Reklama

Święcenia diakonów

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 22/2010

Rektor Seminarium, ks. dr Leopold Rzodkiewicz przedstawił Księdzu Biskupowi kandydatów, prosząc o udzielenie im święceń. Należą do nich: Robert Bielawski - Bolesławiec par. Wniebowzięcia NMP; Krzysztof Czadowski - Ciechanowice par. św. Augustyna; Janusz Diament - Legnica - par. Najświętszego Serca Pana Jezusa; Marcin Delestowicz - Jeżów Sudecki - par. św. Michała Arch.; Tomasz Kołodziej - Bolesławiec - par. MB Różańcowej; Adam Konobrodzki - Rokitki - par. Matki Bożej Częstochowskiej; Michał Marszałek - Zgorzelec - par. św. Józefa Robotnika; Mateusz Rycek - Jelenia Góra. - par. Matki Bożej Królowej Polski; Tadeusz Szymaniak - Złotoryja - par. Narodzenia NMP.
W homilii bp Marek Mendyk mówił: „Drodzy bracia. Dziś modlimy się z wami i za was. Niech ten dobiegający końca Rok Kapłański, w którym przyjmujecie święcenia diakonatu, będzie dla was czasem łaski. Bezpośrednio włączeni w posługę słowa i służbę ołtarza, miejcie żywą świadomość daru, jaki otrzymujecie. Będziecie blisko tajemnicy, z której rodzi się każdy krok ku świętości, każde działanie podjęte dla realizacji misji Kościoła. To z niej będziecie czerpać potrzebną siłę, aby wszystkie wasze wysiłki nie okazały się daremne. Bądźcie wierni tej tajemnicy”.
Mówiąc zaś o zadaniach diakonów stwierdził: „Posługa wasza niech będzie świadectwem miłości, która sama w sobie ma moc ewangelizującą. Ma pomóc współczesnemu człowiekowi doświadczyć miłości Boga Ojca i Chrystusa w Duchu Świętym. Ta Miłość, dana przez Boga, winna się stać dla was przykazaniem. Owa Miłość, którą macie okazać człowiekowi, nie może zamykać się wyłącznie we wspólnocie kościelnej, ale ma poza nią wykraczać i obejmować wszystkich ludzi, także tych, którzy zagubili drogę do Boga, do Chrystusa i Kościoła”.
Diakonat to także pomoc innym: „Poprzez waszą posługę macie nieść człowiekowi nadzieję. Każdemu człowiekowi. Zwłaszcza biednym, samotnym i odtrąconym. Bądźcie apostołami pokoju. Zachęcajcie wszystkich do wyzbycia się wrogości, egoizmu i stronniczości społecznej. Bądźcie Apostołami miłosierdzia” - apelował Ksiądz Biskup.
Do rodziców diakonów mówił: „Dzisiaj Kościół jest wdzięczny Wam, kochani Rodzice, za wasze modlitwy, oddanie i wszelką pomoc, jakiej dotąd udzielaliście przez te lata swoim synom. Przez dzisiejsze święcenia jeszcze bardziej wiążecie się ze wspólnotą Kościoła, dlatego prosimy Was, nie ustawajcie w dalszej modlitwie i wypraszajcie kolejne powołania. Bądźcie apostołami tej świętej sprawy, by Kościół w naszej diecezji mógł cieszyć się wystarczającą liczbą prezbiterów”.
Również w imieniu Biskupa legnickiego i własnym złożył podziękowanie wszystkim osobom, prezbiterom, wychowawcom, nauczycielom, którzy przyczynili się i dalej przyczyniają do duchowego wzrostu diakonów, przyszłych kandydatów do prezbiteratu.
Przypomniał też o wartości składanych przy tych święceniach przyrzeczeń, które będą odtąd ukierunkowywać całe ich życie na służbę Chrystusowi i ludziom, wśród których będą spełniać swoją posługę.

Reklama

Bł. Czesław szuka pracy

2019-07-16 11:54

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 29/2019, str. 1

Archiwum Ojców Dominikanów
Zrekonstruowana w 2006 r. głowa bł. Czesława

Miał niebieskie oczy i przyprószone siwizną jasne włosy. Wyraźnie zarysowana broda, jasna cera, łagodne rysy budziły zaufanie. W chwili śmierci miał ok. 62-65 lat. Jan Długosz tak pisał o jego obronie Ostrowa Tumskiego 6 kwietnia 1241 r., gdy modlił się o odparcie najazdu Mongołów palących lewobrzeżne miasto wraz z klasztorem św. Wojciecha: „Ognisty słup od Boga posłany zstąpił z nieba na jego głowę i dziwnym blaskiem, nie dającym się opisać, oświecił miasto i jego okolice. Cudowne to zjawisko tak przeraziło Tatarów, że tracąc odwagę w sercach, odstąpili od oblężenia, a nawet uciekli”. Według tradycji zakonnej Bóg przyjął życie Czesława w zamian za ocalenie miasta. Tak wyglądał człowiek, który ofiarował swe życie za Wrocław.

Zrobiłam małą, uliczną sondę na temat osoby bł. Czesława. Na dziesięć pytanych osób tylko dwie wiedziały, że jest on patronem miasta. Ale nawet one nie były w stanie powiedzieć, co Błogosławiony zrobił dla Wrocławia. Wynik z pewnością zakwestionowaliby specjaliści od metod socjologicznych badań, a jednak warto przy okazji liturgicznego wspomnienia o bł. Czesławie nad tą informacją się zatrzymać.

We Wrocławiu żyli święci na miarę czasów i potrzeb, które te czasy niosły. Jednym z nich był Czesław. W obronie miasta sięgnął po oręż, który – według wielu – nie daje żadnych gwarancji. A jednak to nie miecz, ale modlitwa Czesława ocaliły Ostrów Tumski, po którym dziś z dumą spaceruje wielu szukających ciszy i atmosfery notabli miasta. Skromny zakonnik przypomniał o sobie po raz drugi, gdy w czasie oblężenia Festung Breslau w 1945 r. spłonął kościół św. Wojciecha, a osobliwym zrządzeniem losu ocalała jedynie kaplica z grobem Czesława. Wrocławianie uznali to wówczas za cud. Kult bł. Czesława znów zaczął się rozwijać i przypieczętowano ten rozwój oficjalnym ogłoszeniem go w 1963 r. przez papieża Pawła VI, na wniosek kard. Bolesława Kominka, głównym patronem Wrocławia.

O bł. Czesławie trzeba mówić, a podejmując coraz śmielsze inicjatywy w budowaniu splendoru Wrocławia, do jego wstawiennictwa się uciekać. Już raz ten oręż nie zawiódł. Kto wie, czy Bóg nie zechce przez modlitwę Czesława zesłać na miasto kolejnego cudu? Nie bójmy się powierzać Czesławowi trudnych spraw miasta – budowanych ulic, szkół, kościołów. Wielu świętych i błogosławionych podobno cierpi w niebie z braku pracy. Dostarczmy mu jej. Aby zdarzył się cud, muszą być ci, którym jest on potrzebny. To miasto bł. Czesława – pozwólmy mu o nie dbać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Schönborn: lądowanie na Księżycu „największą przygodą ludzkości”

2019-07-20 12:06

ts (KAI) / Wiedeń

Lądowanie na Księżycu przed 50 laty ukazało nie tylko piękno naszej planety Ziemi, ale wskazało jednocześnie człowiekowi na jego ciągłą odpowiedzialność za Ziemię. Podkreślił to kardynał Christoph Schönborn w swoim cotygodniowym komentarzu na łamach wydawanej w Wiedniu bezpłatnej gazety „Heute”.

Katarzyna Artymiak
Kard. Schönborn

„Jeszcze nigdy dotąd nie widzieliśmy Ziemi z takiej perspektywy. Jak piękna, jak mała i jak cenna jest nasza planeta – jej świecący błękit, jej białe chmury oraz kontynenty”, napisał arcybiskup Wiednia. Podkreślił jednocześnie, że „nasza ziemia ojczysta nie jest tam, na Księżycu, ale tu, na Ziemi, którą Bóg nam powierzył”.

Bezpośrednią relację z tej „największej przygody ludzkości”, kiedy 21 lipca 1969 Neil Armstrong jako pierwszy człowiek stanął na Księżycu, kard. Schönborn słuchał w radio. Był wówczas na urlopie na wsi w Hiszpanii, gdzie nie było telewizora. Kiedy powiedział ogrodnikowi: „Popatrz, tam na Księżycu wylądowali ludzie!”, ten się tylko uśmiechnął i odparł: „Nie ufaj mediom!”. "I rzeczywiście, w tym, co się wówczas wydarzyło było coś niewiarygodnego”, napisał arcybiskup Wiednia w swoim cotygodniowym komentarzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem