Reklama

Kapłaństwo to Chrystusowy wybór i posłanie człowieka Bożego

Niedziela przemyska 26/2011

Umiłowani Bracia w powołaniu
Drodzy Bracia i Siostry
Kochani Neoprezbiterzy

Liturgiczne wspomnienie św. Barnaby zwanego apostołem, mimo, że razem z Pawłem włączeni zostali do tego grona jako pokolenie już poapostolskie, zachęca nas, abyśmy starali się dobrze wsłuchać w Słowo Boże i dosłyszeć Boży głos w każdym, a szczególnie w naszym osobistym powołaniu.
Św. Mateusz w rozdziale 10. swej Ewangelii wyraźnie relacjonuje historię utworzenia kolegium apostolskiego. Pan Jezus osobiście rozpoznaje swoich uczniów i powołuje konkretnych Dwunastu podając ich imiona. I tak będzie zawsze. Udziela im także „władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości” (Mt 10, 1nn.). Następnie posyła, dając wyraźne wskazówki, co mają robić i jak się mają zachować w konkretnych sytuacjach: „Idźcie i głoście: Bliskie jest Królestwo niebieskie”. Otwiera się wielka i piękna perspektywa czasów nowych.
Jednakże aby się Boże dobro mogło zrealizować, potrzebna jest pełna współpraca ludzi, otwarcie drzwi i przyjęcie posłańca wraz z treścią jego przesłania. A przyjęcie „Królestwa Bożego”, ogłoszenie Chrystusa Królem, to nie deklaracja tylko czy formalne proklamowanie, ale nawrócenie, zmiana życia, wyjście z ciemności grzechów do światła i nowego, Bożego stylu, czyli Chrystusowego sposobu zachowań.
Pan Jezus wie, że to pójście za Nim jest wielkim i ważnym wyborem. On gotów jest pomagać w jego odkryciu, przyjęciu i zrealizowaniu, ale konieczna jest współpraca wybrańca. I dlatego parę wierszy dalej tłumaczy a może nawet przestrzega niedoświadczonych neofitów: „Oto ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10, 16).
Apostolska, ewangelizacyjna posługa wymaga więc ludzkich cech, skoro ma być realizowana wśród ludzi. Roztropność i wiedza, nieskazitelność i odwaga, nawet wśród wilków, ochronią „owce” Jezusowego wybrania.
Dwunastu uczniów posłuchało. Poszli i głosili Królestwo Niebieskie. Pomnażała się wiedza o Jezusie i budziła się wiara w Niego. Mimo wstrząsających wydarzeń, mimo zdrad i zachwiań, głoszenie Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Mesjasza - Zbawiciela przynosiło owoce. Słyszeliśmy relację Łukaszową, że „wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana” (Dz 11, 21). To już nie tylko Dwunastu, ale kolejne pokolenie wybranych apostołów głosi Ewangelię. Pojawią się liczni, wśród nich: Barnaba i Paweł, którzy przez rok pracują razem i nauczają.
W ich pracę - posługę wkracza Duch Święty, polecając wyraźnie: „Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem. Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich. A oni wysłani przez Ducha Świętego poszli…” (Dz 13, 1nn).
Historia Piotra i Barnaby, Szawła i Jana, to historia każdego z Was, drodzy Neoprezbiterzy. Na każdego z Was po poście i modlitwie, po latach postu i modlitwy, zostaną włożone ręce i zostaniecie posłani ustami Kościoła, biskupa, a tak naprawdę to „przez Ducha Świętego”, aby przedłużyć misję Apostołów a raczej misję zbawczą samego Chrystusa, jedynego Kapłana Nowego Przymierza, bo to w Jego kapłaństwie uczestniczymy i Jego mocą nasze poselstwo sprawujemy.
„Powierzenie misji duszpasterskiej jest dla biskupa znaczącym momentem ojcowskiej odpowiedzialności wobec swojego prezbitera. Św. Hieronim napisał słowa, które można zastosować w tym kontekście: «Wiemy, że ta sama relacja, która istniała między Aaronem a jego synami istnieje między biskupem a jego kapłanami. Jeden jest tylko Pan, jedna świątynia: niech będzie także jedność w posłudze… Czyż chwałą ojca nie jest mądry syn? Niechaj Biskup pogratuluje sobie samemu, że dokonał dobrego wyboru takich kapłanów dla Chrystusa»” (List do Nepocjana prezb. PL 22, 534). Kapłaństwo to przede wszystkim codzienna ofiara Chrystusa uobecniana przez nas na ołtarzu. Ofiara pojednania ludzi z Bogiem, ofiara uwielbienia i prośby, czyli zatroskania o to, co dla tych, których kocham jest najważniejsze.
Jan Paweł II w encyklice o Najświętszej Eucharystii przypomni, że kapłańską służbę i ofiarę składa się „in persona Christi”, a to oznacza coś więcej niż „w zastępstwie Chrystusa”, to oznacza w Chrystusie, w Osobie Boga-Człowieka, w głębi utożsamienia się z Nim. A utożsamienie się, to naśladowanie a nawet więcej, wchodzenie, bycie (egzystencja) w Jego miłości do Ojca, w ból nad grzechem i współczucie z cierpieniem człowieka chorego i zranionego duchowo. Kapłańskie posługiwanie ma bezpośrednie odniesienie do Chrystusa i wchodzi w relację z Trójcą Przenajświętszą (w imieniu ludzi, przez Chrystusa w Duchu Świętym do Ojca) i wymaga przez całe życie, abyśmy doskonalili tę relację trynitarną przez kontakt wiary i miłości z Chrystusem, ale także przez stopniowe wchodzenie w coraz głębszą dojrzałość duchową i apostolską, mającą swe podstawy w miłości pasterskiej. Konkluzją bardzo praktyczną tej refleksji jest stwierdzenie, że tylko świętość jest jedynie słuszną drogą kapłana, bo bez niej nasze zjednoczenie z Chrystusem jest złudą. Tę ważną prawdę niezwykle głęboko i pięknie wyraził św. Jan od Krzyża, domagając się nawet od chrześcijanina, aby był przez miłość upodobniony do Chrystusa: „Kto Cię ukocha Synu, oddam mu w zamian siebie. I miłość mą ku Tobie złożę w Nim jakby w niebie. Kto niepodobny Tobie, nie uznam go za swego, bom Ciebie upodobał - o życie życia mego” (Romance).
Eucharystia jest sakramentem zjednoczenia, ale ono jest owocem wiary i miłości, która nieustannie wzrasta, pogłębia się albo zamiera. Czy pamiętamy, że Pan Jezus do swojej ofiary przygotowywał siebie i uczniów. Przygotowywał nauczaniem, postem i modlitwą, która niekiedy na osobności przedłużała się na całą noc.
Tak. To wielkie wskazanie Jezusowego życia. Bez postu, umartwienia i modlitwy kapłaństwo nie będzie po ludzku dopełnione ani we właściwy sposób twórcze, ani radosne, bo tylko „ochotnego dawcę Bóg miłuje” a i ludzie nie chcą ofiar wymuszonych ani nie czekają na smutnych, zgryźliwych „świętych”.
Wprawdzie w sakramencie święceń kapłańskich otrzymujemy Ducha Świętego i dokonuje się w człowieku przemiana ontologiczna polegająca na upodobnieniu do Chrystusa, ale wymaga ona takiego stylu życia, który ujawnia „przebywanie z Nim”. Duchowość kapłańska z natury rzeczy jest duchowością eklezjalną (por. JP II, Pastores gregis 11).
Jest jeszcze jedna ważna wskazówka w skuteczności oddziaływania: św. Barnaba porywał do Chrystusa „wielkie liczby” ludzi, bo „był człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary” (Dz 11, 24). Duch Święty tak jak i ludzie ma upodobanie w człowieku dobrym, szlachetnym i szczerym, czystym i bezinteresownym.
A zatem praca nad swoim charakterem, nad tym, co zwie się wyposażeniem naturalnym człowieka a co już w pierwszym kontakcie z ludźmi rzuca się w oczy, nie jest bez znaczenia. Moje poważne traktowanie obowiązków, dotrzymane słowo, pracowitość czy punktualność jest miarą gorliwości i jakże często egzaminem z wiary, którą rozwija lub gasi nie tylko grzech ciężki, śmiertelny, ale każde odezwanie, gest i każdy odruch sumienia. „Czy jecie czy pijecie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (por. 1 Kor 10, 31), zalecał św. Paweł.
Drodzy Neoprezbiterzy, dziś rozpoczynacie wielką pasterską i kapłańską, świętą posługę. Głębia treści kapłaństwa jest taka, że słusznie nazywamy ją Tajemnicą. Tajemnicę powoli rozpoznaje człowiek, ale odkrywa ją przed człowiekiem tylko Bóg. Chce w nią wprowadzać Ciebie. Będzie to możliwe po wypełnieniu kilku warunków. Pamiętaj, że rzeczywistość Boża, nadprzyrodzoność przewyższa rozum, (ale go nie przekreśla) i mocniejsza jest niż nasze słabości (chociaż ich nie eliminuje). Pamiętaj też, że Bóg jest nam bliższy niż my sami sobie i kocha nas bardziej niż potrafimy siebie kochać i bardziej nas akceptuje niż potrafimy siebie zaakceptować.
Przy tym wszystkim nie zapominaj, że jesteś człowiekiem i będziesz musiał napotkać w swym życiu wielorakie trudności, zawirowania i może nawet uwikłania, w które sam niejednokrotnie się wplączesz, ale sam nie zdołasz się z nich wyzwolić. Wtedy bierz do rąk Ewangelię, Księgę Życia, tam znajdziesz pomoc, bo „Słowo Boże jest skuteczne i ostrzejsze niż miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4, 12).
Przypomnij też sobie (i przeczytaj raz jeszcze… i jeszcze) historię dwóch uczniów z drogi do Emaus, na której załamani, przestraszeni i duchowo rozbici, spotkali Przechodnia. Nie stronili od Niego, nie zamknęli się w sobie, rozmawiali otwarcie o tym, co ich bolało. A potem, ze zwykłej ludzkiej gościnności i budzącej się przyjaźni, „przymusili Go”, aby został z nimi, skoro zapada noc. Zaprosili i „przymusili” Nieznajomego do wspólnego stołu. Tu Go rozpoznali „przy łamaniu chleba”.
To ważna i konkretna wskazówka dla nas: w trudnościach wiary, przy zagubieniu kontaktu z Jezusem nie zamykać się w sobie, nie stronić od ludzi, ale z nimi powtarzać gest - znak „łamania chleba”, czyli rozpoznawać Jezusa w Najświętszej Eucharystii, bo tajemnice swoich zawodów i trudności, grzechów, rozczarowań i smutków jedynie skutecznie rozwikłuje się w obecności Tajemnicy Chrystusowej śmierci i zmartwychwstania.
Chrystus - Zbawiciel, Przyjaciel i Brat jest rozpoznawalny przez wiarę i miłość, ale ten dar pochodzi z wysoka. I dlatego tak wielką pomocą jest modlitwa także ta, którą otaczamy naszych kapłanów i którą będziemy Was zawsze otaczać. Modlitwa starszych kapłanów i całego Kościoła, modlitwa z Matką Najświętszą, abyśmy wszyscy stawali się coraz bardziej Maryjni i Chrystusowi, i coraz bardziej czyści, posłuszni Duchowi Świętemu i Kościołowi, który jest przecież żywym Chrystusowym Ciałem na ziemi.
A zatem - Umiłowani Bracia i Synowie, nie ustawajmy w czuwaniu, umartwieniu i modlitwie, bo tylko mocą Bożą można sprawować kapłaństwo, pokonywać antychrysta i własne słabości, i być rzeczywiście najbliżej udzielającej się ludziom świętości Boga. Amen.

Homilia abp. Józefa Michalika wygłoszona w archikatedrze przemyskiej podczas święceń kapłańskich w Wigilię Zesłania Ducha Świętego, 11 czerwca 2011 r.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa wewnętrzna

[ TEMATY ]

modlitwa

wiara

kiri/fotolia.com

O co tak naprawdę chodzi nam w modlitwie? Po co się modlimy? Czy tylko po to, żeby spełnić religijny obowiązek? Sensem i celem modlitwy jest możliwie najpełniejsze spotkanie z Bogiem. Przez grzech odwróciliśmy się od Boga i trudno nam teraz nawiązać z Nim kontakt. Dlatego w modlitwie chcemy spotkać na nowo naszego Pana. Tylko w modlitwie możemy doświadczyć smaku spotkania z Bogiem. Dla jednej chwili takiego doświadczenia człowiek może trudzić się na modlitwie długie miesiące. Żeby to było możliwe, musimy zacząć praktykować modlitwę wewnętrzną. Nasza modlitwa powinna iść w stronę naszego wnętrza. Skoro uprzywilejowanym miejscem obecności Boga jest nasza dusza, to nie znajdziemy Boga na rynkach, w rozkoszach, przyjemnościach, emocjonalnych klimacikach, tylko we własnej duszy. Dusza jest jak komnata wielkiego pałacu, w której mieszka Król. Żeby dojść do tej komnaty, człowiek musi na modlitwie podjąć drogę przez wiele pokoi, od zewnętrznych krużganków, przez korytarze i różne inne pomieszczenia, aż do tego ostatniego – komnaty naszego Pana.

Droga do wnętrza zaczyna się od skupienia

Szukanie Boga jest drogą wchodzenia w siebie razem ze swoim Bogiem. Dlatego trzeba ćwiczyć się w tym, by w godzinach modlitwy niczego nie widzieć, niczego nie słyszeć i pozostawać w samotności. Nazywa się to skupieniem, gdyż dusza skupia tu wszystkie siły, całe swoje serce, emocje, myślenie i wchodzi w siebie razem ze swoim Bogiem. Wielu ludzi nie zna tej drogi, bo żyją tylko życiem zewnętrznym, jakby na ganku strażniczym okalającym pałac Króla.

Skupienie nie jest pustką

Skupienie nie jest jednak celem samym w sobie. Jest jedynie pierwszym krokiem w stronę modlitwy wewnętrznej. Nie wystarczy zamknąć oczy i wytworzyć jakąś intelektualną i uczuciową pustkę, aby znaleźć się w obecności Boga. W tej pustce trzeba zacząć czynnie szukać Boga wszystkimi władzami duchowymi. Drogą i bramą do tego jest rozmyślanie. Kiedy osiągniesz już skupienie, musisz zacząć wypełniać je wewnętrznym spojrzeniem ku Bóstwu i Człowieczeństwu Chrystusa w tajemnicach Jego życia, o których mówi Ewangelia. Tu zaczyna się wielki wysiłek zanurzenia swojego życia w życiu Jezusa. Zaczyna się dialog z Bogiem, który nie jest mówieniem silącym się na piękne i wytworne słowa, ale jest mówieniem słowami idącymi wprost z serca, bo Bóg ceni tylko takie słowa. Droga przez pokoje do komnaty Króla jest jeszcze bardzo długa. Kiedy serce zapragnie już Pana, a wola zdecyduje się wejść w pełną komunię woli z wolą Pana, zaczyna się oczyszczanie serca. Kolejne pokoje są coraz bliżej Pana, ale w nich musimy zostawiać nasze zewnętrzne odzienie, do którego często jesteśmy bardzo przywiązani. To są najpierw nasze grzechy, również te powszednie, potem nasze emocje i poszukiwanie doznań, aż wreszcie zostaniemy my sami i nasz Król. Modlitwa wewnętrzna bowiem to nic innego, jak przyjacielskie obcowanie i potrzeba rozmowy z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje.

CZYTAJ DALEJ

W słońcu i radości - [40. PPW - dzień trzeci]

2020-08-05 23:40

Michalina Stopka

Dzisiejsze pielgrzymowanie było pełne radości, uśmiechu i modlitwy. Pielgrzymka przechodzi dziś z Oleśnicy do Namysłowa. Zobaczcie jak przebiegał dzisiejszy pątniczy szlak.

Wszystko rozpoczęło się w Oleśnicy, w Bazylice pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Mszy św. przewodniczył ks. bp Jacek Kiciński.


Pierwszy etap: Oleśnica - Smolna

Taniec pielgrzymów:

Drugi etap: Smolna - las przed Kijowicami

Rozmowa z ks. bpem Jackiem Kicińskim

Etap trzeci: Las przed Kijowicami - Karwiniec


Piąty Etap: Las za Dębnikiem - Namysłów

Świadectwo brata z gr. 5

Apel Jasnogórski w Namysłowie:


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję