Reklama

Kościół

Jasna Góra: Pięciu za wszystkich. Pięciu kapłanów szło za cały Rybnik

Historia zatoczyła koło. Po wojnie pięciu młodych mężczyzn przyszło z Rybnika na Jasną Górę, by podziękować za ocalenie z wojennej pożogi. W tym roku, pięciu kapłanów przyszło z modlitwą za wszystkich, którzy z powodu pandemii nie mogli wybrać się z pielgrzymką do Częstochowy. Pielgrzymka rybnicka od 14 lat jest zarazem pieszą pielgrzymka arch. katowickiej.

2020-08-02 14:21

[ TEMATY ]

ksiądz

Rybnik

BPJG

Ta pielgrzymka miała być od samego początku wyjątkowa, bo to 75. – jubileuszowa, ale z wiadomych względów zamiast tysięcy pątników, w drogę na Jasną Górę wyruszyło nas pięciu księży – opowiada ks. Paweł Zieliński o samotnym pielgrzymowaniu, podkreślając, że to była trudna pielgrzymka - brakowało wspólnoty ludzi, było poczucie, że z intencjami tysięcy osób, bierze się i ich ból. Oni modlili się za nas, my za nich, to jest krwioobieg Kościoła – tłumaczył.

Szczególna intencja była ta o ustanie pandemii koronawirusa podkreśla ks. Zieliński i przypomina, że Ziemia Rybnicka jest tą, szczególnie dotkniętą epidemią. Modlono się za chorych górników i ich rodziny, o siły dla tych, którzy walczą z zagrożeniem Covid-19.

Zwrócił też uwagę, że dla niego mocnym doświadczeniem było przeżywanie kapłańskiej wspólnoty - Ale jednak to, co mnie bardzo urzeka w naszej pielgrzymce, to te tłumy, śpiewy, wspólnota, a w tym roku niestety nie było tej wspólnoty i dla nas, każdego z księży, było to bardzo ciężkie. Ale doszliśmy, jesteśmy szczęśliwi i zanosimy to wszystko Maryi” – mówił ks. Zieliński.

Reklama

Za zgodą metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca oprócz ks. Pawła Zielińskiego (od trzech lat głównego przewodnika rybnickiej kolumny), pielgrzymowali: ks. Piotr Piekło, wikariusz w bazylice w Rybniku, o. Dymitr, franciszkanin pochodzący z Rybnika, ks. Radosław Adamiak, który od lat pielgrzymuje z grupą z Pszowa oraz ks. Krzysztof Nowrot, były duszpasterz akademicki w Rybniku.

Kapłani dotarli na Jasną Górę w sobotnie popołudnie, 1 sierpnia, dziś na wspólną Mszę św. dojechali wierni z Rybnika i okolic, wśród nich był Andrzej Dziewior, który od 2003 r. zawsze wchodził do sanktuarium w czołówce pielgrzymki, niosąc krzyż. Dziś także, w mundurze górniczym, przywiózł go ze sobą. W tym roku byłaby to jego 39 piesza pielgrzymka. - To była inna pielgrzymka, nie to co zawsze, wiadomo, pandemia nas rozproszyła – stwierdził emerytowany górnik. Wyjaśnił, że tradycje pieszej pielgrzymki pątnicy starali się zachować w inny sposób. Przez 4 dni trwania tradycyjnej pielgrzymki do czestochowy, tym razem mieszkańcy Rybnika i okolic tylko do Sanktuarium Matki Bożej Pokornej w Rudach – „te same kilometry zrobiliśmy, jakbyśmy szli tutaj do Częstochowy” zauważył i wyjaśniał, że Maryja w swoich objawieniach zawsze prosi o pokutę „dlatego my tak robimy”.

Od lat w pielgrzymce rybnickiej przychodziło ok. 4 tys. osób.

Reklama

Tradycja tej pielgrzymki sięga 1946 roku. Wówczas w pieszą wędrówkę z Rybnika na Jasną Górę wraz z trzema kolegami udali się Stanisław Pol i Emil Lesik, by wypełnić śluby, które złożyli w trakcie II wojny światowej, że jak przeżyją, pójdą pieszo do Częstochowy. – „Jak przeżyja, póda piechty do Czynstochowy"- ślubowali, a pielgrzymkę podjęły następne pokolenia.

Pielgrzymowanie Ślązaków na Jasną Górę ma długą tradycję. Już Jan Długosz (1460) i Grzegorz z Sambora (zm. 1587) pisali o pielgrzymach ze Śląska. Zaborcy, okupanci, komuniści zakazywali tej formy kultu lub uporczywie przeszkadzali, jednak z każdym stuleciem liczba pątników rosła.

Obecność górnośląskich pielgrzymek na Jasnej Górze jest udokumentowana stosunkowo bogato.

Na Śląsku w pierwszych latach XX w. nastąpiło wyraźne ożywienie ruchu narodowego w wyniku działalności Wojciecha Korfantego i innych polskich działaczy. Jednym z elementów wchodzących w skład przeobrażeń politycznych i narodowych były pielgrzymki do miejsc o szczególnym znaczeniu dla polskiej sprawy. Jak podaje ks. prof. Jerzy Myszor badacz historii Górnego Śląska to właśnie w Częstochowie pielgrzymi znajdowali sprzyjający klimat dla uzewnętrznienia swych uczuć narodowych, także wśród paulinów znalazło się wielu, którzy jawnie manifestowali łączność Śląska z resztą ziem polskich, którzy angażowali się w działalność społeczną przed i w czasie akcji plebiscytowej. Właśnie po plebiscycie w 1921 r. na Górnym Śląsku w sprawie przynależności państwowej tych terenów wiele pielgrzymek parafialnych datuje swoje początki.

Ocena: +3 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent w Rybniku: mamy szansę stać się najlepiej funkcjonującym krajem Unii Europejskiej

Mamy szansę stać się najlepiej funkcjonującym krajem Unii Europejskiej, tylko trzeba konsekwentnej prospołecznej i propaństwowej polityki, bez złodziejstwa i bez pozwalania, żeby nas okradali – mówił w piątek w Rybniku (Śląskie) ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda.

Prezydent podczas spotkania z mieszkańcami na rybnickim rynku przekonywał, że ostatni dzień kampanii przed rozpoczynającą się o północy ciszą wyborczą jest dla niego szczególny, gdyż "wygląda tak, jak całe te ostatnie pięć lat”. „Zaczął się bardzo wcześnie rano - przez cały dzień podróżuję, odwiedzam moich rodaków - a zakończy się bardzo późno wieczorem” - mówił.

„Na trasie dzisiaj jest i grad i deszcz, ale są i słoneczne chwile, które rekompensują to wszystko" – ocenił Duda. Jak dodał jedną z nich była ta, gdy osobiście podziękowała mu dziewczynka. "I mówi do mnie, panie prezydencie dziękujemy za 500 plus i za wyprawkę szkolną. To są właśnie te słoneczne chwile, i wtedy wiesz, że było warto" – wskazał prezydent.

Wspomniał też o momencie, w którym "przychodzi rodzina z pięciorgiem, sześciorgiem dzieci i mówi, +panie prezydencie, panie Andrzeju, dziękujemy". "To jest właśnie ten moment kiedy wiesz, że wszystko było warto i że warto dalej, bo te sprawy, które prowadziłeś, to były dobre sprawy, bo to, co się zobowiązałeś – dopełniłeś, bo zrealizowałeś najważniejszą rzecz” – ocenił.

„Ludzie przychodzą, żyje im się lepiej, nie mówią już, że chcą, aby im obniżyć podwyższony nieuczciwie wiek emerytalny i że trzeba wyjeżdżać z Polski, bo nie ma za co żyć – bo nie ma ani pracy ani godnej płacy. Polska się zmieniła; zmieniła się na lepsze” - akcentował Duda, co publiczność przyjęła okrzykami: „dziękujemy, dziękujemy”.

„Za nami co najwyżej połowa planów” - zastrzegł. „Bardzo mocno wzrosły na przestrzeni ostatnich lat wynagrodzenia” – zaznaczył, co jeden z uczestników wiecu skwitował głośnym: „chcemy więcej”. „Oszałamiająco wzrosła płaca minimalna, dzisiaj już jest znacznie lepiej tym, co najmniej zarabiali, ale jest jeszcze bardzo wiele rzeczy do załatwienia" – ciągnął prezydent.

"To nie jest jeszcze poziom życia taki, jak w Europie Zachodniej, a ja to właśnie chcę osiągnąć dla państwa, dla wszystkich moich rodaków, dla każdego pod biało-czerwonym sztandarem, dla każdego w naszym kraju, dla każdego kto śpiewa: +Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy+" - wołał.

„Powiem państwu więcej: ja wierzę w to, że my mamy szansę stać się najlepiej funkcjonującym krajem UE, pod każdym względem, także pod względem gospodarczym. Wierzę w to głęboko, tylko trzeba konsekwentnej prospołecznej i propaństwowej polityki, bez złodziejstwa i bez pozwalania, żeby nas okradali" - podkreślił Andrzej Duda.

„O to właśnie są te wybory; jaka będzie w przyszłości Polska i dla kogo będzie ta Polska. Czy będzie dla szerokiego spektrum naszych obywateli, czy będzie dla jakiejś wąskiej elity, która będzie się pasła kosztem reszty społeczeństwa” – przekonywał prezydent przyjmowany okrzykami „brawo” i „złodzieje”. „Te wybory są o to, czy będziecie państwo w telewizji słyszeli, że opłaca się pracować w Polsce i dla Polski czy że nic się nie opłaca – że nie opłaca się utrzymywać polskich stoczni, polskich linii lotniczych LOT, że nic się nie opłaca i najlepiej sprzedać, a najlepiej to wiecie komu” – mówił Duda.

„A ja mówię: nie, to my będziemy ich kupować, zobaczycie, tylko potrzeba spokojnej i konsekwentnie realizowanej polityki dla dobra naszego społeczeństwa. I wierzę, że nawet ci, którzy dzisiaj protestują z różnych względów po pięciu kolejnych latach przyznają rację. Nie będą mogli zaprzeczyć, że mają lepsze warunki życia, że Polska jest mocniejsza, że państwo funkcjonuje lepiej, że jest bezpieczniej. Już dzisiaj wielu z nich przyznaje, że tak właśnie jest. Słyszeliście to nawet w Sejmie, jak panowie z opozycji przyznawali, że te tarcze antykryzysowe, to dobrze działają, prawda?” – pytał zebranych.

„Proszę was dla Polski, dla tych dzieci i młodzieży, które są przede mną. To dla nich pracujemy, to jest nasze wielkie zobowiązanie wobec nich. Mamy 30 lat wolnej, suwerennej i niepodległej Polski. Polska jest dzisiaj dużo bezpieczniejsza, niż była jeszcze pięć lat temu, kiedy Rosja napadła na Ukrainę. Dziś jesteśmy mocniejsi sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi, który jest jak nigdy dotąd" – akcentował Duda.

Przypomniał, że na terenie Polski stacjonują wojska amerykańskie i wojska NATO. "Oni gwarantują nasze bezpieczeństwo, oni gwarantują rozwój" - zapewniał. „To dlatego przychodzą do nas kolejne wielkie inwestycje amerykańskie, jak Microsoft, jak Google, warte miliardy dolarów, bo Polska jest bezpieczna” – przekonywał.

"Trzeba wykorzystać tę szansę, ale to trzeba patrzeć na Polskę, a nie gdzieś tam, nie wiadomo gdzie – na nasze sprawy, na nasze interesy i trzeba je prowadzić. Ja taką prezydenturę dalej wszystkim moim rodakom obiecuję" - podkreślił.

Określił swoją prezydenturę, jako prezydenturę "spokojnego zdążania, ku Polsce uczciwej, sprawiedliwej, która nie musi bać się silnych, a umie obronić słabszych. W której zwycięża uczciwość, a nie cynizm i draństwo". Zapewnił, że te słowa Lecha Kaczyńskiego "brzmią mu w uszach każdego dnia".

"Największym moim marzeniem jest taka właśnie Polska, dla polskiej rodziny" – wołał, na co publiczność odpowiadała: „Andrzej Duda, Andrzej Duda”. Prosił, aby iść na wybory, ale też, aby przekonywać innych do uczestnictwa w wyborach. "To w gruncie rzeczy obywatelski obowiązek każdego, kto czuje się sercem związany z naszą ojczyzną, ze swoją ziemią" - ocenił.

"Powiedzcie im: jak będziesz stał nad urną, zastanów się jak ci się żyło do 2015 roku, przez tamte osiem lat. Czy miałeś pracę? Jak ta praca była płatna? Jak się wtedy czułeś? Czy strzelali do ciebie gumowymi kulami, jeśli byłeś górnikiem i protestowałeś?" – pytał Andrzej Duda, przyjęty m.in. okrzykami: „strzelali, strzelali na Zofiówce”. „Tak, byłem tutaj wtedy z wami, zaraz potem, jak strzelali" - akcentował. "Pamiętamy! Pamiętamy!" - odpowiadali zgromadzeni.

"Pała i kule były odpowiedzią na robotnicze protesty – taka prawda – na protesty górników przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego. Przecież stąd większość wtedy przyjechała, właśnie ze Śląska, to byli górnicy, hutnicy. Pamiętam, spotykałem się z nimi pod Sejmem, byłem wtedy posłem" - mówił.

"Nic nie dały te protesty, nic nie dały miliony zebranych podpisów z wnioskiem o referendum, bo wbrew obywatelom wtedy wszystko się robiło. Potem się zabierało OFE. Można było puste obietnice wyborcze składać, a natychmiast po wyborach je łamać, śmiejąc się w twarz społeczeństwu" - przekonywał. "Nie może to już nigdy wrócić" – podkreślił Andrzej Duda, na co tłum odpowiedział: „złodzieje, złodzieje”.

"Pomóżcie, żeby Polska mogła nadal być na tej dobrej drodze, na drodze rozwoju, który przynosi pożytek nam wszystkim” – mówił Andrzej Duda. „Proszę państwa o wsparcie, pod biało-czerwoną flagą jest miejsce dla każdego” – akcentował, powtarzając następnie trzykrotnie: „dla każdego”. „I gwarantuję, że po tych kolejnych pięciu latach każdemu będzie żyło się lepiej” – dodał. „Każdemu, kto uczciwie żyje i uczciwie pracuje - bo to są prawdziwi, rzetelni obywatele, których państwo musi szacować” – zastrzegł.

„I te czasy nareszcie nadeszły – czasy elementarnego szacunku i elementarnej realizacji praw pod każdym względem – także praw rodziców, także praw rodziny, wreszcie zapisów konstytucyjnych, które przez lata były lekceważone – o tym, że rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo są pod szczególną opieką ze strony państwa” – deklarował.

Jak wyjaśniał, to znaczy, że są takie świadczenia jak 500 plus, jak wyprawka szkolna. "To znaczy, że szanowany jest senior, który całe życie przepracował i dostaje przynajmniej tą 13-stą emeryturę. A ja wam obiecuję, że będzie dostawał i 14-stą" - zapewnił Andrzej Duda, co przyjęto w Rybniku okrzykami: „dziękujemy, dziękujemy”.

Dodał, że jeżeli Polska po koronawirusie wróci na normalną drogę rozwoju i będą na to pieniądze, to zostanie również zrealizowany postulat o zwolnieniu emerytów z podatku. „Też będzie zrealizowany, jak będą na to pieniądze” – zastrzegł prezydent.

„Musimy się uporać z koronawirusem, musimy wyjść z tego kryzysu. Dzisiaj miliard złotych dziennie wypłacamy polskim przedsiębiorcom, by ratować miejsca pracy – to była bardzo poważna decyzja, ale żeby rządzić w państwie, trzeba mieć odwagę. I ja ją mam, mam ją! I determinację – mam ją! I energię – mam ją! Możecie być pewni, że tak, jak dzisiaj od świtu jestem na nogach, tak będzie przez całe następne pięć lat, będę zasuwał tak samo, jak do tej pory” – zadeklarował.

„I zapewniam was, nadal będziecie mogli być dumni z tego, jak Polska jest reprezentowana, że nadal będziecie mogli być dumni, że wreszcie głośno mówi się na świecie o polskich sprawach takimi, jakie one są i jakie one były w polskiej historii, że kto trzeba – jest nazywany zdrajcą, a kto trzeba – jest nazywany bohaterem” – ocenił Andrzej Duda, na co publiczność odpowiedziała: „cześć i chwała bohaterom”.

„Te pięć lat jest do tego niezbędne, żeby taka polityka była realizowana, a Polska była reprezentowana tam, gdzie trzeba: w Białym Domu, a nie na paradzie w Moskwie” – zawołał Duda, co spotkało się z owacją i m.in. okrzykami „precz z komuną”. „I żeby z podniesioną głową umieć wypowiadać się wszędzie: i w Brukseli i w Berlinie i w Waszyngtonie i w każdym innym miejscu” – dodał.

"To jest rola Prezydenta Rzeczypospolitej. Obiecuję państwo, że będę chronił, to, co państwo do tej pory uzyskaliście. Będę chronił ten kształt polskiego państwa, któremu został wreszcie nadany w praktyce, jako państwa społecznej gospodarki rynkowej, a nie tylko w zapisie konstytucyjnym. Bedę go wzmacniał” - zadeklarował.

„Obiecuję państwu, że po tych kolejnych pięciu latach będziecie znacznie zamożniejsi, niż dzisiaj, a wierzę w to głęboko, że będziecie tak zamożni, jak ludzie żyjący w krajach na Zachodzie Europy. Tylko że u nas będą lepsze warunki życia, będzie bezpieczniej, będzie spokojniej. Tak, nie będzie zamachów terrorystycznych, nie będzie tego, czego dzisiaj boi się zachodnia Europa" - przekonywał prezydent.

„U nas tego nie będzie, bo będziemy prowadzili skuteczną politykę. Będziemy się budowali gospodarczo, ale będziemy też pilnowali tego, co dla nas ważne: tradycja, bezpieczeństwo, nasz pień kulturowy. Pod tym względem Śląsk wie, o czym mówię” - ocenił. Duda uznał też, że te wybory przesądzą o następnych pięciu latach, a nawet o kolejnych dziesięcioleciach, jak będzie wyglądała Polska. "Każdy z nas ma jeden głos, także i ja, idźmy na wybory. Niech żyje Polska. Niech żyje polski Śląsk" - dodał.

Na rybnicki rynek przyszli nie tylko zwolennicy prezydenta, którym rozdawano m.in. kartony z napisem „Duda 2020”. Około setki oddzielonych kordonem policji osób krzyczało i gwizdało w czasie wystąpienia Andrzeja Dudy. Mieli ze sobą przedmioty w tęczowych kolorach i transparenty, m.in. „Wstyd, wyPAD”, „Nie jesteśmy ideologią”, „Trzask i po długopisie”. W pewnej chwili kilkunastoosobowa grupa uniosła utworzone z liter wydrukowanych na dużych plakatach nazwisko: Trzaskowski. Kilka osób miało m.in. plakaty wyborcze Szymona Hołowni.(PAP)

autor: Mateusz Babak

mtb/ par/

CZYTAJ DALEJ

4 sposoby na odnowienie życia duchowego

2020-08-14 08:22

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

Adobe Stock

Modlitwa cię męczy, relacja z Bogiem nie jest już tak prosta jak kiedyś? Czujesz, że w twoje życie duchowe wkradła się monotonia? Oto 4 sposoby na twój nowy początek w relacji z Bogiem!

1. Rekolekcje w ciszy

Dzisiejszy świat jest bardzo głośny. Nasz typowy dzień to nagromadzenie dźwięków, słów, zdarzeń. Natłok informacji często jest przeszkodą w naszej żywej relacji z Bogiem. Ciągle w biegu nie mamy chwili wytchnienia, ciągle ze smartfonem w dłoni zatracamy się w świecących ekranach.

Rekolekcje w ciszy to doskonały sposób, aby nareszcie odetchnąć. Wakacje to dobry czas, aby znaleźć kilka dni i ...nareszcie pobyć ze sobą. Jak mawia kard. Robert Sarah: to w ciszy najgłośniej mówi do nas Bóg.

Zakony, ale także różnorodne wspólnoty organizują dni skupienia, rekolekcje w ciszy, gdzie można odcinając się od wszechobecnego zgiełku, pędu i nareszcie możemy przestać mówić, a zacząć słuchać. Serca, Boga, drugiego człowieka.

2. Nowa wspólnota

Rutyna to problem i wyzwanie. Możemy poprzez nią ruszyć z miejsca, ale możemy też nie reagując zatracać się w niej, zastygać, przygasać. Rutyna w życiu duchowym to częsta przeszkoda. Jesteśmy w konkretnej wspólnocie, ale ona nas hamuje, nie rozwija? A może nie mamy jeszcze takiego miejsca, a zauważamy, że indywidualne rozwijanie wiary nam nie wystarcza? Może nareszcie czas odnaleźć swoje miejsce we właściwej dla siebie wspólnocie działającej w Kościele katolickim?

KSM, oaza, Odnowa w Duchu Świętym, Szkoły Nowej Ewangelizacji, kręgi biblijne, Żywy Różaniec, a może Domowy Kościół? Kościół oferuje całą paletę wspólnot, sztuka to je poznać i rozpoznać tą swoją. Tą, przez którą Bóg chce mnie kształtować.

3. Dzieła miłosierdzia

Przygaszenie naszego życia duchowego może wiązać się ze zbyt dużym przywiązaniem do swojej osoby. Staramy się jak tylko możemy być bliżej Boga, wzrastać w wierze, jednak ciągle jest coś nie tak? Może czas przestać tak bardzo skupiać się na sobie, a swój zapał przekuć w praktykę? Może czas miłość, którą otrzymujemy od Boga rozdać potrzebującym bliźnim?

Służba drugiemu człowiekowi otwiera w naszym życiu duchowym nowe horyzonty. Pomagając bliźnim, nasze „ja” przestaje być najważniejsze. Szukając Boga najłatwiej znaleźć go w skrzywdzonych i bezbronnych. To w nich jest Go najwięcej.

4. Lektura duchowa

Ożywić wiarę i pogłębić relację z Bogiem mogą oczywiście katolickie książki i prasa. Znajdź odpowiednie pozycje i daj się poprowadzić Duchowi Świętemu. Nie zapomnij o modlitwie przed rozpoczęciem czytania. Zwykłe pochłanianie książki zamień na niezwykły czas działania Bożej łaski. Z Nim wszystko zyskuje nowe znaczenie.

CZYTAJ DALEJ

Wniebowzięcie czy Zaśnięcie NMP? [FELIETON: Między Wschodem a Zachodem #2]

2020-08-15 00:53

www.pasat-charter.pl

Cerkiew pw. Zwiastowania NMP wyspy Tinos

Dziś odbędą się uroczystości związane ze świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. I tak jak nam to Święto „od zawsze” kojarzy się z pielgrzymkami na Jasną Górę i świętowaniem kolejnej rocznicy Cudu nad Wisłą, to dzisiaj opiszę, jak to wielkie święto maryjne jest obchodzone w Grecji, w której większość mieszkańców jest wyznania prawosławnego = ortodoksyjnego (nie mylić z kościołem grekokatolickim, który dawniej był nazywany unickim). Niestety, mało kto wie, że i Grecy wiążą swoją najnowszą historię i odzyskanie Niepodległości po 400 (sic!) latach otomańskiej niewoli ze wsparciem z Nieba. Rocznica ich powstania narodowego z 1821 r., które przyniosło im upragnioną niepodległość, jest co roku obchodzona 25 marca, w święto Zwiastowania NMP. Co roku zaś 15 sierpnia cała Grecja kieruje swoją uwagę na uroczystości na wyspie Tinos, którą śmiało możemy nazwać grecką Częstochową.

Poniżej opisuje najbardziej charakterystyczne ciekawostki z obchodów tego Święta. Zanim zacznę, pragnę zaznaczyć, że mój artykuł polega na przedstawieniu m.in. podejścia do kwestii tego maryjnego święta. Kwestie eschatologiczne oraz doktrynalne należy zostawić teologom, którzy mają o wiele większą wiedzę ode mnie.

Zacznę od nazwy święta, ponieważ ona nieco różni się od naszej. W Cerkwi Prawosławnej mówimy bowiem o Zaśnięciu NMP. Nasi wschodni bracia w wierze są zdania, że Maryja nie tyle umarła, lecz zasnęła, potem zmartwychwstała i została zabrana do nieba. Czyli mniej więcej powtórzyła dzieło swojego Syna, a naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Jak możemy też przeczytać na stronie prawoslawie.pl: Matka Boża nie zwyciężyła śmierci własnymi siłami, została zbudzona ze Swego Zaśnięcia przez Chrystusa. Bogurodzica stanowi prawzór zmartwychwstania całego stworzenia. Dalej jest napisane: o zaśnięciu Bogurodzicy Chrystus przybył w chwale otoczony aniołami i Świętymi, by przyjąć Jej duszę. Było to niejako zapowiedzią Jego drugiego Przyjścia na świat – paruzji. Natomiast u nas, zgodnie z konstytucją apostolską Munificentissimus Deus Ojca Świętego Piusa XII wynika, że Bogurodzica zasnęła i została zabrana wraz z ciałem i duszą do nieba. Jednakże w tym dokumencie papieskim nie jest wprost napisane, czy Maryja umarła jako człowiek, czy też zasnęła i została zabrana do wiecznej chwały jako “żywa”. Myślę, że prawdę poznamy dopiero na końcu świata.

Chciałbym teraz przybliżyć Wam jedno miejsce w Grecji, które w sposób szczególny przeżywa uroczystość Wniebowzięcia/Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Jest nią wyspa Tinos położona na morzu Egejskim w archipelagu Cyklady. Osobiście ją nazywam grecką Częstochową. Dlaczego? Na wyspach cykladzkich mieszkają głównie Grecy wyznania rzymskokatolickiego (jest to wynikiem długiej okupacji Cyklad przez katolicką Wenecję). 15 sierpnia w Grecji jest nazywane Δεκαπενταύγουστος czyli piętnasty sierpnia. Druga nazwa to wspomniane Κοίμηση της Θεωτόκου czyli Zaśnięcie Bogurodzicy. Co ciekawego jest na tej wyspie? Jest to cerkiew i znajdująca się tam ikona Matki Bożej. Legenda mówi, że świątynia została założona po tym, jak jednej z sióstr mieszkających w klasztorze przyśniła się Maryja i wskazała jej miejsce, gdzie jest ukryta ikona. Po jej odnalezieniu, uznano ten sen za objawienie, dlatego świątynia została zbudowana pod wezwaniem Παναγίας Ευάγγελιστριας (wym. Panajias Ewangelistrias) co tłumacząc na język polski znaczy Zwiastowania NMP.

Kolejna legenda głosi, że za pośrednictwem tej ikony miały miejsca liczne cuda. Jeden z nich mówi o załodze statku z ΧΧ. wieku, prawdopodobnie jego początku. Miejscem docelowym statku miała być Hiszpania, jednak, kiedy załoga przebywała niedaleko Tinos, pogoda zaczęła im nie sprzyjać. Mocne wichry, w dodatku statek był ciągle zalewany. Jakby tego brakowało, okazało się, że w statku jest duża dziura. Zrozpaczeni marynarze zanieśli błagania do Matki Bożej o ratunek i wtedy stała się rzecz niesłychana. Wichry ustały, a duża ryba zaklinowała się w dziurze, uniemożliwiając tym samym dalszy wlew wody. Statek spokojnie dotarł do portu. W ramach dziękczynienia obdarowali świątyni mały srebrny stateczek, który widnieje przy wejściu do niej.

Innym znanym cudem jest zatopienie greckiego krążownika „Elli” przez Włochów 15 sierpnia 1940 roku (Włosi jako pierwsi z państw Osi zaatakowali Grecję, za oficjalną datę wybuchu wojny włosko-greckiej uznaje się 28 października 1940 roku). Na pokładzie krążownika oraz na nadbrzeżu było wielu pątników, ale nikt nie ucierpiał!! Ten fakt uznano za kolejny cud i miał on dodać otuchy Grekom w nadchodzącej wojnie, że czuwa nad nimi Matka Boża.

Ponadto, każdego roku odbywa się procesja ikony z portu do cerkwi. Niestety, w tym roku z racji wiadomych, nie dojdzie ona do skutku. Jednakże podczas całej tej procesji, wierni często wyjdą naprzeciw tej ikonie, uklękną i chcą by obraz Maryi przeszedł nad nimi. Wierzą bowiem, że poprzez to uniżenie uproszą od Bogurodzicy wiele łask dla siebie i dla swojej rodziny. Zdarzają się i tacy, którzy całą trasę pokonają na kolanach. To, moim zdaniem, jest przykład pokory i uznania niższości wobec mocy Bożej. A jak głosi jedna z znanych katolickich pieśni: Przed obliczem Pana uniżmy się / Pan sam wywyższy nas.

To tylko kilka z przykładów cudów, które mają miejsce za wstawiennictwem Matki Bożej z Tinos. Oczywiście, do każdego “cudu” należy podchodzić ostrożnie, szczególnie że w historii było już wiele kontrowersyjnych “uzdrowień”, niemniej jednak jest zdania, że na pewno część z tych niewyjaśnionych okoliczności z Tinos jest autentyczna. Pamiętajmy, że chrześcijaństwo opiera się nie tylko na ratio, czyli rozumie, ale również na fides, czyli wierze. Zatem nie bądźmy jak niektórzy, którzy chcieliby mieć wszystko udokumentowane na nagraniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję