Reklama

20. rocznica diecezji

Niedziela legnicka 15/2012

REDAKCJA: - W bieżącym roku, 25 marca, minęła 20. rocznica ustanowienia przez błogosławionego już dziś papieża Jana Pawła II diecezji legnickiej. Czym ta diecezja wyróżnia się od innych?

BP STEFAN CICHY: - Można wymienić kilka takich wyróżników:
- diecezjalne sanktuarium Maryjne w Krzeszowie, w którym przechowywany jest najstarszy obraz Maryjny w Polsce noszący tytuł Matki Bożej Łaskawej;
- położenie - to jedyna diecezja w Polsce, która sąsiaduje z czterema diecezjami zagranicznymi: dwoma z Czech i dwoma z Niemiec; to daje możliwość częstszych kontaktów z sąsiadami, z czego aktywnie korzystamy;
- ludność - którą tworzą napływowi po II wojnie światowej mieszkańcy dawnych Kresów Wschodnich, ale także z np. terenów byłej Jugosławii. Co prawda dziś te różnice się wyrównują, ale jeszcze je spotykamy w kultywowaniu tradycji i zwyczajów;
- dość znacząca jest w diecezji obecność wiernych z Kościoła greckokatolickiego i wyznawców prawosławia;
- w czasie pobytu wojsk radzieckich w latach 1845-1993 nazywano Legnicę Małą Moskwą, a do dziś w pamięci ludzi pozostało, że np. składy pociągów na legnickim dworcu PKP miały tabliczki: Moskwa-Legnica-Moskwa);
- bogactwo kulturowe - na terenie diecezji znajduje się ok. 700 obiektów zabytkowych w postaci kościołów, kaplic i innych zabudowań.

- Jakie najważniejsze wydarzenia można by przypomnieć z dotychczasowej historii diecezji?

- Niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem w historii diecezji była wizyta apostolska papieża Jana Pawła II, który przybył do Legnicy na zaproszenie pierwszego Biskupa Legnickiego 2 czerwca 1997 r. i spotkał się z ponad 300-tysięczną grupą wiernych. Podczas tego spotkania skierował do słuchaczy bardzo ważną homilię na temat pracy, a także ukoronował obraz Matki Bożej Łaskawej z Krzeszowa. Dla uczczenia pobytu Ojca Świętego w naszym mieście grupa katolików świeckich urządziła Legnicki Rok Jana Pawła II, który trwał od pierwszej rocznicy przejścia Papieża do Domu Ojca (2 kwietnia 2006) do dziesiątej rocznicy wizyty papieskiej (2 czerwca 2007). W ciągu tych miesięcy odbywała się refleksja nad encyklikami Jana Pawła II połączona z jakimś wydarzeniem artystycznym (koncert, film).
Drugim ważnym wydarzeniem było utworzenie struktur diecezjalnych: Caritas diecezjalnej, Legnickiej Kurii Biskupiej, Wyższego Seminarium Duchownego, Kapituły katedralnej i Sądu Kościelnego.
Trzecim ważnym wydarzeniem jest zwołany przed pięciu laty przez obecnego Biskupa Legnickiego I Synod diecezjalny, który kończy obrady w przeddzień dwudziestej rocznicy ustanowienia diecezji.
Kolejnym ważnym wydarzeniem były pierwsze w katedrze legnickiej święcenia biskupie. Otrzymał je 31 stycznia 2009 r. ks. dr Marek Mendyk, biskup pomocniczy tej diecezji.
Ponadto wyliczyć należy liczne peregrynacje wizerunków Maryjnych, oraz relikwii Świętych po parafiach diecezji, które przyczyniły się do ożywienia pobożności wiernych. Do tych wydarzeń można też zaliczyć podjętą przez pierwszego Biskupa Legnickiego i kontynuowaną przez jego następcę renowację zespołu klasztornego w Krzeszowie, co stało się możliwe dzięki pozyskaniu środków unijnych.
Ważną sprawą i wydarzeniem jest duszpasterstwo niepełnosprawnych w diecezji: w okresie Narodzenia Pańskiego odbywają się w kilku miejscach spotkania integracyjne, a w pierwszą sobotę września ma miejsce pielgrzymka osób niepełnosprawnych do Krzeszowa. Należy tu również wspomnieć dwa Kongresy Osób Niepełnosprawnych Diecezji Legnickiej (1999 i 2009).
Do ważnych wydarzeń należy zaliczyć trzy Marsze dla Życia, w których wzięło udział 2-3 tys.osób i aktualnie trwającą akcją modlitewną „40 Dni dla Życia”.

- Mówiąc o kończącym się I Synodzie warto przypomnieć, dlaczego został zwołany, jaką podjął tematykę i jakie są jego owoce.

- W dekrecie z 28 czerwca 2007 r. zaznaczyłem, że Synod został zwołany „w celu wytyczenia głównych linii działalności duszpasterskiej, ujednolicenia sprawowania obrzędów liturgicznych oraz ustanowienia kościelnego prawa partykularnego, z zachowaniem norm Kodeksu prawa kanonicznego i zaleceń Stolicy Apostolskiej”. Rozpoczęcie Synodu nastąpiło 16 października 2007 r., a jego hasłem są słowa: „Przypatrzmy się powołaniu naszemu”.
W 10 komisjach synodalnych omawiano wszystkie dziedziny życia diecezji dotyczące nauczania, uświęcania i działalności duszpasterskiej.
Owocem obrad Synodu jest najpierw ożywienie w wielu parafiach zainteresowania życiem Kościoła lokalnego oraz aktywność duchowieństwa i wiernych świeckich angażujących się w prace Synodu. Widzialnym owocem są powstałe dokumenty, w skład których wchodzą nowe regulaminy, statuty czy instrukcje. Owocem dalszym powinna być realizacja postanowień Synodu.

- Wśród komisji synodalnych dla nas bardzo ciekawa była Komisja ds. Mediów. Postawiła ona sobie ważne pytanie: Jak pisma katolickie są użyteczne w dziele ewangelizacji diecezji legnickiej. Czy komisja, według Księdza Biskupa, spełniła swoje zadanie?

- Synodalna Komisja ds. Mediów zajmowała się problematyką mediów obecnych i dostępnych na terenie diecezji. W końcowym opracowaniu tej komisji jest też passus poświęcony pismom katolickim. Niewątpliwie doceniona jest ważność prasy katolickiej w dziele ewangelizacji, tak jak i pozostałych mediów, lecz z przedstawionych danych wynika, że nasze edycje diecezjalne tygodników katolickich („Niedziela”, „Gość Niedzielny”) łącznie docierają do około 1-2%, mieszkańców diecezji. Ta sytuacja związana jest niewątpliwie z ogólnym kryzysem czytelnictwa, ale też stawia nam zadanie, aby bardziej w parafiach zadbać o propagowanie prasy katolickiej.
Cieszy fakt, że oprócz wspomnianych tygodników, niektórzy księża proboszczowie indywidualnie dbają o dostępność także innych tytułów prasy katolickiej, adresowanych do dzieci, młodzieży i dorosłych. Kilkanaście parafii wydaje też swoje gazetki parafialne.
Lepiej kształtuje się sytuacja na rynku mediów elektronicznych i dostępu do Internetu, co pokazuje, że obecnie czytelnictwo przenosi się w tym kierunku. Świadczy o tym rosnąca liczba odwiedzających strony internetowe związane z naszą diecezją.
Uważam, że wspomniana komisja dobrze spełniła zlecone jej zdania.

- Czy są jeszcze jakieś dziedziny życia diecezji, które stają się wyzwaniem dla Księdza Biskupa?

- Są to różne dziedziny. Najpierw wymienię troskę o pogłębienie wiedzy religijnej wśród diecezjan: pogłębi się tę wiedzę przez szkolnictwo, stąd konieczność utworzenia większej liczby szkół katolickich, oraz przez czytelnictwo prasy katolickiej, dlatego trzeba będzie nadal zachęcać do tego dorosłych i młodzież. Przyszłość diecezji zależy od rodzin, stąd trzeba troski o życie chrześcijańskie w rodzinach. Młodzież jest nadzieją Kościoła, dlatego więcej troski trzeba będzie poświęcić duszpasterstwu młodzieży. Wyzwaniem jest także lepsza działalność Rad parafialnych oraz ruchów i stowarzyszeń katolickich.

- Czego można życzyć na dalsze lata pracy diecezji?

- Można na pierwszym miejscu życzyć Bożego błogosławieństwa dla realizacji postanowień I Synodu Diecezji Legnickiej, aby diecezjanie lepiej Chrystusa poznali, kochali i naśladowali. W modlitwie po Komunii formularza mszalnego za Kościół diecezjalny jest prośba o udzielanie mu nieustannie Bożej pomocy, „aby w nim trwała aż do końca: prawdziwa wiara, świętość życia, braterska miłość i duch modlitwy”. Można więc życzyć, aby spełniły się te słowa poprzez liczniejszy udział wiernych w niedzielnej Eucharystii, rozwój ruchu adoracji Najświętszego Sakramentu, poprzez rodziny Bogiem silne, dobre i liczne powołania do kapłaństwa i życia zakonnego oraz poprzez prężną działalność ruchów i stowarzyszeń oraz szkół katolickich. Można też życzyć, aby nadal istniała możliwość i konserwacji zabytkowych obiektów sakralnych.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rząd przedłuża obostrzenia - limit 5 wiernych na mszach także w Wielkanoc

2020-04-09 14:42

[ TEMATY ]

Wielkanoc

stock.adobe.com

Do 19 kwietnia, a więc także na czas świąt Wielkanocy, rząd przedłużył obostrzenia mające zapobiegać rozprzestrzenianiu się epidemii koronawirusa. Dotychczas obowiązujące zasady - limit 5 osób oprócz sprawujących obrzędy - dotyczą również uczestnictwa w Mszach lub pogrzebach.

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił podczas konferencji w siedzibie KPRM, że przedłużenie obostrzeń związanych z epidemią jest konieczne. - Wielu z nas jest zmęczonych tą społeczną kwarantanną, ale bez zastosowania środków ryzykowalibyśmy rozprzestrzenieniem się wirusa - powiedział.

Szef rządu poinformował, że do 19 kwietnia zostają przedłużone wszystkie dotychczasowe regulacje przeciwko rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Są to obostrzenia dotyczące kin, teatrów, zakładów fryzjerskich, punktów usług. - Dotyczy to także limitu osób w sklepach i kościołach - powiedział premier.

Natomiast do 26 kwietnia zostaje przedłużone zamknięcie szkół i wstrzymanie ruchu lotniczego oraz zamknięcie granic. Odwołanie imprez masowych obowiązywać ma z kolei do odwołania.

Ponadto rząd zdecydował o przesunięciu egzaminów maturalnych i ósmoklasistów. - Nie odbędą się wcześniej, niż w czerwcu, raczej w drugiej połowie czerwca - zapowiedział Mateusz Morawiecki.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski zaznaczył, że poluzowanie restrykcji teraz oznaczałoby gwałtowny wzrost zakażeń i zrealizowanie się scenariusza włoskiego.

"Gdyby nie ta kwarantanna narodowa, mielibyśmy dzisiaj 20, 30, 40 tys. chorych. Mielibyśmy sytuację jak we Włoszech czy w Hiszpanii, gdzie medycy muszą decydować, kto ma szansę na ratowanie respiratorem, a kto nie" - powiedział.

Od czwartku 16 kwietnia - poinformował minister zdrowia - obowiązywać będzie obowiązek zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej. Może to być np. maseczka, ale też chusta.

Przed zbliżającymi się świętami Wielkanocy premier zaapelował: "Mamy gorącą prośbę, aby wszyscy zostali w wąskim gronie najbliższej rodziny".

"Ja zawsze byłem osobą wierzącą i święta wielkanocne zawsze były dla mnie wyjątkowe. Ale to jest czas, który możemy przeżyć w domach, oglądając zdalną transmisję, tak jak zwykle robią to osoby chore" - powiedział z kolei minister zdrowia. - Najchętniej byśmy się spotkali, ale to czas, który musimy spędzić w gronie tych osób, z którymi mieszkamy, żeby nie narażać innych osób na zakażenie - dodał.

Łukasz Szumowski poinformował też, że limit 5 osób uczestniczących w liturgiach w kościołach lub w uroczystościach pogrzebowych na cmentarza zostaje podtrzymana. - Pozostaje tak jak jest obecnie do 5 osób, poza osobami, które uczestniczą sprawowaniu liturgii - wyjaśnił minister zdrowia.

CZYTAJ DALEJ

Droga Krzyżowa - rozważania ks. Piotra Pawlukiewicza

2020-04-09 21:44

[ TEMATY ]

Droga Krzyżowa

ks. Piotr Pawlukiewicz

Ruali/pixabay.com


Przyjacielu, po coś przyszedł?...
Przyjacielu, po coś przyszedł?...
Przyjacielu, po coś przyszedł?...

To Chrystusowe pytanie skierowane do Judasza było ostatnimi słowami Zbawiciela, jakie wypowiedział przed swoim pojmaniem i uwięzieniem. Zanim rozpoczniemy Drogę Krzyżową w tym uświęconym miejscu, stańmy wobec tych słów: Przyjacielu, po coś przyszedł? Dlaczego podjąłeś trud podróży? Krzyż jest zgorszeniem, głupstwem, porażką. Na pewno chcesz iść za zgorszeniem, głupstwem i porażką? Nosimy krzyżyki na łańcuszkach, wieszamy je w domach, szkołach, szpitalach i nierzadko potem pod tymi krzyżami przeklinamy, że coś się nam nie powiodło, że nie poszło po naszej myśli, że ktoś nas odrzucił. Mówimy o krzyżu, śpiewamy o krzyżu, a kiedy przychodzi, często jesteśmy zaskoczeni i oburzeni.

Przyjacielu, po coś przyszedł?

Kto z nas jest godny stanąć przy krzyżu...?

Kto z nas jest godny stanąć przy krzyżu....?

Czy mamy wrócić do domów?

Jezus zapytał kiedyś swoich uczniów: Czy możecie pić kielich, który ja mam pić? I sam odpowiedział: Kielich mój pić będziecie. Tak powiedział swoim uczniom. Uczniowie dostąpią uczestnictwa w tajemnicy krzyża. Tylko uczniowie. Idźmy więc, za krzyżem. Pokorni, uważni, skupieni. Idźmy na kolejną lekcję miłości.

STACJA I

PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

Przekonywano kiedyś, że wśród nas najwięcej lekarzy, bo każdy zna się po swojemu na chorobach i ich leczeniu. Ale to błąd. Stokroć więcej wśród nas sędziów. Ktoś zajechał samochodem drogę – to prymityw. Ktoś źle załatwił sprawę – jest beznadziejny. Ktoś ma inne poglądy – jest całkiem bezsensowny. To już nie sądy dwudziestoczterogodzinne. To sądy dwudziestoczterosekundowe. Spojrzenie. Odruch. Wyrok. A Chrystus tak mocno podkreślał: Nie sądźcie! Bo tylko Bóg przenika i zna człowieka. Każde sądzenie brata jest pychą. A pycha ludzka jest tak wielka, że człowiek porwał się, by sądzić Boga. Ślepy Piłat osądzał Syna Bożego. Ten człowieczek chciał sądzić „światłość ze światłości”. Ziarno piasku z dna morza chciało ogarnąć ocean.

Piłat może i starał się uwolnić Jezusa, ale ten tłum tak bardzo domagał się wyroku. Może ktoś mówić: w zasadzie to staram się być chrześcijaninem, ale ten tłum wokół mnie tak głośno krzyczy o antykoncepcji, o eutanazji, o aborcji, o in vitro. Oni tak głośno krzyczą u mnie w biurze, na uczelni, w firmie, że ja milczę i dyskretnie umywam ręce.

Nie umyli rąk, liczni w dziejach ludzkości, uczniowie Jezusa. Od wieków poznaje się ich po czystych dłoniach. Oni, tak jak Chrystus, nie wydali wyroku. Oni go przyjęli.

STACJA II

PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

Jezus w swoim nauczaniu wyjaśniał ludziom wiele kwestii, ale nie udzielił odpowiedzi na najbardziej nurtujące człowieka pytanie: dlaczego krzyż, dlaczego cierpienie?

Ks. Jan Twardowski napisał kiedyś taki krótki wiersz:

Dlaczego krzyż?

Uśmiech.

Rana głęboka

Widzisz,

to takie proste

kiedy się kocha.

Nie zrozumie krzyża egoista, człowiek szukający tylko swoich spraw. Będzie krzyż przeklinał i odrzucał. Zamknięte pozostaną dla niego słowa Zbawiciela mówiące o słodkim jarzmie i lekkim brzemieniu. Nazwie je nielogicznymi.

Dawno temu naukowcy zauważyli, jak małe ptaszki wyruszając w drogę przez morze chwytają w dziób niewielkie gałązki. Dlaczego to czynią? – zastanawiano się. Przecież to utrudnia im lot. Przecież to dla nich poważne obciążenie. Zagadka się rozwiązała, kiedy spostrzeżono, iż te Boże stworzenia, znużone wielogodzinną podróżą rzucają gałązkę na powierzchnię morza, siadają na niej, odpoczywają, a potem kontynuują swoją wędrówkę.

A może nam w życiu bywa tak ciężko, ponieważ nieustannie zabiegamy o to, by było nam lekko?

Ks. Jan Twadrowski napisał jeszcze kiedyś, że krzyż to takie szczęście, że wszystko inaczej...

STACJA III

PAN JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA

Są trzy takie stacje na drodze krzyżowej, które nazywają się upadek Jezusa. Ale one powinny się nazywać powstanie Jezusa. Bo to, że upadał, to tylko wyczerpanie, zmęczenie mięśni, utrata równowagi. To, że powstał, to czysta miłość.

Dziś świat fascynuje się upadkami człowieka. Ludzie chcą podejrzeć grzech, pokazać grzech. Z detalami, z różnych ujęć. A wszystko w imię przekonania: taka jest prawda, tacy jesteśmy. Księga Apokalipsy mówi, że imię szatana to oskarżyciel, bo on dzień i noc oskarża braci naszych. To on tak mocno koncentruje uwagę ludzi na grzechach i ukazuje je jako mur nie do pokonania. A wszystkie upadki świata, grzech Ewy, Adama, Kaina, wszystkie zdrady, zabójstwa, bluźnierstwa, zbrodnie wszystkich totalitaryzmów, cała obrzydliwość ludzkiej grzeszności jest obmyta jedną kroplą krwi Chrystusa.

To dlatego, że Chrystus wtedy powstał i dźwignął krzyż, dźwignął nasze grzechy, dziś każdy z nas może usłyszeć te najpiękniejsze na świecie słowa: i ja odpuszczam tobie grzechy.

STACJA IV

PAN JEZUS SPOTYKA MATKĘ SWOJĄ

Do Maryi zapewne docierały słowa, które dla każdej matki są najboleśniejsze: twój Syn odszedł od zmysłów. Szatan chciał przeniknąć jej duszę mieczem bolesnego oszczerstwa, że jej Syn oszalał. Ale Ona mocno rozpamiętywała słowa Elżbiety napełnionej Duchem Świętym wypowiedziane przed laty: błogosławiony jest owoc twojego łona. BŁOGOSŁAWIONY. Dobry, prawy, pełen światła. Ona wierzyła Bogu, nawet wtedy, kiedy jej Syn był miażdżony cierpieniem na Drodze Krzyżowej. Nie ratowała Go, nie chciała wyrwać Go z rąk oprawców, ale dała Mu coś więcej: zrozumienie i zaufanie. Ona jedna, tam, w tym tłumie wierzyła, że ta męka wpisana jest w ogrom planów Bożych.

To takie ważne widzieć swego bliźniego w perspektywie zamysłów Stwórcy. Jest tak wtedy, gdy matka zostawia dorosłe dziecko, by mogło spełnić Boże powołanie. Gdy małżonkowie nawet w kryzysie miłości modlą się za siebie. Tak naprawdę syna, córkę, męża, narzeczoną można kochać tylko na Drodze Krzyżowej oddając ukochanego człowieka Bogu.

Abrahamie z góry Moria, Matko siedmiu synów z księgi Machabejskiej, Maryjo z Golgoty uczcie nas czym różni się miłość od uzależnienia.

STACJA V

SZYMON Z CYRENY POMAGA DŹWIGAĆ KRZYŻ JEZUSOWI

W ścisłym sensie Szymon Cyrenejczyk nie niósł krzyża. Niósł tylko ciężki kawał drewna. Bo żeby nieść krzyż, trzeba tego gorąco pragnąć, trzeba tego chcieć. Jezus zawsze mówił: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż. A jarzmo Jezusa nie było jarzmem Szymona. To nie była jego sprawa. Żołnierze zmusili go, by je dźwigał. Fundamentem niesienia Chrystusowego krzyża jest nasza zgoda, nasze „tak”. Dlatego każda droga krzyżowa rozpoczyna się od pytania: czy chcesz?

Kiedyś bardzo ciężko chory chłopiec zapytał swoją mamę: Mamusiu, dlaczego mnie tak boli? Kobieta odpowiedziała pytaniem: a gdyby Pan Jezus poprosił cię, byś cierpiał dla Niego, czy zgodziłbyś się? Tak – odpowiedział chłopczyk. No to Cię poprosił.

Bracie i siostro, a gdyby ciebie Chrystus poprosił?

STACJA VI

WERONIKA OCIERA TWARZ PANU JEZUSOWI

Wielu użalało się nad Chrystusem, ale tylko Weronika podeszła, by obetrzeć Mu twarz. Może to ją wspomniał po latach św. Jan, kiedy pisał w swoim liście, byśmy nie miłowali słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Jak łatwo można zagubić chrześcijaństwo we wzniosłej teorii i pięknych sformułowaniach. I to chyba grozi szczególnie ludziom mocno związanym z religią. Charles Peguy napisał kiedyś: Są tacy, którzy ponieważ nie należą do człowieka, myślą, że należą do Boga. Sądzą, że kochają Boga, ponieważ niczego nie kochają. Ewangelia domaga się konkretu. Bo można kochać świat, ludzkość, Kościół i nie kochać nikogo. A gdyby tak usiąść i napisać imiona i nazwiska tych, których kochamy. A potem skreślić matkę, ojca, brata, dziecko, przyjaciela, bo przecież poganie też kochają najbliższych. Ile osób by na tej kartce pozostało? A byłoby tam imię skazańca z Golgoty?

Przed laty w jednej z gazet ukazało się niecodzienne ogłoszenie. Pewien żołnierz, trzymający wartę przy Grobie Nieznanego Żołnierza dziękował w nim nieznanej kobiecie, która w upalny, letni dzień otarła mu pot z twarzy. Wtedy, stojąc na baczność, nie mógł powiedzieć ani słowa. Teraz chciał okazać jej wdzięczność. Ile miłości jest w geście otarcia twarzy bezradnemu człowiekowi. Jezus odnajdzie wszystkich, którzy kiedykolwiek Mu to uczynili.

STACJA VII

DRUGI UPADEK PANA JEZUSA

Nie lubimy, gdy ktoś upada. Wtedy zakłóca ruch, wybija z rytmu innych, trzeba się zatrzymać i go podnosić. Przez takiego kogoś są tylko opóźnienia i brak porządku. Najczęściej przewracają się dzieci, starzy i chorzy. I świat znalazł na nich sposób: aborcję i eutanazję. Świat nie ma czasu dla upadających, guzdrzących się, marudzących, zadumanych. Świat się spieszy. Ma napięty harmonogram. Pędzi do nowego telewizora, zakupu nowej komórki i nowej promocji. Świat kocha postęp i chce, by Kościół też był postępowy i nadążał za szaloną gonitwą. Chce, by Kościół pobłogosławił wszystkie pragnienia i uczynki ludzi, bo skoro czegoś mocno pragną, to na pewno jest to dobre. Niech Kościół nie utrudnia ludziom, nie komplikuje, niech się nie czepia.

Ks. Janusz Pasierb napisał kiedyś: „Każde chrześcijaństwo, zgodne z rozumem, zgodne z naturą, bezbłędne pod względem taktycznym, niewymagające zbyt wiele, będzie musiało się potykać o zesztywniałe zwłoki Skazańca z Golgoty po wszystkie czasy”.

STACJA VIII

PAN JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY

Niektórzy płaczą, gdy ich drużyna przegra mecz. Inni płaczą, gdy nie zdadzą jakiegoś egzaminu. Dla kogoś dramatem jest przybrać na wadze, dla innego zarysowany lakier na samochodzie. Wiele mamy problemów i ciągle przybywają nowe. Często nie pamiętamy tego, co opłakiwaliśmy przed rokiem. Jezus przypomina nam rzecz oczywistą, ale jakże często zapominaną: tak naprawdę mamy tylko jeden poważny problem: śmierć i wybór wiecznego potępienia lub szczęśliwości. Tu gdzie teraz jesteśmy, na Jasnej Górze, mnóstwo ludzi wydeptało swoją ścieżkę. Gdzie oni teraz są? Gdzie ich problemy? Martwili się zgubionymi pieniędzmi, rozbitą szybą, kłótnią z sąsiadem. Gdzie są teraz te zmartwienia? Nie pamiętamy często nawet imion naszych pradziadków. Czym oni żyli? Co było ich radościami i smutkami? To samo kiedyś stanie się z nami. Tylko ktoś wyjątkowy pozostawi po sobie znaczącą pamiątkę. Po większości z nas, po latach, nie zostanie nic. I tylko jedno będzie ważne: czy liczyłeś się z Bogiem? Czy kochałeś Go? Czy żyłeś Nim na co dzień?

Czy zadajemy sobie pytania o wieczność kolegi z pracy, koleżanki ze studiów? O swoją wieczność? Ilu z nas potrafi rozpłakać się na tym jedynym ważnym problemem? Cyprian Kamil Norwid napisał:

Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny

Czy to co Twoje będzie zatracone

Czy popiół tylko zostanie i zamęt

Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie

Na dnie popiołu gwieździsty diament

Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

STACJA IX

TRZECI UPADEK JEZUSA

Trzeci upadek. To mogła być wielka pokusa, by się poddać, by już nie wstawać. Mogła pojawić się myśl: Niech tu już Mnie zabiją, niech się dzieje, co chce. Nie dam już rady. Do tej stacji dochodzi wielu ludzi. Kiedy upadają po raz setny, tysięczny, pogrążając się w uzależnienie od alkoholu, w pornografii, w zazdrości. Wtedy pojawia się myśl: już nie dam rady. Już nie powstanę. Po co się z tego spowiadać, skoro grzech i tak powróci. A przecież się starałem. Odprawiałem rekolekcje i pielgrzymki. Cisną się wtedy na usta słowa rozgoryczonego Piotra: Mistrzu, całą noc łowiliśmy i niceśmy nie ułowili.

Pismo święte mówi: serce ludzkie podobne jest do przepaści. A w tych przepastnych przestrzeniach ludzkiego wnętrza ukryte bywa sprytnie to, co dla człowieka najniebezpieczniejsze – pycha. Ks. Aleksander Fedorowicz powiedział kiedyś: Lepiej jest człowiekowi popaść w grzechy ciężkie niż w stan wszechogarniającej pychy. Dlatego niekiedy na naszej Drodze Krzyżowej przychodzi upadek, z którego już sami nie potrafimy się podnieść. Nasi bliscy już to widzą, znajomi są kurtuazyjnie zaskoczeni, a my stoimy jak nędzarze przed dwoma drogami: pychą i pokorą. Drogami Piotra i Judasza. Błogosławieni, którzy wbrew ludzkiej nadziei – spes contra spem – zdołają wtedy zakrzyknąć: Lecz na Twoje słowo zarzucę sieć. Jeszcze raz.

Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony. Do końca.

STACJA X

PAN JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Oglądali Go, podglądali, podsłuchiwali, wystawiali na próbę. W końcu zdarli z Niego szatę. I nie znaleźli tego, czego szukali. Znaleźli tylko czystą miłość. Tylko prawdę i dobroć. Czystość serca daje odwagę i wolność. Błogosławieni, szczęśliwi są ci, którzy nie lękają się prawdy do dna, do końca. Możecie czytać ich korespondencję, słuchać osobistych zwierzeń, zaglądać w sekretne notatki. Znajdziecie w tym wszystkim tylko życie Bożego dziecka.

Tak wielu ludzi się boi, że się wyda, że się coś okaże, że ktoś wyciągnie na dzienne światło. Co z tym zrobić? Trzeba to ukrzyżować. Utopić w wodzie chrztu. Oczyścić krwią Zbawiciela. Ta droga jest bardzo konkretna: spowiedź, pokuta, wolność. Kto naprawdę umarł z Jezusem, ten nie ma czego się bać. Temu nie są potrzebne szaty tytułów, osiągnięć, nieustannych sukcesów w rywalizacji. On wie, że jego skarbem jest biały kamyk, na którym wypisane jest jego nowe imię. Imię czystego człowieka.

STACJA XI

PAN JEZUS DO KRZYŻA PRZYBITY

Bóg przybity do krzyża. To szokujący, ale i wspaniały znak Jego miłości do nas. Bóg dał się przybić do naszego życia. Tak, żeby nie dało się Go oderwać. Sam mówił: Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Kiedy tylko budzi się dzień, we wszystkich kościołach kapłani wznoszą nad głowami wiernych Biały Chleb i przypominają, że to jest Ciało za nas wydane. Każdego dnia Chrystus czeka, by rozgrzeszać swoje poranione dzieci w kościołach Paulinów, Jezuitów, Kapucynów, Dominikanów, Franciszkanów, Bonifratrów, Redemptorystów. Cały dzień Chrystus jest wyniesiony w monstrancji w Sanktuarium Matki Bożej na Jasnej Górze. Od setek lat przypomina o swojej miłości w znaku krzyża.

Od wieków Bóg, jakby przybity do tego miasta, dzieli losy z mieszkańcami Częstochowy. Bóg przybity do Polski, do całego świata. Wbity jak hak w tatrzańskiej skale, ratujący tych, którzy odpadają od życia i lecą w przepaść.

Niekiedy ktoś może prosić: Jezu, przytul mnie, obejmij mnie. Ale to dla Niego zbyt mało. On się miłością przybija do naszego życia. Na dobre i na złe. Na nasze zbawienie wieczne.

STACJA XII

PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

Gdy Jezus umierał na krzyżu, być może ktoś pomyślał, że szkoda Jego życia. Tak wiele pożytecznych rzeczy czynił, a teraz wszystko skończone. Tyle osób mógł jeszcze uzdrowić, nakarmić, wskrzesić, a jednak został powstrzymany przez intrygę złych ludzi. Wszyscy pamiętali, że kiedy wędrował z uczniami po drogach Palestyny, zawsze ich wyprzedzał, zawsze się śpieszył. A teraz bez tchnienia, bez życia, bez ruchu wisi na krzyżu. A to jednak nie była prawda. On nie dał się zatrzymać. Przekroczył próg śmierci i dalej poniósł swoją Ewangelię nadziei. Kiedy ludzie patrzyli na zmarłego Jezusa, na Jego martwe ciało, On był już w otchłaniach, zwiastując zmarłym wyzwolenie.

Musimy pamiętać, że i my najwięcej czynimy, gdy nasze ciała obumierają w postawie modlitwy, gdy splatamy nasze dłonie w geście błagania. Ludzie będą mówili, że to marnowanie życia. Tak. My musimy zmarnować życie ciągle obumierając dla świata, przekraczając go w wierze, nadziei i miłości.

STACJA XIII

PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA I ZŁOŻONY NA RAMIONA MATKI

Można być przy Jezusie, bo potrzebuje się zdrowia i szczęścia. Można być przy Nim, by inni to wiedzieli i podziwiali. Można szukać u Niego sensu dla swego życia lub duchowego ładu i harmonii. Jak bogaty młodzieniec z Ewangelii można prosić Go o receptę na życie wieczne.

Ale w tych wszystkich wypadkach jest się raczej z sobą samym niż z Chrystusem. Być przy Jezusie to przede wszystkim być przy Nim tak, jak Maryja na trzynastej stacji Drogi Krzyżowej. Ona tuli ciało swego Syna, choć On już nie naucza, nie karmi, nie uzdrawia. Został już tylko ból i słowa: koniec, beznadziejność, śmierć. Tu nie pocieszą żadne wspomnienia, nie pomogą żadne marzenia.

Co robić? Jezus na tę stację pozostawił nam słowa: Nie bój się. Wierz tylko. Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.


STACJA XIV

PAN JEZUS DO GROBU ZŁOŻONY

Aby wejść do świata pełni zbawienia, trzeba tu, na ziemi zostawić wszystko. Dlatego całe życie tracimy: beztroskie dzieciństwo, kolorową młodość, dzieci, które opuszczają dom rodzinny, w końcu musimy zostawić pracę, stracić zdrowie, pożegnać nad grobem przyjaciół. Anna Kamieńska napisała: Dzieje człowieka to kolejne wygnania z wielu rajów, to kolejne zamykanie się za nami bram, bezpowrotnie, na zawsze. Nie ma powrotów. Nigdy.

Ktoś powie: to przerażające. Wszystko zostaje nam zabrane. Czy zabrane? Każdy człowiek ma przed sobą dwie drogi: żebraka i siewcy. Ten pierwszy gromadzi w swoich żebraczych torbach swój nędzny majątek. Torby są wielkie, ciążą mu bardzo, a on nie rozstaje się z nimi nawet na chwilę, choć tak naprawdę to tylko same śmiecie. Ale człowiek może być, jak siewca, który idzie przez życie i hojnie rzuca na pole Królestwa Bożego ziarna swoich talentów, pracy i miłości. Pod koniec życia torba jest pusta. Ale pole zostało obficie zasiane.

Grób Chrystusa to pierwsze ziarno nowego ogrodu życia, a wszystkie cmentarze świata to zasiane pola Nowej Ziemi. Grób Chrystusa jest pierwszym, przy którym słowo koniec ustępuje miejsca słowu początek. Przy nim dziś kończymy drogę krzyżową, ale jutro, o poranku, znowu spotkamy się przy tym samym grobie. Ale będzie to już zupełnie inne miejsce.

ZAKOŃCZENIE

Stacja piętnasta – powrót do domu, spotkanie z najbliższymi, wieczorna modlitwa.


Stacja szesnasta – trudna rozmowa w rodzinie.
Stacja siedemnasta – wizyta u lekarza.
Stacja czterdziesta – śmierć kogoś bliskiego
Stacja setna.
Stacja tysięczna...
Kto nie zna drogi do morza, niech podąża za rzeką.
Niech podąża za krzyżem ten, kto szuka drogi do Boga, do zmartwychwstania, do życia. Amen

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję