Reklama

Pomocnicy Pana

Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 26/2011

Gdy jesteśmy zdrowi i sprawni, możemy często przyjmować Pana Jezusa podczas Mszy św. Co jednak, gdy przez chorobę, starość czy opiekę nad ciężko chorym członkiem rodziny nie możemy pójść w niedzielę do kościoła? Bł. Jan Paweł II w Liście apostolskim „Dies Domini” (o świętowaniu niedzieli) zalecał: „Ci z wiernych, którzy z powodu choroby, niesprawności lub innej ważnej przyczyny nie mogą wziąć udziału w Eucharystii, winni dołożyć starań, aby jak najpełniej uczestniczyć z oddalenia w liturgii niedzielnej Mszy św. (…) Transmisja telewizyjna lub radiowa stanowi cenną pomoc, zwłaszcza jeśli towarzyszy jej ofiarna posługa nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii, którzy przynoszą ją chorym, a wraz z nią pozdrowienie i solidarność całej wspólnoty”.
To pragnienie papieża spełnia się w archidiecezji krakowskiej od ponad 5 lat. 16 kwietnia 2011 r. w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie Łagiewnikach bp Jan Zając pobłogosławił kolejnych 42 nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. z 18 nowych parafii. Obecnie już 239 szafarzy w 110 parafiach archidiecezji oddaje swoje serca i nogi, by Chrystus mógł dotrzeć do tych, którzy sami nie mogą do Niego przyjść.

Józef

Józef Dąbrowski mocno przeżywał dramat swego ojca, który przez całe życie starał się codziennie być na Mszy św., ale w ostatnich tygodniach życia, gdy ciężko zachorował, był tego spotkania z Jezusem pozbawiony. Co więcej, był pozbawiony również niedzielnej Komunii św., choć kościół znajdował się 10 minut drogi od domu... Nie mógł zrozumieć, że za argument odmowy posłużyła odpowiedź: „Przecież chodzimy do chorych w pierwszy piątek, to powinno tacie wystarczyć”. Tata umarł w poniedziałek z niespełnionym pragnieniem przyjęcia Pana Jezusa. „Gdybym wtedy był szafarzem, może mógłbym mojemu ojcu udzielić Komunii św. w tę ostatnią niedzielę jego życia?” - zastanawiał się pan Józef.
To pytanie odżyło podczas adoracji Najświętszego Sakramentu w parafialnym kościele. Po adoracji podszedł więc do ks. proboszcza i zapytał go, czy wie coś na temat świeckich szafarzy w archidiecezji krakowskiej. Proboszcz wydawał się tym pytaniem zaskoczony: „Panie Józefie, właśnie mam tu dekret ks. kardynała na ten temat i chyba jutro mija termin zgłaszania kandydatów na kurs”. Teraz to pan Józef był zdumiony. Powiedział, że najpierw naradzi się z żoną - bo skoro ma rodzinę, to w jakimś sensie również i ona będzie do tej posługi włączona. Pani Elżbieta, choć początkowo nie bez obaw, to jednak poparła męża.
Po ukończeniu odpowiedniego przygotowania Józef Dąbrowski, ojciec trójki dzieci, kolejarz, został pobłogosławiony do posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii św. Był w pierwszej grupie świeckich mężczyzn, których posłano do takiej służby w kościołach archidiecezji krakowskiej. Pełni ją już od 5 lat w parafii Najświętszej Rodziny w Krakowie.

Włodzimierz

Od trzech lat nadzwyczajnym szafarzem w tej samej parafii jest Włodzimierz Walerowski, ojciec czwórki dzieci, kierownik działu technicznego w szpitalu dziecięcym. Inaczej niż w przypadku pana Józefa, o propozycji proboszcza najpierw dowiedziała się żona: - Ksiądz proboszcz zaczepił kiedyś moją żonę: „Czy pani by się zgodziła, by mąż pełnił posługę szafarza?”. Zgodziła się, ale powiedziała, że zapyta męża. Wcześniej już o tym myślałem… To jest forma powołania. Najświętszy Sakrament zawsze ogniskował moje życie. Miałem 6 lat, gdy po raz pierwszy zostałem dopuszczony do posługi ministranta. Pamiętam dokładnie tę chwilę. To było na czerwcówce w Przegorzałach, w parafii Chrystusa Króla. Tak się zaczęło pragnienie bycia blisko Boga.
Pan Włodzimierz twierdzi, że bycie szafarzem to zobowiązujący dar: - Stajesz się człowiekiem publicznym. Ludzie patrzą i wymagają nie tylko od ciebie, ale i od rodziny. Odpowiedzialność za swoje życie wobec Boga i ludzi jest większa.

Reklama

Prowadzą Pana Jezusa

W parafii w Nowym Bieżanowie posługuje pięciu nadzwyczajnych szafarzy. Zawsze przed pójściem do chorych uczestniczą we Mszy św.: - Celebrans nakłada nam Przenajświętszą Hostię do cyborium i posyła nas. Idziemy w imieniu kapłana - wyjaśnia pan Józef.
Szafarze zanoszą Komunię św. chorym na terenie osiedla, a zwłaszcza mieszkańcom oddalonego o kilka minut od kościoła Domu Pogodnej Jesieni. Tam mogą liczyć na pomoc Krystyny Zielnik, która mieszka w DPJ już od 26 lat. - W sobotę albo przed świętami muszę przejść cały budynek, zorientować się, kto do spowiedzi, kto oleje święte, kto do Komunii... - mówi pani Krysia. Dzięki niej, przechodząc z jednego mieszkania do drugiego, szafarze mają czas, by się pomodlić i powierzyć Chrystusowi każdą odwiedzaną osobę.
Gdy szafarze zauważą, że stan ich podopiecznych pogarsza się, zachęcają do przyjęcia z rąk kapłana sakramentu namaszczenia chorych, dzięki czemu wiele osób wraca do lepszej kondycji. Pan Józef wyznaje, że jego podopieczni przyjmują Jezusa z ufną wiarą dziecka, kilka osób płacze przy tym ze wzruszenia: - Oni naprawdę na Niego czekają, a On ich pociesza i daje im radość.

Mają czas

Idąc z Panem Jezusem do chorych, trzeba mieć dla nich czas. Oni szczególnie potrzebują zainteresowania, bliskości drugiego człowieka i pomocy duchowej. Nieraz wystarczy przyjacielsko się uśmiechnąć, porozmawiać, czasem - wziąć za dłoń. Do tych gestów się dojrzewa: - Na terenie DPJ mieszka dwukrotna mistrzyni olimpijska, która ma 90 lat i choruje na Alzheimera. Zawsze gdy do niej przychodziłem, sprawiała wrażenie nieobecnej. Pewnego dnia wziąłem ją za rękę. Wtedy zobaczyłem jej szeroki uśmiech. Odtąd, gdy do niej przychodzę, witając się, podaję jej dłoń. Teraz już większość ludzi biorę za rękę. We wszystkim musi być jednak delikatność - mówi pan Józef.
- Staruszkowie nie cierpią spóźnień. Myślą wtedy, że człowiek o nich zapomniał i wpadają w panikę - dodaje pan Włodzimierz. Przyznaje, że dzięki posłudze szafarza wiele się uczy, m.in. służby drugiemu człowiekowi i umiejętności słuchania: - Patrząc na ludzi chorych, musisz spokornieć. Widzisz życie, jakie ono jest naprawdę. Są wymagający wobec siebie i nas. Uczą, aby naszych rodziców otaczać obecnością. Widzę większą potrzebę więzi z rodzicami i teściami, z którymi staram się teraz widzieć co najmniej raz na 2 tygodnie. U ludzi starszych czekanie na miłość jest aż nadto widoczne. Zawsze pytają: „Kiedy znowu przyjdziesz?”.

Przygotowują na przejście

Nadzwyczajni szafarze często przychodzą z Komunią św. do osób, które stoją w progu Domu Ojca. Dzięki temu sami zadają sobie pytanie: Jak po chrześcijańsku przygotować się na ten ostatni krok? Posługując ciężko chorym, szafarze powinni być przygotowani na podanie Wiatyku. - Istotą naszej posługi jest umożliwić każdemu, kto zbliża się do kresu życia, by przekroczył ten próg razem z Jezusem Chrystusem. Jedynie On jest w stanie doprowadzić do spotkania z Ojcem, czyli do celu naszego chrześcijańskiego życia - mówi pan Józef.
Szafarz zauważa, że osoby, którym przynosi Komunię św., „dojrzewają w pragnieniu jak najgłębszego spotkania z Ojcem”. Spotkania, które nie przeraża, lecz jest oczekiwaniem: - 4 lata chodziłem z Panem Jezusem do pani Eugenii. Jej córka, pani Kazimiera, przez 12 lat opiekowała się chorą mamą. Nie dopuszczała myśli o śmierci matki. Przeszliśmy z panią Kazią drogę od strachu przed śmiercią do modlitwy o dobrą, pogodną śmierć dla mamy, która bardzo chciała już być z Bogiem.
Pani Kazimiera nie kryje wdzięczności: - Gdy panowie przychodzili z Panem Jezusem, mamcia się ożywiała i traktowała ich jak kogoś bliskiego. To rzadkość, by mężczyźni tacy byli, z sercem na dłoni… Pocieszali, przynosili ulgę, człowiek czuł się dowartościowany, doładowany. Jestem wdzięczna, że przychodzili chętnie, z dobrym słowem, dodawali mi otuchy.

Otwórzmy drzwi…

- Przyjęcie zasady, że chorym umożliwia się spotkanie z Panem Jezusem tylko raz w miesiącu, jest niewystarczającą troską o parafian: chorzy czują się wyłączeni z Kościoła i potraktowani niesprawiedliwie, bo wspólnota nie przejawia wystarczającej troski o nich - uważa Józef Dąbrowski.
Z posługi nadzwyczajnych szafarzy w Nowym Bieżanowie regularnie korzysta 14-18 osób. Pomocnicy w rozdawaniu Komunii św. chętnie zaniosą Ją innym potrzebującym: - To Pan Jezus chce do nas przyjść, a my czasem „robimy Mu łaskę”, żeby Mu otworzyć drzwi. Jeśli chcemy dojść do nieba, musimy mieć przewodnika, który nas tam zaprowadzi. Jezus jest drogą, prawdą i życiem. My oddajemy swoje serca i nogi do Jego dyspozycji, by mógł dotrzeć do tych, którzy sami nie mogą do Niego przyjść - mówi pierwszy nadzwyczajny szafarz z parafii Najświętszej Rodziny.
Świeckim pomocnikiem w udzielaniu Komunii św. może być mężczyzna w wieku 25-65 lat, dojrzale przeżywający swoją wiarę i aktywnie uczestniczący w życiu parafii. Propozycję do tej posługi dostaje od swojego księdza proboszcza. Kandydaci przechodzą odpowiedni kurs i rekolekcje, a po błogosławieństwie na szafarzy, uczestniczą w specjalnej formacji. Więcej na ten temat przeczytać można na stronie internetowej: www.nszafarze.pl. Jeśli Czytelnicy Niedzieli Małopolskiej chcieliby podzielić się swoim świadectwem na temat posługi nadzwyczajnych szafarzy lub widzą potrzebę takiej posługi w swojej parafii, proszeni są o kontakt z redakcją.

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Nycz powołał komitet do spraw przygotowania uroczystości beatyfikacyjnych kard. Wyszyńskiego

2019-12-11 19:45

archidiecezja warszawska / Warszawa (KAI)

Metropolia warszawski powołał komitet organizacyjny beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, która odbędzie się 7 czerwca 2020 roku na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Członkowie poszczególnych komisji oraz sekcji odebrali 11 grudnia w Domu Arcybiskupów Warszawskich nominacje z rąk kard. Nycza. Całość przygotowań będzie koordynował bp Rafał Markowski.

BOŻENA SZTAJNER

W skład komitetu powołanego przez metropolitę warszawskiego weszli księża i świeccy - w sumie 86 osób, z którymi współpracować będą także obecni podczas uroczystości przedstawiciele władz państwowych i władz Warszawy, a także wojska i policji. - Wszyscy powinni się włączyć w tę beatyfikację, która ma, oprócz ściśle religijnego i kościelnego charakteru, również wymiar narodowo-państwowy - podkreślił kard. Kazimierz Nycz.

Komitet zajmie się przygotowaniem uroczystości na pl. Piłsudskiego, procesją z relikwiami do Świątyni Opatrzności Bożej oraz zorganizowaniem - kilka tygodni przed beatyfikacją - koncertu poświęconego kard. Stefanowi Wyszyńskiemu i Janowi Pawłowi II z okazji setnej roczny urodzin Papieża Polaka. - Nie możemy zapomnieć o tym jubileuszu, koncentrując się na beatyfikacji, dlatego postanowiliśmy oba te wydarzenia połączyć - podkreślił metropolita warszawski.

Całość przygotowań do beatyfikacji będzie koordynował bp Rafał Markowski. Komitet składa się z następujących komisji i sekcji, których przewodniczącymi zostali:

- komisja teologiczno-historyczna - bp Piotr Jarecki - komisja artystyczna - bp Michał Janocha - komisja liturgiczna - ks. Bartosz Szoplik - komisja muzyczna - ks. Piotr Markisz - komisja przygotowująca uroczystości na pl. Piłsudskiego - ks. Sławomir Nowakowski - sekcja porządkowa - ks. Marek Mętrak - sekcja rezerwacji i kart wstępu - ks. Łukasz Przybylski - sekcja ds. parkingów - ks. Marcin Szczerbiński - sekcja ds. opieki medycznej - ks. Władysław Duda - komisja przygotowująca procesję do Świątyni Opatrzności Bożej - ks. Tadeusz Aleksandrowicz - komisja ds. relikwii - ks. Janusz Bodzon - komisja medialna - ks. Przemysław Śliwiński - komisja obsługi biskupów i gości - ks. Matteo Campagnaro - komisja finansowo-sponsoringowa -ks. Marian Raciński

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego odbędzie się 7 czerwca 2020 roku o godz. 12.00 na pl. Piłsudskiego w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem