Reklama

Kapłan - człowiek imion wielu

Waleria Okoń
Edycja zamojsko-lubaczowska 13/2010

Szafarz Eucharystii. Ostatnia Wieczerza, w czasie której Chrystus ustanowił Eucharystię oraz sakrament kapłaństwa, jest początkiem Triduum Paschalnego, a w jego centrum znajduje się Ciało Chrystusa. Właśnie to Ciało, podczas Ostatniej Wieczerzy, przed męką i śmiercią, jest ofiarowane jako pokarm przez eucharystyczne ustanowienie. W Eucharystii bowiem, Chrystus siebie rozdaje. Rozdaje siebie naprzód Apostołom w Wieczerniku, a kiedy mówi: „To czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22, 19), wówczas każe im rozdawać siebie, aż do skończenia świata. Ten największy cud dzieje się nieustannie na wszystkich ołtarzach naszego globu, wszędzie tam, gdzie jest kapłan. Na mocy sakramentu otrzymał łaskę sprawowania Eucharystii i udzielania sakramentów świętych. Tymi darami hojnie obdziela potrzebujących. Msza św. jest centrum życia każdego chrześcijanina. Tylko kapłan może ją sprawować. Każdym słowem i gestem podczas Najświętszej Ofiary jednoczy się z Najwyższym i Wiecznym Kapłanem Jezusem Chrystusem. Taka postawa pozwala współuczestnikom Eucharystii przyjąć całe bogactwo daru, jakim jest Odkupieńcza Ofiara naszego Zbawiciela. Pozwala poddać się głębokiemu przeżyciu obecności Boga, Jego dotknięciu, przytuleniu, co powoduje niewysłowione szczęście i pragnienie zjednoczenia się z Nim w Komunii św. Dar wielkiej, niepojętej Miłości Boga, której doświadczamy, skłania do odpowiedzi. Ma nią być nasza postawa wobec innych. My też mamy dzielić się miłością.
Radosny siewca. Ewangelię nazywa się Dobrą Nowiną. Jest radosną nowiną. Pisana pod natchnieniem Ducha Świętego jest poematem Miłości Boga do człowieka. Podczas każdej Mszy św. kapłan czyta fragment Ewangelii. W homiliach przybliża i wyjaśnia zawarte w niej prawdy, zasiewa w sercach ziarna wiary, budzi promyki nadziei, rozpala płomienie miłości. W kazaniach kształtuje sumienia, tłumaczy jak ważne jest przestrzeganie przykazań, wskazuje najprostszą drogę do Boga. Z żarliwością nawołuje do przemiany serc. Czyni to ze świadomością, że o przyjęciu i wzroście prawd, które przekazuje, decyduje klimat pokoju i radości, bo tylko w takim klimacie człowiek otwiera się na wartości duchowe i skutecznie je przyjmuje. Radość potrzebna jest każdemu. Jest uczuciem, które dodaje chęci działania, pobudza szczerość, rozwija zdolności. Dlatego prócz słów jest ważny uśmiech, życzliwe spojrzenie, szczere zainteresowanie. Kapłan potrafi sprostać tym oczekiwaniom. Umie sprawić, że każdy czuje się zauważony. Znamienne jest to, że przy każdej okazji wskazuje na niepojętą dobroć Boga Stworzyciela świata, dobroć naszego Stwórcy, który obdarzył nas całkowitą wolnością i w swojej delikatności nie narzuca się nam, ale czeka cierpliwie na nasze zaproszenie, ponieważ nas kocha.
Pewny powiernik, mądry doradca. Gdy sumienie obciążone grzechem nie daje spokoju, darem jest kapłan, który czeka w konfesjonale. Ta posługa, dla nas zbawienna, dla księdza łatwa nie jest. Wymaga skupienia, uwagi, indywidualnego podejścia do każdego penitenta. Spowiednik potrafi Chrystusowym rozpoznaniem odkryć tajniki duszy drugiego człowieka. Umie pokonać bariery lęku, ukoić rozterki, przywrócić wiarę. Potwierdzają to wypowiedzi. Oto zwierzenia M.M., która w okresie dzieciństwa bała się przystępować do spowiedzi: „Wtedy przyszedł do naszej parafii młody ksiądz, który szybko się zorientował, że piątkowa uczennica klasy III unika spowiedzi... powiedział, że Pan Bóg mnie bardzo kocha, że kocha wszystkich ludzi. A nad grzesznikami pochyla się z taką miłością, jak matka nad chorym dzieckiem, bo nie chce go utracić. Opowiadał, jak Pan Jezus kochał dzieci, jak je tulił do siebie. To on wtedy przytulił mnie i ucałował w czoło. Nakreślił nad moją głową krzyż. Czułam się jak te dzieci, które przytulił Pan Jezus. Nigdy nie zapomnę uśmiechu tego kapłana, jego słów i świętych rąk”. Anna pisze: „przeżyłam bunt wobec Boga... Ale poszłam do spowiedzi... Dziwna to była spowiedź. Z mojej strony żadnej pokory, a z drugiej strony - miłość. Każdy mój problem kapłan w kilku słowach objaśniał, mówił, jak widzi go Jezus. A gdy stwierdziłam, że już nie modlę się, usłyszałam: «ja modlę się za ciebie». I odmienił się świat, spadły mi łuski z oczu, przemieniło się serce”.
Człowiek wielkiej wrażliwości. Tylko wrażliwy na dobro drugiego człowieka młodzieniec podejmuje naukę w seminarium. Taki, który ma na uwadze dobro duchowe, a więc dobro najwyższej miary, najdoskonalsze. Przez całe życie, aż po jego kres, wrażliwość jest najcenniejszym drogowskazem w spełnianiu powołania kapłańskiego. Ze wzruszeniem wspominam 87-letniego księdza w mojej rodzinnej parafii, który nie mogąc ustać na nogach, usiadł na stołeczku i tak rozdawał Komunię św. Łzy wzruszenia były jednym wielkim dziękczynieniem Bogu za tego kapłana. Za wszystkich kapłanów. Zadziwiająca jest ciągła gotowość kapłana w spełnianiu duchowych oczekiwań wiernych. Jest na każde wezwanie. Niezależnie od warunków atmosferycznych śpieszy do chorych, bo wie, z jakim utęsknieniem oni czekają, by usłyszeć słowa zainteresowania, otuchy. By otrzymać najcenniejszy lek duszy. W spotkaniu z ludźmi znajdującymi się u schyłku doczesności można odnaleźć to, co niewidzialne dla oczu. Kapłan o tym wie.
Następca Chrystusa. Liczne są stopnie godności kapłańskiej: wikariusz, rektor, proboszcz, dziekan, kapelan, prałat, kanclerz, biskup, arcybiskup, kardynał, prymas. Godność najwyższa i jedyna to papież, któremu przysługuje zaszczytne miano Ojca Świętego. Błogosławieństwem dla całego świata, a dla nas Polaków w szczególności był Ojciec Święty Jana Paweł II (1978 - 2005).
Odegrał On zbawienną rolę w życiu narodów i poszczególnych osób. Oto jeden z nieprzeliczonych przykładów: Ewa, która w młodości odstąpiła od wiary, wyznaje: „Pragnę opowiedzieć historię mojego nawrócenia. To świadectwo niech będzie hołdem złożonym Bogu za kapłanów. Niech będzie gorącym podziękowaniem dla Ojca Świętego Jana Pawła II, bo dzięki Jego modlitwie i cierpieniu odnalazłam Boga. Niech będzie podziękowaniem dla tych kapłanów, którzy pomogli mi odnaleźć skarb wiary... 13 maja 1981 r. wiadomość o zamachu na Ojca Świętego. Ogromny wstrząs. Stałam przy oknie, patrzyłam w stronę kościoła i powtarzałam przez kilka godzin tylko te cztery wyrazy «żeby tylko nie umarł». Później nie potrafiłam wytłumaczyć sobie tej reakcji. Dziś wiem, że była to moja pierwsza modlitwa. Cierpienie Ojca Świętego, stało się źródłem łaski dla mnie i dla wielu jeszcze osób, dla których ten dzień stał się dniem nawrócenia”.
Nasz ksiądz. Gdy wyobrazimy sobie życie narodów, gdzie kapłanów brakuje, z wdzięcznością myślimy o naszych księżach. Kapłan jest darem. Darem Boga dla ludzi. Na swojej drodze życia spotykamy wielu kapłanów, o których przechowujemy wdzięczną pamięć. W każdym czasie najważniejsi są tacy, którzy są z nami i dla nas. O każdym mówimy: nasz ksiądz. Wyrażenia: nasz ksiądz, nasz biskup, posiadają wymowę szczególną. Zawierają w swej treści bliskość i serdeczność, przywiązanie i zaufanie, szacunek i wielką wdzięczność. Kapłan nie zakłada swojej rodziny, ale może się czuć członkiem każdej rodziny w parafii. Otaczany jest miłością i troską. Gdy zachoruje, ze wszystkich serc płynie gorąca modlitwa o zdrowie i pragnienie, by była taką, o skuteczności której św. Jan Maria Vianney powiedział: „Dobrą modlitwą można rozkazywać Niebu i ziemi”.
Wielki Czwartek to dzień, w którym dziękujemy za dar Eucharystii. Jest też dniem, w którym serdeczne myśli, ciepłe uczucia wszystkich gromadzą się wokół Kapłanów, a do Nieba płynie szczera modlitwa o obfitość darów Ducha Świętego dla Nich.

Cytaty zaczerpnięte zostały z książki „Kapłan w moim życiu”, red. J. Chodorska, W. Łaszewski.

Reklama

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Licheń: zakończyły się warsztaty Ars Celebrandi

2019-07-18 21:22

dg / Licheń (KAI)

Szósta edycja największych na świecie warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi dobiegła końca. W dniach 11-18 lipca w licheńskim sanktuarium około 200 uczestników doskonaliło się w celebrowaniu liturgii według dawnych obrzędów. "Wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował" - mówił w rozmowie z KAI ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów.

Archiuwum Sanktuarium

- Podczas naszych warsztatów staramy się pokazać, że liturgia to nie tylko obrzędy, gesty czy śpiewy, ale to wszystko ma nas otwierać na liturgię niebieską. Zdajemy sobie sprawę, że my do liturgii rozgrywającej się w niebie dołączamy, najpiękniej jak potrafimy. Dlatego wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował - mówi w rozmowie z KAI kapelan warsztatów, ks. Paweł Korupka.

W tegorocznej edycji udział wzięło ponad 50 księży i kleryków nie tylko z Polski, ale i z kilkunastu krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Oprócz księży diecezjalnych przybyli m.in. dominikanie, pijarzy, redemptoryści i sercanie. Dziewięciu kapłanów odprawiło na tegorocznych warsztatach swoją pierwszą Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (NFRR). Pozostali doskonalili posiadane wcześniej umiejętności. Dzięki współpracy z klasztorem benedyktynów w Tyńcu wszyscy kapłani i klerycy uczestniczący w Ars Celebrandi mogli doskonalić śpiew kapłański pod kierunkiem kantora klasztoru tynieckiego.

Msza święta oprócz celebransa wymaga także ministrantów. Na tegoroczne warsztaty Ars Celebrandi przybyło ich ponad stu, z czego ok. 25 z grup dla początkujących służyło do Mszy św. w NFRR po raz pierwszy. Dla obcokrajowców nie mówiących po polsku zorganizowana została grupa anglojęzyczna.

- Od ciszy i kontemplacyjnej atmosfery w czasie Mszy recytowanych, poprzez okazałość celebracji solennych, aż po piękny śpiew oficjum brewiarzowego, przez te osiem dni mogliśmy doświadczać różnorodności rzymskiej liturgii, pogłębiając jednocześnie osobistą relację z Panem Bogiem. Mimo że jestem związany z dawna liturgią już od jakiegoś czasu, miałem tu okazję doświadczyć nowych rzeczy, np. benedyktyńskiego monastycznego oficjum czy posługi przy solennej Mszy. Bardzo ważna jest dla mnie towarzysząca całym warsztatom serdeczna atmosfera – mówi Filip Tomaszewski z Oleśnicy.

Poza celebracją kapłańską i ministranturą prowadzone były również warsztaty chorału gregoriańskiego dla śpiewaków liturgicznych, oddzielnie dla mężczyzn i kobiet. Wszyscy uczestnicy korzystali z nabywanych umiejętności podczas licznych codziennych Mszy św. oraz godzin brewiarzowych. Jednak docelowo będą je wykorzystywali tam, gdzie mieszkają – w diecezjalnych środowiskach tradycji łacińskiej, a także rodzinnych parafiach i placówkach posługi duszpasterskiej.

Uczestnicy „Ars Celebrandi” mogli zapoznać się również z bardziej specyficznymi celebracjami, których nie można przeżyć w Kościele na co dzień. W poniedziałek 15 lipca w głównej bazylice licheńskiej odprawiona została Msza św. solenna w rycie dominikańskim – jest to własny obrządek liturgiczny tego zakonu, obowiązujący od jego początków do 1969 r., a dzisiaj celebrowany okazjonalnie.

– We wtorek odprawiono uroczyście Requiem za papieża Innocentego III. Na symbolicznym katafalku leżała tiara, zgodnie ze zwyczajem na czerwonej poduszce, ponieważ żałobnym papieskim kolorem pogrzebowym jest właśnie kolor czerwony. Po liturgii apologie wygłosił ks. dr kanonik Jarosław Powąska, opowiadając o życiu, czynach i cnotach papieża Innocentego III – wyjaśnił w rozmowie z KAI Ryszard Bartoszko, doświadczony ceremoniarz i pasjonat dawnej liturgii.

Stałym elementem warsztatów jest również Msza Requiem za zmarłych, zakończona procesją na miejscowym cmentarzu. - Podczas liturgii stykamy się z Kościołem triumfującym oraz z tymi, którzy na niebo czekają. Dlatego chwalebnym zwyczajem od początku naszych warsztatów jest modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące. Wierzymy, że wstawiennictwo dusz czyśćcowych i świętych pomoże nam dobrze rozumieć i sprawować liturgię – mówi ks. Paweł Korupka.

Przy okazji warsztatów bp Wiesław Mering konsekrował naczynia liturgiczne w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Podkreślił piękno dokonanych obrzędów: „Z wielką starannością i pieczołowitością dokonaliśmy konsekracji kielichów. Ta staranność, precyzja oddawana świętej liturgii, jest wyrazem naszej czci wobec wszechmogącego Boga”. Hierarcha wyraził także radość z tego, że w licheńskich warsztatach uczestniczą ludzie młodzi. „Niech ratują, jak św. Franciszek, Kościół naszego Pana” – powiedział włocławski ordynariusz.

- Ars Celebrandi zawsze są dla mnie dużym przeżyciem. Tydzień modlitw i celebr liturgicznych to rzadka okazja. To była moja czwarta edycja. To również świetna okazja, by poznać bliżej środowisko i razem doskonalić umiejętności posługi do liturgii. Bardzo poruszające były dla mnie konferencje o rozeznawaniu woli Bożej – mówił Bartosz Skrzypczak, który przyjeżdża do Lichenia aż z Edynburga.

W trakcie warsztatów ks. Piotr Buda codziennie głosił kazania rekolekcyjne, poświęcone pełnieniu woli Bożej w ujęciu św. Józefa Sebastiana Pelczara. “Bez posłuszeństwa woli Bożej nie ma pokoju serca, nie ma zbawienia” – zaznaczył ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów. Wyjaśnił, że “w tych czasach jesteśmy szczególnie narażeni na zagubienie, dezorientację, brak głębokiego porządku, a lekarstwem na to jest właśnie podporządkowanie się woli Bożej”.

- Na warsztaty trafiłam dzięki zachęcie koleżanki. Wszystko mi się tu podoba. Czas jest wypełniony świetnie, bywa że nie wiem, co wybrać, jest tyle możliwości. Chętnie chodzę na śpiewanie pieśni nabożnych. Ważne były dla mnie konferencje o woli Bożej, w każdej była istotna myśl, którą chciałabym zapamiętać i realizować. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tu przyjechać – mówi Małgorzata Wyszyńska.

Uczestnicy wysłuchali też dwóch wykładów. Ryszard Bartoszko opowiedział o liturgii dawnej kaplicy papieskiej, a ks. Grzegorz Śniadoch IBP o postaci Dom Prospera Gueranger OSB i podjętej przez niego restauracji liturgii rzymskiej.

- Podczas warsztatów poznawaliśmy muzykę katolicką, czyli taką, która jest katolicka nie tylko w treści, ale też w formie i stylu. Co paradoksalne, ta dziedzina sztuki jest dzisiaj odkrywana i doceniana nierzadko bardziej poza Kościołem niż przez katolików, lecz dopiero w wymiarze liturgicznym wraca jej tętno i rozkwita całe jej piękno. To jest najważniejsza wartość tych warsztatów. Śpiewając wiele godzin dziennie podczas Mszy i oficjów (a jednego dnia nawet wszystkie osiem godzin brewiarzowych, łącznie z nocnym matutinum) wchodzi się w rytm tej modlitwy i tej muzyki, zaczyna się nimi oddychać. Dla nas, naturalnie nieprzyzwyczajonych do takich "sportów ekstremalnych", jest to trochę szokujące, ale dopiero w takim zanurzeniu można zacząć czuć i rozumieć o co w tym chodzi. Dzięki przewodnictwu kantorów na czele z Marcinem Bornusem-Szczycińskim, jedni mogli zacząć przygodę z monodią liturgiczną, a inni dochodzić do wprawy w śpiewie i czytaniu neum (średniowiecznego zapisu chorału gregoriańskiego) - wyjaśnia Jan Kiernicki.

Oprócz chorału gregoriańskiego nie zabrakło dawnych polskich nabożnych pieśni. Uczestnicy mogli wziąć udział w cieszących się dużym zainteresowaniem spotkaniach śpiewaczych prowadzonych przez niestrudzonego popularyzatora muzyki tradycyjnej, Adama Struga. „Prowadzę spotkania śpiewacze na Ars Celebrandi od czterech lat. Warunkiem dobrego śpiewu jest stała praktyka śpiewacza. Mam nadzieję, że to, co robimy, będzie owocowało w lokalnych środowiskach uczestników” – powiedział śpiewak.

- Chociaż nie wymienia się tego jawnie w celach warsztatów, za jedną z ich największych zalet uważam wspaniałe poczucie przyjaźni i wspólnoty, które się na nich wytworzyło. Uczestnicy autentycznie czekają cały rok, żeby znowu przyjechać i mówią nam o tym. Pierwszy dzień jest pełen radosnych okrzyków i uścisków, a ostatni smutku z rozstania i obietnic odwiedzin w swoich miastach – powiedziała KAI dr Dominika Krupińska z biura prasowego Ars Celebrandi. Zaznaczyła, że jednym z ważniejszych owoców warsztatów są powołania kapłańskie.

W mediach społecznościowych Ars Celebrandi publikowano piękne zdjęcia z celebr i warsztatowych okoliczności, które doczekały się przerabiania przez uczestników na tzw. memy. Organizatorzy ogłosili nawet konkurs na najzabawniejsze.

Warsztaty „Ars Celebrandi” odbywają się na terenie Sanktuarium Maryjnego w Licheniu, które posiada wystarczającą liczbę kaplic i ołtarzy, by kapłanom uczestniczącym w warsztatach zapewnić możliwość codziennego odprawiania Mszy św. w NFRR oraz odpowiednie zaplecze logistyczne dla wszystkich uczestników.

Organizatorem warsztatów liturgicznych „Ars Celebrandi” w Licheniu jest Stowarzyszenie Una Voce Polonia – członek Międzynarodowej Federacji Una Voce, stanowiącej oficjalną reprezentację katolików świeckich, przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął bp Wiesław Mering, a patronat medialny Katolicka Agencja Informacyjna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem