Reklama

Zdecydowała, że zostanie mamą


Edycja małopolska 22/2010

Ewa Merynda jest z wykształcenia matematykiem. Po ukończeniu studiów pracowała jako asystentka w katedrze matematyki na WSP w Krakowie. Jest żoną Wacława oraz mamą: Grzegorza, Macieja, Katarzyny, Łukasza, Piotra, Wojtka, Ani, Dominiki, Michała i Madzi. O powołaniu do macierzyństwa i roli rodziców we współczesnym świecie z Ewą Meryndą rozmawia Maria Fortuna-Sudor

Maria Fortuna-Sudor: - Jak wyobrażała sobie Pani bycie mamą w wieku nastu lat?

Ewa Merynda: - Szczerze mówiąc, nie bardzo sobie wyobrażałam. Ponieważ miałam brata, więc częściej bawiłam się w żołnierzyki, grałam w warcaby. Niańczenie małych dzieci mnie nie interesowało (śmiech).

- Czy patrząc na swoją mamę, chciała być Pani do niej podobna?

- Nie podobało mi się jej wieczne zmęczenie. Chciałam być uśmiechniętą, zadowoloną z męża, rodziny, życia, szczęśliwą kobietą.

- Gdy Panią spotykam, czy to na osiedlu, czy też w kościele, zawsze widzę Pani uśmiechniętą, serdeczną twarz. Co zapewnia tę radość?

- W kościele jestem w domu Boga. Przed wejściem tam zostawiam troski i kłopoty, bo wierzę, że Chrystus pomoże je rozwiązać. Natomiast jeśli w życiu codziennym na mojej twarzy gości uśmiech, to zasługa męża, jego miłości, wiernej i ofiarnej. Męża, który jest dla mnie najlepszym przyjacielem. To także zasługa naszych dzieci, które kocham.

- Co sprawiło, że zrezygnowała Pani z pracy zawodowej na uczelni?

- To było przed urodzeniem czwartego dziecka. Bycie asystentem to praca zajmująca dużo czasu również w domu. Nie widziałam możliwości pogodzenia zawodowych obowiązków z realizacją roli żony i mamy. Trzeba było wybrać. Zdecydowałam, że zostanę mamą. Uświadomiłam sobie, że kształtowanie człowieka potrzebnego Panu Bogu i ludziom to moje powołanie.

- Jako matka ma Pani duże doświadczenie. Co w pełnieniu tej roli jest najtrudniejsze?

- Wracając do przeszłości, to myślę, że opieka nad kilkorgiem małych dzieci. Nadążenie za ich potrzebami bywa czasami fizycznie trudne. Kolejne trudności przychodzą z upływem lat. Gdy dzieci stają się nastolatkami, to wszystkie niepokoje przynoszą do domu. Brakuje wtedy czasu, żeby z każdym indywidualnie porozmawiać. Zostaje poczucie winy, że nie poświęciło się im wystarczająco dużo uwagi. Z jeszcze innymi trudnościami trzeba się zmierzyć, gdy dzieci wkraczają w dorosłość. Wtedy bolą ich błędy, przed którymi staraliśmy się je ustrzec, chronić.

- Czy po urodzeniu kolejnych dzieci łatwiej jest być mamą?

- Nie. Można mówić o pewnej wprawie macierzyńskiej, ale to pomaga na etapie niemowląt. Natomiast, biorąc pod uwagę kształtowanie osobowości człowieka, każde dziecko jest inne i oczekuje indywidualnego podejścia.

- Spotkałam się ze stwierdzeniem, że człowiek uczy się również od własnych dzieci.

- Ktoś powiedział, że od dzieci można się wiele dowiedzieć, na przykład, ile trzeba cierpliwości. Na pewno będąc mamą, uczę się akceptacji dla odmienności człowieka; inaczej myślącego, realizującego inny sposób życia. Uczę się też kochać bezwarunkowo. Ponadto dzieci uczą, że się zmieniają. Rodzice muszą za tymi zmianami nadążyć.

- Jest Pani mamą od 25 lat. Wasze dzieci są w różnym wieku. Proszę powiedzieć, czy przez ten czas rola rodziców się zmieniała?

- Są większe wymagania ze strony środowiska, zwłaszcza szkoły. W przypadku najstarszych dzieci moja rola była podobna do tej pełnionej przez moją mamę. To było przygotowywanie dzieci do pełnienia życiowych ról. Dziś skala wymagań rośnie. Oczekuje się od rodziców rozwijania zdolności dziecka, jego kształcenia w różnych aspektach, wysyłania na różnorodne, pozaszkolne zajęcia, które mają zapewnić mu wszechstronny rozwój. Jak ktoś ma jedno, dwoje dzieci, to jest to łatwiejsze. Ale przecież wiele rodzin nie może sobie na to pozwolić ze względów finansowych. W takiej rodzinie jak nasza pewne ograniczenia mogą być związane również z brakiem czasu. Nie ma go aż tyle, aby z jednym dzieckiem przepracować wiele różnych spraw. Kolejna zmiana dotyczy akceptacji. Niektóre zachowania naszych młodszych dzieci były zupełnie nie do przyjęcia w przypadku tych starszych, które na przykład miały wpojone, że gdy dorośli rozmawiają, to dzieci nie przerywają. Kiedyś dziecko nie mówiło do rodzica „głupio mówisz”, dziś jest to, niestety, akceptowane. Można powiedzieć, że relacje między rodzicami i dziećmi zmieniły się na niekorzyść.

- To, o czym Pani mówi, wiąże się ze sposobem wychowywania dzieci.

- To problem naszych czasów. Kiedyś dzieci wiedziały, że rodzic, że nauczyciel jest człowiekiem, którego należy słuchać. To wynikało z przekazanych w domu zasad. Dziś od rodziców wymaga się dania dziecku możliwości emanowania swoją osobowością w każdej sytuacji, w każdym miejscu. To oczywiste, że dla kochających rodziców dobro dziecka i jego potrzeby są priorytetem, ale nie powinno to wyglądać w ten sposób, że dziecko jest stawiane w rodzinie jako najważniejsze. Świadomość uprzywilejowanej roli psuje relacje dziecka z innymi ludźmi. Rodzic nie może być osobą spełniającą wszystkie zachcianki swojej pociechy.

- Jak dziś, z perspektywy 25 lat bycia mamą, ocenia Pani swoje życiowe wybory?

- Wybrałam wspaniałego męża. Zdecydowaliśmy się mieć dużą rodzinę, w której realizuję się jako żona i mama. To był mój wybór. Dobry, właściwy wybór!

Reklama

Wspomnienie św. Jana Pawła II w jego watykańskiej Bazylice

2019-10-22 16:47

Włodzimierz Rędzioch

Tego roku, 22 października w Kościele obchodzone jest już po raz piąty święto liturgiczne św. Jana Pawła II. Dlatego szczególnie uroczysty charakter miała Msza św. odprawiona w tym dniu na grobie Świętego w Bazylice Watykańskiej.

Włodzimierz Rędzioch

Przewodniczył jej kard. Stanisław Ryłko, emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich, archiprezbiter bazyliki Matki Bożej Większej a zarazem Przewodniczący Rady Administracyjnej Fundacji Jana Pawła II. Koncelebrowało kilkudziesięciu kapłanów pracujących w Watykanie i w Rzymie a wśród nich kard. Konrad Krajewski. Kaplica św. Sebastiana, w której znajdują się doczesne szczątki Karola Wojtyły była szczelnie wypełniona pielgrzymami, wśród których widoczni byli członkowie Zakonu Rycerzy Jana Pawła II w swych charakterystycznych stojach – czarnych mantullach z żółtym obszyciem i herbem Jana Pawła II.

Oto tekst homilii kard. Stanisława Ryłki.

Święty Jan Paweł II: dar i zadanie...

1. Pomimo upływu lat, osoba Św. Jana Pawła II nie przestaje ludzi fascynować. Jan Paweł II żyje w sercach ludzi i w ich wdzięcznej pamięci... Świadczą o tym tak liczni pielgrzymi, którzy klękają przy ołtarzu Jego relikwii w głębokim rozmodleniu... Można powiedzieć, i przy ołtarzu jego relikwii, trwa bez końca ta jedyna w swoim rodzaju audiencja papieska Św. Jana Pawła II... To jest cecha charakterystyczna Świętych: oni żyją... Po odejściu do domu Ojca, staja się jeszcze bardziej obecni dla nas, niż za życia...

W perspektywie przyszłorocznych obchodów 100-lecia urodzin naszego wielkiego rodaka, powraca pytanie podstawowe: kim właściwie był Św. Jan Paweł II dla Kościoła, dla świata, dla Polski, dla każdego z nas... Obok Jana Pawła II nie mona przejść obojętnie...

Jan Paweł II to przede wszystkim człowiek niezłomnej wiary... Homo Dei

Boży człowiek... Człowiek wielkiej modlitwy i kontemplacji, mistyk cały zanurzony w Bogu... Gdy się modlił, gdy odprawiał Mszę Św., gdy przesuwał paciorki różańca, przenosił się w inny, Boży wymiar. I to się czuło!... Wielu ludzi nawracało się, widząc Go zatopionego w modlitwie...

Jan Paweł II to również człowiek wielkiego czynu, niezmordowany pielgrzym Ewangelii, który przemierzył wzdłuż i wszerz wszystkie kontynenty. “Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Nie bójcie się! Chrystus wie co jest w człowieku! ...“ To by! podstawowy program duszpasterski jego długiego, bo prawie 27 letniego pontyfikatu,.. Nie oszczędzał się... Umiał być cały dla Boga i cały dla ludzi... Odbył 104 podróże apostolskie do 135 krajów na wszystkich kontynentach... Wygłosił ponad 3.000 przemówień... Przemierzył około półtora miliona kilometrów... Wiele milionów ludzi miało okazję spotkać Go osobiście i słuchać jego słów wypowiadanych w ich własnym języku... Był autorem 14 encyklik i 14 posynodalnych adhortacji apostolskich ... Sam zwołał 15 Synodów Biskupów..

Jan Paweł II jak Dobry Samarytanin, pochylał się z miłością nad bolesnymi ranami współczesnej ludzkości... Stawał sic głosem tych, którzy nie mają głosu, upominał się o prawa do godności i do wolności tych, którzy tych praw byli pozbawieni. To dzięki niemu, Europa zaczęła znowu oddychać obydwoma płucami na Zachodzie i na Wschodzie... Jan Paweł II to prawdziwy prorok naszych czasów: odważnie upominał się o respektowanie praw ludzkich, ale także - i przede wszystkim - praw Boskich w świecie... Jak każdy prorok, Jan Paweł II był dla wielu środowisk niewygodny, gdyż nie bal się głosić prawdy... Dlatego w pamiętnym roku 1981 dosięgła Go na Placu w. Piotra kula zamachowca...

I wreszcie: Jan Paweł II to wielki Apostoł Bożego miłosierdzia... Głoszenie światu Boga bogatego w miłosierdzie, było linią przewodnią całego jego Pontyfikatu... To nie był przypadek, i powrócił do domu Ojca w wigilię Uroczystości Bożego Miłosierdzia w 2005 roku, a jego beatyfikacja i kanonizacja miała miejsce dokładnie w Święto Bożego Miłosierdzia. To On, w łagiewnickim Sanktuarium Jezusa miłosiernego w roku 2002 zawierzył świat Bożemu miłosierdziu, a słowa tego zawierzenia w dzisiejszej sytuacji - gdy świat przeżywa tak głęboki kryzys - nabierają szczególnej wymowy. Słabnącym już wówczas głosem Papież mówił: “Boże Ojcze miłosierny /…/ Tobie zawierzamy dziś losy wiata i każdego człowieka. Pochyl sic nad nami grzesznymi, ulecz naszą słabość, przezwycięż wszelkie zło, pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi doświadczyć twojego miłosierdzia, aby w Tobie Trójjedyny Boże, zawsze odnajdywali źródło nadziei... Ojcze przedwieczny, dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna, miej miłosierdzie dla nas i całego świata...”

Jan Paweł II - wielki świadek nadziei w świecie, który coraz bardziej nadzieję traci...

2. Jak wielkie bogactwo kryje w sobie osoba i dzieło św. Jana Pawła II!... On był i jest do dzisiaj wielkim darem dla Kościoła, dla świata, a w szczególny sposób dla nas - Jego rodaków, dla Polski.. Jako Polacy, musimy się czuć coraz bardziej odpowiedzialni za to wielkie dziedzictwo duchowe, jakie nam zostawił… Jesteśmy Jego dłużnikami!

Jan Paweł II darzył swoją Ojczyznę i swych Rodaków wielką miłością i dlatego stawiał przed nami wysokie wymagania... Wiele się po swoich rodakach spodziewał... Uczył nas cierpliwie, iż bez Chrystusa człowiek nie jest w stanie zrozumieć siebie... Że tylko w Chrystusie człowiek może osiągnąć pełnię życia... Pisał w swojej pierwszej encyklice “Redemptor hominis”: “Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca - nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty - musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść, z sobą samym, musi sobie przyswoić, zasymilować cała rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć....” (n. 10). Uczył nas przestrzegać Bożych przykazań, pokazując, iż nie są one ograniczeniem ludzkiej wolności, ale - wręcz przeciwnie - stanowią najpewniejszą drogę do jej pełni... Są też drogą do pełnego i dojrzałego człowieczeństwa... Uczył nas okrywać niezastąpioną wartość i piękno rodziny chrześcijańskiej, zbudowanej na nierozerwalnym małżeństwie mężczyzny i kobiety... “Przyszłość ludzkości przechodzi poprzez rodzinę...” (Familiaris consortio, n.76) - podkreślał z naciskiem... Papież Franciszek we Mszy Św. Kanonizacyjnej nazwał Go “Papieżem rodziny”... Nawoływał do obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci...

Jan Paweł II uczył nas właściwego korzystania z daru wolności. Przewodnikiem wolności jest prawe i wrażliwe sumienie. Bez sumienia wolność jest bowiem ślepa, łatwo błądzi, obraca sic przeciw człowiekowi... Uczył nas trudnej sztuki wyboru pomiędzy dobrem i ziem... Mówił: “Polska woła nade wszystko o ludzi sumienia! Być człowiekiem sumienia, to znaczy przede wszystkim w każdej sytuacji swojego sumienia słuchać i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nie raz trudny i wymagający; to znaczy angażować się w dobro i pomnażając je w sobie i wokół siebie, a także nie godzić się nigdy na zło, w myśl słów św. Pawła: “Nie daj sic zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12,2 1). /…/ to znaczy także /…/ nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej so1idarności: “Jeden drugiego brzemiona noście...” (Gal 6,2)...” (Homilia w Skoczowie, 1994)

Jakże wielkie jest bogactwo tego duchowego dziedzictwa, jakie Św. Jan Paweł II nam zostawił! Jego osoba i jego pontyfikat są dla nas dzisiaj nie tylko darem - ale także wielkim wyzwaniem i pilnym zadaniem... Nie wystarczy Jana Pawła II podziwiać! To za mało! Mamy przede wszystkim Jego nauczanie poznawać i wprowadzać je w czyn... Stulecie urodzin Ojca Świętego Jana Pawła II - jakie będziemy świętować w przyszłym roku - to wielkie wezwanie do podjęcia tego ważnego zadania!

Święty Janie Pawle II - Patronie i obrońco wiary w naszych trudnych czasach - módl się za nami!... Ojcze Święty, błogosław nam! Amen...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem