Reklama

Zmartwychwstanie po opętaniu

Julia A. Lewandowska
Edycja świdnicka 15/2012

Joe Howell / Foter / CC BY

JULIA A. LEWANDOWSKA: - Jak odróżnić chorobę psychiczną od opętania?

KS. PRAŁ. STANISŁAW PRZERADA: - Trzeba wyjść od tego, że Pan Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Pragnieniem Boga jest, aby człowiek był zdrowy, szczęśliwy, pełny Bożego pokoju, bo Pan Bóg daje człowiekowi tchnienie, czyli daje Ducha Świętego - czyli ducha pokoju, ducha życia, ducha wiary, ducha mądrości i ducha rozeznania. Jednakże w wyniku grzechu pierworodnego doszło do wielkiego dramatu. Człowiek utracił równowagę duchową, utracił życie łaski uświęcającej. Jednym z objawów utraty łaski uświęcającej, utraty życia z Bogiem jest też choroba, a drugim może być bezpośrednie wkraczanie diabła w serce człowieka. Człowiek jest wielką tajemnicą sam w sobie, dlatego też dzisiaj wiele nauk zajmuje się bezpośrednio człowiekiem, stawiając pytanie: Człowieku, kim jesteś? Człowieku, powiedz sam o sobie, kim jesteś? W wyniku stwierdzenia, że człowiek sam siebie nie rozumie, że sam siebie nie zna i jest dla siebie tajemnicą niezgłębioną, od początku świata wszystkie systemy filozoficzne, naukowe próbowały dać odpowiedź na te pytania: Skąd się wziąłem jako człowiek, jaki jest sens mojego życia na teraz?
Choroba psychiczna to zaburzenie osobowości ludzkiej, utrata rozeznania samego siebie, zagubienie oceny swoich czynów, zagubienie wartości samego siebie i rozbicie psychiczne człowieka, schizofrenia czy dwie jaźnie, gdzie człowiek nie kontroluje swoich słów, swoich czynów.
Bezpośrednią cechą działania diabła w człowieku, który próbuje go ogarnąć i opanować, jest szczególna przemoc, nagłe najście, często bez możliwej proporcjonalnej przyczyny, przemoc która łatwo ustępuje wobec usilnej modlitwy. Złe duchy lubią ingerować w nieistotne - to jest takie charakterystyczne - z pozoru wydarzenia dnia codziennego. Wszelkie drobiazgi mogą przerodzić się w poważne konflikty i tak czasami niewielkie poirytowanie, jakieś zdenerwowanie może się zamienić w duży gniew albo w osobistą frustrację lub zniechęcenie do życia. Rozczarowanie może przybrać formę zawiści i użalania się nad sobą. Demony mogą doprowadzać do takiego stanu, że pozbawiają równowagi duchowej konkretną jednostkę ludzką, konkretnego człowieka. Dlatego też złe duchy podsuwają okazję do grzechu. Trzeba wziąć pod uwagę, że szatan przez kuszenie wywiera wpływ na uczuciowość i co jest bardzo istotne - na wyobraźnię człowieka, często posługując się pośrednikami, takimi jak nasze nieuporządkowane pragnienia, nasze uświadomione i nieuświadomione psychologiczne rany, słabości natury nerwicowej, histerie, czy też przez czynniki zewnętrzne, jak np. sekty czy praktyki okultystyczne. Żeby się przeciwstawić pokusie złego ducha, należy pamiętać, że w pokusie wyróżniamy trzy momenty: sugestię, czyli podnietę do zła, przyjemne uczucie zadowolenia i przyzwolenie. Zawsze jest element przyzwolenia, bo szatan do pewnego stopnia zna nasze słabe strony. Kiedy np. na nasze nerwy działa jakaś podnieta albo pojawia się jakaś myśl, wyobrażenie, które rodzi przyjemne uczucie pociągające nas do grzesznych zachowań, powiedzmy do oglądania złych rzeczy, podejmujemy decyzję i idziemy za pokusą, to wtedy zło coraz bardziej w nas się rozwija. Możemy też odrzucić pokusę. Jest to wtedy chwila prawdziwej walki duchowej, gdzie każdy z nas z osobna musi dokonać konkretnego wyboru. W wypadku pokus diabelskich należy zastosować jeszcze środek duchowy, którym może być modlitwa prywatna, jakiś akt strzelisty czy wezwanie na pomoc Maryję. Skuteczne są modlitwy do ran i krwi Chrystusa.

- Czy łatwo jest wypędzić diabła z człowieka?

- Trzeba wyjść od wiary w Chrystusa. Czy czuję się silnie związany z Chrystusem i czy naprawdę chcę diabła z siebie wypędzić? Ważne, żebym miał łaskę obrzydzenia zła, łaskę wstrętu do zła, czyli łaskę miłości Boga, łaskę miłości Bożych darów. Gdy sobie uświadomię, jaki dramat może mi grozić w wyniku zła, które jest we mnie, kiedy uświadomię sobie, że to zło chce mną zawładnąć, to pomocą jest sam Chrystus, który zło z nas wypędza. Sam swoimi naturalnymi siłami zła z siebie nie wypędzę. Trzeba wyjść od tego, że my nie toczymy walki przeciwko ciału, ale przeciwko mocom zła na wyżynach. Podsumowując: człowiek o własnych siłach zła, czyli demona, szatana, z siebie nie wypędzi. Tego dokonuje Chrystus. Dlatego musimy w pierwszym odruchu uświadomić sobie, że jest Chrystus Pan, Boży Syn, Zbawiciel i że Chrystus jest Tym, który ma władzę wypędzić ze mnie szatana, bo po to przyszedł na świat, by zniszczyć potęgę szatana, by zniszczyć jego knowania. Kiedy mówimy o tym, czy łatwo jest wypędzić szatana, trzeba tu określić, w jakim stopniu ktoś jest zniewolony siłą zła. Problemem i błogosławieństwem jest codzienny rachunek sumienia. Jako chrześcijanie powinniśmy codziennie robić rachunek sumienia. Rewizja swojego życia polega na trzyczłonowym działaniu: widzieć, ocenić, działać. Widzieć - wiedzieć, jaki jest mój stan, ja sam siebie nie zobaczę, kiedy nie będę prowadził rachunku sumienia, a więc zatrzymać się nad sobą, zobaczyć swój stan sumienia, zobaczyć i ocenić, co jest we mnie dobre, a co złe i dopiero trzeci krok - działanie. Im bardziej będziemy wrażliwi na pragnienie kontaktu z Bogiem, na pragnienie życia wiernego Bogu, to u początku nie dopuścimy do tego, by to zło się we mnie bardzo rozprzestrzeniło, żeby nie zajęło całych obszarów moich uczuć, pragnień, woli. Wtedy stosunkowo łatwiej wypędzić zło. Ważny jest żal z powodu tego, że się odwróciło od Boga i bardzo skuteczne - pójście od razu do spowiedzi i proszenie Boga o przebaczenie. Zasadniczym miejscem, gdzie to zło jest ze mnie wypędzane, jest konfesjonał - sakrament spowiedzi. Czasami ludzie próbują pominąć sakrament spowiedzi i innymi modlitwami wypędzić zło z siebie, a to jest już bardzo niebezpieczne. Tym, co bezpośrednio wypędza z nas zło i uzdrawia duszę, przywraca nasze sumienie do stanu zdrowia duchowego, to jest właśnie sakrament spowiedzi. Jest to sakrament leczniczy. Ale kiedy ktoś zlekceważy zło i wejdzie głębiej w grzechy, które będą się powielały, w grzechy, które staną się nałogiem, to wtedy uwikłanie się w moce zła jest bardzo głębokie. Zwłaszcza tutaj ten stopień uwikłania się w zło jest bardzo istotny. Jeżeli ktoś wszedł w dłuższe praktyki szatańskie, wtedy jest już zdecydowanie potrzebna pomoc kapłana egzorcysty. Bardzo szczera rozmowa, w atmosferze modlitwy, wiary, że przychodzę do księdza egzorcysty z takim nastawieniem, iż nikt mi już nie może pomóc, a jestem zrozpaczony i jestem tak zagubiony, że w życiu nic mi już nie wychodzi, nie potrafię sobie poradzić sam ze sobą, i coś w moim wnętrzu podpowiada mi, abym czynił zło. Bóg dał Kościołowi władzę wypędzania złych duchów. Chrystus Apostołom dał władzę: „Idźcie i wyrzucajcie złe duchy w imię moje”, czyli mocą Chrystusową. Wypędzenie złego ducha z człowieka jest możliwe nawet u kogoś bardzo uwikłanego w zło, jednak nie jest to proces jednorazowy. Jest to proces długofalowy, dlatego nie jedna wizyta, a czasami wiele wizyt u kapłana i modlitwa za człowieka uwikłanego. Nad takim człowiekiem modli się też wspólnota modlitewna przy parafii czy jakaś grupa charyzmatyczna, często zakony.

- Jak zmienia się życie człowieka, który został uwolniony od szatana?

- Kiedy człowiek zaczyna pragnąć Boga, odkrywa dwie rzeczy: piękno Boga i miłość Boga. W tym człowieku, który wcześniej utracił pokój serca, utracił poczucie własnej wartości czy też miał zaniżoną ocenę własnej inteligencji lub własnej wartości, odkrywa się obraz Boga, który przyszedł szukać tego, co było zagubione. Odsłania się obraz Boga, który jest Bogiem miłosiernym, gotowym pochylić się niczym Chrystus na Drodze Krzyżowej, upadający na ziemię, by dotknąć ludzi najbardziej zagubionych, najbardziej upadłych, po to, by ich na nowo podnieść. I dlatego też tutaj są dwa kierunki człowieka uwolnionego: pierwsza rzecz - on odkrył Boga, który jest samą miłością żyjącą dla człowieka. Często mamy obraz Boga, który żyje gdzieś dla siebie, natomiast człowiek, który doznał uwolnienia, dokonał w sobie cudownego wręcz odkrycia innego obrazu Boga: Bóg żyje dla mnie, Bóg wychodzi mi na spotkanie, to On mnie znalazł w różnych melinach zła, w różnych strukturach zła. Osoba uwolniona od szatana jest przede wszystkim bardzo zachwycona Bogiem, jest w stanie zauroczenia Bogiem i zaczyna Boga uwielbiać. Dużo Bogu dziękuje: Dziękuję, że Ty do mnie, Boże, wychodzisz, niczym do Adama w raju. To przekłada się na wszystkie czasy. Człowieku, gdzie jesteś, wyszedłem cię szukać, przyszedłem na tę godzinę - mówi Pan Jezus w Ewangelii św. Jana - na tę godzinę przyszedłem ciebie ocalić i to jest godzina ocalenia. Jezus pokazuje, jak wielką mam wartość, że jestem dzieckiem Boga, jestem przez Boga odnaleziony. Człowiek, który wszedł w niewolę, utracił swoją wartość, szukał pseudowartości. Bł. Jan Paweł II w czasie I pielgrzymki do Polski powiedział: „Człowiek sam siebie nie rozumie bez Chrystusa”, dlatego też człowiek, który odkrył Chrystusa, widzi swoją wielkość, widzi sens swojego życia, widzi sens swojej pracy, widzi sens życia w sumieniu, widzi sens życia w cierpieniu i widzi też sens życia w niepowodzeniach, w różnych życiowych tragediach. Będzie zawsze widział sens oparty na mocy dawanej przez Chrystusa. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie z jednej strony miał ciągle świadomość swojej słabości, ale z drugiej strony - będzie miał światło Boga w sobie, które będzie go na nowo rozwijało, dzięki któremu będzie wzrastał. Tak jak w Ewangelii, która cała jest wypełniona ludźmi, którzy byli przez społeczeństwo odrzuceni, napiętnowani jako źli, jako ludzie upadli, ale kiedy przyszli do Chrystusa, to skruszeli w poczuciu żalu, i co ważne - odchodzili od Chrystusa już jako nowi ludzie, bo usłyszeli od Niego: „Ja cię nie potępiam, idź, a więcej nie grzesz”. Oni odeszli od Chrystusa jako nowi ludzie. O nowym człowieku mówi św. Paweł. Człowiek, który odkrył Boga, widzi, że nie może już swojego życia marnować na jakieś tam błahostki. Odkrywszy Boga, wszystkie swoje siły muszę teraz poświęcić dla spraw, które będą miłe Bogu. Nie będę tracił życia, co więcej - będzie mi brakowało życia, będzie mi brakowało czasu, bo będę chciał, jak najwięcej ten czas wypełnić sprawami szlachetnymi, sprawami, które służą budowaniu życia. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie widział, że to wszystko sens ma wtedy, kiedy robi to, co jest zgodne z wolą Boga. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie się w modlitwie pytał: Co mam czynić, abym wypełnił Twoją wolę? To będzie człowiek bardzo pokorny przed Bogiem, a jednocześnie silny Bogiem, jak mówi św. Paweł w Liście do Efezjan „Bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi” (6,10). Św. Paweł zachęca do tej walki duchowej, żeby być mocnym w Panu. Człowiek sam z siebie nie jest w stanie sprzeciwić się złu, ale także sam z siebie nie jest w stanie budować dobra. Dopiero wspomagany każdego dnia mocą Boga, Jego potęgą, będzie widział wartość życia, które jest piękne, będzie widział, że warto żyć i szkoda życia tracić na jakieś nałogi, sprawy, które uwłaczałyby godności człowieka.

- Księże Prałacie, co stanowi szczególną obronę przed opętaniem lub powtórnym opętaniem?

- Człowiek, który doznał uwolnienia, uwierzył Chrystusowi, powinien przede wszystkim trwać na codziennej modlitwie. Po drugie - powinien często przystępować do sakramentu pokuty. Po trzecie - powinien czytać dobre książki religijne lub inne pisma religijne. Po czwarte - ważne jest, by był w stałym kontakcie z kapłanem, który czuwałby nad jego prawidłowym rozwojem duchowym. Istotna jest również wtedy wspólnota, np. parafialna, modlitewna, charyzmatyczna. Człowiek, żeby ponownie nie wrócił do zła, powinien wejść do wspólnoty zdrowej religijnie. Taką najbardziej podstawową wspólnotą jest życie w swojej parafii, uczęszczanie na nabożeństwa w swojej parafii. Niezwykle ważna jest osobista rozmowa z kapłanem o stanie swojej drogi życiowej, by kapłan potwierdził, czy moja dalsza religijność idzie we właściwym kierunku. Dlaczego to jest takie ważne? Bo czasami złe duchy mogą na nowo próbować wchodzić w myśli, uczucia i w wolę, i człowiek może mieć na sobie tzw. zemstę demonów, to, co powiedział Pan Jezus do uzdrowionego człowieka w Ewangelii św. Jana: „Wyzdrowiałeś, ale uważaj, żeby ci się coś gorszego nie przytrafiło”. Dlatego taką najbardziej bezpieczną forma, jest właśnie powrót do wspólnoty parafialnej, do wspólnoty ludzi wierzących, modlitwa z tą wspólnotą i stały kontakt z kapłanem w spowiedzi i poza spowiedzią.

Tagi:
egzorcyzmy egzorcysta

Reklama

Bp Czaja: Powstanie ogólnopolskie centrum kształcące egzorcystów

2019-06-13 16:16

mp / Wałbrzych (KAI)

- Powstanie ogólnopolskie centrum kształcące egzorcystów – zapowiedział bp Andrzej w Czaja na 383. Zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu w Wałbrzychu. Przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP dodał, że będzie miał on nawet szerszych charakter, mianowicie jego celem będzie przygotowywanie do posługi duchowej na wielu poziomach, także w różnorodnych wspólnotach religijnych.

BP KEP
Bp Andrzej Czaja

Bp Czaja mówił biskupom o aktualnych zagadnieniach jakimi zajmuje się Komisja Nauki Wiary KEP. Dotyczą one w dużej mierze środowiska egzorcystów. Powołany ma zostać ogólnopolski ośrodek przygotowujący egzorcystów, z siedzibą w Katowicach. Przygotowana zostanie również specjalna Nota, w której zostanie określone jakie działania nie mogą być obecne w posłudze egzorcystów. Notę tez przygotowuje zespół Komisji Nauki Wiary, złożony z teologów, psychologów i samych egzorcystów. Dokument ma być opracowany w ciągu roku.

Bp Czaja poinformował, że z kolei Komisja Teologiczna krajowego centrum koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym ma przygotować pod nadzorem Komisji Nauki Wiary dokument, który będzie prezentował tożsamość i misję Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym w Polsce. Towarzyszyć mu będzie aneks, w którym ostrzegać się będzie przez pewnymi niepokojącymi praktykami w zakresie posługi uzdrawiania i uwalniania.

Równocześnie – jak informuje biskup - trwają prace Komisji Nauki Wiary nad dokumentem o eklezjalności poszczególnych wspólnot katolickich. Określać on będzie kryteria w tym zakresie, jakie wymagania ma spełnić ma ruch czy wspólnota, określająca się jako katolicka.

Z kolei najmniej zaawansowane są prace nad dokumentem dotyczącym zagrożenie ze strony penteskolizacji.

Bp Czaja poinformował także, że zapleczem merytorycznym i organizacyjnym dla Komisji Nauki Wiary stanie się niebawem Instytut Tomistyczny prowadzony przez dominikanów w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47


Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem