Reklama

Zmartwychwstanie po opętaniu

Julia A. Lewandowska
Edycja świdnicka 15/2012

Joe Howell / Foter / CC BY

JULIA A. LEWANDOWSKA: - Jak odróżnić chorobę psychiczną od opętania?

KS. PRAŁ. STANISŁAW PRZERADA: - Trzeba wyjść od tego, że Pan Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Pragnieniem Boga jest, aby człowiek był zdrowy, szczęśliwy, pełny Bożego pokoju, bo Pan Bóg daje człowiekowi tchnienie, czyli daje Ducha Świętego - czyli ducha pokoju, ducha życia, ducha wiary, ducha mądrości i ducha rozeznania. Jednakże w wyniku grzechu pierworodnego doszło do wielkiego dramatu. Człowiek utracił równowagę duchową, utracił życie łaski uświęcającej. Jednym z objawów utraty łaski uświęcającej, utraty życia z Bogiem jest też choroba, a drugim może być bezpośrednie wkraczanie diabła w serce człowieka. Człowiek jest wielką tajemnicą sam w sobie, dlatego też dzisiaj wiele nauk zajmuje się bezpośrednio człowiekiem, stawiając pytanie: Człowieku, kim jesteś? Człowieku, powiedz sam o sobie, kim jesteś? W wyniku stwierdzenia, że człowiek sam siebie nie rozumie, że sam siebie nie zna i jest dla siebie tajemnicą niezgłębioną, od początku świata wszystkie systemy filozoficzne, naukowe próbowały dać odpowiedź na te pytania: Skąd się wziąłem jako człowiek, jaki jest sens mojego życia na teraz?
Choroba psychiczna to zaburzenie osobowości ludzkiej, utrata rozeznania samego siebie, zagubienie oceny swoich czynów, zagubienie wartości samego siebie i rozbicie psychiczne człowieka, schizofrenia czy dwie jaźnie, gdzie człowiek nie kontroluje swoich słów, swoich czynów.
Bezpośrednią cechą działania diabła w człowieku, który próbuje go ogarnąć i opanować, jest szczególna przemoc, nagłe najście, często bez możliwej proporcjonalnej przyczyny, przemoc która łatwo ustępuje wobec usilnej modlitwy. Złe duchy lubią ingerować w nieistotne - to jest takie charakterystyczne - z pozoru wydarzenia dnia codziennego. Wszelkie drobiazgi mogą przerodzić się w poważne konflikty i tak czasami niewielkie poirytowanie, jakieś zdenerwowanie może się zamienić w duży gniew albo w osobistą frustrację lub zniechęcenie do życia. Rozczarowanie może przybrać formę zawiści i użalania się nad sobą. Demony mogą doprowadzać do takiego stanu, że pozbawiają równowagi duchowej konkretną jednostkę ludzką, konkretnego człowieka. Dlatego też złe duchy podsuwają okazję do grzechu. Trzeba wziąć pod uwagę, że szatan przez kuszenie wywiera wpływ na uczuciowość i co jest bardzo istotne - na wyobraźnię człowieka, często posługując się pośrednikami, takimi jak nasze nieuporządkowane pragnienia, nasze uświadomione i nieuświadomione psychologiczne rany, słabości natury nerwicowej, histerie, czy też przez czynniki zewnętrzne, jak np. sekty czy praktyki okultystyczne. Żeby się przeciwstawić pokusie złego ducha, należy pamiętać, że w pokusie wyróżniamy trzy momenty: sugestię, czyli podnietę do zła, przyjemne uczucie zadowolenia i przyzwolenie. Zawsze jest element przyzwolenia, bo szatan do pewnego stopnia zna nasze słabe strony. Kiedy np. na nasze nerwy działa jakaś podnieta albo pojawia się jakaś myśl, wyobrażenie, które rodzi przyjemne uczucie pociągające nas do grzesznych zachowań, powiedzmy do oglądania złych rzeczy, podejmujemy decyzję i idziemy za pokusą, to wtedy zło coraz bardziej w nas się rozwija. Możemy też odrzucić pokusę. Jest to wtedy chwila prawdziwej walki duchowej, gdzie każdy z nas z osobna musi dokonać konkretnego wyboru. W wypadku pokus diabelskich należy zastosować jeszcze środek duchowy, którym może być modlitwa prywatna, jakiś akt strzelisty czy wezwanie na pomoc Maryję. Skuteczne są modlitwy do ran i krwi Chrystusa.

- Czy łatwo jest wypędzić diabła z człowieka?

- Trzeba wyjść od wiary w Chrystusa. Czy czuję się silnie związany z Chrystusem i czy naprawdę chcę diabła z siebie wypędzić? Ważne, żebym miał łaskę obrzydzenia zła, łaskę wstrętu do zła, czyli łaskę miłości Boga, łaskę miłości Bożych darów. Gdy sobie uświadomię, jaki dramat może mi grozić w wyniku zła, które jest we mnie, kiedy uświadomię sobie, że to zło chce mną zawładnąć, to pomocą jest sam Chrystus, który zło z nas wypędza. Sam swoimi naturalnymi siłami zła z siebie nie wypędzę. Trzeba wyjść od tego, że my nie toczymy walki przeciwko ciału, ale przeciwko mocom zła na wyżynach. Podsumowując: człowiek o własnych siłach zła, czyli demona, szatana, z siebie nie wypędzi. Tego dokonuje Chrystus. Dlatego musimy w pierwszym odruchu uświadomić sobie, że jest Chrystus Pan, Boży Syn, Zbawiciel i że Chrystus jest Tym, który ma władzę wypędzić ze mnie szatana, bo po to przyszedł na świat, by zniszczyć potęgę szatana, by zniszczyć jego knowania. Kiedy mówimy o tym, czy łatwo jest wypędzić szatana, trzeba tu określić, w jakim stopniu ktoś jest zniewolony siłą zła. Problemem i błogosławieństwem jest codzienny rachunek sumienia. Jako chrześcijanie powinniśmy codziennie robić rachunek sumienia. Rewizja swojego życia polega na trzyczłonowym działaniu: widzieć, ocenić, działać. Widzieć - wiedzieć, jaki jest mój stan, ja sam siebie nie zobaczę, kiedy nie będę prowadził rachunku sumienia, a więc zatrzymać się nad sobą, zobaczyć swój stan sumienia, zobaczyć i ocenić, co jest we mnie dobre, a co złe i dopiero trzeci krok - działanie. Im bardziej będziemy wrażliwi na pragnienie kontaktu z Bogiem, na pragnienie życia wiernego Bogu, to u początku nie dopuścimy do tego, by to zło się we mnie bardzo rozprzestrzeniło, żeby nie zajęło całych obszarów moich uczuć, pragnień, woli. Wtedy stosunkowo łatwiej wypędzić zło. Ważny jest żal z powodu tego, że się odwróciło od Boga i bardzo skuteczne - pójście od razu do spowiedzi i proszenie Boga o przebaczenie. Zasadniczym miejscem, gdzie to zło jest ze mnie wypędzane, jest konfesjonał - sakrament spowiedzi. Czasami ludzie próbują pominąć sakrament spowiedzi i innymi modlitwami wypędzić zło z siebie, a to jest już bardzo niebezpieczne. Tym, co bezpośrednio wypędza z nas zło i uzdrawia duszę, przywraca nasze sumienie do stanu zdrowia duchowego, to jest właśnie sakrament spowiedzi. Jest to sakrament leczniczy. Ale kiedy ktoś zlekceważy zło i wejdzie głębiej w grzechy, które będą się powielały, w grzechy, które staną się nałogiem, to wtedy uwikłanie się w moce zła jest bardzo głębokie. Zwłaszcza tutaj ten stopień uwikłania się w zło jest bardzo istotny. Jeżeli ktoś wszedł w dłuższe praktyki szatańskie, wtedy jest już zdecydowanie potrzebna pomoc kapłana egzorcysty. Bardzo szczera rozmowa, w atmosferze modlitwy, wiary, że przychodzę do księdza egzorcysty z takim nastawieniem, iż nikt mi już nie może pomóc, a jestem zrozpaczony i jestem tak zagubiony, że w życiu nic mi już nie wychodzi, nie potrafię sobie poradzić sam ze sobą, i coś w moim wnętrzu podpowiada mi, abym czynił zło. Bóg dał Kościołowi władzę wypędzania złych duchów. Chrystus Apostołom dał władzę: „Idźcie i wyrzucajcie złe duchy w imię moje”, czyli mocą Chrystusową. Wypędzenie złego ducha z człowieka jest możliwe nawet u kogoś bardzo uwikłanego w zło, jednak nie jest to proces jednorazowy. Jest to proces długofalowy, dlatego nie jedna wizyta, a czasami wiele wizyt u kapłana i modlitwa za człowieka uwikłanego. Nad takim człowiekiem modli się też wspólnota modlitewna przy parafii czy jakaś grupa charyzmatyczna, często zakony.

- Jak zmienia się życie człowieka, który został uwolniony od szatana?

- Kiedy człowiek zaczyna pragnąć Boga, odkrywa dwie rzeczy: piękno Boga i miłość Boga. W tym człowieku, który wcześniej utracił pokój serca, utracił poczucie własnej wartości czy też miał zaniżoną ocenę własnej inteligencji lub własnej wartości, odkrywa się obraz Boga, który przyszedł szukać tego, co było zagubione. Odsłania się obraz Boga, który jest Bogiem miłosiernym, gotowym pochylić się niczym Chrystus na Drodze Krzyżowej, upadający na ziemię, by dotknąć ludzi najbardziej zagubionych, najbardziej upadłych, po to, by ich na nowo podnieść. I dlatego też tutaj są dwa kierunki człowieka uwolnionego: pierwsza rzecz - on odkrył Boga, który jest samą miłością żyjącą dla człowieka. Często mamy obraz Boga, który żyje gdzieś dla siebie, natomiast człowiek, który doznał uwolnienia, dokonał w sobie cudownego wręcz odkrycia innego obrazu Boga: Bóg żyje dla mnie, Bóg wychodzi mi na spotkanie, to On mnie znalazł w różnych melinach zła, w różnych strukturach zła. Osoba uwolniona od szatana jest przede wszystkim bardzo zachwycona Bogiem, jest w stanie zauroczenia Bogiem i zaczyna Boga uwielbiać. Dużo Bogu dziękuje: Dziękuję, że Ty do mnie, Boże, wychodzisz, niczym do Adama w raju. To przekłada się na wszystkie czasy. Człowieku, gdzie jesteś, wyszedłem cię szukać, przyszedłem na tę godzinę - mówi Pan Jezus w Ewangelii św. Jana - na tę godzinę przyszedłem ciebie ocalić i to jest godzina ocalenia. Jezus pokazuje, jak wielką mam wartość, że jestem dzieckiem Boga, jestem przez Boga odnaleziony. Człowiek, który wszedł w niewolę, utracił swoją wartość, szukał pseudowartości. Bł. Jan Paweł II w czasie I pielgrzymki do Polski powiedział: „Człowiek sam siebie nie rozumie bez Chrystusa”, dlatego też człowiek, który odkrył Chrystusa, widzi swoją wielkość, widzi sens swojego życia, widzi sens swojej pracy, widzi sens życia w sumieniu, widzi sens życia w cierpieniu i widzi też sens życia w niepowodzeniach, w różnych życiowych tragediach. Będzie zawsze widział sens oparty na mocy dawanej przez Chrystusa. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie z jednej strony miał ciągle świadomość swojej słabości, ale z drugiej strony - będzie miał światło Boga w sobie, które będzie go na nowo rozwijało, dzięki któremu będzie wzrastał. Tak jak w Ewangelii, która cała jest wypełniona ludźmi, którzy byli przez społeczeństwo odrzuceni, napiętnowani jako źli, jako ludzie upadli, ale kiedy przyszli do Chrystusa, to skruszeli w poczuciu żalu, i co ważne - odchodzili od Chrystusa już jako nowi ludzie, bo usłyszeli od Niego: „Ja cię nie potępiam, idź, a więcej nie grzesz”. Oni odeszli od Chrystusa jako nowi ludzie. O nowym człowieku mówi św. Paweł. Człowiek, który odkrył Boga, widzi, że nie może już swojego życia marnować na jakieś tam błahostki. Odkrywszy Boga, wszystkie swoje siły muszę teraz poświęcić dla spraw, które będą miłe Bogu. Nie będę tracił życia, co więcej - będzie mi brakowało życia, będzie mi brakowało czasu, bo będę chciał, jak najwięcej ten czas wypełnić sprawami szlachetnymi, sprawami, które służą budowaniu życia. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie widział, że to wszystko sens ma wtedy, kiedy robi to, co jest zgodne z wolą Boga. Człowiek, który jest uwolniony od zła, będzie się w modlitwie pytał: Co mam czynić, abym wypełnił Twoją wolę? To będzie człowiek bardzo pokorny przed Bogiem, a jednocześnie silny Bogiem, jak mówi św. Paweł w Liście do Efezjan „Bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi” (6,10). Św. Paweł zachęca do tej walki duchowej, żeby być mocnym w Panu. Człowiek sam z siebie nie jest w stanie sprzeciwić się złu, ale także sam z siebie nie jest w stanie budować dobra. Dopiero wspomagany każdego dnia mocą Boga, Jego potęgą, będzie widział wartość życia, które jest piękne, będzie widział, że warto żyć i szkoda życia tracić na jakieś nałogi, sprawy, które uwłaczałyby godności człowieka.

- Księże Prałacie, co stanowi szczególną obronę przed opętaniem lub powtórnym opętaniem?

- Człowiek, który doznał uwolnienia, uwierzył Chrystusowi, powinien przede wszystkim trwać na codziennej modlitwie. Po drugie - powinien często przystępować do sakramentu pokuty. Po trzecie - powinien czytać dobre książki religijne lub inne pisma religijne. Po czwarte - ważne jest, by był w stałym kontakcie z kapłanem, który czuwałby nad jego prawidłowym rozwojem duchowym. Istotna jest również wtedy wspólnota, np. parafialna, modlitewna, charyzmatyczna. Człowiek, żeby ponownie nie wrócił do zła, powinien wejść do wspólnoty zdrowej religijnie. Taką najbardziej podstawową wspólnotą jest życie w swojej parafii, uczęszczanie na nabożeństwa w swojej parafii. Niezwykle ważna jest osobista rozmowa z kapłanem o stanie swojej drogi życiowej, by kapłan potwierdził, czy moja dalsza religijność idzie we właściwym kierunku. Dlaczego to jest takie ważne? Bo czasami złe duchy mogą na nowo próbować wchodzić w myśli, uczucia i w wolę, i człowiek może mieć na sobie tzw. zemstę demonów, to, co powiedział Pan Jezus do uzdrowionego człowieka w Ewangelii św. Jana: „Wyzdrowiałeś, ale uważaj, żeby ci się coś gorszego nie przytrafiło”. Dlatego taką najbardziej bezpieczną forma, jest właśnie powrót do wspólnoty parafialnej, do wspólnoty ludzi wierzących, modlitwa z tą wspólnotą i stały kontakt z kapłanem w spowiedzi i poza spowiedzią.

Tagi:
egzorcyzmy egzorcysta

Bp Jamrozek: różaniec jest prywatnym egzorcyzmem

2019-09-28 18:52

pab / Krosno (KAI)

Dzisiaj mamy bardzo dużo zagrożeń ze strony świata, a modlitwa różańcowa staje się naszym prywatnym egzorcyzmem – powiedział bp Stanisław Jamrozek do uczestników Pielgrzymki Róż Żywego Różańca z archidiecezji przemyskiej. Kilka tysięcy osób świeckich i ponad 100 kapłanów zgromadziło się w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krośnie.

ko/fotolia.com

W homilii przemyski biskup pomocniczy zaznaczył, że różaniec to piękna modlitwa, bo jest „uwielbieniem Boga i wyrażeniem miłości do Matki Najświętszej i Boga”, ale służy także jako prywatny egzorcyzm.

– Zachęcajcie się wzajemnie, żeby róż różańcowych było coraz więcej, żeby ludzie traktowali różaniec jako prywatny egzorcyzm. Dzisiaj mamy bardzo dużo zagrożeń ze strony świata, a modlitwa różańcowa staje się naszym prywatnym egzorcyzmem – zaznaczył.

Bp Jamrozek odwołał się do inicjatywy Męski Różaniec, którego uczestnicy mówią, że jest to ich broń, ponieważ „nie wezmę miecza, żeby walczyć z tymi, którzy mnie obrażają i chcą zniszczyć moją rodzinę, ale wezmę różaniec, będę się modlił, bo wiem, że to jest najskuteczniejszy oręż w walce duchowej”.

Znaczną część swojej homilii bp Jamrozek poświęcił dziełu św. Alfonsa Marii de Liguoriego „Chwałą Maryi”, w którym założyciel redemptorystów wymienił 10 szczególnych cnót Matki Bożej. Najważniejszą z nich jest pokora.

– Pokora Maryi przejawiała się w tym, że wszystko przypisywała Panu Bogu. Stawała w wielkiej prostocie przed Nim, rozpoznając, że wszystko pochodzi od Pana. I dlatego każdy, kto daje pierwszeństwo Panu Bogu, kto się przed Nim uniża, ten będzie napełniony także tą cnotą pokory. Maryja nie chce żadnych pochwał dla siebie, nie sobie przypisuje to, co posiada, ale Bogu, który jest źródłem wszelkiego dobra – mówił kaznodzieja.

Kolejnymi cnotami są: miłość Boga, miłość bliźniego, wiara, nadzieja, czystość duszy i ciała, ubóstwo ducha, posłuszeństwo Bogu, cierpliwość i modlitwa. Bp Jamrozek wskazywał, że miłość Boga przejawia się w słuchaniu Go w codzienności i jeśli będziemy się pytać Pana Boga o zdanie, to unikniemy życiowych porażek.

Pielgrzymka Róż Różańcowych odbywa się co roku w innym kościele. W przyszłym roku gospodarzem spotkania będzie archikatedra w Przemyślu, gdzie znajduje się figura Matki Bożej Jackowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezes Trybunału broni aborcji

2019-10-21 11:34

Artur Stelmasiak

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska dąży do umorzenia skargi konstytucyjnej ws. aborcji eugenicznej. A przecież na finiszu kampanii politycy PiS mówili, że czekają na ten wyrok Trybunału.

trybunal.gov.pl

Według ustaleń "Niedzieli" sędziowie chcą orzekać w sprawie aborcji eugenicznej, ale od 2 lat są blokowani przez prezes Trybunału Konstytucyjnego. Wraz z pierwszym posiedzeniem Sejmu wniosek 107. posłów złożony w poprzedniej kadencji sejmu ulegnie dyskontynuacji. Oznacza to, że prawo posłów, które jest zapisane w konstytucji, zostanie skutecznie ograniczone poprzez celową blokadę w organizacji pracy sędziów w Trybunale Konstytucyjnym.

Ustalenia "Niedzieli" o coraz mocniejszej blokadzie w Trybunale Konstytucyjnym w złym świetle stawiają także najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. To oni przecież w jesiennej kampanii wyborczej do Sejmu mówili, że są za życiem, ale czekają na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. - W tej chwili czekamy na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ ustawowe zagwarantowanie tej kwestii będzie dużo słabszą gwarancją, że ta sprawa zostanie raz na zawsze rozwiązana tak, jak byśmy chcieli, żeby aborcja eugeniczna była niemożliwa.

Dlatego wybraliśmy drogę konstytucyjnego zabezpieczenia - mówił w "Naszym Dzienniku" wicepremier Jacek Sasin.

Wniosek do Trybunału ws. stwierdzenia niekonstytucyjności aborcji eugenicznej trafił w październiku 2017 roku. Początkowo prezes Trybunału Konstytucyjnego mówiła o tym wniosku w superlatywach i że będzie on traktowany poważnie. - Na pewno nie będzie nieuzasadnionych opóźnień. Apeluję do opinii publicznej, aby spokojnie oczekiwać na rozstrzygnięcia. Nadmierne emocje w takich sprawach zawsze przeszkadzają - mówiła Julia Przyłębska w listopadzie 2017 roku.

Niestety dotychczasowa postawa szefowej najważniejszego sądu w Polsce nie ma nic wspólnego z tymi deklaracjami. Tygodnik "Niedziela" już rok temu ujawnił, że prezes Przyłębska celowo blokuje wniosek, który mógłby ocalić życie ponad tysiąca zabijanych dzieci rocznie (https://www.niedziela.pl/artykul/140126/nd/). Niestety po ponad roku dalsze postępowanie pani prezes potwierdziło tylko, że publikacja tyg. "Niedziela" była w 100 proc. prawdziwa.

Także posłowie poprzedniej kadencji byli zaszokowani biernością prezes Trybunału Konstytucyjnego. Pod koniec roku 2018 wysłali do niej list z kategorycznym żądaniem (https://www.niedziela.pl/artykul/39325/Poslowie-zadaja-aby-Trybunal-zajal-sie). "Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. (...) Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia" - czytamy w liście podpisanym przez 79. posłów.

W grudniu 2018 roku posłowie dostali odpowiedź od prezes TK, że sprawa "jest w toku postępowania merytorycznego". Dodaje, że "gdy na niejawnej naradzie skład orzekający wyznaczy termin rozpoznania ww. wniosku, zostanie on niezwłocznie opublikowany na stronie internetowej Trybunału". Zdaniem Przyłębskiej, "zarówno w tej, jak i w innych sprawach, które są rozpatrywane przez Trybunał Konstytucyjny, nie ma żadnych opóźnień".

Za czasów rządów Lewicy, AWS i Platformy Obywatelskiej nigdy nie było takiej blokady prac Trybunału Konstytucyjnego ws. tzw. światopoglądowych. W 1997 roku prezes TK prof. Andrzej Zoll doprowadził do przełomowego orzeczenia Trybunału po 5 miesiącach od złożenia wniosku ws. aborcji. Natomiast za czasów prezes Juli Przyłębskiej sprawa praktycznie nie została ruszona po 2 latach od złożenia wniosku, a przecież od dawna Trybunał ma komplet dokumentów z bardzo dobrymi opiniami Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego. Wszyscy są zgodni co do faktu, że aborcja eugeniczna jest sprzeczna z konstytucją, ale dotychczasowa postawa prezes Trybunału wskazuje, że nie chce ona stanąć po stronie konstytucji. - Niestety wszystko wskazuje, że wniosek posłów będzie umorzony wraz z końcem kadencji sejmu - mówi jeden z naszych informatorów z Trybunału Konstytucyjnego.

Zgodnie z ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, która została zmieniona za czasów rządów PiS, wniosek 107. posłów zostanie umorzony przed zaprzysiężenia nowych posłów 12 listopada. Pani prezes Julia Przyłębska ma więc niewiele czasu by wywiązać się ze swoich konstytucyjnych obowiązków. Przecież już rok temu posłowie pisali w swoim apelu, że przeciąganie prac nad aborcją eugeniczną jest motywowane względami politycznymi, co uderza w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem