Reklama

Niedziela Świdnicka

Zmartwychwstanie po opętaniu

Niedziela świdnicka 15/2012

[ TEMATY ]

egzorcyzmy

egzorcysta

Joe Howell / Foter / CC BY

JULIA A. LEWANDOWSKA: - Jak odróżnić chorobę psychiczną od opętania?

KS. PRAŁ. STANISŁAW PRZERADA: - Trzeba wyjść od tego, że Pan Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Pragnieniem Boga jest, aby człowiek był zdrowy, szczęśliwy, pełny Bożego pokoju, bo Pan Bóg daje człowiekowi tchnienie, czyli daje Ducha Świętego - czyli ducha pokoju, ducha życia, ducha wiary, ducha mądrości i ducha rozeznania. Jednakże w wyniku grzechu pierworodnego doszło do wielkiego dramatu. Człowiek utracił równowagę duchową, utracił życie łaski uświęcającej. Jednym z objawów utraty łaski uświęcającej, utraty życia z Bogiem jest też choroba, a drugim może być bezpośrednie wkraczanie diabła w serce człowieka. Człowiek jest wielką tajemnicą sam w sobie, dlatego też dzisiaj wiele nauk zajmuje się bezpośrednio człowiekiem, stawiając pytanie: Człowieku, kim jesteś? Człowieku, powiedz sam o sobie, kim jesteś? W wyniku stwierdzenia, że człowiek sam siebie nie rozumie, że sam siebie nie zna i jest dla siebie tajemnicą niezgłębioną, od początku świata wszystkie systemy filozoficzne, naukowe próbowały dać odpowiedź na te pytania: Skąd się wziąłem jako człowiek, jaki jest sens mojego życia na teraz?
Choroba psychiczna to zaburzenie osobowości ludzkiej, utrata rozeznania samego siebie, zagubienie oceny swoich czynów, zagubienie wartości samego siebie i rozbicie psychiczne człowieka, schizofrenia czy dwie jaźnie, gdzie człowiek nie kontroluje swoich słów, swoich czynów.
Bezpośrednią cechą działania diabła w człowieku, który próbuje go ogarnąć i opanować, jest szczególna przemoc, nagłe najście, często bez możliwej proporcjonalnej przyczyny, przemoc która łatwo ustępuje wobec usilnej modlitwy. Złe duchy lubią ingerować w nieistotne - to jest takie charakterystyczne - z pozoru wydarzenia dnia codziennego. Wszelkie drobiazgi mogą przerodzić się w poważne konflikty i tak czasami niewielkie poirytowanie, jakieś zdenerwowanie może się zamienić w duży gniew albo w osobistą frustrację lub zniechęcenie do życia. Rozczarowanie może przybrać formę zawiści i użalania się nad sobą. Demony mogą doprowadzać do takiego stanu, że pozbawiają równowagi duchowej konkretną jednostkę ludzką, konkretnego człowieka. Dlatego też złe duchy podsuwają okazję do grzechu. Trzeba wziąć pod uwagę, że szatan przez kuszenie wywiera wpływ na uczuciowość i co jest bardzo istotne - na wyobraźnię człowieka, często posługując się pośrednikami, takimi jak nasze nieuporządkowane pragnienia, nasze uświadomione i nieuświadomione psychologiczne rany, słabości natury nerwicowej, histerie, czy też przez czynniki zewnętrzne, jak np. sekty czy praktyki okultystyczne. Żeby się przeciwstawić pokusie złego ducha, należy pamiętać, że w pokusie wyróżniamy trzy momenty: sugestię, czyli podnietę do zła, przyjemne uczucie zadowolenia i przyzwolenie. Zawsze jest element przyzwolenia, bo szatan do pewnego stopnia zna nasze słabe strony. Kiedy np. na nasze nerwy działa jakaś podnieta albo pojawia się jakaś myśl, wyobrażenie, które rodzi przyjemne uczucie pociągające nas do grzesznych zachowań, powiedzmy do oglądania złych rzeczy, podejmujemy decyzję i idziemy za pokusą, to wtedy zło coraz bardziej w nas się rozwija. Możemy też odrzucić pokusę. Jest to wtedy chwila prawdziwej walki duchowej, gdzie każdy z nas z osobna musi dokonać konkretnego wyboru. W wypadku pokus diabelskich należy zastosować jeszcze środek duchowy, którym może być modlitwa prywatna, jakiś akt strzelisty czy wezwanie na pomoc Maryję. Skuteczne są modlitwy do ran i krwi Chrystusa.

- Czy łatwo jest wypędzić diabła z człowieka?

- Trzeba wyjść od wiary w Chrystusa. Czy czuję się silnie związany z Chrystusem i czy naprawdę chcę diabła z siebie wypędzić? Ważne, żebym miał łaskę obrzydzenia zła, łaskę wstrętu do zła, czyli łaskę miłości Boga, łaskę miłości Bożych darów. Gdy sobie uświadomię, jaki dramat może mi grozić w wyniku zła, które jest we mnie, kiedy uświadomię sobie, że to zło chce mną zawładnąć, to pomocą jest sam Chrystus, który zło z nas wypędza. Sam swoimi naturalnymi siłami zła z siebie nie wypędzę. Trzeba wyjść od tego, że my nie toczymy walki przeciwko ciału, ale przeciwko mocom zła na wyżynach. Podsumowując: człowiek o własnych siłach zła, czyli demona, szatana, z siebie nie wypędzi. Tego dokonuje Chrystus. Dlatego musimy w pierwszym odruchu uświadomić sobie, że jest Chrystus Pan, Boży Syn, Zbawiciel i że Chrystus jest Tym, który ma władzę wypędzić ze mnie szatana, bo po to przyszedł na świat, by zniszczyć potęgę szatana, by zniszczyć jego knowania. Kiedy mówimy o tym, czy łatwo jest wypędzić szatana, trzeba tu określić, w jakim stopniu ktoś jest zniewolony siłą zła. Problemem i błogosławieństwem jest codzienny rachunek sumienia. Jako chrześcijanie powinniśmy codziennie robić rachunek sumienia. Rewizja swojego życia polega na trzyczłonowym działaniu: widzieć, ocenić, działać. Widzieć - wiedzieć, jaki jest mój stan, ja sam siebie nie zobaczę, kiedy nie będę prowadził rachunku sumienia, a więc zatrzymać się nad sobą, zobaczyć swój stan sumienia, zobaczyć i ocenić, co jest we mnie dobre, a co złe i dopiero trzeci krok - działanie. Im bardziej będziemy wrażliwi na pragnienie kontaktu z Bogiem, na pragnienie życia wiernego Bogu, to u początku nie dopuścimy do tego, by to zło się we mnie bardzo rozprzestrzeniło, żeby nie zajęło całych obszarów moich uczuć, pragnień, woli. Wtedy stosunkowo łatwiej wypędzić zło. Ważny jest żal z powodu tego, że się odwróciło od Boga i bardzo skuteczne - pójście od razu do spowiedzi i proszenie Boga o przebaczenie. Zasadniczym miejscem, gdzie to zło jest ze mnie wypędzane, jest konfesjonał - sakrament spowiedzi. Czasami ludzie próbują pominąć sakrament spowiedzi i innymi modlitwami wypędzić zło z siebie, a to jest już bardzo niebezpieczne. Tym, co bezpośrednio wypędza z nas zło i uzdrawia duszę, przywraca nasze sumienie do stanu zdrowia duchowego, to jest właśnie sakrament spowiedzi. Jest to sakrament leczniczy. Ale kiedy ktoś zlekceważy zło i wejdzie głębiej w grzechy, które będą się powielały, w grzechy, które staną się nałogiem, to wtedy uwikłanie się w moce zła jest bardzo głębokie. Zwłaszcza tutaj ten stopień uwikłania się w zło jest bardzo istotny. Jeżeli ktoś wszedł w dłuższe praktyki szatańskie, wtedy jest już zdecydowanie potrzebna pomoc kapłana egzorcysty. Bardzo szczera rozmowa, w atmosferze modlitwy, wiary, że przychodzę do księdza egzorcysty z takim nastawieniem, iż nikt mi już nie może pomóc, a jestem zrozpaczony i jestem tak zagubiony, że w życiu nic mi już nie wychodzi, nie potrafię sobie poradzić sam ze sobą, i coś w moim wnętrzu podpowiada mi, abym czynił zło. Bóg dał Kościołowi władzę wypędzania złych duchów. Chrystus Apostołom dał władzę: „Idźcie i wyrzucajcie złe duchy w imię moje”, czyli mocą Chrystusową. Wypędzenie złego ducha z człowieka jest możliwe nawet u kogoś bardzo uwikłanego w zło, jednak nie jest to proces jednorazowy. Jest to proces długofalowy, dlatego nie jedna wizyta, a czasami wiele wizyt u kapłana i modlitwa za człowieka uwikłanego. Nad takim człowiekiem modli się też wspólnota modlitewna przy parafii czy jakaś grupa charyzmatyczna, często zakony.

- Jak zmienia się życie człowieka, który został uwolniony od szatana?

- Kiedy człowiek zaczyna pragnąć Boga, odkrywa dwie rzeczy: piękno Boga i miłość Boga. W tym człowieku, który wcześniej utracił pokój serca, utracił poczucie własnej wartości czy też miał zaniżoną ocenę własnej inteligencji lub własnej wartości, odkrywa się obraz Boga, który przyszedł szukać tego, co było zagubione. Odsłania się obraz Boga, który jest Bogiem miłosiernym, gotowym pochylić się niczym Chrystus na Drodze Krzyżowej, upadający na ziemię, by dotknąć ludzi najbardziej zagubionych, najbardziej upadłych, po to, by ich na nowo podnieść. I dlatego też tutaj są dwa kierunki człowieka uwolnionego: pierwsza rzecz - on odkrył Boga, który jest samą miłością żyjącą dla człowieka. Często mamy obraz Boga, który żyje gdzieś dla siebie, natomiast człowiek, który doznał uwolnienia, dokonał w sobie cudownego wręcz odkrycia innego obrazu Boga: Bóg żyje dla mnie, Bóg wychodzi mi na spotkanie, to On mnie znalazł w różnych melinach zła, w różnych strukturach zła. Osoba uwolniona od szatana jest przede wszystkim bardzo zachwycona Bogiem, jest w stanie zauroczenia Bogiem i zaczyna Boga uwielbiać. Dużo Bogu dziękuje: Dziękuję, że Ty do mnie, Boże, wychodzisz, niczym do Adama w raju. To przekłada się na wszystkie czasy. Człowieku, gdzie jesteś, wyszedłem cię szukać, przyszedłem na tę godzinę - mówi Pan Jezus w Ewangelii św. Jana - na tę godzinę przyszedłem ciebie ocalić i to jest godzina ocalenia. Jezus pokazuje, jak wielką mam wartość, że jestem dzieckiem Boga, jestem przez Boga odnaleziony. Człowiek, który wszedł w niewolę, utracił swoją wartość, szukał pseudowartości. Bł. Jan Paweł II w czasie I pielgrzymki do Polski powiedział: „Człowiek sam siebie nie rozumie bez Chrystusa”, dlatego też człowiek, który odkrył Chrystusa, widzi swoją wielkość, widzi sens swojego życia, widzi sens swojej pracy, widzi sens życia w sumieniu, widzi sens życia w cierpieniu i widzi też sens życia w niepowodzeniach, w różnych życiowych tragediach. Będzie zawsze widział sens oparty na mocy dawanej przez Chrystusa. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie z jednej strony miał ciągle świadomość swojej słabości, ale z drugiej strony - będzie miał światło Boga w sobie, które będzie go na nowo rozwijało, dzięki któremu będzie wzrastał. Tak jak w Ewangelii, która cała jest wypełniona ludźmi, którzy byli przez społeczeństwo odrzuceni, napiętnowani jako źli, jako ludzie upadli, ale kiedy przyszli do Chrystusa, to skruszeli w poczuciu żalu, i co ważne - odchodzili od Chrystusa już jako nowi ludzie, bo usłyszeli od Niego: „Ja cię nie potępiam, idź, a więcej nie grzesz”. Oni odeszli od Chrystusa jako nowi ludzie. O nowym człowieku mówi św. Paweł. Człowiek, który odkrył Boga, widzi, że nie może już swojego życia marnować na jakieś tam błahostki. Odkrywszy Boga, wszystkie swoje siły muszę teraz poświęcić dla spraw, które będą miłe Bogu. Nie będę tracił życia, co więcej - będzie mi brakowało życia, będzie mi brakowało czasu, bo będę chciał, jak najwięcej ten czas wypełnić sprawami szlachetnymi, sprawami, które służą budowaniu życia. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie widział, że to wszystko sens ma wtedy, kiedy robi to, co jest zgodne z wolą Boga. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie się w modlitwie pytał: Co mam czynić, abym wypełnił Twoją wolę? To będzie człowiek bardzo pokorny przed Bogiem, a jednocześnie silny Bogiem, jak mówi św. Paweł w Liście do Efezjan „Bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi” (6,10). Św. Paweł zachęca do tej walki duchowej, żeby być mocnym w Panu. Człowiek sam z siebie nie jest w stanie sprzeciwić się złu, ale także sam z siebie nie jest w stanie budować dobra. Dopiero wspomagany każdego dnia mocą Boga, Jego potęgą, będzie widział wartość życia, które jest piękne, będzie widział, że warto żyć i szkoda życia tracić na jakieś nałogi, sprawy, które uwłaczałyby godności człowieka.

- Księże Prałacie, co stanowi szczególną obronę przed opętaniem lub powtórnym opętaniem?

- Człowiek, który doznał uwolnienia, uwierzył Chrystusowi, powinien przede wszystkim trwać na codziennej modlitwie. Po drugie - powinien często przystępować do sakramentu pokuty. Po trzecie - powinien czytać dobre książki religijne lub inne pisma religijne. Po czwarte - ważne jest, by był w stałym kontakcie z kapłanem, który czuwałby nad jego prawidłowym rozwojem duchowym. Istotna jest również wtedy wspólnota, np. parafialna, modlitewna, charyzmatyczna. Człowiek, żeby ponownie nie wrócił do zła, powinien wejść do wspólnoty zdrowej religijnie. Taką najbardziej podstawową wspólnotą jest życie w swojej parafii, uczęszczanie na nabożeństwa w swojej parafii. Niezwykle ważna jest osobista rozmowa z kapłanem o stanie swojej drogi życiowej, by kapłan potwierdził, czy moja dalsza religijność idzie we właściwym kierunku. Dlaczego to jest takie ważne? Bo czasami złe duchy mogą na nowo próbować wchodzić w myśli, uczucia i w wolę, i człowiek może mieć na sobie tzw. zemstę demonów, to, co powiedział Pan Jezus do uzdrowionego człowieka w Ewangelii św. Jana: „Wyzdrowiałeś, ale uważaj, żeby ci się coś gorszego nie przytrafiło”. Dlatego taką najbardziej bezpieczną forma, jest właśnie powrót do wspólnoty parafialnej, do wspólnoty ludzi wierzących, modlitwa z tą wspólnotą i stały kontakt z kapłanem w spowiedzi i poza spowiedzią.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Jamrozek: różaniec jest prywatnym egzorcyzmem

[ TEMATY ]

różaniec

egzorcyzmy

ko/fotolia.com

Dzisiaj mamy bardzo dużo zagrożeń ze strony świata, a modlitwa różańcowa staje się naszym prywatnym egzorcyzmem – powiedział bp Stanisław Jamrozek do uczestników Pielgrzymki Róż Żywego Różańca z archidiecezji przemyskiej. Kilka tysięcy osób świeckich i ponad 100 kapłanów zgromadziło się w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krośnie.

W homilii przemyski biskup pomocniczy zaznaczył, że różaniec to piękna modlitwa, bo jest „uwielbieniem Boga i wyrażeniem miłości do Matki Najświętszej i Boga”, ale służy także jako prywatny egzorcyzm.

– Zachęcajcie się wzajemnie, żeby róż różańcowych było coraz więcej, żeby ludzie traktowali różaniec jako prywatny egzorcyzm. Dzisiaj mamy bardzo dużo zagrożeń ze strony świata, a modlitwa różańcowa staje się naszym prywatnym egzorcyzmem – zaznaczył.

Bp Jamrozek odwołał się do inicjatywy Męski Różaniec, którego uczestnicy mówią, że jest to ich broń, ponieważ „nie wezmę miecza, żeby walczyć z tymi, którzy mnie obrażają i chcą zniszczyć moją rodzinę, ale wezmę różaniec, będę się modlił, bo wiem, że to jest najskuteczniejszy oręż w walce duchowej”.

Znaczną część swojej homilii bp Jamrozek poświęcił dziełu św. Alfonsa Marii de Liguoriego „Chwałą Maryi”, w którym założyciel redemptorystów wymienił 10 szczególnych cnót Matki Bożej. Najważniejszą z nich jest pokora.

– Pokora Maryi przejawiała się w tym, że wszystko przypisywała Panu Bogu. Stawała w wielkiej prostocie przed Nim, rozpoznając, że wszystko pochodzi od Pana. I dlatego każdy, kto daje pierwszeństwo Panu Bogu, kto się przed Nim uniża, ten będzie napełniony także tą cnotą pokory. Maryja nie chce żadnych pochwał dla siebie, nie sobie przypisuje to, co posiada, ale Bogu, który jest źródłem wszelkiego dobra – mówił kaznodzieja.

Kolejnymi cnotami są: miłość Boga, miłość bliźniego, wiara, nadzieja, czystość duszy i ciała, ubóstwo ducha, posłuszeństwo Bogu, cierpliwość i modlitwa. Bp Jamrozek wskazywał, że miłość Boga przejawia się w słuchaniu Go w codzienności i jeśli będziemy się pytać Pana Boga o zdanie, to unikniemy życiowych porażek.

Pielgrzymka Róż Różańcowych odbywa się co roku w innym kościele. W przyszłym roku gospodarzem spotkania będzie archikatedra w Przemyślu, gdzie znajduje się figura Matki Bożej Jackowej.

CZYTAJ DALEJ

Troska o skupienie na modlitwie

[ TEMATY ]

modlitwa

B. Sztajner/Niedziela

Któż z nas nie pragnąłby osiągnąć takiego stanu na modlitwie, by w całości zatopić się w Bogu? Niestety, ciągle ulatują nam gdzieś myśli, jesteśmy rozproszeni i nie potrafimy wytrwać w skupieniu. Z pewnością należy często prosić Ducha Świętego o łaskę modlitewnego skupienia. Trzeba pamiętać jednak, że z tą łaską od Boga musi współpracować człowiek. Na czym ma polegać nasza współpraca z Duchem Świętym, aby osiągnąć możliwie pełne skupienie? Św. Katarzyna ze Sieny podsuwa nam dwie ważne rady: kontemplować miłość Boga, nie zważając na „muchy”, oraz czytać nieustannie krzyż Chrystusa.

Ogień miłości najlepszą bronią przeciw „muchom”

Muchy i inne owady potrafią bardzo uprzykrzyć życie. Nie mogą wprawdzie zrobić wielkiej szkody człowiekowi, ale są zdolne doprowadzić go do zdenerwowania i rozproszyć jego uwagę. Podobnie jest na modlitwie. Kiedy zaczynamy się modlić, coś ciągle nam się przypomina, pojawia się w nas mnóstwo mało ważnych myśli. Są to takie „muchy”, które wysyła diabeł, aby odwrócić naszą uwagę od Boga. Najchętniej zatrzymują się one tam, gdzie dusza jest letnia. Złe myśli uciekają od tych, których serca płoną miłością Bożą. Uciekają jak owady od garnka z gotującą wodą. Nawet jeśli przylatują do duszy, to jeśli zobaczą, że jest w niej żar miłości Bożej, szybko odlatują. Człowiek modlący się musi więc najpierw rozpalić w sobie ogień miłości do Boga, uświadomić sobie, jak bardzo sam jest kochany przez Niego. Zaczynając modlitwę, uświadom sobie ogrom Bożej miłości i spróbuj sam zapłonąć taką miłością do Boga.

Módl się przed krzyżem i czytaj krzyż

Katarzyna Sieneńska była analfabetką i nie mogła na modlitwie pomagać sobie tekstami z modlitewnika czy rozważaniami z dzieł świętych. Książką do modlitwy był dla niej krzyż. Starała się zawsze modlić przed Ukrzyżowanym Chrystusem i wyznawała, że tę księgę napisał dla nas Bóg nie atramentem, ale krwią. Widok krzyża i rozpiętego na nim ciała Chrystusa bardzo pomagał jej w skupieniu i w komunii z Bogiem. Katarzyna podkreślała jednak, że z księgi krzyża nie może czytać tylko ktoś, kto jest zakochany w sobie. Wizerunek krzyża jest modlitewnikiem, który nie wymaga wiedzy, ale woli. Nikt, kto patrzy na krzyż, nie może powiedzieć, że nie umie nic z niego wyczytać, jedyną przeszkodą może być tylko to, że nie chce. Warto więc modlić się, wpatrując się w krzyż Chrystusa. Może to być krzyż w kaplicy, krzyż w domowym miejscu wyznaczonym na modlitwę, krzyż noszony na szyi czy zawieszony na różańcu. Wpatrywanie się w krzyż jest naprawdę skuteczną szkołą skupienia na modlitwie. Patrząc na krzyż, raczej trudno myśleć o sobie, a bardziej pragnie się myśleć o Jezusie.

CZYTAJ DALEJ

Paryż: rozpoczyna się restauracja organów katedry Notre-Dame

2020-08-03 16:42

[ TEMATY ]

Francja

katedra Notre‑Dame

Ks. Zbigniew Chromy

Katedra Notre Dame (Naszej Pani) w Paryżu (przed pożarem)

Rozpoczyna się restauracja organów katedry Notre-Dame w Paryżu, poszkodowanych w pożarze z 15 kwietnia ub.r. Instrument będzie rozebrany na części, które po renowacji zostaną ponownie złożone. Prace zakończą się w 2024 roku.

Do tego właśnie roku ma być, zgodnie z obietnicą prezydenta Francji Emmanuela Macrona, odbudowana cała świątynia. Ma to związek z tym, że w 2024 roku w Paryżu odbywać się będą Letnie Igrzyska Olimpijskie. Termin ten jednak wydaje się mało prawdopodobny, choć rektor świątyni prał. Patrick Chauvet ma nadzieję, że za cztery lata stan prac pozwoli przynajmniej na odprawianie tam Mszy św.

Prace przygotowawcze do odbudowy katedry były już dwukrotnie przerywane na kilka miesięcy: najpierw z powodu skażenia całego terenu ołowiem wytopionym w czasie pożaru z elementów dachu, a następnie z powodu pandemii koronawirusa. Planuje się, że do końca roku uda się jedynie usunąć wielkie rusztowanie znajdujące się na dachu jeszcze przed pożarem, które uległo częściowemu stopieniu w jego trakcie. Trwa także zabezpieczanie bryły budowli. Właściwa odbudowa świątyni rozpocznie się więc dopiero w 2021 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję