Reklama

W diecezjach

Bp Piotrowski do pielgrzymów: tam, gdzie jest Eucharystia, tam jest prawdziwy Kościół

Tam, gdzie jest Eucharystia – nawet jeśli zgromadzenie jest niewielkie, tam jest prawdziwy Kościół, doświadczony w wierze – mówił dzisiaj bp Jan Piotrowski w bazylice wiślickiej, podczas Mszy św. inaugurującej 39. Pieszą Pielgrzymkę Kielecką na Jasną Górę.

[ TEMATY ]

bp Jan Piotrowski

TER

Bp Jan Piotrowski

Bp Jan Piotrowski

W homilii biskup kielecki zachęcał do gorliwości w odnawianiu życia eucharystycznego, ale i do roztropnych zachowań w czasie pandemii, przypominał także ograniczenia, które na wszelkie przejawy życia nakładają szczególne okoliczności wynikające z COVID-19.

Zauważył, że pielgrzymi wyruszający na pątniczy szlak na Jasną Górę od 39 lat gromadzą się u stóp Matki Bożej Łokietkowej Uśmiechniętej, lecz w tym roku „realizacja tego pielgrzymiego wydarzenia ma inną dynamikę”. Zaznaczył, że „roztropność nakazuje, byśmy z pokorą przyjęli obecne możliwości”, wskutek których, pod hasłem „Oto wielka tajemnica wiary”, będą pielgrzymować sztafetowo dwie grupy, które złączy przeżywanie Eucharystii.

Właśnie na wspólnotową Eucharystię bp Piotrowski położył szczególny nacisk. Podkreślił także, że w „niczym nie ucierpi formacja duchowa”, gdyż codziennie będzie Msza św., Słowo Boże, konferencje, które będzie głosił ks. Leszek Starczewski – proboszcz ze Złotnik. W uczestnictwie w tych formach pielgrzymowania pomogą media diecezjalne. Dzięki nim, jak zauważył biskup, można było wziąć udział w wielu ważnych wydarzeniach diecezjalnych przez cały czas trwania pandemii.

Reklama

- Potrzeba nam też odrobinę odwagi, aby wyjść na pielgrzymi szlak, choć roztropność jest wielką cnotą. Nie bójcie się maseczek, i wy też, bracia kapłani – zalecał bp Piotrowski.

Przypominał także mocno zmienione życie Kościoła, przez cały Wielki Post, Triduum Paschalne oraz „życie eucharystyczne przeniesione do środków społecznego przekazu”. – Świat Bożej miłości nie jest jednak światem wirtualnym – podkreślił. Zachęcał, aby na pielgrzymim szlaku z wiarą nieść intencje osobiste, rodzinne, społeczne i „aby serca były ewangelicznie pojemne”. - Jedną z głównych intencji, którą wam polecam, jest prośba o nasze eucharystyczne uzdrowienie, ze świadomością, że Eucharystia jest sercem naszego chrześcijańskiego życia – mówił biskup kielecki. Apelował o wytrwałą wiarę, nie tylko o „nowoczesne patrzenie na świat”.

- Skutki koronawirusa będziemy leczyć przez lata, ale Jezus Eucharystyczny jest naszą mocą – podkreślał w słowie do pielgrzymów.

Reklama

W czwartek 6 sierpnia rano pielgrzymka wyrusza na szlak.

Wprowadzono ograniczenie wiekowe od 18 do 65 roku życia. Wszystkich pozostałych proszono o włączanie się w grupę duchową. Materiały są udostępniane na stronie internetowej pielgrzymki.

Każda grupa pielgrzymkowa liczy do 50 osób. Pielgrzymom towarzyszy pieśń „Od miłości do świętości” autorstwa ekspolicjantki i poetki, Anny Zielińskiej-Brudek.

Zwykle w pielgrzymce kieleckiej uczestniczyło 1500-2000 osób. Pielgrzymi mają do przebycia ok. 200 km. Tradycją jest udział w pielgrzymce kolejnych biskupów kieleckich. Z tegoroczną pielgrzymką idzie bp Jan Piotrowski.

2020-08-06 11:03

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Po raz szósty u św. Kingi

Niedziela kielecka 33/2020, str. I

[ TEMATY ]

uroczystość

bp Jan Piotrowski

św. Kinga

T.D.

Bp Jan Piotrowski przewodniczy uroczystościom ku czci św. Kingi

Bp Jan Piotrowski przewodniczy uroczystościom ku czci św. Kingi

Choć uroczystość miała skromniejszy niż zwykle charakter, czciciele założycielki Nowego Korczyna nie zawiedli i gorliwie modlili się przez jej wstawiennictwo.

Szósta Diecezjalna Pielgrzymka do sanktuarium św. Kingi odbyła się 25 lipca, a Mszy św. z tej okazji przewodniczył bp Jan Piotrowski. Wydarzenie rozpoczęło poświęcenie przez bp. J. Piotrowskiego Centrum Spotkań i Dialogu im. Pary Książęcej św. Kingi i Bolesława.

Centrum Dialogu

Ze starej organistówki, zaadaptowanej dzięki wsparciu gminy, z przy wykorzystaniu środków unijnych powstał obiekt, który będzie pełnił funkcję domu parafialnego dla spotkań grup, dla prób muzycznych, ale i dla szerzenia kultu św. Kingi, co regularnie czyni np. Towarzystwo Miłośników Ziemi Nowokorczyńskiej.

Za zapał ludzi dziękował burmistrz Paweł Zagaja, przypominając, że św. Kinga była osobą opatrznościową dla Nowego Korczyna, wciąż czuwa nad miastem, a społeczeństwo pragnie ochronić jej dziedzictwo. Ks. prob. Paweł Majewski zauważył, że nazwa „centrum” koresponduje z budowaniem wspólnoty.

– Nasze pokolenie musi być twórcze, by to dziedzictwo historyczne i religijne szło przez ziemię nowo– i starokorczyńską – powiedział bp Jan Piotrowski. – Ten dom będzie domem, posadzka zostanie posadzką, ale miejsce jest nowe: ma służyć dialogowi, a nie kłótniom i intrygom; dialog nas humanizuje i tak wiele mówi o naszej dojrzałości – podkreślał.

Św. Kinga wybrała...

W homilii Ksiądz Biskup zauważył, że św. Kinga, podobnie jak inne „święte kobiety czczone w letnie miesiące”, wyrastała w „świętym ewangelicznym środowisku rodzinnym, bo na kolanach świętych rodziców wychowują się święte dzieci”. Wskazał na współczesne zgorszenia, jako poważne zagrożenie społeczne, zachęcał do praktykowania cnoty wierności i miłości, wiary i rozumu, o czym pisał m.in. Jan Paweł II w encyklice „Fides et ratio”, apelował o postawę czuwania – i to przez całe życie. – Św. Kinga wybrała ewangeliczną drogę życia, którą wyniosła na szczyt czystości, zaakceptowaną przez jej męża – mówił bp Jan Piotrowski. Zestawił jej postawę ze współczesnym nastawieniem ludzi, którym „wydaje się, że wszystko można”. Nawiązując do starań gminy i parafii o patronat św. Kingi, zachęcał, aby nowokorczynianie starali się być jej godni.

Na szczególne przymioty świętej zwróciła uwagę Ligia Płonka. – W tym trudnym dla nas czasie, powinniśmy łączyć się wszyscy w modlitwie do naszej św. Patronki, która była opiekunką ludzi chorych, ubogich, słabych i potrzebujących. Wiemy z opisów, że to właśnie ona w Nowym Korczynie szczególną troską darzyła ludzi dotkniętych trądem, którymi osobiście się opiekowała, założyła dla nich szpital, w którym ich doglądała, opatrywała im rany, a nawet ich całowała. Pomagała także ludziom ociemniałym, przemywając ich oczy cudowną wodą ze źródełka, które wytrysło za Jej wstawiennictwem, właśnie tu na naszej pięknej ziemi – mówiła, dziękując za ofiarę Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

On przemawia

Poruszył serca i umysły ludzi na całym świecie, zaskoczył młodych i starszych. Mówiono i pisano o nim w różnych zakątkach świata. Swoją dojrzałością zadziwił wszystkich. W dziejach historii Polski nie było dotąd nikogo, kto byłby tak popularny jak on. Spośród polskich świętych sławą mogą jedynie porównywać się z nim św. Jan Paweł II i św. Faustyna Kowalska.

Mimo że od jego śmierci upłynęły ponad cztery wieki, wciąż fascynuje kolejne pokolenia. Św. Stanisław Kostka, bo o nim mowa, urodził się 28 grudnia 1550 r. w rodzinie arystokratycznej. Jego ojciec, Jan Kostka, był kasztelanem zakroczymskim – ważną osobą w strukturach państwa polskiego, a dziadek – sekretarzem króla. Także inni jego krewni zajmowali eksponowane stanowiska w państwie polskim. Jednym słowem, była to zamożna, wpływowa rodzina magnacka.

Rodzina

II połowa XVI wieku to czas, w którym na ziemiach polskich dynamicznie rozwijał się protestantyzm i reformacja, prądy dążące do przeciwstawienia się Kościołowi katolickiemu oraz papieżowi. Działaniom reformatów towarzyszyło podsycanie nastrojów niezadowolenia wśród szlachty i magnaterii, co nieraz prowadziło do przejmowania siłą kościołów i ich grabienia.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Rodzicom zależało na dobrym wychowaniu i wykształceniu dzieci. Pierwsze nauki Stanisław pobierał w domu rodzinnym pod okiem Jana Bilińskiego. W wieku 14 lat wraz ze starszym bratem Pawłem udał się do Wiednia do renomowanej, znanej szkoły, prowadzonej przez jezuitów. Początkowo musiał zmierzyć się z tym, aby odnaleźć się z powodu oddzielenia od rodziny oraz konieczności uzupełnienia braków w edukacji, bowiem szkoła jezuicka w Wiedniu była na bardzo wysokim poziomie. Stanisław stosunkowo szybko nadgonił zaległości, tak że pod koniec trzeciego roku nauki należał do grona najlepszych uczniów.

Choroba

W tym samym czasie w jego życiu zaszła kolejna zmiana – musiał wyprowadzić się z domu przynależącego do zakonu jezuitów i przenieść wraz z bratem i wychowawcą Janem Bilińskim na kwaterę prywatną wynajmowaną u protestanta, gdyż władze państwowe wymówiły zakonowi budynki.

Niedługo później w grudniu 1565 r. Stanisław zapadł na bardzo poważną chorobę. Był przekonany, że umrze, a zarazem bolało go to, że nie mógł przyjąć Komunii św., gdyż najemca mieszkania nie chciał wpuścić do budynku katolickiego księdza. W nocy Stasiowi Kostce ukazała się św. Barbara w towarzystwie aniołów i udzieliła mu Komunii św. Niedługo potem objawiła mu się Najświętsza Maryja Panna, która złożyła w jego dłonie Dzieciątko Jezus, mówiąc, by wstąpił do zakonu jezuitów.

Stał się cud – następnego dnia rano Stanisław Kostka wstał zdrowy i jak gdyby nic podjął swoje wcześniejsze obowiązki, co wywołało zaskoczenie otoczenia, gdyż jeszcze niedawno wydawało im się, że nie przeżyje najbliższej doby. Niedługo później Stanisław postanowił wstąpić do Towarzystwa Jezusowego. Napotkał jednak na opór ze strony najbliższych, którzy nie aprobowali jego decyzji. W tamtych czasach jezuici nie przyjmowali nikogo bez zgody rodziców. Stanisław Kostka udał się osobiście do prowincjała zakonu w Wiedniu, prosząc o przyjęcie, lecz nic nie osiągnął. Doświadczając przykrości ze strony rodziny, szczególnie starszego brata, postanowił uciec z domu i wstąpić do zakonu jezuitów.

Realizacja marzeń

Pokonał 650 km w przebraniu żebraka. Dotarł do Dylingi, gdzie poprosił o przyjęcie do Towarzystwa Jezusowego. Został przyjęty na próbę. Jezuici obawiali się, że wstąpienie w ich szeregi młodego arystokraty bez zgody rodziców może przysporzyć im problemów. Mimo to uszanowali jego decyzję i skierowali go do Rzymu, gdzie rodzina Kostków nie miała już tak silnych wpływów. W październiku 1567 r. Stanisław został przyjęty w Rzymie do Towarzystwa Jezusowego, gdzie rozpoczął dalszą naukę i złożył śluby zakonne. Był gorliwym czcicielem Najświętszej Maryi Panny, głęboko przeżywał relację z Jezusem Eucharystycznym.

Przepowiedział swoją chorobę. 10 sierpnia 1568 r. napisał list do Najświętszej Maryi Panny, prosząc, by mógł dostąpić łaski śmierci w dniu Jej Wniebowzięcia. Był to akt niezrozumiały dla wielu, ponieważ w tamtym czasie Stanisław nie miał problemów zdrowotnych. Zakonnicy uznali to za przejaw młodzieńczej egzaltacji i nie wzięli na poważnie jego słów. Gdy 10 sierpnia, w dniu napisania listu, poczuł się źle, jeden ze współbraci powiedział, że trzeba by większego cudu, by zmarł z powodu tak błahej choroby. Tymczasem pięć dni później Stanisław Kostka już nie żył. Osoby, które były świadkami jego śmierci, zeznawały później, że było to nadzwyczajne wydarzenie, o czym świadczył nie tylko jego spokój, ale też to, iż jego twarz promieniowała nieznanym światłem. Umierający Stanisław wyznał im, że właśnie widzi Najświętszą Maryję Pannę w gronie dziewic, która przychodzi, by go zabrać.

Po śmierci

Krótko po śmierci Stanisława Kostki – nieświadomy tego – przybył do Rzymu jego brat Paweł, wysłany tam przez ojca, by zabrać go do domu. Na miejscu przeżył zaskoczenie, widząc tłumy przybywające do miejsca, gdzie mieszkał, przebywał i zmarł jego brat.

W tym czasie prowincjałem zakonu był św. Franciszek Borgiasz, który przezornie nakazał mistrzowi nowicjatu spisać życiorys Stanisława Kostki i rozesłać go po całym świecie. Tym sposobem niedługo po jego śmierci życiorys Stasia był dostępny w języku angielskim, francuskim, włoskim, niemieckim, a nawet chińskim. Nigdy wcześniej w historii Kościoła nie powstało tak wiele dzieł – obrazów, fresków, rzeźb i figur – przedstawiających jakiegoś świętego i wydarzenia z jego życia, jak w przypadku Stanisława Kostki.

Jednocześnie miały miejsce liczne cuda za wstawiennictwem młodego jezuity. Jego orędownictwu przypisywano wygranie bitwy z Turkami pod Chocimiem w 1621 r. Jak zaświadczył o. Oborski, widział go wtedy na obłokach, jak błagał Maryję o pomoc i zwycięstwo. Także Jan Kazimierz uznał, że bitwa pod Beresteczkiem została wygrana dzięki wstawiennictwu św. Stanisława. W 1674 r. Stasiu Kostka został ogłoszony patronem Korony Polskiej i Litwy. Jego śmierć wpłynęła także pozytywnie na przemianę rodziny. Jego brat Paweł był później świadkiem beatyfikacji swojego brata.

W kolejnych odcinkach przedstawimy bliżej jego sylwetkę.

CZYTAJ DALEJ

Światowy Dzień Sybiraka w Wieluniu

2020-09-18 09:29

[ TEMATY ]

Wieluń

Światowy Dzień Sybiraka

Zofia Białas

17 września, w 81. rocznicę napaści Związku Radzieckiego na Polskę, w kościele Ojców Franciszkanów w Wieluniu odbyła się uroczystość z okazji Światowego Dnia Sybiraka. Jej mottem były słowa Adama Mickiewicza: „Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie!”.

Uroczyste obchody rozpoczęły się zbiórką pocztów sztandarowych na placu przed kościołem. Przybyły chorągwie powiatu wieluńskiego, gminy Wieluń, Koła Związku Sybiraków w Wieluniu i II LO im. Janusza Korczaka. Sztandary zostały uroczyście wprowadzone do kościoła, gdzie była sprawowana Msza św. w intencji zmarłych i zamordowanych na zesłaniu Polaków oraz tych, którzy przeżyli. Podczas Liturgii śpiewał zespół wokalny II LO pod kierunkiem Jakuba Jurdzińskiego.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Sybiraka w Wieluniu

– Wywiezieni na Sybir i na stepy Kazachstanu dali świadectwo o tym, że nawet w nieludzkich warunkach, na nieludzkiej ziemi można było przeżyć, jeśli wierzyło się w Boga i dbało o swoją tożsamość a w tej nieludzkiej rzeczywistości znalazło się ok. 52 tys. Polaków. Towarzyszyły im każdego dnia: tęsknota, cierpienie i pamięć, a jednocześnie głęboka ufność Bogu i wielka cierpliwość oraz wytrwałość w drodze do Polski, bo wierzyli, że kiedyś do ojczyzny powrócą – powiedział o. Błażej w słowie skierowanym do uczestników Eucharystii.

Po Mszy św. wszyscy zebrali się przed Pomnikiem Sybiraków, gdzie po okolicznościowych przemówieniach odbył się Apel Pamięci. Prowadzili go harcerze pod kierunkiem phm. Grzegorza Żabickiego, komendanta V Szczepu Harcerskiego w Wieluniu.

Następnie delegacje złożyły biało-czerwone wiązanki kwiatów, zostały też zapalone Znicze Pamięci. Uroczystości zakończyła modlitwa w intencji zmarłych i zamordowanych na zesłaniu Polaków.

Uroczystość z okazji Światowego Dnia Sybiraka w Wieluniu zorganizowali: Zarząd Koła Związku Sybiraków w Wieluniu, starosta wieluński i burmistrz miasta. Współorganizatorem było II LO im. Janusza Korczaka w Wieluniu.

Koło Związku Sybiraków w Wieluniu powstało w 1990 r. Liczyło wtedy 43 członków. Dziś żyje tylko 13.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję