Reklama

Niedziela Wrocławska

Trydencka lekcja [FELIETON]

Większość z nas słysząc o tzw. Mszy trydenckiej (formalnie zwanej nadzwyczajną formą rytu rzymskiego) ma dwa skojarzenia: jest po łacinie, a ksiądz jest odwrócony. Niestety jednak ogólna świadomość wiernych o liturgii, w której uczestniczyły całe pokolenia naszych przodków jest przeciętna, żeby nie powiedzieć marna.

Michał Firlej/www.missa.pl

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Kiedy Benedykt XVI za sprawą swojego motu proprio Summorum Pontificum „uwolnił” Mszę trydencką i dopuścił jej sprawowanie w duzo szerszym zakresie niż to miało miejsce wcześniej, wzbudziło to wiele kontrowersji. Niektórym nie spodobała się taka decyzja Ojca Świętego. Uważali oni, że to archaizm i rekonstrukcja historyczna. Był to element szerszego problemu negowania wszystkiego, co miało miejsce przed Soborem Watykańskim II.

Benedykt XVI doskonale widział, jakie krzywdy wyrządziły Kościołowi dowolne interpretacje tekstów soborowych i ów hołubiony przez modernistów „duch soboru”. Dotknęło to przede wszystkim liturgii. Dlatego też podczas swojego pontyfikatu działał na rzecz tzw. „reformy reformy”, która miała naprawić niektóre posoborowe błędy. Jednakże nie chodzi tutaj o dyskredytowanie „nowej Mszy”, bowiem Benedykt XVI przy okazji Summorum Pontificum apelował o to, aby obydwie formy nawzajem się ubogacały. A zatem – w jaki sposób forma nadzwyczajna może ubogacić formę zwyczajną?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Msza trydencka uczy nade wszystko szacunku do Najświętszego Sakramentu, wokół którego toczy się dzisiaj tyle dyskusji. Komunia Święta jest udzielana wyłącznie klęczącym wiernym do ust. Jednak nie tylko o to chodzi. Troska o Ciało Pańskie wyraża się także w gestach i postawach, takich jak np. trzymanie złączonych palców przez kapłana po pierwszym dotknięciu konsekrowanej Hostii. Jest to również świadectwo wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii tak bardzo potrzebne w świecie, w którym nawet duża część wiernych nie podziela takiej wiary (dla 70% amerykańskich katolików Eucharystia to tylko symbol).

Zewnętrzne gesty i formy pomagają głębiej zrozumieć treść, jaką niesie nam wiara. Stąd należy odkryć na nowo ich sens. Wbrew pozorom nawet w „posoborowej” Mszy Świętej wierni są zobowiązani do pewnych gestów, które są zazwyczaj nieumyślnie pomijane nie tylko przez świeckich, ale nawet przez kapłanów. Mam na myśli chociażby głęboki skłon na słowa Credo o wcieleniu Chrystusa („przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”). Nagminnie ignorowany jest także obowiązek przyklęknięcia, bądź gdy to niemożliwe, pokłonu przed przyjęciem Komunii Świętej, o ile nie przyjmujemy Jej na klęcząco. Przywiązania do tych na pozór drobnych, ale wymownych zachowań uczy właśnie wielokrotnie bogatsza w gesty Msza Trydencka. Może nawet warto przywrócić niektóre z nich do formy zwyczajnej?

Tym, co w sposób szczególny cechuje Mszę trydencką, jest jej chrystocentryczny charakter. Nie odmawiam tego posoborowej Mszy, jednak sądzę, że to ta pierwsza lepiej go wyraża. Msza trydencka nie pozwalała na czynienie z Najświętszej Ofiary show, a z celebransa – showmana. Aby dokładnie zrozumieć, co mam na myśli polecam jeden z ostatnich filmów Tomasza Samołyka. Kapłan ma ukazywać Chrystusa, a nie być wodzirejem. Nie sprzyja temu chociażby wyrzucanie tabernakulum gdzieś do bocznej kaplicy, a na jego miejsce ustawianie krzesła dla celebransa. Problem z chrystocentryzmem zauważył także sam Benedykt XVI, który wprowadził podczas ceremonii papieskich nową aranżację ołtarza – przywrócił krzyż w centralne miejsce, tak aby skupiał on uwagę zarówno kapłana, jak i wiernych. Rozumie to również Ojciec Święty Franciszek, który nie cofnął tej zmiany i podczas sprawowanych przez niego Eucharystii krucyfiks zawsze ustawiany jest w centrum ołtarza. Niestety Kościół w Polsce nie idzie za przykładem następców św. Piotra i taka aranżacja prezbiterium jest w naszym kraju wciąż rzadkością.

Ktoś mógłby odczytać ten felieton jako atak na posoborową Mszę i utyskiwania tradycjonalisty. W rzeczywistości jednak wychowałem się na zwyczajnej formie rytu rzymskiego, podczas takiej Mszy przyjąłem sakramenty Chrztu, Eucharystii oraz Bierzmowania i jestem za to Bogu ogromnie wdzięczny. Właśnie dlatego zależy mi, aby źródło i szczyt naszego chrześcijańskiego życia, czyli Msza Święta, była jak najpiękniejsza i jak najpełniej wyrażająca prawdy naszej wiary. Stąd, śladami Benedykta XVI chciałbym, abyśmy spostrzegli i docenili to, czego może nas nauczyć i czym może nas ubogacić Msza Trydencka - liturgia, z której wyrosły całe rzesze świętych i błogosławionych. Oby nigdy nie stała się ona dla nas jedynie archaiczną ciekawostką.

2020-10-11 08:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ocena: +31 -1 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Straciłeś nadzieję? Zmartwychwstanie mówi jedno

2026-10-24 20:55

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Karol Porwich/Niedziela

Są sytuacje, w których trudno uwierzyć, że cokolwiek może się jeszcze zmienić. Człowiek widzi tylko to, co się skończyło. Zmartwychwstanie Chrystusa przypomina jednak, że Bóg potrafi wyprowadzić nowe życie nawet z miejsc, które wydawały się martwe.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Zakonnica i matka czworga dzieci

[ TEMATY ]

matka

zakonnica

myśli

bł. Celina Borzęcka

Archiwum Sióstr Zmartwychwstanek

Celina i Jadwiga Borzęckie

Celina i Jadwiga Borzęckie

Pochodziła z ziemiańskiego rodu herbu Dołęga. Była żoną, matką, babcią i zakonnicą. Celina z Chludzińskich Borzęcka urodziła czworo dzieci, z których dwoje zmarło we wczesnym dzieciństwie. Wraz z córką Jadwigą założyła zgromadzenie sióstr zmartwychwstanek.

Małżeństwo Celiny z Józefem Borzęckim było szczęśliwe, choć bywały trudne chwile. Za pomoc udzielaną powstańcom styczniowym została w 1863 r. osadzona wraz z kilkumiesięczną córeczką Jadwigą w więzieniu w Grodnie. Po śmierci męża Celina wraz z córkami wyjechała do Włoch, gdzie spotkała o. Piotra Semenenko, współzałożyciela zmartwychwstańców, który stał się jej kierownikiem duchowym, a także młodszej córki, Jadwigi. Starsza córka, Celina, poślubiła Józefa Hallera, a matka z Jadwigą założyły habity zakonne. Jesienią 1891 r. Matka Celina otworzyła pierwszy dom w Kętach. Kolejne były w Częstochowie i Warszawie. Przeżyła boleśnie śmierć swojego kierownika duchowego, a później 43-letniej córki Jadwigi. Błogosławiona Celina Borzęcka CR była niezwykłą kobietą, która połączyła w swojej biografii życie rodzinne z zakonnym, stając się swoistym fenomenem w historii Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Pamięć o Małym Katyniu Podkarpacia

2026-10-25 22:18

Szymon Bełz

Uroczystości w Turzy

Uroczystości w Turzy

Obecni byli parlamentarzyści, przedstawiciele różnego szczebla władz samorządowych, przedstawiciele duchowieństwa, wojska, oświaty; pojawili się strażacy, członkowie wielu stowarzyszeń, a przede wszystkim mieszkańcy regionu, dla których ciągle ważne są pobudki religijne i patriotyczne. Około 200 osobową grupą, przybyli na uroczystość wraz ze swymi kapłanami, członkowie KSM uczestniczący w 67. złazisku tego stowarzyszenia zmierzającego do sokołowskiego sanktuarium Matki Bożej Opiekunki Ludzkich Dróg. Była to dla tych młodych ludzi okazji do niezwykłej lekcji historii…

Tegoroczne obchody rozpoczęły się bogatym programem artystycznym prezentowanym przez uczniów Niepaństwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Sokołowie Młp., a emerytowana tutejsza katechetka Sabina Woś zadeklamowała autorskie wiersze poświęcone pomordowanym w turzańskim lesie. Przed celebrą Eucharystii, zebranych przywitał włodarz GiM Sokołów Małopolski burmistrz Andrzej Kraksa. Centralnym punktem obchodów była polowa Msza Św. której przewodniczył biskup koadiutor diecezji rzeszowskiej Krzysztof Chudzio. Okolicznościową homilię wygłosił ks. Andrzej Motyka, historyk i wieloletni dyrektor archiwum diecezji rzeszowskiej. Przygotowanie miejsca liturgii spoczywało na pracownikach sokołowskiego UGiM i MGOKSiR, a już zabezpieczenie przygotowania samej liturgii parafia sokołowska pod przewodnictwem proboszcza ks. Marka Chorzępy. Tym samym o oprawę liturgiczną zadbał tamtejszy Chór Parafialny pod batutą organisty Sebastiana Lesiczki. Po zakończeniu Mszy Św. nadszedł czas na przejmujący Apel Poległych, a żołnierze 21. Brygady Strzelców Podhalańskich oddali przypominającą chwile kaźni jeńców Trzebuski – salwę honorową. Po nim liczne delegacje złożyły wieńce i okolicznościowe wiązanki kwiatów na grobowcu pomordowanych, w którym spoczywają szczątki dotychczas odnalezionych 17 ofiar czerwonego terroru. Obchodom towarzyszył występ Orkiestry Dętej z Ropczyc. Rolę prowadzącego pełnił sołtys Trzebuski Piotr Ciupak, a zebrani mogli też zwiedzać przygotowaną przez regionalistów z TMZS wystawę Trzebuska – Turza Mały Katyń Ziemi Sokołowskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję