Reklama

Mamy kogo naśladować

Niedziela bielsko-żywiecka 48/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Piotr Bączek: - Jak to się stało, że trafił Pan do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży?

Piotr Kozieł: - Właściwie przez przypadek. Działam także w Ochotniczej Straży Pożarnej i pracuję z dziećmi i młodzieżą, więc kiedy w Dankowicach podjęto propozycję utworzenia oddziału KSM-u, poproszono mnie o pomoc. Zgodziłem się i w ten sposób zaczęła się moja przygoda z tym stowarzyszeniem.

- Dziś KSM w diecezji bielsko-żywieckiej ma już dwa lata. Czego nauczyliście się w tym czasie?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Właściwie był to czas uczenia się samego KSM-u. Musieliśmy wejść w ogólnopolskie struktury organizacji. I tam poznawaliśmy naocznie, czym jest KSM, co robi, jak działa, jakie inicjatywy podejmuje. I ciągle się tego uczymy. Każdorazowy wyjazd na sesję zarządów diecezjalnych, w której uczestniczą druhowie z całej Polski (odbywają się one dwa razy do roku), jest dla nas zbieraniem doświadczeń, uczeniem się od tych, którzy w KSM-ie działają już nawet kilkanaście lat.

- Jakie są wnioski z takiej konfrontacji?

Reklama

- Że jesteśmy dopiero na początku drogi. Można powiedzieć, że choć początek KSM-u w naszej diecezji to rok 2006, to dopiero co się urodziliśmy. Powolutku zaczynamy raczkować. Widzę na własnym przykładzie, jak zmieniało się moje postrzeganie stowarzyszenia. Najpierw myślałem, że KSM to jedynie działające w parafiach oddziały, które same sobie wystarczą i służą temu, by ukształtować młodych ludzi na dobrych chrześcijan. Potem okazało się, że to wszystko jest prawdą, ale nie wyczerpuje to tematu KSM-u. Zacząłem brać udział w pracy stowarzyszenia na poziomie diecezjalnym. I już tam było widać, że w szerszym sensie KSM to coś więcej niż tylko parafialne oddziały. One same, bez wszczepienia w strukturę organizacji, która obejmuje prawie 35 tys. ludzi w Polsce - choć są podstawą istnienia stowarzyszenia - mają przecież ograniczone możliwości działania. Siła oddziaływania zorganizowanego dobra jest zawsze większa niż oddziaływanie dobra rozproszonego.

- Co zatem na poziomie ogólnopolskim dzieje się w KSM-ie?

Reklama

- Najpierw wspomnę o projekcie, w którym biorę udział. Chodzi o realizowany przez KSM projekt „Bug - rzeka życia”. Ma on na celu przeprowadzenie cyklu szkoleń ekologicznych dla młodzieży z całej Polski. Partnerami projektu są m.in. takie podmioty, jak Fundacja Edukacja dla Demokracji, podległe ministrowi środowiska Centrum Informacji o Środowisku czy Stowarzyszenie Rozwoju Ekoturystyki. Wymienieni partnerzy świadczą o tym, że KSM podjęło poważne wyzwanie. Nikt też nie ukrywa, że w tym projekcie chodzi także o aktywizację i szkolenie członków KSM-u. Nieprzypadkowo wybrano rzekę Bug, której nazwa kojarzy się ze słowem „Bóg”. Jeśli dodamy do tego fakt, że projekt realizuje KSM, to pierwsze skojarzenie nasuwa się samo. Zgłosiłem się do projektu i właśnie finalizujemy cykl szkoleń trenerskich.
Muszę powiedzieć, że właśnie na tym szkoleniu zrozumiałem siłę organizacji. KSM w Polsce jest organizacją, która może naprawdę wiele, która może podejmować poważne inicjatywy. Wystarczy zobaczyć informacje o KSM-ie na stronie internetowej www.ksm.org.pl, żeby przekonać się o zasięgu i możliwościach oddziaływania. Oprócz projektu „Bug - rzeka życia”, można jeszcze wymienić choćby szkołę języków obcych eMka, tworzenie czasopisma dla młodzieży „Wzrastanie” czy też akcję „Stop narkotykom” przeprowadzaną w szkołach we współpracy z kuratoriami oświaty.

- Jest Pan drugim z kolei prezesem KSM-u w naszej diecezji. Na czym chcielibyście skupić się w najbliższych dwóch latach?

- Przede wszystkim chcielibyśmy powiększyć liczbę oddziałów w parafiach. A to nie jest łatwe. Wszyscy podkreślają, że dziś młodzież jest raczej aspołeczna; nie ma ochoty spotkać się, by podjąć wspólnie jakieś zadanie, dzieło, by przynależeć do jakiejś organizacji. Oczywiście, nie dotyczy to jedynie KSM-u. Takie same zmartwienie, jak przypuszczam, ma dziś wiele organizacji. Młodzież ma internet, który skutecznie zastępuje spotkanie między ludźmi, można godzinami siedzieć w domu, rozmawiać ze znajomymi przez gadu-gadu. Ale z tego niewiele wynika. Nie można w ten sposób stworzyć organizacji, która mogłaby podjąć jakąś poważniejszą inicjatywę.
Powiększenie liczby oddziałów wiąże się na pewno z koniecznością lepszego docierania z informacją o KSM-ie. Dotyczy to zarówno młodzieży, jak i katechetów, kapłanów. Najogólniej mówiąc - potrzeba docierać z informacją o KSM-ie do jak najszerszego grona.

- Jakie działania podjęliście w tym względzie?

Reklama

- Co roku organizowaliśmy kurs dla chcących zakładać oddziały. Wysyłaliśmy do parafii zaproszenia. Wydaje się, że inicjatywy, które podjęliśmy na poziomie diecezji, są naszą wizytówką. Myślę tu o dwóch wydarzeniach. Pierwszą jest Korowód Świętych, czyli nabożeństwo ku czci świętych, których relikwie znajdują się w naszych parafiach. Zaprosiliśmy do współpracy parafie, wspólnoty. Tegoroczny Korowód, w którym uczestniczyło ponad 20 delegacji parafialnych i zakonnych, pozwala mieć nadzieję, że KSM będzie rozpoznawalnym stowarzyszeniem. Inna akcja to konkurs poezji religijnej przeznaczony dla dzieci szkół podstawowych i młodzieży gimnazjalnej. Oczywiście, Korowód czy konkurs nie sprawią, że automatycznie przybędzie nam oddziałów w parafiach.

- Co zatem jest potrzebne, by KSM w naszej diecezji rozwijał się?

Reklama

- Myślę, że istotną sprawą jest świadomość, że nie tworzymy czegoś nowego, lecz kontynuujemy coś, co wspaniale funkcjonowało w przeszłości. Tej świadomości dziś brakuje. Przecież KSM istniał przed wojną i krótko po jej zakończeniu. To, co wtedy potrafili zrobić młodzi ludzie, dziś może nas zawstydzać. To była pierwsza liga, ekstraklasa. Można śmiało powiedzieć, że dziś możemy się uczyć od przedwojennego KSM-u. Całkiem niedawno dowiedziałem się, że istnieje opracowanie historyczne napisane przez Władysława Skoczylasa, który na początku lat 50. ub. wieku pełnił funkcję prezesa oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej w Kozach. Okazuje się, że w okresie międzywojennym KSMM w tej właśnie parafii był na tyle prężny, że młodzież potrafiła wybudować basen pływacki. Dziś wydaje się to niewiarygodne: młodzieżowa organizacja z jednej tylko parafii buduje odkryty basen - 35 m długości i 25 m szerokości! Jeśli dodamy do tego, że KSMM w 1926 r. włączył się w uroczystoci 25. rocznicy powstania encykliki Leona XIII „Rerum Novarum” dotyczącej społecznej nauki Kościoła i sprawy robotników, to rysuje się obraz młodzieży, która była naprawdę uformowana na świadomych katolików, którzy potrafią działać.
Takie świadectwa z jednej strony mogą nas zawstydzać, ale z drugiej są motywacją. Dziś mamy kogo naśladować, mamy do czego się odwoływać. Naszym marzeniem byłoby odtworzenie, zrekonstruowanie historii KSM-u w naszych parafiach. Wtedy moglibyśmy się przekonać, jak wspaniała to była organizacja.

- Ale to ciągle przeszłość.

- Oczywiście, ale taka przeszłość zobowiązuje. Można przecież powiedzieć, że tak było, że były inne czasy, że dziś nie da się tego wskrzesić - i po prostu nic nie robić. Ale można też podjąć wyzwanie i spróbować tworzyć KSM na miarę dzisiejszych czasów. Do tego zachęcamy i młodzież, i duszpasterzy.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co dalej w sprawie ks. Teodora?

2026-01-19 21:40

Materiał prasowy

Z informacji, które zostały udzielone naszej redakcji w związku z artykułem, który ukazał się w "Gazecie Wyborczej" odnośnie do ks. Teodora Sawielewicza, twórcy „Teobańkologii”, przypominamy, że Kuria Metropolitalna Wrocławska wydała oświadczenie, w którym poinformowano o powołaniu specjalnej komisji.

Jak przekazała Archidiecezja Wrocławska w komunikacie z 16 grudnia 2025 roku, decyzja o utworzeniu Komisji ds. zbadania funkcjonowania fundacji Teobańkologia została podjęta przez metropolitę wrocławskiego abp. Józefa Kupnego w związku z rozwojem działalności fundacji oraz szeroką skalą jej inicjatyw duszpasterskich i medialnych. Celem komisji jest zbadanie działalności fundacji, zapewnienie jej przejrzystości oraz pogłębienie współpracy pomiędzy fundacją a Kościołem.
CZYTAJ DALEJ

Patron Dziennikarzy - św. Franciszek Salezy

Niedziela rzeszowska 5/2003

commons.wikimedia.org

Św. Franciszek Salezy

Św. Franciszek Salezy
24 stycznia dziennikarze czcili swojego patrona św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła. W tym roku, w naszej diecezji wspomnienie to miało szczególne znaczenie, ze względu na obchody 100- lecia pobytu w Jaśle, Sióstr Wizytek, zakonu kontemplacyjnego Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Zakon ten został założony właśnie przez tego Świętego. Na jubileusz ten nakłada się okrągła rocznica 400-lecia sakry biskupiej św. Franciszka Salezego. Akt ten miał miejsce 8 grudnia 1602 r. Jest więc okazja, by przypomnieć tą wspaniałą postać, polecając jego opiece wszystkich tych, którzy służą słowem pisanym, mówionym w radio i w telewizji. Św. Franciszek Salezy urodził się 23 sierpnia 1567 r. w rodzinnym zamku w Thorens, niedaleko Annecy we Francji. Ojciec planował dla syna wielką karierę. Zapewnił mu znakomite wykształcenie, najpierw w Annecy, potem w Paryżu i w Padwie. Po uzyskaniu na Uniwersytecie w Padwie doktoratu z zakresu prawa cywilnego i kanonicznego Franciszek powrócił do domu. Ojciec chciał, żeby został adwokatem i członkiem Senatu w Chambery. Upatrzył już nawet dla niego narzeczoną. Franciszek jednak, niemal wbrew ojcu, postanowił zostać kapłanem. Do swoich studiów prawniczych i literackich dołączył teologię. Kiedy otrzymał godność dziekana Kapituły Kanoników w Genewie, ojciec zgodził się z jego planami. Franciszek przyjął święcenia kapłańskie 18 grudnia 1593 r. Prawie rok później, 14 września 1594 r., biskup Genewy de Grenier wysłał go - młodego kapłana w okolice Chabalais. Ks. Franciszkowi towarzyszył jego krewny, kanonik Louis de Sales. Mieli oni tam, w okolicach jeziora Leman, odnowić wiarę katolicką. Obszar ten, bowiem został podbity w 1536 r. przez protestanckich Berneńczyków. Potem został zwrócony księciu Sabaudii. Pośród uprzedzeń, przeciwności i opozycji ks. Franciszek Salezy rozpoczął swą misję, która wytyczyła odtąd kierunek jego życia. Swoją modlitwą, pokutą, nauczaniem i pisarstwem potrafił on nawrócić do Kościoła katolickiego cały ten region. Swoją duchowość oparł na trzech znaczących pojęciach: "pobożność, miłość i miłosierdzie". Streszczają one całą rzeczywistość życia wewnętrznego, wyrażające: świętość, pobożność, pietyzm, miłość, doskonałość i doświadczenie Boga. 8 grudnia 1602 r. Franciszek Salezy otrzymał sakrę biskupią w Thorens. Przez następne 20 lat jako gorliwy pasterz dokładał wszelkich starań, aby odrodzić wiarę w Kościele w duchu reform Soboru Trydenckiego. Jego działalność sięgała poza Sabaudię. Był uznanym kaznodzieją w Paryżu, Chambéry i w Dijon. W tym ostatnim mieście, będącym stolicą Burgundii poznał baronową Joannę de Chantal, z którą 6 czerwca 1608 r. założył Zakon Nawiedzenia Maryi Panny. Zakon ten został zatwierdzony jako żyjący we wspólnocie, kontemplacyjny. Mogły do niego wstępować również wdowy, pragnące poświęcić się życiu zakonnemu, których nie mogły przyjmować inne zakony. Jako biskup, Franciszek Salezy troszczył się zarówno o bogatych, jak i o biednych. Ci ostatni mieli u niego szczególne względy. Franciszek głosił nie tylko kazania, ale prowadził także obfitą korespondencję. W 1608 r. napisał, z myślą o ludziach świeckich, dzieło Filotea - Wstęp do życia pobożnego. W 1616 r. napisał drugie dzieło - Traktat o miłości Bożej. To dzieło skierowane było przede wszystkim do zakonników i duchownych. Obydwie pozycje należą do klasyki duchowości. Franciszek Salezy zmarł 28 grudnia 1622 r. w Klasztorze Sióstr Wizytek w Lyonie. Proces beatyfikacyjny wszczęto w 1661 r., kanonizacja odbyła się 19 kwietnia 1665 r. Aktu tego dokonał papież Aleksander VII. Papież Pius IX ogłosił św. Franciszka Salezego doktorem Kościoła 16 listopada 1877 r.
CZYTAJ DALEJ

Schronisko dla zwierząt w Sobolewie zostało zamknięte

2026-01-24 15:22

[ TEMATY ]

schronisko

PAP/Paweł Supernak

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało w sobotę, że decyzja o zamknięciu schroniska dla zwierząt w Sobolewie (woj. mazowieckie) jest wynikiem niezastosowania się właściciela obiektu do wcześniejszych decyzji wzywających do usunięcia uchybień w prowadzeniu schroniska.

Resort przekazał na portalu X, że w sobotę Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie doręczył właścicielowi schroniska w Sobolewie decyzję o natychmiastowym zamknięciu obiektu oraz zakazie prowadzenia schronisk dla zwierząt.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję