Reklama

Krzyż nawiedzi Wiewiec

Ks. Jacek Molka
Edycja częstochowska 26/2011

W tych dniach relikwie Krzyża Świętego nawiedzą parafię leżącą „w międzyrzeczu dolnej Warty i prawego jej dopływu - Widawki, 50 km na północ od Częstochowy”, jak napisał ks. kan. dr Zygmunt Zaborski w książce „Parafia Wiewiec, zarys dziejów” w 1999 r. Tutaj też był proboszczem w latach 1958-67

Dach kościoła parafialnego pw. św. Marcina, biskupa i wyznawcy, został niedawno zakonserwowany i odnowiony - informuje „Niedzielę” ks. kan. Alfred Piśniak, który jest tu proboszczem od 1991 r. - Można powiedzieć, że to takie parafialne wotum przed peregrynacją Świętych Relikwii - dodaje. Wraz z ks. Romanem Pisarkiem, wikariuszem wiewieckim, pełnią również posługę kapłańską w kościołach filialnych w Dębowcu (pw. św. Floriana) oraz w Krzywanicach (pw. Miłosierdzia Bożego), gdzie w niedziele, święta i uroczystości odprawiane są Msze św.
Oczywiście, duszpasterstwo to nie tylko sprawowanie Eucharystii i głoszenie podczas niej Bożego słowa. To również katecheza zarówno ta przedszkolna, jak i szkolna. Nie wolno też zapomnieć o codziennej posłudze w konfesjonale, o sprawowaniu nabożeństw, o błogosławieniu małżeństw, o udzielaniu chrztów, o odwiedzinach chorych czy też w końcu o przewodniczeniu liturgii pogrzebowych. - Tych, niestety, jest sporo, co mnie martwi - mówi z troską w głosie Ksiądz Proboszcz. - Na szczęście, nie brakuje też chrztów, czyli parafia się zaludnia i żyje - kończy.

Owoce nawiedzenia Krzyża

Obecnie w Wiewcu, gdzie odpusty parafialne wypadają 16 lipca z racji święta Matki Bożej Szkaplerznej oraz 11 listopada z racji wspomnienia patrona parafii - św. Marcina z Tours, jest osiem Kół Żywego Różańca. - Mam rozmodlonych parafian - cieszy się Ksiądz Kanonik. - Prężnie działa też Akcja Katolicka, Caritas i Rada Parafialna. Teraz parafia potrzebuje szczególnego wsparcia aktywnych ludzi, ponieważ podjęliśmy się bardzo poważnej inwestycji, jaką jest budowa nowej plebanii. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą oraz dzięki ludzkiej życzliwości uda się tę budowę zakończyć - podsumowuje nasz rozmówca. Licznym zaś gronem ministrantów i lektorów zajmuje się Ksiądz Wikariusz, który również katechizuje.
Misje Ewangelizacyjne prowadzi ks. prał. Jarosław Sroka, diecezjalny asystent Akcji Katolickiej. Trwają one od 24 do 29 czerwca. Bp Antoni Długosz będzie zaś przewodniczył uroczystościom przywitania Relikwii we wtorek 28 czerwca. Tego dnia o północy zostanie odprawiona uroczysta Msza św. sprawowana przez księży wywodzących się z parafii Wiewiec: ks. Jerzego Wójcika, ks. Remigiusza Lotę, piszącego te słowa oraz ks. Dariusza Kuśmierka.
- Misje mają utwierdzić wiarę. Niech ta wiara parafian się wzmacnia i dalej promieniuje - mówi ks. Piśniak o owocach misji i peregrynacji relikwii Krzyża Świętego. - Dzień nawiedzenia Krzyża to przeżycie jedyne w swoim rodzaju, bo świadek Kalwarii przybywa do Wiewca - dodaje. - Jedną mam duszę, którą zbawić muszę - sentencjonalnie podsumowuje.

Reklama

Parę słów o historii

Początki parafii sięgają XIII wieku. Pierwsza pewna wiadomość o jej istnieniu pochodzi natomiast z 1460 r. Pierwotny drewniany kościół przetrwał do 1662 r.. Wtedy to na jego miejsce - z inicjatywy rodziny Zamoyskich i Siemieńskich - wybudowano nową świątynię, również drewnianą.
Obecny kościół powstał na miejscu poprzedniego staraniem ks. Pawła Knapińskiego w 1861 r. Świątynię konsekrował 24 października 1867 r. administrator diecezji kieleckiej - bp Maciej Majerczak. Na terenie parafii istnieją wspomniane już dwa kościoły filialne - w Krzywanicach i Dębowcu. Budowę kościoła w Krzywanicach rozpoczął śp. ks. kan. Bogdan Kanafa. Ukończył ją obecny Ksiądz Proboszcz. Świątynię poświęcił abp Stanisław Nowak 19 września 2004 r. Kościół zaś w Dębowcu powstał staraniem ks. Piśniaka w latach 1993-95. Metropolita Częstochowski konsekrował go 11 listopada 1995 r.

Reklama

Brat Marek z Taizé: Wątpliwości są znakiem, że nasza wiara jest żywa

2019-12-15 09:07

mp / Warszawa (KAI)

- Wątpliwości w wierze są zaproszeniem do szukania Boga oraz do dalszego rozwoju - odpowiedział brat Marek z Taizé wczoraj podczas spotkania u jezuitów w Warszawie. Prowadził je Piotr Żyłka, redaktor naczelny portalu Deon.pl. Było ono poświęcone promocji książki: „Bóg. Cisza. Prostota”, która jest wywiadem-rzeką z bratem Markiem, przeprowadzonym właśnie przez Piotra Żyłkę. Ukazała się ona w tych dniach nakładem Wydawnictwa WAM.

www.spotkaniegrebocin.pl

- Młodych ludzi w Kościele powinno się przede wszystkim słuchać – powiedział brat Marek pytany jaka jest tajemnica sprawiająca, że do Taizé, tej skromnej burgundzkiej wioski, przyjeżdżają od lat setki tysięcy młodych z całego świata. Przypomniał, że brat Roger (założyciel wspólnoty) uczył braci, że w kontakcie z młodymi ludźmi nie należy stawiać się w roli mistrzów mających gotową odpowiedź na każde pytanie. Twierdził, że bracia powinni być ludźmi, którzy będą cierpliwie i życzliwie wysłuchiwać wszystkich, a w pierwszym rzędzie tych, którzy mają wątpliwości w wierze.

Zdaniem brata Marka, wątpliwości w wierze to sprawa, której nie powinniśmy się obawiać. Oznaczają one, że żyjemy i że szukamy. - A jeśli jesteśmy ludźmi, którzy zmierzają do Boga, to jest o co pytać do końca życia - podkreślił. - Wątpliwości są więc znakiem, że nasza wiara jest żywa. Ostrzegł, że jeśli w wierze operować będziemy tylko pewnikami, to nikt taką wiarą nie będzie zainteresowany. Wątpliwości są bowiem zaproszeniem do szukania.

Spotkania z młodymi – przyznał brat Marek – są też przynagleniem do zmiany czegoś w dzisiejszym świecie, do budowania pojednania i budowania więzi zaufania. „Dla mnie spotykanie się z młodymi jest nieustannym obdarowaniem świeżością powołania” - skonstatował.

Brat Marek wyjaśnił, że współczesny człowiek, w tym wielu młodych, jest głęboko zranionych i obarczonych często poważnym cierpieniem duchowym. Musimy więc starać się coraz lepiej rozumieć to wewnętrzne cierpienie. A tym, co najbardziej pomaga ludziom cierpiącym jest wysłuchanie i zaufanie.

Brat Marek mówił wczoraj nie tylko o relacjach ekumenicznych, które są codziennością wspólnoty z Taizé, ale także o nowym wyzwaniu, jakim jest obecność muzułmanów. Zapytany o weekend przyjaźni chrześcijańsko-muzułmańskiej, jaki odbył się przed dwoma miesiącami w Taizé, powiedział, że bracia mają kontakt z muzułmanami już od dawna, gdyż ich fraternie istnieją w niektórych krajach muzułmańskich np. w Bangladeszu. Tam kontakt z muzułmanami jest codzienny.

- Ze strachów przed wyznawcami islamu już się uleczyliśmy, gdyż poznaliśmy, że muzułmanie są to często prości, zwyczajni i Boży ludzie, głęboko traktujący swą wiarę – oświadczył. Opowiedział, że bracia doznają tam bardzo wiele życzliwości. Ostrzegł przed tendencją do odgradzania się od muzułmanów – jaka często nas charakteryzuje - gdyż znacznie lepszym wyjściem jest zacząć się nawzajem poznawać, spotykać i rozmawiać. - A wtedy odkryjemy, że ten kto swe życie opiera na wierze, ten nie szuka wojny. Natomiast wojny szuka ten, kto wiarą manipuluje, ale dotyczyć to może zarówno muzułmanów jak i chrześcijan – wyjaśniał.

Na pytanie jak rozumieć prostotę w naszym życiu, brat Marek odpowiedział, że prostota nie oznacza ucieczki od nowych wynalazków technicznych ale jest poszukiwaniem tego, co naprawdę jest mi potrzebne. - Prostota nie jest to więc odrzucanie tego, co człowiek wynalazł, ale korzystanie w taki sposób aby to służyło innym - wyjaśnił. Dodał, że powinna temu towarzyszyć podstawa samoograniczenia, ale nie może być ona przeżywana w smutku lecz w radości.

Brat Marek opowiadał też o swojej drodze do Taizé. Kiedy był studentem ekonomii w Poznaniu w latach 60-tych ubiegłego wieku, wielką rolę w jego życiu odegrało duszpasterstwo akademickie. Przeżył tam szczególną fascynację rozwijającym się wówczas ruchem ekumenicznym. Swego rodzaju objawieniem dlań była książka „Taizé i Kościół jutra”, która zawierała też regułę wspólnoty z Taizé. Reguła ta stała się wyznacznikiem dalszych jego poszukiwań duchowych, do tego stopnia, że wraz z przyjaciółmi z duszpasterstwa chciał w Polsce założyć wspólnotę na niej opartą. W końcu – po spotkaniu z bratem Clementem, który przybył do Polski - udało mu się uzyskać zaproszenie do Taizé.

W 1972 r. po raz pierwszy mógł udać się do Taizé. A kiedy jechał tam po raz drugi w 1975 r., miał już wewnętrzne przekonanie, że chce wstąpić na stale do wspólnoty. Bracia zgodzili się na to, ale postanowił jeszcze wrócić do Polski, aby załatwić niezbędne formalności. Przez kolejne 3 lata nie dostawał paszportu. W końcu, w 1977 r. po długich perypetiach go otrzymał. Zaraz po przybyciu został przyjęty jako brat do wspólnoty. A w drugiej połowie lat 90-tych – za namową brata Rogera oraz ks. Stanisława Dziwisza, wówczas sekretarza Jana Pawła II – przyjął święcenia kapłańskie.

Przez wiele lat brat Marek zajmował się Polakami przyjeżdżającymi do Taizé i był jednym z głównych organizatorów Europejskich Spotkań Młodych. Obecnie opiekuje się uchodźcami i migrantami przyjętymi przez wspólnotę.

Spotkanie u oo. jezuitów było organizowane przez warszawskie środowisko związane ze wspólnotą Taizé. Przy jezuickim duszpasterstwie DĄB co środa odbywają się modlitwy w duchu Taizé, a w ostatnią środę miesiąca tego typu spotkanie modlitewne ma miejsce w kościele św. Marcina na Piwnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Adwentowa rozmowa z Maryją

2019-12-15 21:52

Agnieszka Bugała

pixabay

Myjemy okna, układamy rzeczy na półkach. Zamówiłyśmy pranie dywanów, może nowe zasłony? Wydatki zaplanowane, albo też nie, bo pensja jest tak malutka, że z góry wiadomo, iż nie na wszystko, co potrzebne wystarczy. No właśnie, kompleksy pustych portfeli, nie do końca suto zastawionych stołów i nie najdroższych prezentów wpychają się do naszych głów. I zaczynamy szukać rozwiązań: a może kredyt?

Zanim zaczniemy pożyczać, spróbujmy, choć może zabrzmi to bardzo mistycznie i nierealnie, usiąść z kartką papieru przed Maryją. Możemy zapalić świecę i w milczeniu, z sercem ściśniętym od braków, zaryzykować, że Ona zrozumie: dwie kobiety przy stole. Wyjmijmy nasz pusty portfel, długą listę zakupów i spytajmy Ją w zaufaniu, zawierzeniu i bezradności kobiety, co zrobić, skoro z próżnego to i Salomon...

Znam kobietę, która tak właśnie robi. Ona i jej bliscy znają też smak wigilii, gdzie na stole z 12 obowiązkowych dań było tylko jedno – w naszych czasach, nie wojennej zawieruchy. Jednak to jej zawierzenie i siadanie z Maryją do przygotowania świąt sprawia, że bieda nie podzieliła domowników, nie zasiała w sercach poczucia, że są gorsi. Byli razem. Byli blisko przy jednej zupie grzybowej i opłatku. I tak jest do dziś, choć ich materialna sytuacja nieco się poprawiła.

Może się zdarzyć, że zabraknie na wszystko. I usiądziemy skołowane, przerażone, bo jednak święta. Może się zdarzyć, że mąż, który zagląda do kieliszka zabierze i tę małą sumę, która miała wystarczyć. Czy wtedy Pan Jezus też przyjdzie?

Planowanie z Maryją – spróbujmy. Może się wtedy okaże, że nie potrzebujemy aż tak wiele? A jeśli dla nas wystarczy, to innym uda się pomóc? Warto, aby na liście prezentów – świątecznych podarunków, znalazła się blacha ciasta, np. dla ludzi w schronisku dla bezdomnych. Sprawdźmy, jest jeszcze na to czas, może przyda się tam nasza pomoc?

Boże Narodzenie, do którego się przygotowujemy, to chwila w dziejach świata, w którym Miłość zaryzykowała wszystko i oddała się ludziom. Trzeba, aby i nasza mała zdolność kochania ryzykowała wyznanie tej miłości innym ludziom. Zanim postawimy na stole pusty talerz – symbol otwartości na nieznanego wędrowca, poszukajmy potrzebujących. Bo symbol jeszcze nikogo nie nakarmił, nikomu nie pomógł, a do drzwi w wigilijny wieczór chyba nikt już znienacka nie puka, bo strach przed tym, że nikt nie otworzy jest zbyt wielki, aby go unieść tego wieczoru.

Usiądźmy z Maryją, Niepokalanie Poczętą. Ona najlepiej wie, jak czekać na Syna i jak Go powitać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem