Reklama

Przystanek na Rynku Wieluńskim

Błysk

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Na parkingu, niedaleko od przystankowej wiaty, jeździł na górskim rowerze mały chłopiec. Rozpędzał się gwałtownie, to znów ostro hamował. Zręcznie niczym narciarz w slalomie mijał ustawione w rzędzie kamienie. Potrafił nawet zatrzymać się i tkwić nieruchomo bez podpierania nogami. Wiedząc, że jest obserwowany przez ludzi z przystanku, chłopak zaczął popisywać się coraz bardziej wyszukanymi sztuczkami. W pewnym momencie zaczął przeskakiwać rowerem nad kamieniami. Rower odbijał się sprężyście niczym piłka. Prawdziwy wyczyn. Starsza pani w okularach zaklaskała nawet z podziwu w dłonie.
- Brawo, chłopcze, brawo, jesteś mistrzem! - krzyknęła do chłopca kobieta.
- Tylko nie zrób sobie krzywdy - dodała natychmiast, jakby się przestraszyła, że zapomniała dodać czegoś ważnego.
W tym momencie chłopak przewrócił się i uderzył głową o asfalt. Podniósł się obolały, złapał ręką za czoło, na którym wyczuł dużego guza. Skrzywił się i syknął przeciągle.
- Musiała mi pani mówić, żebym się nie przewrócił? - chłopak zwrócił się do kobiety z wyrzutem.
- Bałam się, że możesz sobie coś zrobić - powiedziała kobieta z wyraźnym zadowoleniem w głosie.
- No i właśnie zrobiłem! - krzyknął chłopak.
- A nie mówiłam? - odparła kobieta. - Kto to słyszał, żeby takie niebezpieczne ewolucje wykonywać? To jest piękne, ale bardzo niebezpieczne - dodała kaznodziejskim tonem.
- Tak to jest, jak ktoś się chce na siłę innymi opiekować - mówił chłopak, trzymając się za czoło. - Nic by mi się nie stało, gdyby nie pani nadgorliwość.
- Mam wnuka w twoim wieku. Kiedy na ciebie patrzyłam, to tak jakbym jego widziała. Nie mogłam pozwolić, żeby ci się stało coś złego - tłumaczyła kobieta.
- No, ale przecież się stało - odparł chłopak.
- Bo mnie nie posłuchałeś odpowiednio wcześnie, tylko jak już było za późno - kobieta nie dawała za wygraną.
- Jeździłbym do teraz najzupełniej bezpiecznie - chłopak nie skrywał wzburzenia.
- Akurat, przecież się przewróciłeś, to jak byś mógł " jeździć do teraz"? - przekonywała kobieta.
- Normalnie. Jak nikt mi nie mówi, żebym uważał, to nigdy mi się nic nie dzieje, nawet wtedy, kiedy wykonuję najtrudniejsze numery. A jak się znajdzie jakiś gorliwy opiekun, jak pani, to wtedy wszystko mi się sypie. Jeszcze się kiedyś przez kogoś takiego zabiję. Zobaczy pani - chłopak mówił tonem coraz bardziej zrezygnowanym.
- No to nie baw się tak niebezpiecznie. Nie możesz jeździć normalnie, jak wszyscy ludzie? Musisz robić to jak szaleniec? - kobieta była coraz bardziej natarczywa.
- Muszę. Nie wiem, czy pani to zrozumie, ale kiedy robię na rowerze jakąś ewolucję, której nie zna żaden mój kumpel, a i ja dopiero się jej nauczyłem, to wtedy czuję, jakbym leciał na tym rowerze, a nie jechał. To wspaniałe uczucie być coraz lepszym - kiedy chłopak mówił te słowa, w jego oczach znowu pojawił się błysk, podobny do tego, który można było dojrzeć podczas rowerowych akrobacji.
- Żaden normalny człowiek nie naraża się na niebezpieczeństwo dla jakiegoś uczucia - kobieta ledwo pozwoliła chłopcu dokończyć zdanie. - A co ty myślisz, że ja nie mam ochoty tak jak ty na przyjemności? Tylko życie to poważna sprawa i nie ma w nim miejsca na fanaberie. Trzeba żyć normalnie.
Chłopak wsiadł z powrotem na rower i kiedy nacisnął nogami na pedały, usłyszał mocny głos kobiety:
- Uważaj!
Nie zwrócił jednak na nią uwagi, tylko rozpędził się z całych sił, zatoczył małe koło i nabrawszy sporej prędkości, skierował się prosto w stronę kobiety. Zahamował tuż przed nią, stając dęba na tylnym kole i robiąc błyskawiczny w tył zwrot.
- A to smarkacz - odezwał się stojący obok mężczyzna. - Przecież mógł pani zrobić krzywdę.
- Ja to nic, ale żeby on sobie krzywdy nie zrobił - odparła zatroskana kobieta.
- Sobie? Co też pani? Ja go tu widzę codziennie. Jest coraz lepszy. Włos mu z głowy nie spadnie, zapewniam panią - zaśmiał się mężczyzna.
- Jak pan może, przecież to dziecko. Co będzie, jak sobie dzisiaj drugiego guza nabije? - kobieta miała łzy w oczach.
- A co ma być? - mówił mężczyzna. - Będzie miał dwa guzy. Ale, zapewniam panią, prędzej pani potknie się na równej drodze, niż on nabije sobie guza.
Chłopak wjechał z dużą prędkością na specjalnie przygotowaną deskę, opartą jednym końcem o duży kamień. Wyleciał w powietrze jak z procy i przefrunął niczym ptak nad łańcuchem okalającym parking. Po kilku sekundach zniknął za najbliższym rogiem.
Kobieta jęknęła.
- A nie mówiłem? - mruknął z zadowoleniem mężczyzna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Grób to nie koniec. Jak chrześcijanin rozumie śmierć?

2026-10-29 20:57

[ TEMATY ]

Dzień Zaduszny

śmierć

zaduszki

Wiara (nie)oderwana od życia

Joanna Popławska/Niedziela

Śmierć bliskiej osoby zmienia codzienność. Pozostawia pustkę, przywołuje wspomnienia i rodzi pytania, na które nie zawsze potrafimy znaleźć odpowiedź. Jedno z nich powraca szczególnie często: czy śmierć oznacza koniec ludzkiego życia, czy też istnieje nadzieja, która sięga dalej niż grób?

Chrześcijaństwo nie pomniejsza bólu związanego z utratą drugiego człowieka. Ewangelia ukazuje Jezusa płaczącego przy grobie Łazarza (J 11,35). Ten krótki fragment przypomina, że żałoba i tęsknota nie są oznaką słabej wiary. Miłość sprawia, że rozstanie boli. Jednocześnie historia Łazarza kieruje uwagę ku prawdzie, która stanowi centrum chrześcijańskiej nadziei: Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem, a śmierć nie ma nad człowiekiem ostatecznej władzy.
CZYTAJ DALEJ

Miłość, poznanie, rozeznanie, przejrzystość - cztery słowa, z których można ułożyć całe kierownictwo duchowe

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Zaczynamy lekturę Listu do Filipian, najserdeczniejszego z listów Pawła. Adres jest wyjątkowy w całym korpusie: „Paweł i Tymoteusz, słudzy Chrystusa Jezusa, do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie, którzy są w Filippi, wraz z biskupami i diakonami”. Jedyny raz Paweł pozdrawia w adresie episkopoi kai diakonoi, nadzorców i diakonów wspólnoty. Struktura posług istniała więc już w latach pięćdziesiątych, choć terminy nie miały jeszcze późniejszej precyzji. Historyk ustroju Kościoła czyta ten wers jak najstarszą metrykę urzędów. Wzruszające, że stoi ona w liście, w którym nie ma ani jednego zdania o władzy, a wszystkie o miłości. „Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam, zawsze w każdej modlitwie, zanosząc ją z radością za was wszystkich, z powodu waszego udziału w szerzeniu Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej”. Kluczowym słowem jest koinōnia, udział, wspólnota. Filipianie są wspólnikami Ewangelii, także materialnie, bo jako jedyni wspierali Pawła (zob. glossę na 11 X). Ufność Apostoła opiera się na Bogu: „Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa”. To zdanie-kotwica dla wszystkich, którzy widzą w sobie dzieło ledwie zaczęte, bo wykończenie należy do Wykonawcy.
CZYTAJ DALEJ

Izrael uderza w chrześcijańskie szkoły w Jerozolimie: „szukajcie innych nauczycieli”

2026-10-30 15:28

[ TEMATY ]

Jerozolima

Izrael

chrześcijańska szkoła

Adobe Stock

Przyszłość chrześcijańskich szkół w Jerozolimie stoi pod znakiem zapytania. Władze Izraela nie chcą, by uczyli w nich Palestyńczycy, podała agencja S.I.R. „Powiedziano nam jasno: szukajcie innych nauczycieli, bo nie chcemy, aby ludzie z Zachodniego Brzegu przyjeżdżali do Jerozolimy” - powiedział ojciec Ibrahim Faltas, franciszkanin odpowiedzialny za placówki edukacyjne w Kustodii Ziemi Świętej.

Łaciński Patriarchat Jerozolimy prowadzi 15 szkół, w których dotąd było zatrudnionych ok. 230 chrześcijańskich nauczycieli mieszkających na Zachodnim Brzegu. Teraz 170 z nich stanęło w obliczu utraty pracy. Jak powiedział ojciec Faltas w Rzymie w czasie promocji swojej książki "Rozbrajamy serce. Pokój jest możliwy w duchu św. Franciszka", wielu z nich uczy w tych szkołach od dziesięcioleci, a otrzymywane wynagrodzenie często stanowi jedyne pewne źródło utrzymania dla całej rodziny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję