Reklama

Pryzmaty rozdane

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 49/2011

W dniach 16-17 listopada w Legnicy odbywał się IX Festiwal Piosenki Studenckiej Pryzmat, współorganizowany przez Duszpasterstwo Akademickie Ikona

Podczas pierwszego dnia przesłuchań w PWSZ w Legnicy wystąpiło 7 solistów i 6 zespołów. Po pierwszym dniu do finału jury zakwalifikowało 3 solistów i 3 zespoły. Tym razem poziom był bardzo zróżnicowany, podobnie jak wiek wykonawców, dlatego jurorzy nie mieli łatwego zadania. W ocenie postawiono mocny akcent na twórczość własną oraz sposób prezentowania się na scenie. W kategorii soliści zwyciężczynią została licealistka Maria Rutkowska. W kategorii zespoły zwyciężył „Emerald Green” śpiewający poezję. Zespół ten przyjechał aż z Piły. Na zakończenie IX Festiwalu Piosenki Studenckiej Pryzmat swoim występem rozbawił publiczność legnicki zespół „Melody Lovers”, zaś po rozdaniu nagród wystąpiła gwiazda wieczoru, zespół „Czerwony Tulipan”, który swoimi piosenkami oraz elementami kabaretu zachwycił legnicką publiczność, otrzymując owacje na stojąco. Poza konkursem jury wyróżniło Nikolę Wardę - najmłodszą uczestniczkę festiwalu, zaś nagroda publiczności powędrowała do Anny Kostrzyckiej. Organizatorami Festiwalu Pryzmat są: Duszpasterstwo Akademickie Ikona, PWSZ oraz Legnickie Centrum Kultury.

Legnickie forum muzyczne

Legnicki festiwal Piosenki Studenckiej Pryzmat wszedł już na stałe do kalendarza wydarzeń zarówno duszpasterstwa akademickiego, jak i wyższych uczelni, które znajdują się w Legnicy. Jednak w tym roku formuła festiwalu była poszerzona. Organizatorzy dla zachęty dali możliwość zaprezentowania swoich talentów również uczniom szkół średnich. Podczas IX Pryzmatu wystąpiła najmłodsza uczestniczka - gimnazjalistka, której wysiłek nie został niezauważony przez jury. Otrzymała, poza konkursem, wyróżnienie. To z pewnością duża zachęta dla młodziutkiej wykonawczyni, tym bardziej że była w licznym gronie starszych kolegów i koleżanek. Poszerzenie formuły wynika również z faktu, że zazwyczaj studia w Legnicy trwają krótko. W większości przypadków do licencjatu lub tytułu inżyniera, potem młodzież wędruje do Wrocławia lub innych miejsc, gdzie kontynuuje naukę. Tegoroczny Pryzmat, zresztą jak i poprzednie, dla młodzieży, która pasjonuje się muzyką, jest forum, na którym mogą zaprezentować swoje talenty. A te z pewnością są godne podziwu. Jednym z warunków uczestnictwa, który jest niezmienny i nie ma od niego wyjątków, jest to, że wykluczony jest playback czy półplayback, zatem muzyka i śpiew muszą być na żywo. Na tym polega cały urok. Wszyscy mają równe szanse. Kolejny festiwal pokazał, że mamy wielu młodych utalentowanych ludzi, dla których muzyka jest prawdziwą pasją. Ciekawe jest to, że w tegorocznej edycji festiwalu zdecydowana większość uczestników to nowi ludzie, którzy wcześniej nie występowali (przynajmniej w PWSZ). Drugą ciekawostką jest to, że rozpiętość gatunków muzycznych była imponująca. Była poezja śpiewana, aranżacje utworów znanych piosenkarzy czy zespołów, były też elementy rapu (tym razem publiczność zachwycił klerycki zespół „Semen”), jazzu, była muzyka gospel w wykonaniu kilkudziesięcio-osobowego chóru, a także mocniejsze, rockowe uderzenie.
Ks. Jan Pazgan, główny organizator zauważa - widać, że młodzi mają w sobie wiele energii, wiele pomysłów, nie czują się wyśpiewani przez to, co dociera do nas, na co dzień z radia czy innych mediów. Wspaniałe jest to, że młodzież sięga po muzykę bardziej ambitną, w której ważny jest nie tylko dźwięk, ale też i słowa. Swoim występem, tekstem chcą przekazać informację o tym, co czuje młody człowiek, co jest dla niego ważne w życiu, jak patrzy na świat i jak go widzi. To jest wspaniałe. A my, po prostu dajemy scenę i możliwości zaprezentowania tego wielkiego bogactwa. Pokazując też innym, jak wspaniałą i ambitną mamy młodzież.

Wiele talentów, jeden cel

Ks. Jan Pazgan, duszpasterz akademicki, podkreśla też - poprzez muzykę człowiek kształtuje swoją osobowość. Nasz festiwal od początku miał na celu pokazywanie najlepszej strony człowieka, młodego człowieka. Czasem mamy taki stereotyp myślenia, że młodzi nic nie potrafią, że młodzież jest zła, krzykliwa, rozrabia, że młodym nic się nie chce itd. Nasz festiwal obala ten stereotyp. Pokazuje, że prawda wygląda inaczej. Trzeba też podkreślić, że sam występ na scenie podczas festiwalu to już tylko efekt tego, co od długiego czasu, czasem od wielu lat, dokonuje się gdzieś w zaciszu domu czy garażu rodziców (uśmiech), a zatem owoc wytężonej pracy. Żeby się zgrać w zespole, żeby opracować utwory własne czy aranżacje, trzeba czasu i wysiłku. My jesteśmy świadkami owoców tej pracy. Przez organizowanie festiwalu dajemy młodym sygnał, że warto to robić, warto walczyć. Taka praca rozwija całego człowieka. A występ daje też możliwość spotkania w dobrym towarzystwie, w dobrej atmosferze. To też rozwija.
Wiadomo, że festiwal polega na tym, że trzeba wyłonić zwycięzców. Jednak, jak podkreśla ks. Jan, wszyscy uczestnicy zasługują na wyróżnienia za odwagę, za występ, za swoją muzykę. Oczywiście poziom techniczny bywa różny. Jedni to amatorzy, którzy zupełnie sami tworzą to, co kochają, inni mają więcej doświadczenia, mają wsparcie profesjonalistów, pobierają lekcje muzyki czy śpiewu lub zajmują się tym w swoich muzycznych szkołach. Poziom zatem jest zróżnicowany. Jednak i jednych, i drugich łączy to samo - pasja. I to warto doceniać.

Reklama

Trudne werdykty jury

Jak co roku jury festiwalu, złożone z legnickich muzyków, ma twardy orzech do zgryzienia. Różnorodność gatunków muzycznych, sposobów prezentacji, wieku - to wszystko nie ułatwia zadania. Jednak decyzje muszą zapaść. W rozmowie z przewodniczącym jury Benedyktem Ksiądzyną dowiedziałem się, że w tym roku poziom był bardzo zróżnicowany. Byli wykonawcy, którzy zachwycili swoim występem, byli i tacy, którzy muszą jeszcze popracować nad muzyką, tekstem i sposobem prezentacji. Najwyżej, jak zwykle, oceniane są utwory własne i teksty własne. Dalej, pod uwagę brany jest także sposób wykonania oraz sposób zaprezentowania się na scenie. - Warto podkreślić, że wszyscy sięgają po wspaniałe wzorce, różnie to bywa z wykonaniem, jednak trzeba docenić to, że wszyscy idą w dobrym kierunku. Jednym wychodzi to lepiej - to mobilizuje do dalszej pracy, innym nieco gorzej, ale to też powinna być mobilizacja, bo mają talent, który można i trzeba rozwijać - dodaje Przewodniczący. Dla wielu wykonawców, którzy prezentowali się na legnickiej scenie w poprzednich edycjach ten festiwal był próbą sił, skocznią do dalszej kariery. O niektórych finalistach dziś słyszymy, że osiągają pierwsze sukcesy, nagrywają swoje płyty, zapraszani są na występy. To cieszy i utwierdza w przekonaniu, że ten festiwal jest potrzebny.

Festiwal - dzieło wielu ludzi

Każdy Pryzmat to dzieło trzech instytucji: duszpasterstwa Akademickiego Ikona, Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, Legnickiego Centrum Kultury. Do tego grona należy dołączyć wolontariuszy, studentów, wszystkich, którzy czasem niezauważeni, przyczyniają się do wspaniałej organizacji. To owoc wspólnej pracy i wspólnego wysiłku. Wszystkim należą się wielkie brawa. W dzisiejszych czasach takie inicjatywy nie są możliwe bez sponsorów i fundatorów nagród. Na szczęście tych też nie brakuje, choć wiadomo - kryzys. Wszyscy jednak są głęboko przekonani, że w młodzież warto inwestować, to przyniesie dobre owoce. Wszystkim zatem należą się wielkie podziękowania.

Finał z przytupem

Jak na festiwal Pryzmat przystało, oprócz uczestników konkursu, swoimi talentami podzielił się w tym roku duet skrzypcowy, a także zespół wokalny „Melody Lovers”, który podczas finału rozbawił legnicką publiczność swoim śpiewem i humorem. Każdy festiwal kończy się występem, koncertem zaproszonej gwiazdy. Na scenie pojawiali się już znakomici wykonawcy, m.in. Tomek Kamiński, zespół „Raz Dwa Trzy”, Grzegorz Turnau, zespół „Pod Budą”, Antonina Krzysztoń. Tym razem miał wystąpić zespół „Stare Dobre Małżeństwo”. Jednak z powodu choroby jednego z członków zespołu, zostały odwołane wszystkie koncerty. Z Olsztyna przyjechał jednak zespół „Czerwony Tulipan” grający i śpiewający muzykę dla duszy, poezję śpiewaną, aranżacje utworów wielkich wykonawców (m.in. Czesława Niemena). Był to również pokaz niezwykłych talentów kabaretowych i teatralnych. Podczas koncertu publiczność włączała się w śpiew, a momenty kabaretowe rozbawiały do łez. Owacje na stojąco na zakończenie występu mówią same za siebie.

Finaliści IX Pryzmatu:

Kategoria soliści:
Maria Rutkowska, Gloria Janeczek, Sylwia Lamek
Kategoria zespoły:
„Emerald Green”, „Semen”, „Przeciwziemia”

Nowy blask Pana Jezusa

2019-08-21 11:25

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 34/2019, str. 4

Jest nie tylko wyjątkowym zabytkiem, ale przede wszystkim obiektem otaczanym kultem wiernych. Cudowny krucyfiks z warszawskiej archikatedry właśnie poddawany jest konserwacji

Łukasz Krzysztofka
Każdy odwiedzający Muzeum AW może podpatrywać przez szybę, jak przebiega konserwacja

Prace w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej potrwają do końca października. Każdy odwiedzający Muzeum może podpatrywać przez szybę, jak przebiega konserwacja. A w kaplicy Baryczków w archikatedrze, w miejscu, gdzie znajdował się krucyfiks, obecnie oglądać można jego wierną kopię w postaci dużego cyfrowego zdjęcia.

W Warszawie już prawie pięćset lat

Rzeźba przestawiająca Chrystusa Ukrzyżowanego wykonana została z drewna w pierwszych dekadach XVI wieku w Norymberdze. Do Warszawy trafiła w 1525 r. za sprawą kupca i radcy miejskiego Jerzego Baryczki. Gdy w 1602 r., podczas huraganu, zawaliła się wieża kolegiaty, niszcząc sklepienia i wiele obiektów wyposażenia kościelnego, wizerunek Chrystusa pozostał nienaruszony. Wówczas uznano zdarzenie to za cud.

Z krucyfiksem związana jest znana legenda, która mówi, że wkrótce po umieszczeniu krzyża w katedrze na rzeźbie zaczęły rosnąć włosy. Gdy urosły tak, że zasłoniły twarz Chrystusowi, postanowiono je przystrzyc. A ponieważ wciąż odrastały, obcinały je co roku w Wielki Piątek cnotliwe panny. Obcięte włosy miały mieć moc leczniczą. Lecz gdy postrzyżyn dokonała prawnuczka Baryczki, która popełniła grzech cudzołóstwa włosy przestały rosnąć. – Włosy na rzeźbie Jezusa nie są włosami ludzkimi, tylko zostały dodane przypuszczalnie po zakończeniu wojny, ponieważ zapewne spaliły się w czasie pożaru. Prawdopodobnie są to włosie końskie. Niestety, w tamtych czasach nie było żadnej dostępności do peruk – rozwiewa legendę prof. Maria Lubryczyńska z Wydziału Konserwacji Dzieł Sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

W czasie Powstania Warszawskiego katedra została niemal doszczętnie zburzona przez hitlerowców. Walące się mury pogrzebały większość pomników nagrobnych i epitafiów. Kaplica z krucyfiksem ocalała od zniszczenia. 16 sierpnia 1944 r. krzyż został wyniesiony z katedry przez kapelana AK ks. Wacława Karłowicza. – To jak został uratowany krucyfiks, uznajemy za cudowne wydarzenie w aspekcie naszej wiary. Ślady tych doświadczeń powstańczych na krucyfiksie są bardzo widoczne. Tak jak cierpiała Warszawa i jej mieszkańcy w czasie powstania, tak również cierpiał Chrystus, który później wrócił do katedry – zauważa ks. prał. Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry.

Niezbędna konserwacja

Po zakończeniu wojny krucyfiks został umieszczony w obecnym kościele seminaryjnym. Trzy lata później był uroczyście przeniesiony do dźwiganej z ruin katedry. Towarzyszyło temu wielkie zainteresowanie, były tłumy wiernych. – Szczycimy się tym, że przy tym cudownym krucyfiksie modlili się w czasie I pielgrzymki do Polski i podczas kolejnych św. Jan Paweł II, potem w 2006 r. również papież Benedykt XVI – podkreśla ks. Bartołd.

Ostatnia konserwacja krucyfiksu miała miejsce w 1958 r. Utrwalono wtedy m.in. odpadającą polichromię i odkażono ją środkami owadobójczymi, usunięto brud i ślady opalenizny, uzupełniono złoto na perizonium oraz włosy w peruce. Pokryto także pastą woskowo-żywiczną całą figurę i wypolerowano. Krucyfiks nie był dotąd przedmiotem badań naukowych. Jest na terenie Polski jednym z nielicznych cennych zabytków sakralnych dotąd nieopracowanych. Wymaga podjęcia prac konserwatorskich. – Na uszach Chrystusa widoczne są ślady nadpalenia polichromii i obecnie jest ona ciemno brązowa. Zły stan zachowania włosów nie pozwala na ich regenerację. Konieczne będzie wykonanie nowej peruki – mówi prof. Lubryczyńska.

Zdjęcie rzeźby z krzyża pozwoliło też na ocenę stanu zachowania polichromii na szyi i ramionach Chrystusa. Okazało się, że zniszczenia, a zwłaszcza nadpalenia powierzchni są bardzo rozległe. Przed przystąpieniem do konserwacji wykonane będą badania specjalistyczne, m.in. fotografie w świetle rozproszonym i podczerwieni, rentgenogramy, badania mikroskopowe i mikrotechniczne. Po zakończeniu prac konserwatorskich, przed uroczystym przeniesieniem krucyfiksu do archikatedry, będzie można podziwiać go przez pewien czas w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W obronie naszej Matki i Królowej

2019-08-25 21:16

Magda Nowak

W wigilię uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, 25 sierpnia głównymi ulicami miasta przechodzi procesja maryjna na Jasną Górę z udziałem duchowieństwa, mieszkańców Częstochowy i pielgrzymów z terenu archidiecezji. Tradycyjnie procesję poprzedzają nieszpory odprawiane w archikatedrze.

M. Sztajner/Niedziela

– Poprzez macierzyńską obecność Maryi Kościół nabiera szczególnej pewności, że żyje życiem Chrystusa Zbawiciela, że żyje tajemnicą odkupienia i uzyskuje także tę jakby doświadczalną pewność, że jest po prostu domem każdego człowieka – mówił podczas nieszporów abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Wskazał również na Maryję jako na znak nadziei, Ona jest Tą, która zachęca by mieć odwagę uwierzyć na nowo Bogu i śmiało spojrzeć w oczy Chrystusa. – Pragniemy w tej właśnie modlitwie i w naszej procesji, która jest zawsze rodzajem świadectwa, podziękować Bogu za dar Matki.

Zobacz zdjęcia: Procesja z Obrazem Matki Bożej z Archikatedry Częstochowskiej na Jasną Górę

Pragniemy prosić Go, aby postawił Maryję na naszej drodze jako światło, które pomaga nam, abyśmy my stali się światłem dla tych, którzy jeszcze trwają w ciemnościach grzechu – podsumował.

W procesji pod przewodnictwem metropolity częstochowskiego abpa Wacława Depo, uczestniczyli kapłani: z biskupem seniorem Antonim Długoszem, biskupem pomocniczym Andrzejem Przybylskim, kapitułą Bazyliki Archikatedralnej; osoby życia konsekrowanego, duża rzesza wiernych, członkowie ruchów i bractw archidiecezji, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz pielgrzymi.

Uwieńczeniem modlitwy była Msza św. celebrowana na jasnogórskim Szczycie, będąca jednocześnie ostatnią nowennową Eucharystią przed jutrzejszą uroczystością. Kazanie do zebranych wygłosił bp diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak. Słowa rozważania skupił na trwających w Polsce aktach profanacji wizerunku Matki Bożej. – W trosce o szacunek dla naszej Królowej i o dobrobyt naszej ukochanej ojczyzny nie możemy milczeć, tylko na różne sposoby musimy wyrazić swój sprzeciw przeciwko tym skandalicznym zachowaniom oraz podejmować czyny pokutne, by zadośćuczynić Panu Bogu za bluźnierstwa wobec Maryi i Jego osoby – mówił.

– Pytamy autorów i uczestników ataków na Przenajświętszą Panią: Cóż złego zrobiła wam Maryja? Za co Ją tak straszliwie obrażacie? To nas bardzo boli. Maryja jest Matką Boga i naszą Matką, którą bardzo szanujemy i kochamy. Tymi haniebnymi czynami obrażacie także nasze uczucia religijne. Dlatego nie ma i nigdy nie będzie naszego przyzwolenia na takie niedopuszczalne zachowanie – zaznaczył abp Grzegorz Kaszak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem