Co jakiś czas wybucha w mediach dyskusja na temat wolności,
prawa wyboru itd. Najgłośniejsza jest wówczas, gdy dotyczy pornografii.
Różnej maści entuzjaści tejże wolności (zbyt często mylonej z całkowitą
samowolą) krzyczą wówczas, że przecież nikt nikomu nie nakazuje kupować
pism o tej treści, oglądać "świerszczyków" czy filmów porno. I jest
to prawda. Ale prawdą jest także i to, że materiałami tymi zawalone
są wszystkie kioski i niemal wszystkie sklepy, od chemicznych począwszy,
na spożywczych skończywszy. Leżą doskonale wyeksponowane po to, by
bez trudu po nie sięgnąć, a niezdecydowanych zachęcić do zakupu.
Tak się złożyło, że niedawno chciałam kupić w kiosku "
Ruchu" Niedzielę (normalnie zaopatruję się w nią w parafii). Jakież
było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że w kilku kolejnych kioskach
nie mogę jej dostać. Zdziwienie jak najbardziej uzasadnione, wszak
pismo to jest piątym co do wielkości tytułem pod względem liczby
sprzedawanego nakładu w skali całego kraju i jako takie powinno być
przecież w sposób oczywisty powszechnie dostępne, już choćby ze względów
czysto rynkowych. Tymczasem okazuje się, że w wielu kioskach nie
bywa w ogóle, w innych nieregularnie, a tam, gdzie jest, to w niewielkiej
ilości egzemplarzy. Tak rzecz się ma w Warszawie. Drążąc sprawę,
zadzwoniłam do kilku miejscowości w Polsce i okazało się, że wcale
nie jest lepiej.
Co gorsza, również w wielu parafiach albo nie ma Niedzieli,
albo jest nieodpowiednio sprzedawana, gdyż jedynie po którejś wybranej
Mszy św. przez bardzo krótki czas bądź np. w zakrystii, w której
akurat nikogo nie ma. Podobne obserwacje poczyniło bardzo wielu moich
znajomych.
Bulwersujące są w tym przynajmniej dwa aspekty sprawy.
Po pierwsze - co z moim prawem wyboru? Jest ono w sposób ewidentny
naruszone przez niemożność zakupu towaru, który powinien być w kiosku,
gdyż redakcja Niedzieli ma podpisaną umowę z "Ruchem" na jej sprzedaż.
Po wtóre - nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest to działanie jak
najbardziej świadome; po cóż bowiem lansować pismo dobre, mądre,
poważne, spokojne, zmuszające do refleksji (to nie są komplementy,
lecz fakty, o czym świadczy wspomniana już wysokość sprzedawanego
co tydzień nakładu), skoro na topie jest akurat plotka, skandal,
sensacja.
W imieniu jednak własnym i bardzo wielu osób, mających
prawo do własnego wyboru, ale także trudności z nabyciem Niedzieli,
domagam się umożliwienia mi jej zakupu w każdym kiosku "Ruchu".
Pomóż w rozwoju naszego portalu
