Tam w końcu tylko zwycięstwo - gdzie cnota -
Tam zmartwychwstanie tylko - gdzie Golgota.
(Zygmunt Krasiński)
"Chrystus Zmartwychwstał - prawdziwie Zmartwychwstał" - tymi słowami
napełnią się w tę szczególną niedzielę nasze domy. Przy rezurekcyjnym
stole zasiądą dziś wszyscy, podzielą się z najbliższymi święconym
jajkiem, które jest symbolem zamkniętego w nim życia. Na te dwa świąteczne
dni ucichną - jak mam nadzieję - wszelkie spory. Z takim pokojowym
duchem chciałbym i ja zasiąść z Wami przy radosnym rodzinnym stole.
Zmartwychwstanie jest wielkim znakiem, pieczęcią położoną
na historii ludzkiej tęsknoty za Transcendencją. Stało się coś ważnego,
Pan Jezus zmartwychwstał, urealnił nadzieję naszego zbawienia, nastąpiła
erupcja świadomości, która wszystkim ludziom i narodom pogrążonym
w mrokach grzechu i niewiary kazała przyjąć osobowego Boga, który
przemówił przez Jezusa i pozwolił Mu umrzeć i zmartwychwstać, aby
ci, którzy Go przyjmą, życie mieli, i mieli je w obfitości.
Zmartwychwstały Jezus w pełni objawił miłość Ojca do ludzkości.
W imię tej miłości wskazał ludziom drogę, którą zwiemy Dobrą Nowiną.
Reklama
Tydzień, który mija, a który poprzedza Niedzielę Palmową, obfitował
w wydarzenia, które można interpretować w różny sposób. Rzeczywistość
Zmartwychwstania rzuca nowe, zbawcze światło na cały świat i ukierunkowuje
ludzkie działania.
Wydarzeniem, które obficie komentowano, była wizyta Prezydenta
naszego kraju w Watykanie. Piękna oprawa, którą Stolica Apostolska
obdarza przybywające głowy państw, staje się wizytówką kultury obu
stron. To dobrze, że polscy prezydenci i dyplomaci pokazują się na
Watykanie (tylko jeden z nich nie dał rady udźwignąć dwóch tysiącleci
historii Kościoła, przerosła go ewidentnie). Wchodzą na salony świata,
ukazując bez kompleksów imię kraju, z którego wyrośli. I pomyśleć,
że jeszcze niedawno komunistyczni poprzednicy obecnego Prezydenta
zamknęli drzwi przed Pawłem VI, pragnącym pomodlić się z Polakami
na Jasnej Górze podczas Millennium.
Jeszcze większe zakłopotanie wywołał wybór Jana Pawła II.
Byłem wtedy rektorem Kolegium Polskiego w Rzymie, skąd kard. Wojtyła
wyjechał na konklawe. Entuzjazm był powszechny, a polowanie na życiowe
detale Elekta bardzo pomysłowe. Przyszli do Kolegium dziennikarze
z zapytaniem o reakcje polskiego rządu na to wydarzenie. Odesłałem
ich do polskiej ambasady w Rzymie. Na ich spotkanie po dłuższym oczekiwaniu
wyszedł jakiś pracownik placówki dyplomatycznej, aby stwierdzić,
że wywiadów nie będzie. Dziennikarze zapytali zatem o jego osobiste
odczucia. Zakłopotany, przeprosił ich na chwilę i odszedł zasięgnąć
informacji, po chwili wrócił i stwierdził, że cieszy się z wyboru
polskiego kardynała. Wydarzenie to obrazuje, jak wielkie było wówczas
zniewolenie. Wykształcony urzędnik musiał konsultować u zwierzchników
własne odczucia.
Przyszły dziś nowe czasy i z tej perspektywy patrząc, należy
pozytywnie ocenić wizytę Prezydenta. Ojciec Święty otwiera drogi
dialogu przed każdym politykiem i każdym krajem. Czy doczekamy czasów,
kiedy taka wizyta przestanie być miłą formalnością, a nabierze wymiaru
życiowego? Czy Prezydent, który odmówił Parlamentowi i Narodowi podpisania
ustawy zwalczającej pornografię, będzie w stanie zdobyć się na obronę
najsłabszych i najbardziej niewinnych, poczętych dzieci? Pytanie
to wróci niebawem do kampanii wyborczej i zapuka do naszych sumień.
Aborcja czy prawo do życia będzie wyznaczać drogi wolności. Będziemy
musieli zdecydować, co jest dziś potrzebne narodom i państwom - odwaga
czy małoduszność?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W demokracji potrzebne są obok czysto matematycznych przeliczeń głosów za i przeciw kanony etyki i moralności. Obserwujemy dziś wszędzie wielki kryzys partii politycznych. Polscy decydenci nie potrafią zgodzić się na wybór szefa Instytutu Pamięci Narodowej. Im dłużej partykularne i partyjne interesy dominować będą nad problemem moralnym, tym odleglejsza będzie chwila oddania sprawiedliwości ludziom pokrzywdzonym. Niewykluczone, że działania uniemożliwiające rozpoczęcie prac Instytutu są celowo reżyserowane i bojkotowane, aby doprowadzić do zniszczenia akt i świadectw ludzkiej krzywdy i poniżenia.
Reklama
Kłopoty ma dziś także niemiecka chadecja, bo ujawniono, że oprócz
Kohla, także Straus, czynnie uczestniczył w nieetycznych spekulacjach
finansowych na rzecz swojej partii, a to jeszcze raz pokazuje, jak
potrzebna jest troska i - powiedziałbym nawet - stanowcza walka o
dominację moralności nad policyjnym tylko nadzorem.
Tym dziwniejsze i niezrozumiałe są słowa prezydenta Niemiec,
wypowiedziane przy okazji ostatniej wizyty prezydentów w Gnieźnie,
że chrześcijaństwo się nie sprawdziło, dlatego przyszedł czas na
demokrację. Ja wolę zaufać Janowi Pawłowi II, który często powtarza,
że demokracji bez moralności, bez etyki, grozi totalitaryzm. Groteskowe
zachowania, jakich byliśmy świadkami przy okazji próby aresztowania
pana Leppera, bardzo wyraziście, acz smutno dla obrazu Polski, prawdę
tę potwierdzają.
W minionym tygodniu odbyło się też posiedzenie Rady Stałej Episkopatu.
Dominantą obrad było ustalenie tematyki prac najbliższej Konferencji,
dopracowanie programów jubileuszowych obchodów w metropoliach i przygotowanie
pielgrzymki narodowej do Rzymu. Biskupi mają nadzieję, że w obchody
te w dniach 6-7 lipca włączy się bardzo aktywnie Ojciec Święty. Po
posiedzeniu udał się do Rzymu Prymas Polski, aby poprosić Ojca Świętego
o uszczegółowienie naszych obchodów z uwzględnieniem obecności Papieża.
Oczywiście, nie wszyscy Polacy będą mogli wziąć bezpośredni
udział w tej pielgrzymce, dlatego ważne staje się duszpasterskie
rozplanowanie sposobu przeżywania Jubileuszu w poszczególnych archidiecezjach
naszej Ojczyzny. Dziękczynienie to rozpocznie się od archidiecezji
gnieźnieńskiej, a jego zakończenie będzie miało miejsce w Przemyślu.
Symptomatycznym wydarzeniem, absorbującym świat polityczny, jest
nadal problem Czeczenii i roli, jaką w tym apokaliptycznym dramacie
odgrywa Rosja. Wydaje się, że potrzebny jest tu dialog, bo zrzucane
bomby i trupy pomordowanych zawsze oskarżają zwycięzców. Mimo że
cierpienia zadawane małej republice są ogromne, nie można zrezygnować
z obecności Rosji w Radzie Europy. Zimna wojna, czego doświadczył
już świat, nie prowadzi do niczego. Podobnie jak siłowe próby rozwiązania
problemu. Rozlegają się głosy, że walka ta jest próbą zatrzymania
inwazji islamu, którego przecież nie da się zatrzymać siłą. Prędzej
czy później sytuacja powróci. Potrzebny jest dialog. Ojciec Święty
daje tu przykład. Nie zamyka drzwi swojej biblioteki przed żadnym
z polityków, mimo że jest świadomy, iż czasem są to wizyty nakierowane
na polityczną akceptację. Gdyby za czasów Gorbaczowa zamknięto Związkowi
Radzieckiemu drzwi światowych gremiów, nie wiadomo, jak wyglądałaby
dziś mapa polityczna świata.
W tych dniach prasa podała wiadomość o śmierci Iriny Iłowajskiej-Alberti.
Sekretarka Sołżenicyna, nawrócona na katolicyzm, była obecna na ostatnim
Synodzie Biskupów w Rzymie, gdzie wygłosiła wzruszający apel o miłość
i pomoc narodowi rosyjskiemu, który potrzebuje miłości, aby potrafił
przyjąć pomoc.
W czasach zniewolenia w pierwszych latach rewolucji bolszewickiej
Grzegorz Trubecki w książce Czerwona Rosja i święta Ruś napisał: "
Rosja stworzyła typ pielgrzyma, który poszukuje Prawdy Bożej, pędzi
żywot tułaczy w nieustannych wędrówkach od jednych miejsc świętych
do drugich". Opowiada w swojej książce, że spotkał grupę takich pielgrzymów.
Gdzież oni nie byli! Na górze Athos, w Jerozolimie; doszli do brzegów
Morza Czerwonego; zawrócili; byli w Rzymie i w Bari; chcieli wiedzieć,
gdzie wcieliła się Prawda Boża, gdzie żyją ludzie doskonali w doskonałym
Kościele. Nie znaleźli, czego szukali, ale nie opuściła ich wiara,
że jednak gdzieś, na jakiejś wyspie, zapanowało już Królestwo Boże,
nowe Jeruzalem. "Wrócimy teraz do domu - mówili - wypoczniemy, a
potem znowu pójdziemy szukać".
I tak wróciliśmy do refleksji wielkanocnego poranka. Zmartwychwstały Chrystus nie zamknął swego serca przed Apostołami, którzy po ludzku sądząc, zawiedli w godzinach poniżenia Syna Człowieczego. Jezus Zmartwychwstały obdarzył ich darem pokoju. "Pokój wam" - tymi słowami rozwiał dramat ich serc pogrążonych w zawstydzeniu. Tego pokoju, płynącego od Chrystusa, z całego serca życzę Czytelnikom Niedzieli i wszystkim ludziom. Niech Zmartwychwstały wniesie pokój do naszych serc, które dźwigają w sobie tyle lęków i niepokojów. Niech ten pokój stanie się udziałem naszych domów i rodzin. Módlmy się, aby zapanował on w naszej Ojczyźnie i na całym globie ziemskim.
