figura miała chronić wieś od klęsk żywiołowych, głównie groźnych pożarów. Pod stopami figurki znajdują się pięknie rzeźbione główki lwów, w ręku Święta dzierży krzyż. Murowana kapliczka św. Tekli, wzniesiona, jak się zdaje, w roku 1806, znajduje się w Komborni w powiecie krośnieńskim, po prawej stronie drogi prowadzącej do Korczyny.

CZYTAJ DALEJ

Zakończyła się kolejna tura rozmów liderów PiS ws. przyszłości Zjednoczonej Prawicy

2020-09-24 20:34

[ TEMATY ]

polityka

Adobe.Stock.pl

W czwartek po godz. 20 zakończyło się kolejne posiedzenie kierownictwa PiS w sprawie przyszłości Zjednoczonej Prawicy.

Dotyczyło ono oceny osiągniętego porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy. Istotą tego porozumienia jest wola wspólnej i solidarnej pracy dla Polski - poinformowała w czwartek rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

W spotkaniu, które trwało ok. 3 godzin, uczestniczyli prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki, wicepremier minister kultury Piotr Gliński, szef MON Mariusz Błaszczak, szef MSWiA Mariusz Kamiński, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, wiceprezesi PiS Adam Lipiński oraz Antoni Macierewicz, b. marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Wiceminister obrony Marcin Ociepa z Porozumienia poinformował w czwartek w RMF FM, że członkowie Zjednoczonej Prawicy umówili się, żeby kontynuować rozmowy koalicyjne w piątek. (PAP)

ipa/ brw/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję