Reklama

Szlakiem jarmarków

Janusz Rewiński na mazowieckiej wsi mieszka już od dziesięciu lat. Mieszka, uprawia, hoduje, dogląda i cieszy się spokojem. I wciąż poznaje urokliwą okolicę, piękniejszą, niż mogłoby komuś się wydawać z daleka

Niedziela warszawska 34/2012

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Właścicielem kilku hektarów mazowieckiej ziemi Janusz Rewiński został raczej przypadkowo. Znajoma sołtysowa namówiła go, by od jej znajomej kupił ziemię, bo ta nie miała już sił jej doglądać. Kupił i miał, a ta leżała odłogiem, bo nie w głowie mu było rolnictwo. Ba! Nawet kupionej łąki w ogóle nie obejrzał. Nie miał czasu, był wziętym i bardzo zajętym aktorem, satyrykiem, kabareciarzem.
Był nim jednak tylko do czasu. Rewiński, niezapomniany „Siara” z „Killera”, „Misiek” z „Kabareciku”, prześmiewca z programów „Ale plama” i „Szkoda gadać”, z dnia na dzień po zmianie kierownictwa telewizji publicznej, stracił program „Siara w kuluarach”, rozgrywający się w Sejmie III RP. Ktoś najwyraźniej stracił poczucie humoru, a jego dowcipy nagle przestały się na salonie podobać. Musiał znaleźć nowy pomysł na życie. Właśnie wtedy pojechał za Mińsk Mazowiecki obejrzeć swoje włości.
- Patrzę, a tu zielona trawa i rów pełen czystej wody, choć wszędzie susza. Myślę sobie: szkoda, by trawa się marnowała - mówił znajomym. Spodobało mu się, pojechał więc na jarmark, kupił mećki, barany, kozy i został w pięknej, jak uważa, i spokojnej okolicy. Jak dziś mawia, uprawia piękny zawód rolnika na wsi mazowieckiej. Trafił więc z roli na rolę, czyli prawidłowo - uważa.
- Widać nie ma zapotrzebowania na upolityczniony kabaret, bo politycy nie potrafią się śmiać i żartować - mówił Rewiński w jednym z wywiadów. - Teraz żartuję sobie z krowami i baranami, bo one przynajmniej nie obrażają się, a tylko merdają wesoło ogonami i pobekują.

Biegając po okolicy

Reklama

Jadąc od Warszawy przez Mińsk Mazowiecki na południowy wschód, w kierunku Stoczka Łukowskiego i Lublina, warto przyglądać się okolicy. Za Siennicą Mazowsze krajobraz zaczyna się zmieniać, to co było płaskie, zaczyna się fałdować. - Kończą się piaski, laski i karaski, a zaczynają górki, pagórki i ogórki - opisuje satyryk. - Gdy ktoś jeszcze nie był tam, gdzie Mazowsze przechodzi w Lubelszczyznę, musi koniecznie naprawić ten błąd. Na pewno się nie zawiedzie.
Wystarczy godzina jazdy samochodem sprzed Pałacu Kultury i Nauki, żeby znaleźć się w innym, piękniejszym świecie. Są rzeczki, łąki, lasy. Rezerwaty przyrody, piesze i rowerowe szlaki. Jest w czym wybierać, przebierać, dla każdego jest tu coś miłego.
Jeden ze szlaków - zielony - wiedzie obok domu Janusza Rewińskiego w Dzielniku. Przechodzi przez dwa dudniące mostki na rzeczce Piasecznej, przez miejscowych nazywane „imieniem wójta Zielińskiego z Siennicy”, który był sprawcą ich postawienia, czyli całego zamieszania. Szlak nazywany „Siedem młynów nad Piaseczną” wiedzie z Kiczek, wzdłuż Piasecznej, przez Dzielnik i Ptaki do Starogrodu. Skąd te siedem młynów, skoro na trasie nie ma młynów? Spotyka się pozostałości młyńskich siedlisk - stawy, upusty, groble.
Sam aktor i satyryk kiedyś jeździł po okolicy rowerem, potem chodził (prawie biegał), teraz spaceruje. Bo latka - jak zauważył - lecą. Starość nie radość, co parę kroków trzeba się na chwilę zatrzymać i odsapnąć - zaleca swoim rówieśnikom. - Inni też mogą poznawać okolicę w sposób dostosowany do potrzeb, wieku i kondycji. Ludzie mogą tu jeździć na rowerach, chodzić, albo biegać. Znam takich, co poznają okolice biegając.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Lato nad Świdrem

Niedaleko z Siennicy i Dzielnika do sympatycznego rezerwatu „Wólczańska Góra” obok Starogrodu. Chroniony jest tu tzw. oz - rzadkość w Polsce - zbudowany ze żwirów i piasków polodowcowych przed wieloma tysiącami lat, a także las i rzadka flora. Na południe od Siennicy znajduje się natomiast rezerwat „Świder” chroniący naturalny charakter rzeki pod tą właśnie nazwą, nadbrzeżną roślinność i tzw. - cokolwiek by to strasznego miałoby oznaczać - faunę wodną.
Świder, płynąc przez teren polodowcowy ze wzgórzami morenowymi, często pokrytymi lasami, tworzy rzeczywiście malowniczy krajobraz. Rzeczka Piaseczna, dopływ Świdra, przepływając przez Dzielnik, Drożdżówkę i Ptaki tworzy zakola i przełomy. Rzeźba terenu jest tu urozmaicona, sporo jest pagórków, wzniesień i parowów („górki, pagórki i ogórki’), a różnice wysokości są spore, od 120 m n.p.m. w dolinie Świdra do 180 m na szczytach wydm koło Bud Łękawickich.
Dolina i rzeka Świder od dziesiątków lat były miejscem wypoczynku dla mieszkańców Warszawy. Przyjeżdżali wykąpać się w czystej wodzie, poleżeć na plaży i łowić ryby. W latach 50. chmary letników zniknęły, pojawiły się zanieczyszczenia, z którymi walka trwa do dziś.
Także dlatego Janusz Rewiński ma kłopot ze stwierdzeniem, czy ta okolica jest już dla niego ojczysta. W każdym razie czuje się tu u siebie: mieszka 10 lat, więcej czasu spędził tu, niż w Radości pod Warszawą (w tej jedynej w Polsce Radości, jak mówi, rodzina Rewińskich ma tam dom). - Ale, czysta to ona jeszcze nie jest, choć już czystsza, odkąd prowadzone są takie akcje jak sprzątanie doliny Świdra - mówi aktor. - Gminy mazowieckie są względnie czyste, coraz mniej zaśmiecone są też lasy. Im dalej od Warszawy, tym jest sympatyczniej.

Z jarmarku na jarmark

Gdy jadąc z Warszawy i Mińska, minie się Siennice, wkrótce dotrze się do Latowicza, jednej z najstarszych miejscowości Mazowsza. Tu sprzedają najbardziej znany w okolicy i ponoć najlepszy czosnek w Polsce. Taka opinia jest nie tylko wśród rzeźników i masarzy. Latowicz leży nad Świdrem i jego rozlewiskami. Dzięki takiemu umiejscowieniu, warunkom glebowym uprawiany tu czosnek wyróżnia się wyjątkowo ostrym - korzennym zapachem i smakiem.
Ząbki czosnku są różowe lub fioletowe z różną intensywnością i kombinacją tych barw, są kruche, jędrne oraz soczyste. W związku ze swoimi zaletami i lokalną odmiennością tutejszy czosnek latowicki został wpisany na listę produktów tradycyjnych prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa.
Takimi ciekawostkami przesiąka się mieszkając tutaj, a co najmniej regularnie przyjeżdżając. - Ale z doskoku, dobrze rozplanowując marszrutę, też da się niejedno usłyszeć i zobaczyć - mówi aktor. Warto przyjechać tu np. na okoliczne targi, jarmarki, które wyglądają mniej więcej jak sto lat temu (prawo organizowania targów i jarmarków w Latowiczu książę Konrad III mazowiecki nadał w XVI wieku.). Choć pewnie sprzedaje się teraz co innego, a przywozi się te zwierzęta, ten wiejski dobytek już nie w furmankach, lecz w bagażnikach samochodów.
- Kiedy ktoś dobrze zaplanuje, dowie się, kiedy są mazowieckie jarmarki, to może spędzić tydzień na ich objeździe. W poniedziałek pojedzie na jarmark do Latowicza, we wtorek do Stoczka Łukowskiego, w czwartek do Kołbieli - zachęca Janusz Rewiński. - Tu się kupi ogórki, tam czosnek, a efekt murowany. Można, zanim wróci się do Warszawy, mieć już gotowe, zdrowe małosolne.

2012-12-31 00:00

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Anna Golędzinowska: codziennie błagam Pana Boga, żeby została w moim sercu łaska wiary

2026-07-10 21:46

[ TEMATY ]

Ania Golędzinowska

Agata Kowalska

Anna Golędzinowska

Anna Golędzinowska
Anna Golędzinowska urodziła się w 1982 r. w Warszawie. Marząc o karierze, wyjechała do Włoch, gdzie padła ofiarą oszustwa i była zmuszana do pracy w nocnych klubach. Gdy udało jej się uciec, zeznawała przeciwko członkom grupy przestępczej handlującej żywym towarem i tym samym przyczyniła się do ich aresztowania i skazania. Od tej pory jej kariera we Włoszech nabrała tempa. Anna Golędzinowska pracowała jako modelka, aktorka i prezenterka telewizyjna. Media włoskie i polskie rozpisywały się na temat kulisów jej życia, w którym z czasem pojawiły się: alkohol, narkotyki i przypadkowy seks. W pewnym momencie postanowiła zmienić swoje życie. Zrezygnowała z kariery, zamieszkała w Medjugorie. Dziś spotyka się z młodymi ludźmi na całym świecie, opowiadając historię swojego życia i dając świadectwo tego, gdzie należy szukać prawdziwego szczęścia. Anna Golędzinowska jest m.in. autorką książek: „Ocalona z piekła. Wyznania byłej modelki” oraz „Z ciemności do świata”. Ostatnio ukazała się jej kolejna książka „Twarzą w twarz z diabłem”. To osobiste świadectwo sześcioletniej, udokumentowanej walki o uwolnienie i autentycznych egzorcyzmów prowadzonych na Ani przez o. Gabriele Amortha, o. Cipriano de Meo i ks. Antonio Mattatellego.
CZYTAJ DALEJ

Zelia i Ludwik Martin - święci rodzice św. Teresy z Lisieux

Przykład życia rodziców św. Teresy z Lisieux to wzór dla wszystkich rodzin katolickich. Ich świętość ma stać się pomocą do godnego życia w sakramencie małżeństwa. Biskupi zgromadzeni w Rzymie na synodzie chcą ukazać chrześcijańskiemu światu wzór życia w małżeństwie i rodzinie w czasie, gdy rodziny katolickie przeżywają kryzys wiary i jedności małżeńskiej. Ogłoszenie Zelii i Ludwika Martin świętymi właśnie w tym czasie jest najlepszym momentem ukazania wartości i znaczenia sakramentu małżeństwa we wzajemnym uświęcaniu się.
CZYTAJ DALEJ

S. Gaudia Skass: Gdy wpadam w małości, Jezus mi pokazuje: „Dziewczyno, Ja to naprawdę wszystko ogarniam"

2026-07-12 11:07

Archiwum prywatne

S. Gaudia Skass

S. Gaudia Skass

Siostra Gaudia Skass ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia łączy życie zakonne z nieustannym byciem w drodze i głoszeniem charyzmatu Bożego Miłosierdzia. W rozmowie z okazji Festiwalu Życia w Kokotku otwarcie opowiada o swoich lękach, wewnętrznych zmaganiach i głębokim zaufaniu Jezusowi, który – jak podkreśla – „wszystko ogarnia”. Siostra dzieli się też cennymi wskazówkami, jak autentycznie mówić o Bogu młodym ludziom oraz dlaczego temat nieufności jest jednym z najważniejszych w życiu duchowym.

Karol Porwich: Jak można pogodzić życie zakonne z aktywnym głoszeniem charyzmatu Bożego Miłosierdzia z życiem w drodze?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję