Reklama

Dziękujemy, że jesteś, Eminencjo


Edycja wrocławska 22/2010

Ewa Michnik
Dyrektor naczelny i artystyczny Opery Wrocławskiej

Moje pierwsze spotkanie z kard. Henrykiem Gulbinowiczem we Wrocławiu odbyło się w bardzo trudnym dla mnie okresie, w pierwszych dwóch tygodniach po objęciu funkcji dyrektora Opery Wrocławskiej. Ksiądz Kardynał zaprosił mnie na rozmowę i dodał mi otuchy i wsparcia podkreślając, iż wierzy, że artystyczne plany będę realizowła w zgodzie z moim powołaniem i sumieniem. To było dla mnie jedno z najważniejszych spotkań we Wrocławiu. Nie ukrywam, że ogromną radość sprawiał mi fakt, że Jego Eminencja znajdował czas i zaszczycał swoją obecnością spektakle premierowe w operze, w Hali Stulecia, a także koncerty charytatywne w Auli Leopoldyńskiej i Oratorium Marianum, nad którymi sprawował i nadal sprawuje Patronat Honorowy.
Wielkim wydarzeniem i przeżyciem dla zespołu Opery Wrocławskiej był występ w roku 1997 przed dostojnikami Kościoła z całego świata, którzy uczestniczyli w Kongresie Eucharystycznym odbywającym się w naszym mieście. Ksiądz Kardynał nie tylko sam dokonał wyboru tytułu spektaklu („Straszny dwór” Stanisława Moniuszki w reżyserii Adama Hanuszkiewicza), ale również na wiele dni przed Kongresem przyszedł do opery i obejrzał przedstawienie. Z pewnością dlatego, że o panu Adamie Hanuszkiewiczu krążyły „legendy”, iż jego spektakle są nieco frywolne, obyczajowo odważne lub z motocyklami honda jeżdżącymi po scenie. Jego Eminencja w porozumieniu z reżyserem dokonał tylko kilku niewielkich poprawek w prologu. Tak więc kard. Gulbinowicz przez chwilę był również reżyserem „Strasznego dworu” S. Moniuszki. Spektakl ogromnie się podobał dostojnym gościom, a nam na pamiątkę pozostały piękne zdjęcia z tego niezwykłego wydarzenia.

Anna Dutkiewicz
Żona Prezydenta Wrocławia

Moje stałe kontakty z kardynałem (wówczas jeszcze arcybiskupem) Henrykiem Gulbinowiczem zaczęły się po wprowadzeniu stanu wojennego. 14 grudnia 1981 r. zgłosili się do niego intelektualiści Wrocławia i my - młodzież akademicka. Byliśmy zagubieni, ale czuliśmy w sobie niezagospodarowany potencjał i wolę działania. Chcieliśmy coś robić dla represjonowanych, staraliśmy się zapewnić im bezpieczeństwo i pomoc ich rodzinom. Zależało nam, aby władza wiedziała, że ktoś patrzy jej na ręce. Chcieliśmy, żeby nasza praca była jawna i trudna do zlekceważenia czy zlikwidowania...
Natychmiast dostaliśmy od Księdza Arcybiskupa parasol ochronny w postaci Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego. Pamiętam jak któregoś dnia, w styczniu 1982 r., kiedy już kierowałam pracami Komitetu, zostałam przedstawiona naszemu duszpasterzowi. Arcybiskup spojrzał na nieznaną wówczas sobie twarz i wyraźnie ucieszony powiedział: „o młoda energiczna dziewczyna w kościele - to świetnie, inne ośrodki zostaną w tyle i będą nam zazdrościć”. Rzeczywiście wrocławski ośrodek „obsłużył” więcej aresztowanych, internowanych, zatrzymanych czy sądzonych niż każdy inny ośrodek w Polsce. Wszystkie nasze działania były akceptowane i wprowadzane, pod opieką Księdza Arcybiskupa, w życie. W sprawach drastycznych i trudnych mogliśmy zawsze liczyć na bezpośrednią interwencję u władz komunistycznych, które wyraźnie się Go obawiały i nazywały chytrym lisem.
Kardynał chciał być szybko powiadamiany o wszystkich drastycznych przypadkach, aby nikt nie był narażony na brutalność władz. Jako szefowa Komitetu miałam stały dostęp do Jego Ekscelencji, wic korzystałam z tego w każdej ważnej sytuacji. Raz, gdy zrobiłam się niecierpliwa i oczekiwałam interwencji szybciej, niż to było możliwe, abp Gulbinowicz powiedział: „No widzę, młoda damo, że czas już za mąż pójść, aby dać upust nadmiarowi energii, która kipi w pani; od dziś będę się modlił w tej intencji”. Tydzień później poznałam pod drzwiami jego gabinetu mojego przyszłego męża Rafała Dutkiewicza. Jak widać modlitwa Jubilata ma moc sprawczą. Po wielu latach, gdy pojawiłam się znowu z wizytą u Kardynała, Jego Eminencja spojrzawszy na mnie rzekł do Rafała: „No, widzę, że żonę masz ode mnie. Cieszę się!”.

Reklama

Ks. prof. dr hab. Waldemar Irek
Rektor PWT we Wrocławiu

Majowy czas przynosi nam piękne jubileusze kard. Henryka Gublinowicza. Poproszony o to, by z tej okazji przekazać osobiste doświadczenie i wspomnienia związane z Osobą Jubilata, chciałbym zatrzymać się na trzech elementach. Po pierwsze Ksiądz Kardynał jest człowiekiem, który (nie boję się tego powiedzieć) kocha ludzi. Każdy, kto zna Kardynała, wie, że przez wszystkie lata swojej posługi jako metropolita nie tworzył żadnych barier - do Kardynała mógł przyjść każdy. Nazywam Kardynała człowiekiem ciekawym świata, ciekawym człowieka i mającym zawsze dla wszystkich czas. Drugi moment to fakt, że wiele pokoleń kapłanów otrzymało święcenia z rąk Kardynała. Przypominam sobie pewien epizod z życia literackiego. Żona Wladimira Nabokowa, która przez wiele lat była także jego sekretarką i asystentką, pytana o to jak się żyje w cieniu tak wielkiego męża, zdziwiona odpowiedziała: przecież to nie jest cień, ja żyję w jego blasku. Wielu wrocławskich kapłanów wspomina spotkania z Kardynałem. Dziś mogę powiedzieć, dając jednocześnie świadectwo: żyliśmy nie w jego cieniu, ale w jego blasku. I moment trzeci. Kardynał Henryk Gulbinowicz to człowiek, który jest erupcją, jest jak wulkan. Ustawiczne działanie, ustawiczna praca. Wydawałoby się, że kiedy człowiek idzie na emeryturę, to odchodzi w niebyt społeczny. Tymczasem Kardynał jest wszędzie. To jest „męska kokieteria”, kiedy Kardynał mówi „dziękuję, że przyszliście do starego człowieka”, „jestem nic nie znaczącym emerytem”. Tu dopiero widzimy, co to znaczy siła ducha - można odejść z urzędu, ale równocześnie, poprzez swoją energię, miłość do Kościoła, odpowiedzialność, nadal mu służyć. W imieniu własnym, ale też środowiska, które reprezentuję i myślę że także wielu Dolnoślązaków i Polaków chcę powiedzieć: Eminencjo, dziękujemy, że jesteś!

Prof. dr hab. Wojciech Witkiewicz
Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu

Mam ogromny zaszczyt znać Jego Eminencję od ponad 30 lat. Od zawsze ujmowało mnie jego optymistyczne, pełnie ciepła, życzliwe i otwarte podejście do ludzi.
Trudno znaleźć właściwe słowa, które pozwolą na określenie, kim jest Ksiądz Kardynał. Jest uczonym, mężem stanu, duszpasterzem, myślicielem, filozofem, społecznikiem, a dla bardzo wielu także bohaterem. Dla mieszkańców Dolnego Śląska stał się już niemal kultową postacią.
Ksiądz Kardynał jest doktorem honoris causa Akademii Medycznej we Wrocławiu. To zaszczyt dla naszej uczelni. Przecież medycyna i teologia mają wspólne korzenie. Od czasu powstania uniwersytetów to właśnie teologia, medycyna i filozofia stanowiły główne kierunki działalności naukowej. Zarówno w kapłaństwo jak i w zawód lekarza wpisane jest powołanie. Profesje te są sobie bliskie, oparte o bezpośrednie kontakty z ludźmi, wymagają zrozumienia potrzeb i uczuć drugiego człowieka, życzliwości i cierpliwości. Człowiek swoje, nieraz bardzo intymne tajemnice powierza właśnie kapłanowi i lekarzowi. Leczenie pacjenta to nie tylko leczenie chorego ciała, ale także leczenie jego duszy. Kiedy kończą się nasze możliwości terapeutyczne, patrzymy z podziwem na księży, którzy potrafią razem z chorym z pokorą stanąć wobec tajemnicy śmierci. Nam lekarzom często tej umiejętności brakuje.
Ksiądz Kardynał swoim życiem realizował i nadal realizuje słowa Jana Pawła II: „Chorzy są najważniejszym skarbem Kościoła”. I tu ciekawostka. Ksiądz Kardynał w czasie okupacji pracował w aptece ojców bonifratrów, gdzie nauczył się robić zastrzyki domięśniowe i podskórne, a w swojej pierwszej parafii - w Szudziałowie, 18 km od Puszczy Białowieskiej, gdzie leczył miejscową ludność witaminami i aspiryną, szybko zdobył sobie uznanie, jako lekarz i aptekarz.
Z inicjatywy Kardynała w latach 80. i 90. zjeżdżały do Wrocławia ogromne TIR-y z krajów Europy Zachodniej i USA z wyposażeniem dla klinik i szpitali, przywożące aparaturę medyczną, niekiedy wysokospecjalistyczną oraz ogromne ilości leków, których niedobór w owym czasie był bardzo dotkliwy. Kardynał wizytował osobiście wszystkie oddziały szpitalne otrzymujące te dary. Poruszony informacją, jak wiele kobiet przedwcześnie umiera w Polsce z powodu nowotworów piersi, zorganizował w 2001r. zakup mammobusu, w którym do dzisiaj wykonywane są profilaktyczne badania mammograficzne.
Ja i pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu przy ul. Kamieńskiego jesteśmy szczególnie wdzięczni Jego Eminencji za olbrzymie wsparcie dla naszego szpitala. Dzięki pomocy Księdza Kardynała zorganizowane zostały: pracownia endoskopowa z nowoczesnym wyposażeniem, oddziały kardiologii i kardiochirurgii dziecięcej.
Kardynał słynie z niezwykłej inteligencji, błyskotliwości oraz poczucia humoru. Jest stale uśmiechnięty, a przez to lubiany i podziwiany przez wszystkich. Liczne anegdoty, które o nim krążą, sprawiły, że już za życia stał się legendą. Podziwiam jego talenty dyplomatyczne, mediacyjne oraz niezwykłą dalekowzroczność w podejmowaniu decyzji.
Jego Eminencja zawsze imponuje mi wielką kulturą bycia. Ma duży zmysł estetyki, umiłowanie piękna i sztuki.
Trudno być wielkim, a równocześnie dobrym człowiekiem, a taki jest właśnie kard. Gulbinowicz. Dewizą jego działalności jest zawołanie: ”Patientia et caritas” (Cierpliwość i miłość).
Taka wszechstronność i umiejętność sprostania każdemu wyzwaniu na wielu polach dana jest tylko ludziom nieprzeciętnym. Kiedy pasja, zapał, trud i wiedza łączą się w całość, owocują znakomitymi sukcesami w wielu dziedzinach, którym oddał Ksiądz Kardynał życie i serce. Osiągnięcia naukowe, społeczne zaangażowanie i wyjątkowa osobowość Księdza Kardynala są znakomitym przykładem dla młodego pokolenia Polaków.

Mural patriotyczny: sztuka czy manifest?

2019-10-14 15:09

Centrum Myśli Jana Pawła II, KAI / Warszawa

Centrum Myśli Jana Pawła II, instytucja kultury m.st. Warszawy zaprasza na debatę, podczas której uczestnicy poszukają odpowiedzi m.in. na pytanie: czy murale patriotyczne mogą być piękne? Spotkanie jest otwarte dla publiczności i odbędzie się we wtorek 15 października o godz. 18.00 w siedzibie organizatora przy ul. Foksal 11.

youtube.com

Jak zauważa Sebastian Frąckiewicz, autor książki „Żeby było ładnie. Rozmowy o boomie i kryzysie street artu w Polsce” – murale z żołnierzami wyklętymi, upamiętniające rocznice powstań (głównie powstania warszawskiego) i murale kibicowsko-patriotyczne opanowały polskie miasta i wyparły ze ścian klasyczne graffiti oparte na literach.

Zdaniem Frąckiewicza, wszystko wskazuje na to, że możemy mówić o narodzeniu się nowego miejskiego folkloru i nowego rodzaju sztuki, z własnymi kanonami i elementami obowiązkowymi. W większości przypadków murale tworzone przez środowiska kibicowskie, patriotyczne i konserwatywne nie mają ambicji artystycznych, ani nawet estetyzujących. Można odnieść wrażenie, że nie idzie tu o sztukę, tylko wyraźne manifestowanie w przestrzeni siebie i swoich poglądów. To niemal powrót do korzeni graffiti, dla którego zaznaczanie terenu było jedną z podstaw działań.

Podczas spotkania nastąpi szukanie odpowiedzi na pytania związane z rolą społeczną, estetyczną i artystyczną murali patriotycznych. Co popularność tego typu murali mówi o naszym społeczeństwie i jego wrażliwości estetycznej? Gdzie szukać przypadków pięknych murali patriotycznych? Dlaczego mural jako narzędzie oddziaływania cieszy się taką popularnością wśród środowisk dążących do upowszechniania wartości patriotycznych?

W spotkaniu wezmą udział:

Mariusz Libel - współtwórca grupy artystycznej Twożywo. Realizuje projekty z pogranicza poezji konceptualnej i grafiki: grafikę użytkową, murale i akcje społeczno-artystyczne w przestrzeni miejskiej i wirtualnej. Jest laureatem Paszportu „Polityki” (2006) w kategorii sztuki wizualne;

Ewa Gorządek – historyk sztuki, szefowa działu sztuk wizualnych CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie, kuratorka wielu wystaw polskich oraz zagranicznych;

Marcin Budziński – absolwent gdańskiej ASP, na co dzień zajmuje się grafiką użytkową w studiu Wakeuptime, twórca licznych murali patriotycznych w Gdańsku;

Marcin Napiórkowski – semiotyk, wykładowca w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzi autorski blog „Mitologia współczesna”. Publikuje w "Tygodniku Powszechnym", "Krytyce Politycznej", "Więzi", "Znaku" i "Gazecie Wyborczej".

Spotkanie poprowadzi Ewa Kiedio.

Debata odbywa się w ramach projektu Zmień perspektywę, dofinansowanego ze środków Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022 w ramach Programu Dotacyjnego „Niepodległa”.

Partnerzy: Dom Spotkań z Historią, Dom Kultury Śródmieście, Kwartalnik Aspiracje, Europejska Fundacja Edukacji Audiowizualnej Disce.

Patroni medialni: KAI, RADIO PLUS, Gość Niedzielny

Debata jest częścią projektu realizowanego przez Centrum Myśli Jana Pawła II w ramach programu „Odpowiedzialność za dobro wspólne” upamiętniającego pierwszą pielgrzymkę papieża do Polski. Projekt rozpoczęła kwiatowa instalacja artystyczna „Ustrojenie” w Łazienkach Królewskich (sierpień 2019). Zwieńczeniem będzie realizacja muralu przy ul. Górczewskiej na Woli oraz performance w wykonaniu artystów z Warszawskiego Centrum Pantomimy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św Teresa od Jezusa - twierdza wewnętrzna Kościoła

2019-10-15 13:12

DK/wikipedia.org

Święta Teresa z Ávili[a], właściwie Teresa Sánchez de Cepeda y Ahumada (ur. 28 marca 1515 w Gotarrendura (Ávila) w Hiszpanii, zm. 4 października 1582 w Alba de Tormes w Hiszpanii) – hiszpańska mistyczka, karmelitanka, pisarka kontrreformacji i teolog życia kontemplacyjnego. Była również reformatorką zakonu karmelitów i wraz ze świętym Janem od Krzyża jest uważana za założycielkę karmelitów bosych.

François Gérard, "Św. Teresa”
Św. Teresa Wielka z Ávila – piękna kobieta, „teolog życia kontemplacyjnego”

W roku 1622, 40 lat po śmierci, została kanonizowana przez papieża Grzegorza XV. 27 września 1970 roku papież Paweł VI ogłosił ją doktorem Kościoła nadając jej tytuł „doktora mistycznego”. Jej książki, w tym autobiografia, Księga Życia i jej przełomowe dzieło Twierdza wewnętrzna, są podstawową częścią literatury hiszpańskiego Renesansu, jak również mistycyzmu chrześcijańskiego i chrześcijańskiej medytacji, którą opisuje w swym ważnym dziele Droga Doskonałości. Wspomnienie liturgiczne św. Teresy obchodzone jest w dniu 15 października.

Widzenia

Około roku 1556, przyjaciele Teresy zasugerowali, że jej nowe przejścia są dziełem diabła, a nie pochodzące od Boga. Zaczęła więc stosować praktyki pokutnicze i umartwiać się. Jej spowiednik, jezuita święty Franciszek Borgiasz, jednakże zapewniał ją o boskim pochodzeniu jej doświadczeń. W 1559, w dzień świętego Piotra, Teresa doświadczyła wewnętrznego widzenia Jezusa Chrystusa, który w jej przekonaniu ukazał jej się w postaci cielesnej, choć dla oczu niewidzialny. Nie miała wątpliwości co do prawdziwości tej wizji. Takie widzenia Jezusa Chrystusa trwały w sposób nieprzerwany przez okres ponad dwóch lat. W innej wizji, Serafin wielokrotnie wbił w jej serce rozżarzony do czerwoności czubek złotej lancy, powodując niepojęty duchowo-fizyczny ból. Wizja ta jest zbieżna z wizją świętego Franciszka z Asyżu, opisaną w hymnie Walka miłości.

Teresa tak opisuje tę scenę:

„Zobaczyłam, w jego ręce długą złotą dzidę, zaś jej koniec pokryty żelazem rozżarzony był do czerwoności. Wydawało mi się, że wkuwał ją co pewien czas w moje serce i że przebijał moje wnętrzności. Gdy poruszał swą dzidą wydawało mi się, że porusza i moimi wnętrznościami. Pozostawił mnie całą płonąca wielką miłością do Boga. Ból był tak wielki, że aż zaczęłam jęczeć, a słodkość płynąca z jego nadmiaru była tak zaskakującą, że nie chciałam być go pozbawiona...”

Ta wizja była inspiracją dla jednego z najsławniejszych dzieł Berniniego, Ekstaza świętej Teresy znajdującego się w Kościele Matki Bożej Zwycięskiej w Rzymie.

Pamięć o tym wydarzeniu była dla Teresy inspiracją do końca jej życia i motywowała jej całożyciowe oddanie się naśladowaniu życia i cierpienia Jezusa Chrystusa, które streszczała w słowach: „Panie, pozwól mi cierpieć z Tobą albo umrzeć”.

Dzieła świętej Teresy z Ávili, tworzone dla celów dydaktycznych, są jednymi z najwybitniejszych w literaturze mistycznej Kościoła katolickiego. Jej proza jest naznaczona wpływem łaski, ozdobną schludnością i uroczą siłą wyrazu, Teresa jest w czołówce hiszpańskich prozaików. Jej poezja jest natomiast wyróżniana za czułość i poczucie rytmu myśli.

Twierdza wewnętrzna, napisana w roku 1577, w której porównuje rozwój duszy oddanej kontemplacji do zamku z siedmioma kolejnymi wewnętrznymi komnatami, analogicznie do siedmiu niebios, których przebycie prowadzi do zjednoczenia z Chrystusem. Książka uważana jest za duchowy testament św. Teresy i skarb mistyki katolickiej.

Jan Paweł II „W dniu 4 października roku 1582, który we wprowadzonym później Kalendarzu Gregoriańskim wypadł 15 października, w Alba, w granicach diecezji w Salamance, odeszła do Oblubieńca święta Teresa od Jezusa, osłabiona wiekiem i chorobą, lecz wciąż pełna żaru i płomiennej miłości do Boga i Kościoła. Przebyła długą drogę, opromienioną darem łaski prawdziwą „drogę doskonałości”, na której przez modlitwę otwarła się na służbę miłości przeniknęła w głąb „twierdzy duszy” i doświadczyła tej miłości, która im bardziej kogoś łączy z Bogiem, tym bardziej pobudza go do przejęcia się duchem Kościoła i do poświęcenia się Kościołowi”. Podczas podróży apostolskiej do Hiszpanii 1 listopada 1982 polski papież uczestniczył w Ávili w uroczystościach z okazji 400. rocznicy śmierci św. Teresy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem