Reklama

Boży atleta i długodystansowiec

Wspomnienie o śp. kard. Kazimierzu Świątku

Ks. Artur Płachno
Edycja podlaska 35/2011

Biskup drohiczyński Antoni Dydycz oraz inni kapłani diecezji drohiczyńskiej, zarówno z Polski, jak też pracujący na Białorusi, uczestniczyli w uroczystościach pogrzebowych, zmarłego 21 lipca, w wieku 96 lat, śp. kard. Kazimierza Świątka, emerytowanego metropolity mińsko-mohylewskiego oraz administratora apostolskiego diecezji pińskiej

Uroczystości żałobne odbywały się najpierw w katedrze w Mińsku, a następnie w Pińsku.
W mińskiej katedrze Eucharystii, celebrowanej wraz z innymi biskupami i kapłanami, przewodniczył metropolita wileński kard. Audrys Juozas Backis, obecny był też o. Sergiusz Gajek administrator apostolski grekokatolików na Białorusi oraz przedstawiciele różnych wyznań i poglądów: Cerkwi prawosławnej, Korpusu Dyplomatycznego i władz Białorusi. List kondolencyjny nadesłał Prezydent Białorusi i Minister Spraw Zagranicznych Polski.

Pierwszy kardynał Białorusi

W homilii obecny metropolita mińsko-mohylewski abp Tadeusz Kondrusiewicz, przypomniał trudną drogę kapłańską, którą podążał pierwszy w historii Białorusi kardynał. Przypomniał, że był na niej także jego pobyt w celi śmierci w Brześciu, okrutne przesłuchania i 10 lat pobytu w syberyjskich łagrach.
Wieczorem odprawiona została również Eucharystia przez bp. Antoniego Dziemiankę z Mińska z homilią biskupa witebskiego Władysława Blina, po której trumnę z ciałem zmarłego przewieziono do Pińska.
W Pińsku uroczystości pogrzebowe rozpoczęła Eucharystia, celebrowana na placu przed katedrą. Przewodniczył jej metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, który powiedział m.in., iż Papież Polak znalazł w kard. Świątku człowieka, na którym mógł odbudować Kościół zniszczony w czasach prześladowania komunistycznego.
Jego niezłomną, ewangeliczną postawę przybliżył w homilii abp Tadeusz Kondrusiewicz. Przypomniał zdarzenie z łagru pod Workutą, gdy w Boże Narodzenie, więzień Świątek podszedł spokojnie z opłatkiem do radzieckiego oficera. „Spotkały się dwie ręce, w jednej pistolet, w drugiej opłatek. Pistolet - narzędzie kaźni, opłatek - znak miłości, jedności i porozumienia. Oficer opuścił dłoń z pistoletem, mówiąc: «Nie wiem czy jest Bóg» i wyszedł”. Takich sytuacji w życiu kard. Świątka było wiele. Wszystkie one są bardzo pouczające i mówiące o wielkiej prawdzie: Jeśli Bóg z nami, to kto przeciwko nam” - konkludował.
Abp Kondrusiewicz wspomniał także o przekazaniu ks. Kazimierzowi Świątkowi szczególnej decyzji bł. Jana Pawła II, biorąc pod uwagę wymogi prawa kanonicznego, minował go biskupem w 77. roku życia, gdy normalnie w wieku 75 lat duchowni przechodzą na emeryturę.
Po pierwotnym zaskoczeniu, odpowiedział on z uśmiechem: „Co tam, 75 lat już przeszło. Trzeba od nowa liczyć”.
Osobiście pamiętam spotkanie z ks. Świątkiem w grudniu 1990 r. Gdy rozmawiając z nim o możliwości zagospodarowania przylegającego do katedry pińskiej korytarza, zasugerowałem pewne rozwiązanie, powiedział: „To nie będzie już moją sprawą. Tutaj przyjdzie biskup i niech próbuje coś dalej robić”. Boże plany były jednak inne, a łaska stanu dawała mu siły przez następne 20 lat posługi biskupiej w dwóch diecezjach. Odnowa zaś pińskich budynków, w których stacjonowało przez wiele lat wojsko, stało się jednym z zadań leżących Księdzu Kardynałowi na sercu. Obecnie mieści się w nich znów Wyższe Seminarium Duchowne oraz Kuria diecezjalna. I chociaż są one pięknie odrestaurowane, to sam Ksiądz Kardynał do końca życia mieszkał w małym domku przy ul. Szewczenki, z którym był związany od początku swej trudnej posługi w Pińsku.
Jak zaznaczył w pogrzebowej homilii abp Kondrusiewicz, kard. Świątek był w wielu wymiarach długodystansowcem i atletą Bożym, który pokonał wielki maraton w swoim życiu. Troszczył się on bowiem także o odbudowę katedry mińskiej i wielu innych zniszczonych kościołów, wspomagał budowę nowych świątyń, dokonał dzieła synodalnej reformy struktur diecezjalnych. Dbał o formację duchowieństwa i wiernych.

Pożegnanie

Podczas uroczystości pogrzebowych odczytano specjalne przesłanie Benedykta XVI. Osobne kondolencje przekazał także Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Tacisio Bertone. Prezydent Polski przysłał swego przedstawiciela, kondolencje napłynęły od polskiego Senatu, abp. Filareta - zwierzchnika Cerkwi prawosławnej na Białorusi oraz wielu osób i instytucji z różnych krajów. Episkopat Polski, oprócz. kard. Stanisława Dziwisza i bp. Antoniego Dydycza, podczas uroczystości pogrzebowych reprezentowali również: abp Wojciech Ziemba z Olsztyna, bp Marian Kryszyłowicz ze Szczecina, bp Ryszard Karpiński z Lublina i bp Jerzy Mazur z Ełku. Obecny był także kard. Janis Pujats z Rygi i bp Marcjan Trofimiuk z Łucka na Ukrainie, biskupi z białoruskich diecezji i prawosławny biskup Benjamin, liczni kapłani i wierni.

Reklama

Związki z diecezją drohiczyńską

Szczególne związki łączyły zmarłego z diecezją drohiczyńską. Był on kapłanem diecezji pińskiej, z której części powstała obecna diecezja drohiczyńska. Był wikariuszem generalnym tej części diecezji, która pozostała na terenie ówczesnego Związku Radzieckiego, gdy administratorem apostolskim całej diecezji był późniejszy pierwszy biskup drohiczyński Władysław Jędruszuk. Kard. Kazimierz Świątek wielokrotnie przebywał na terenie diecezji drohiczyńskiej, celebrując Eucharystie. Uczestniczył też w pamiętnym nabożeństwie ekumenicznym w Drohiczynie 10 czerwca 1999 r. z bł. Janem Pawłem II. Od ponad 20 lat w obecnej diecezji pińskiej na Białorusi, którą zarządzał, pracowało i pracuje kilku kapłanów z diecezji drohiczyńskiej.

Spoczął obok bp. Łozińskiego

Ciało śp. kard. Kazimierza Świątka spoczęło w świątyni, gdzie pochowany jest jego wielki poprzednik, pierwszy biskup piński sługa Boży Zygmunt Łoziński. Beatyfikacja bp. Zygmunta Łozińskiego leżała mu głęboko na sercu. W ubiegłym roku, na kilka dni przez wypadkiem, którym rozpoczęła się jego śmiertelna choroba udzielił na potrzeby filmu dokumentalnego wywiadu nt. duchowych związków z bp. Łozińskim. Wówczas także odprawił jedną z ostatnich Mszy sw. w pińskiej katedrze i nawiedził grób sługi Bożego bp. Łozińskiego.
W wywiadzie tym mówił: „Z bp. Zygmuntem Łozińskim spotkałem się tylko raz. Było to w Baranowiczach w 1927 r. (...), udzielał sakramentu bierzmowania. Byłem wtedy także kandydatem do tego sakramentu. Pamiętam, że gdy podszedł, stało się coś, co było dla mnie znakiem symbolicznym. Według starego rytu bierzmowania, biskup uderzał prawą ręką po policzku. Jakoby mianował na rycerza wiary katolickiej. Gdy podszedł do mnie, to nie tylko dotknął, ale porządnie uderzył. I wtedy, jako gimnazjalista zapamiętałem to. Wytłumaczyłem sobie to uderzenie biskupa, dopiero wtedy, gdy zaczęli mnie tłuc i bić. Zrozumiałem, że on jakby przeczuwał, co mnie czeka i jakie będzie to życie kapłańskie.
Następne spotkanie było już przy jego trumnie. On umiera w 1932 r., a ja w 1933 r. zdaję maturę i jadę na zamknięte rekolekcje maturalne do Pińska. Tam prefekt, który zebrał maturzystów, zaproponował nawiedzenie trumny bp. Łozińskiego w podziemiach tej katedry. (Można było przez szczelinę dotknąć trumny, wypowiedzieć jakąś prośbę i odmówić modlitwę „Ojcze nasz” - przyp. red.).
Ja, co do tego typu zachowania byłem podejrzliwy. Taka była moja natura. Byłem przede wszystkim sportowcem. Potem byłem kawalarzem i żarty trzymały się mnie na każdym kroku. Jako ostatni dotknąłem trumny i uciekłem. Potem pomyślałem jednak sobie, że zachowałem się niepoważnie. Wróciłem powtórnie i pobożnie, jak cielątko uklęknąłem, włożyłem rękę i wypowiedziałem dwie prośby: Pierwsza - Księże Biskupie spraw, abym do końca życia był wiernym sługą Chrystusowym, myśląc, abym był dobrym, praktykującym katolikiem. O powołaniu kapłańskim nie było wtedy mowy, bo zostałem już studentem filologii w Wilnie, a druga prośba - aby moja mama żyła jak najdłużej.
Kiedy wyszedłem, coś ze mną się stało i mówię kolegom, że do Wilna nie jadę. Wstępuję do seminarium i chcę być księdzem i biorę pod uwagę tylko seminarium pińskie. Koledzy zareagowali na to śmiechem, uznając że jest to mój najlepszy kawał. (...)
Złożyłem podanie do Pińska, a rektor ks. kan. Wasilewski, po kilku dniach przesłał odpowiedź, że zostałem przyjęty tylko w drodze wyjątku, gdyż lista kandydatów była już zamknięta (...).
Bp Łoziński te moje młodzieńcze prośby dosłownie przyjął i wypełnił. Zostałem kapłanem - sługą Chrystusowym, a moja mama żyła 92 lat, więc pretensji nie miałem.
Dalej było moje życie: kamery śmierci, widoki rozstrzeliwania, krwawe dezynfekcje, wywózki i konania. Miałem jednak zawsze łączność z bp. Łozińskim. Mówiłem mu wtedy: Ty mnie zrobiłeś kapłanem, to teraz pilnuj mnie, strzeż i ratuj! Tak też jest od 71 lat i nie ma dnia, w którym nie zwracałbym się do bp. Łozińskiego, dziękując, przepraszając i prosząc.
Tutaj 37 lat byłem proboszczem. Gdy wróciłem z obozu, podszedłem do jego trumny i powiedziałem: Melduje Ci, że skończyłem «uniwersytet ludowy», trwający 10 lat. Teraz przygotowany już jestem chyba do pracy wśród sowietów. Jednak, umawiamy się, to Ty będziesz tutaj proboszczem, a ja będę twoim wikariuszem. Każdego dnia będę przychodził, abyś pokazał, co mam robić, a wieczorem, zdam rachunek. Każdego dnia byłem przy jego trumnie (...)”.

Człowiek wielkiego zawierzenia

Ci, którzy mieli możliwość zetknięcia się ze śp. kard. Kazimierzem Świątkiem, pamiętają, że był to człowiek wielkiego zaufania Bogu, szczególnie w najtrudniejszych momentach życia. Nie poddawał się i pracował do końca, wprawiając w zdumienie, jak ten człowiek, w wieku prawie 100 lat, może przemierzać różne kraje, nie mówiąc o własnych diecezjach, aby dawać świadectwo zatroskania o powierzony mu ukrzyżowany Kościół.
Jednocześnie był on też obdarzony poczuciem humoru i dystansu w stosunku do otaczającej go rzeczywistości oraz do własnej osoby.
Często powtarzał, że powinniśmy zawsze być wdzięczni Bogu za to, że zachowuje nas, daje nam czas i możemy świadczyć o nim. Nie różnimy się przecież niczym, od tych, których kości rozsiane zostały w nieznanych mogiłach i nigdy nie doświadczyli wolności.
Odnosząc się zaś do swego wieku, mawiał, że czuje się jakby zawieszony pomiędzy niebem i ziemią.

Świeccy franciszkanie na Jasnej Górze: bądźmy apostołami jedności

2019-07-20 17:05

mir/Radio Jasna Góra / Częstochowa (KAI)

Z udziałem ponad 4 tys. osób na Jasnej Górze odbyła się 26. Ogólnopolska Pielgrzymka Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Spotkanie wpisało się w przygotowania do jubileuszu 800. rocznicy powstania wspólnoty świeckich franciszkanów. Do bycia „apostołami jednoczenia” zachęcał ich biskup świdnicki Ignacy Dec.

BPJG

Podczas dwudniowej pielgrzymki rozważano przesłanie z Listu św. Franciszka do wiernych „Poświęceni są ku jedności” - poinformowała Joanna Berłowska, przełożona narodowa Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce. - Jedność jest bardzo ważną sprawą nie tylko u nas, ale w całej Ojczyźnie, w całym Kościele, wszędzie i o to będziemy się modlić – zapewniała świecka franciszkanka.

- By nie wstydzić się jednoczyć wokół Krzyża i Ewangelii - zachęcał zgromadzonych biskup świdnicki Ignacy Dec, przewodniczący Rady ds. Apostolstwa Świeckich.

- Jesteśmy chorzy na brak jedności – diagnozował biskup świdnicki i ubolewał nad pogłębiającym się rozbiciem w narodzie. Zachęcał do bycia na co dzień „apostołem jednoczenia”.

O wielkiej aktualności i sile franciszkańskiego charyzmatu we współczesnym Kościele mówi o. Andrzej Romanowski, narodowy asystent Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. - „Franciszku idź, odbuduj mój Kościół!”. To jest ciągle aktualne, tego bardzo potrzeba na dziś i jutro. To przesłanie, które otrzymał Św. Franciszek jest tak aktualne, tylu ludzi jest zagubionych, tylu poszukujących, zranionych – tłumaczył zakonnik i podkreślił, że potrzeba nie tylko dotrzeć do nich z przesłaniem miłości Jezusa, ale nieść Franciszkowy zapał, entuzjazm, fascynację Chrystusem, gdyż to najbardziej zaraża innych i wpływa na zmianę myślenia.

Franciszkański Zakon Świeckich to wspólnota katolików różnych stanów, dążących do doskonałości chrześcijańskiej poprzez naśladowanie Chrystusa ubogiego, pokornego i posłusznego Ojcu. Nie wymaga ona opuszczenia dotychczasowego środowiska, rezygnacji z małżeństwa czy pełnienia zadań świeckich, umożliwia jednak wielu ludziom realizację powołania zakonnego.

Franciszkański Zakon Świeckich został założony ok. 1221 r. przez św. Franciszka z Asyżu. Powstał on z myślą o ludziach świeckich, którzy pełniąc obowiązki swego stanu – małżeńskie, rodzinne i zawodowe – pragną dążyć do doskonałości chrześcijańskiej. W Polsce zakon liczy obecnie ok. 10 tys. członków.

W Polsce świeckie wspólnoty zakładali franciszkanie po dotarciu do kraju w 1227 roku. W okresie międzywojennym działalność Trzeciego Zakonu bardzo się ożywiła, niestety po drugiej wojnie światowej władze komunistyczne dekretem z 1949 roku zakazały działalności ruchów i stowarzyszeń katolików świeckich. W 1978 roku papież Paweł VI nadał świeckim franciszkanom odnowioną regułę, która wprowadziła istotne zmiany w organizacji i posłudze Trzeciego Zakonu. Została także zmieniona nazwa wspólnoty na Franciszkański Zakon Świeckich, który odtąd stał się wspólnotą autonomiczną pod duchową opieką Pierwszego Zakonu św. Franciszka: Braci Mniejszych, Braci Mniejszych Konwentualnych i Braci Mniejszych Kapucynów.

Patronką Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce jest bł. Aniela Salawa, a tercjarzami, czyli franciszkanami świeckimi byli m.in. św. Sebastian Pelczar biskup, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, Jacek Malczewski - malarz, Józef Haller - legionista, generał Wojska Polskiego oraz sługa Boży kard. Stefan Wyszyński - Prymas Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mazur: świat potrzebuje dziś Chrystusa i Jego Ewangelii

2019-07-20 20:23

rr / Rajgród (KAI)

Prośba o zdrowie, pomyślność dla rodziny i boże błogosławieństwo. Z takimi intencjami pielgrzymowały w sobotę 20 lipca matki, żony i młode dziewczęta do Sanktuarium Maryjnego w Rajgrodzie. Tłumy wiernych uczestniczyły tam w Diecezjalnej Pielgrzymce Kobiet Katolickich do Matki Bożej Królowej Rodzin.

www.facebook.com/pg/krolowarodzin

Od czternastu lat, w trzecią sobotę lipcu, w Rajgrodzie odbywa się Pielgrzymka Kobiet. Co roku, w rajgrodzkim sanktuarium gromadzi się od 1 do 2 tysięcy kobiet, aby zawierzyć siebie i swoje rodziny Rajgrodzkiej Pani. W tym roku przybyło ich ok. 1500. Panie przyjechały indywidualnie czy też w grupach zorganizowanych. Pątniczki z sąsiednich parafii do Rajgrodu przybyły pieszo. Z bazyliki w Augustowie kobiety z kapłanami przyjechały rowerami. Udział wzięły także panie m.in. z Białegostoku, Ełku, Suwałk, Rydzewa, Wieliczek, Jamin, Janówki, Wiśniowa Ełckiego, Pisza, Pruskiej i Cimoch. Często towarzyszyły im rodziny.

Spotkanie otworzył kustosz rajgrodzkiego sanktuarium i zarazem Diecezjalny Duszpasterz Kobiet ks. prał. Hieronim Mojżuk, który zaznaczył w swoim słowie, że na gruncie rodziny toczy się walka o utrzymanie chrześcijańskiej tożsamości i jak duża odpowiedzialność za bliskich, spoczywa na kobietach oraz przybliżył historie powstania rajgrodzkiej parafii.

W tym roku tematem przewodnim Pielgrzymki Kobiet były problemy, przed którymi stoi współczesny świat oraz Kościół, a szczególnie rola kobiet zaangażowanych religijnie i społecznie. Na spotkanie kobiet organizatorzy zaprosili ks. dr Pawła Tarasiewicza, wykładowcę WSD w Ełku, który wygłosił prelekcję pt. „Kościół a gender”. Prelegent wyjaśnił istotę ideologii gender i wskazał na zagrożenia z niej płynące. „Celem ataku tej ideologii jest każdy z nas, również wasze dzieci i wnuki. Propagatorzy ideologii gender nie ukrywają, że chodzi im o zniszczenie rodziny, o seksualizację dzieci i młodzieży, o „genderowe” myślenie społeczeństwa” – mówił ks. Tarasiewicz.

Wskazując na Świętą Rodzinę, kaznodzieja zachęcał do refleksji nad naszymi rodzinami, nad sobą, jakie świadectwo dajemy żyjąc w rodzinie. „Rodzina jest naszym zadaniem. Mężczyzną i kobietą stworzył ich Bóg. To rodzina odpowiada za ewangelizację. To w rodzinie jest przekazywana i umacniania wiara. Poprzez życie w miłości pokazujemy dzieciom jak żyć. W rodzinie prawidłowe relacje z matką i z ojcem, poczucie bezpieczeństwa, ułatwia dziecku rozwój własnej tożsamości. Naszym wsparciem jest sam Bóg i jeśli będziemy dbać o rodzinę, o prawidłowe relacje z Nim, nie mamy się czego obawiać” – tłumaczył prelegent.

Centralnym punktem Pielgrzymki Kobiet do Rajgrodu była uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem bp. Jerzego Mazura, biskupa ełckiego. „Potrzebne jest dzisiaj w rodzinie, społeczeństwie, Kościele, świadectwo kobiety, żony, matki, babci. Dzisiaj świat potrzebuje Chrystusa i Jego Ewangelii. Dawajcie świadectwo o przylgnięciu do Boga, o życiu w Duchu Świętym” – mówił bp Mazur podczas liturgii.

Zachęcał, aby kobiety wpatrywały się w Maryję, Która jest wzorem zawierzenia i wierności Bogu: „Zaufajmy jak Maryja. Dzisiaj nie tylko się módlmy, ale zawierzajmy się Maryi. Zawierzyć, to znaczy zaprosić Maryję do naszej codzienności” – mówił hierarcha.

„Niech to dzisiejsze spotkanie pomoże nam, abyśmy w życiu szli drogą Ewangelii. Wsłuchujcie się w głos Ducha Świętego, aby była w was jeszcze większa świadomość jak pełnić misję w rodzinie i niech On umacnia was na drodze niesienia Chrystusa innym, dawania świadectwa prawdzie chrześcijańskiej w rodzinie, parafii, diecezji, a przez to na całej ziemi” – zaznaczył biskup.

Biskup ełcki zachęcał do modlitwy różańcowej, jako jedynego ratunku na uderzające w nas zagrożenia, ideologie i problemy, oraz przypomniał znaczenie pierwszych sobót miesiąca. „Są szczególnie poświęcone Niepokalanemu Sercu Matki Najświętszej. Maryja wzywa nas do modlitwy różańcowej, pokuty nawracania się. Jesteśmy zachęcani by w Niepokalanym Sercu Maryi znaleźć schronienie i drogę do Boga” – mówił hierarcha. W tracie Mszy św. kobiety dokonały aktu zawierzenia rodzin Pani Rajgrodzkiej.

Spotkanie z Najświętszą Maryją Panną Królową Rodzin kobiety rozpoczęły modlitwą różańcową. Tajemnice światła odmawiane były w intencji godności życia. W rozważania wplecione były fragmenty zaczerpnięte z Ewangelii wg. Św. Marka i Św. Jana. Autorem rozważań był ks. Adrian Sadowski. Bardzo mocno wybrzmiały słowa, w których autor podkreślał, że Kościół w dzisiejszych czasach zmaga się z wieloma przeciwnościami. Jednak dzięki zakorzenieniu w Chrystusie, modlitwie i jedności może się skutecznie im oprzeć.

Po Mszy św. pielgrzymi zostali zaproszeni przez diecezjalnego duszpasterza kobiet i kustosza sanktuarium ks. prał. Hieronima Mojżuka na wspólna agapę. Zakończeniem spotkania było nabożeństwo Drogi Krzyżowej po ścieżkach Kalwarii Rajgrodzkiej.

Sanktuarium Pani Rajgrodzkiej – Królowej Rodzin, gdzie znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej, jest szczególnym miejscem Jej kultu, a parafia od początku zaistnienia nosi tytuł Narodzenia NMP. W 1999 roku, Papież Jan Paweł II, 8 czerwca podczas Mszy św. w Ełku, pobłogosławił korony i w jubileuszowym 2000 roku wizerunek Matki Bożej Rajgrodzkiej Królowej Rodzin został przyozdobiony koronami papieskimi. Obok kościoła na obszarze 2 ha powstała kalwaria z kamienia. Świątynia cieszy się wciąż rosnącym zainteresowaniem wśród pielgrzymów.

Rajgród jest położony na Szlaku Papieskim „Tajemnice Światła”, nad malowniczym jeziorem Rajgrodzkim, nad którym kilkakrotnie spędzał wakacje ks. Karol Wojtyła późniejszy papież Jan Paweł II. W roku bieżącym rajgrodzka parafia obchodzi 500 lecie istnienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem