Reklama

Wspólny los - szukamy cichych bohaterów


Edycja kielecka 35/2011

Chodzi o odnalezienie przypadków tych wszystkich Polaków z terenów diecezji kieleckiej, którzy pomimo zagrożenia życia nie wahali się ratować podczas II wojny światowej swoich żydowskich sąsiadów, czy przypadkowych, często zupełnie obcych im osób. To jest główny cel ogólnopolskiego programu „Wspólny los - Indeks”, do którego także przystąpiła diecezja kielecka. - Chodzi o nawet fragmentaryczne informacje kierowane do proboszczów lub bezpośrednio do kurii - apeluje ks. dr Andrzej Kwaśniewski, dyrektor Archiwum Diecezjalnego i diecezjalny koordynator programu

Podkreśla, że odchodzą świadkowie tamtych zdarzeń oraz że jest tendencja do przekłamań i minimalizowania znaczenia Polaków represjonowanych z tego powodu. Chodzi zatem o prawdę historyczną, a także o wizerunek naszego kraju w oczach Europy, USA i in. Każdy, kto ma jakąkolwiek wiedzę na ten temat - może i powinien dołożyć swoją „cegiełkę”.
Program, prowadzony w Polsce od kilku lat, ma na celu udokumentowanie wszelkich form pomocy udzielanej Żydom przez Polaków podczas II wojny światowej i sporządzenie listy Polaków zamordowanych i represjonowanych z tego powodu. Nie chodzi tutaj jednak o ludzi już odznaczonych i odznaczonych medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” (wśród których najwięcej jest Polaków), ponieważ te przypadki już zostały zbadane i potwierdzone.
- Chcemy dotrzeć do innych, jeszcze nie ujawnionych, do historii osób, które uratowały komuś życie lub choćby je przedłużyły. Naszym celem jest pokazanie cichych bohaterów, kierujących się chrześcijańską miłością bliźniego. Takich historii było bardzo wiele, bo przecież na Kielecczyźnie w wielu miasteczkach pokojowo żyli obok siebie Żydzi i Polacy. Jest to zadanie o tyle trudne, że Żydom pomagano w tajemnicy. Poza tym wielu świadków i uczestników tych historii już odeszło - mówi ks. Kwaśniewski.
Dotąd w Polsce udało się zebrać dokumenty potwierdzające represje wobec 517 przypadków, na dalsze badania czeka ok. 4 tys. przypadków. Z danych Papieskiego Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie, który koordynuje program „Wspólny los - Indeks” w Polsce (za program odpowiada ks. dr hab. Jan Szczepaniak z tej uczelni) wynika, że represjom było poddanych ok. 70 tys. Polaków. Zachodnioeuropejscy i amerykańscy historycy uznając wyjątkową represyjność wobec Polaków, stoją na stanowisku, że nie jest jednak możliwe, aby te represje dotknęły więcej niż tysiąc osób.
W międzynarodowych debatach historycznych strona polska nie dysponuje wiarygodnymi materiałami źródłowymi, które ukazywałyby skalę pomocy oraz represji okupanta w odwecie za tę pomoc.
W diecezji kieleckiej z Korytnicy, Wolicy, Miechowa, Smardzowic, Rakoszyna, Kielc i innych miejscowości napłynęły już informacje do programu „Wspólny los”. To odpowiedź na apel w diecezji. Poproszono księży, aby sprawdzili w księgach zgonów i kronikach parafialnych, czy zachowały się informacje o udzielanej pomocy lub przypadkach represjonowania za tego typu działalność. - W Miechowie wydano ok. 400 fałszywych metryk chrztu, ratując prawdopodobnie w ten sposób życie żydowskim dzieciom. Tamtejszym proboszczem był wtedy ks. Jan Widłak, a metryki wydawał przypuszczalnie organista Franciszek Grzebieluk. Mamy także informację, że w parafii Smardzowice, we wsi Cianowice, miejscowy dziedzic chronił Żydów. Według ustnych przekazów w parafii Rakoszyn dziedzic i proboszcz za pomoc Żydom trafili do obozu koncentracyjnego. Te przypadki muszą być zbadane i skonfrontowane z dokumentami archiwalnymi tak, aby były w pełni wiarygodne - wyjaśnia ks. Kwaśniewski.
Ale to wciąż za mało - z pewnością podobnych zdarzeń było więcej. Apelujemy o nadsyłanie informacji - porosi ks. Kwaśniewski.
Mogą je przekazywać bezpośredni świadkowie zdarzeń, ich dzieci, znający podobne przypadki z rodzinnych opowieści lub pasjonaci historii regionalnej. Można je przesyłać na adres: projekty.upjp2@gmail.com i dzwonić pod nr. tel. 782-088-784 lub do kurii (41) 344-54-25.

A.D.

Zielona Niedziela w parafii Najświętszego Zbawiciela

2019-07-15 12:54

Kamil Krasowski

Otwarci na Ducha Świętego” – pod takim hasłem odbędzie się 37. Piesza Pielgrzymka Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej z Zielonej Góry na Jasną Górę (2 – 12 sierpnia). Do uczestnictwa w pielgrzymowaniu w niedzielę 14 lipca zachęcano po każdej Mszy św. w parafii pw. Najświętszego Zbawiciela w ramach tzw. Zielonej Niedzieli.

Karolina Krasowska
Do uczestnictwa w pielgrzymce zachęcano 14 lipca po każdej Mszy św. w parafii pw. Najświętszego Zbawiciela
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem