Reklama

Wiadomości

Anglia: Piłkarz walczy z ubóstwem dzieci

COVID-19 zwiększa poziom ubóstwa również w tak zamożnych społeczeństwach, jak brytyjskie. Od stycznia do czerwca tego roku, z powodu niedożywienia, tamtejsze szpitale przyjęły blisko dwa i pół tysiąca dzieci – dwukrotnie więcej niż w tym samym czasie, w roku ubiegłym.

2020-09-16 16:21

[ TEMATY ]

dzieci

ubóstwo

niedożywienie

pixabay

Obawy dotyczące ewentualności nastąpienia tzw. drugiej fali koronawirusa skupiają się w dużej mierze na kwestii zwiększania się liczby ludzi cierpiących z powodu ubóstwa. Do tej pory w Wielkiej Brytanii około miliona trzystu tysięcy dzieci uprawnionych było do otrzymywania darmowych posiłków w szkołach. Aż do września szkoły pozostawały zamknięte, dlatego podczas lockdown’u rodzice ubiegali się o cotygodniowe, 15-funtowe kupony na żywność dla dzieci. Była to swoista kontynuacja programu „free meals”, który w normalnych warunkach realizowany jest w roku szkolnym. Rząd podjął decyzję o zastopowaniu wydawania voucherów w okresie letnim.

Swoją decyzję musiał jednak zmienić na skutek kampanii jednego człowieka: piłkarza Manchesteru United. Marcus Rashford wpłynął na rząd tak dalece, iż zdecydowano się zmienić kryzysową politykę żywnościową zapewniając dzieciom w wieku szkolnym darmowe posiłki również przez całe lato. Koszt przedłużonego programu voucherów wyniósł 120 milionów funtów. A wraz z nastaniem nowego roku szkolnego program „wolnych posiłków” nadal jest kontynuowany.

„Tak się stało, że byłem kontuzjowany kiedy wprowadzono blokadę kraju i choć na początku pracowałem nad powrotem do zespołu, potem okazało się, że może nie być meczów do września. I kiedy siedziałem w domu, po prostu potrzebowałem czegoś, nad czym mógłbym popracować; celu, który chciałbym osiągnąć. Problem niedożywienia dzieci nurtował mnie, moich braci i w ogóle resztę rodziny, po prostu staraliśmy się znaleźć sposób, aby pomóc.

Reklama

Najtrudniejszy był początek, kiedy szukaliśmy odpowiedzi, z kim warto się skontaktować w tej sprawie, aby podjąć konkretne kroki pomocy. Mieliśmy pomysły, ale nie wiedzieliśmy, gdzie i komu je przedstawić” – mówił Marcus Rashford, odbierając przyznane mu przez Zawodowe Stowarzyszenie Piłkarzy prestiżowe wyróżnienie.

22-letni napastnik jest członkiem nowopowstałej Grupy zadaniowej ds. ubóstwa dzieci, współpracującej z największymi brytyjskimi supermarketami i markami spożywczymi. Chodzi o wypracowanie narzędzi, które umożliwią trwałe zwalczenie problemu ubóstwa, obecnie narastającego wśród dzieci w Wielkiej Brytanii.

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sprawdź, czy prawidłowo się odżywiasz

Niedożywienie to problem nie tylko osób wychudzonych o anorektycznym wyglądzie. Także u osób z nadwagą i otyłością można zdiagnozować niedożywienie, wynikające z niedoboru składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Kiedy głębiej analizujemy problemy zdrowotne osób z nadwagą, okazuje się, że cierpią na wiele uciążliwych dolegliwości, takich jak: zaparcia, zgaga, wzdęcia, atopowe zapalenie skóry, łuszczyca, obrzęki, przemęczenie, brak koncentracji czy bóle głowy. W poszukiwaniu przyczyny pacjent sam zauważa, że nie głoduje – je trzy podstawowe posiłki oraz kilka przekąsek między nimi. Ale jest to tylko odżywienie ilościowe, a nawet przejedzenie. Pod względem jakości jedzenia pacjent jest natomiast niedożywiony. To znaczy, że żywność, którą spożywa, nie jest odżywcza, jest wysoko przetworzona, pozbawiona błonnika, nie jest w stanie zapewnić prawidłowej podaży niezbędnych białek, tłuszczów i węglowodanów, nie zawiera najważniejszych witamin i minerałów, bez których organizm zaczyna procesy degradacyjne, które prowadzą do wielu dolegliwości. W przepisach, które proponuję, każdy produkt ma wysoką gęstość odżywczą i odżywia organizm jakościowo. Soczewica i ciecierzyca są fenomenalnym źródłem białka roślinnego, wszystkie warzywa są nośnikiem błonnika oraz źródłem węglowodanów. Imbir, czosnek, kurkuma działają przeciwzapalnie i podnoszą odporność. Tłuszcze z kolei są nośnikiem witamin A, D, E i K. Posiłki przygotowane z takich składników wzmacniają organizm i odżywiają każdą komórkę. Spróbuj od małej zmiany i sprawdź rezultaty!

CZYTAJ DALEJ

Kolejna chrześcijańska świątynia przerobiona na meczet

2020-09-17 16:27

[ TEMATY ]

muzeum

meczet

Turcja

Vatican News

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan potwierdził dekretem przekształcenie starożytnej świątyni chrześcijańskiej w meczet. Kościół Świętego Zbawiciela na Chorze zbudowany w V wieku przez Bizancjum może utracić bezcenne średniowieczne dzieła sztuki.

„Bardzo mi przykro z powodu tej decyzji” – mówi 56-letni Kadir, przewodnik turystyczny. Prezydent Turcji ogłosił, że muzeum wkrótce stanie się meczetem 21 sierpnia, czyli kilka tygodni po tym, jak Bazylikę Hagię Sophię spotkał podobny los.

Szczególnie zagrożone są freski i mozaiki, wykonane w latach 1315-1321. Przedstawienia figuratywne są zabronione w islamie i w najlepszym wypadku mogą zostać zasłonięte.

Wzniesiony w V wieku przez Bizancjum kościół św. Zbawiciela na Chorze, czyli Kariye w języku tureckim, został już raz przekształcony w meczet po zajęciu Konstantynopola przez Osmanów w 1453 roku, a następnie w muzeum po II wojnie światowej.

„To przesłanie ideologiczne” – powiedział bizantyjski polityk Engin Akyürek w wywiadzie dla internetowego kanału informacyjnego Medyascope. „To najlepiej zachowany budynek ze schyłku Cesarstwa Bizantyjskiego. Jego freski i mozaiki są najlepszym przykładem technik artystycznych tego okresu, które następnie rozprzestrzeniły się na Bałkany i Europę. Dla nas, niezależnie od przeznaczenia świątyni, najważniejsze jest, aby móc go jak najlepiej zachować”, podkreśla, podsumowując obawy świata sztuki sakralnej.

Zaniepokojenie obecną sytuacją w Turcji wyraził również patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I na spotkaniu w niedzielę 6 września: „Przywódcy polityczni podjęli pochopną decyzję, jakby meczetów Istambułu nie wystarczyło, jakby brakowało miejsc kultu dla wyznawców religii większościowej. Ta decyzja nas obraża w naszej tożsamości, naszej historii i naszej kulturze”.

CZYTAJ DALEJ

Szkoły na częściowej kwarantannie testują edukację hybrydową

2020-09-18 07:22

[ TEMATY ]

edukacja

Adobe Stock

Część uczniów i nauczycieli w domu, reszta w szkolnym budynku. Szkoły, w których wystąpiło zakażenie lub jest uzasadnione podejrzenie, że mogło do niego dojść, testują edukację hybrydową. Dyrektorzy szkół obawiają się, że takie sytuacje w ich placówkach zdarzą się jeszcze nie raz.

W Liceum Filmowym przy Warszawskiej Szkole Filmowej w Warszawie zakażenie koronawirusem potwierdzono u jednej z uczennic. Decyzją sanepidu jeden oddział klasowy przeszedł na naukę zdalną. Z domu uczy też sześciu nauczycieli, którzy mieli kontakt z zakażoną.

"Mieliśmy procedury rozpisane na każdy rodzaj edukacji. Jeżeli chodzi o sanepid, to byłem mile zaskoczony. Decyzję telefoniczną o przejściu jednej klasy na naukę zdalną dostaliśmy po trzech godzinach, a pisemną następnego dnia" – mówi PAP dyrektor liceum Piotr Łukomski.

Początkowo sześciu nauczycieli wyłączonych z pracy stacjonarnej przejęło całe nauczanie klasy odesłanej do domu. W innych klasach, w których uczyli, trzeba było jednak odwołać zajęcia lub zorganizować zastępstwa. Dlatego od wtorku ci nauczyciele uczą też inne klasy: prowadzą lekcje online z domu, podczas gdy uczniowie są w klasie pod opieką innego nauczyciela, psychologa czy dyrektora.

"To działa. Da się tak zrobić, żeby realizować normalny rozkład zajęć zmieniając tylko formę nauki. To się u nas przytrafiło na początku, ale przecież tych sytuacji będzie jeszcze dużo i mogą być bardzo różne. Te przypadki powinny dawać dyrektorom podpowiedź, jak zareagować" – podkreślił Łukomski.

Przyznał, że najbardziej obawia się powrotu do nauki zdalnej całej szkoły.

W szkole podstawowej w Kowalu (woj. kujawsko-pomorskie) na edukację zdalną wysłano 9 oddziałów klasowych (na 16 oddziałów funkcjonujących w szkole). Zakażenie stwierdzono u rodzica jednego z uczniów. Ponieważ jest on pracownikiem opieki medycznej, kilkoro dzieci ze szkoły miało z nim bezpośredni lub pośredni kontakt. Stąd decyzja sanepidu o kształceniu na odległość dla ponad połowy uczniów. Żaden nauczyciel nie został skierowany na kwarantannę – uczą i stacjonarnie, i zdalnie, choć z budynku szkoły.

Dyrektor szkoły w Kowalu Anna Prokopiak-Lewandowska przyznaje, że dużo trudniej byłoby, gdyby na kwarantannę trafili nauczyciele. "Np. nauczyciel biologii uczy we wszystkich klasach, ma kontakt z innymi nauczycielami. Kwarantanna choćby połowy nauczycieli to byłby najtrudniejszy scenariusz" – stwierdziła.

Zauważyła, że część rodziców oczekiwała, że w zaistniałej sytuacji zamknięta będzie cała szkoła.

"Rodzice różnie reagują, nie rozumieją, że to nie dyrektor decyduje o przejściu na edukację hybrydową lub w pełni zdalną, tylko musi mieć zgodę organu prowadzącego i sanepidu. Według niektórych rodziców, jeśli część klas wysyłamy na zdalne nauczanie, a część pozostawiamy w szkole, to nie chroni to dzieci. I rzeczywiście ta absencja w klasach, które pozostały na nauczaniu stacjonarnym, była większa. Ja to rozumiem, bo zdarzają się np. rodzice toczący walkę z nowotworem" – zaznaczyła.

Dodała, że niektórzy rodzice nie wierzą w pandemię i denerwują się, że uczniowie są odsyłani na naukę zdalną. Dlatego – jak mówiła – trzeba pogodzić różne punkty widzenia.

Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty podkreśla, że na razie edukacja hybrydowa jest prowadzona na bardzo niewielką skalę i w wielu przypadkach sanepid odmówił jej wprowadzenia.

"Wszyscy czekają, jak się rozwinie sytuacja, śledzimy pojawianie się nowych zakażeń w szkołach, dyskutujemy, jak te obostrzenia będą w przyszłości łagodzone lub zaostrzane" – powiedział.

Zauważył, że w pierwszych tygodniach września ujawniły się problemy, o których wcześniej w ogóle nie myślano, np. co z placami zabaw i organizowaniem wycieczek w czasie epidemii, a także jak oceniać uczniów w czasie nauki zdalnej. Dodatkowo jest wiele tematów, które nie przestały być aktualne, a w związku z epidemią zostały zepchnięte na dalszy plan, jak awans zawodowy, płace i pragmatyka zawodowa nauczycieli, komunikacja resortu edukacji z dyrektorami, "która właściwie jest tylko poprzez media i wytyczne".

Jak mówił, palącym problemem, który epidemia nasiliła, jest zły stan psychiczny dzieci i młodzieży. Przypomniał, że Polska jest na drugim miejscu w Europie pod względem liczby samobójstw dzieci i młodzieży.

Według danych resortu edukacji z czwartku z godz. 14.00 w trybie mieszanym (hybrydowym) pracują 204 placówki oświatowe, a 64 w trybie zdalnym. Pozostałe, czyli 48,2 tys. placówek, działa normalnie. Przejście na inny niż stacjonarny tryb nauczania wymaga zgody inspekcji sanitarnej i organu prowadzącego.(PAP)

Autor: Karolina Mózgowiec

kmz/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję