27 marca 1999 r. w watykańskim dzienniku L´Osservatore Romano
ukazał się artykuł zatytułowany: Come giudicare "le cose disposte"
della Santa Sede (Jak należy oceniać "sprawy postanowione" przez
Stolicę Świętą). Autor artykułu komentuje list bp. Angelo Roncallego,
delegata apostolskiego w Bułgarii, napisany w 1928 r. do przyjaciela
- ks. Alfonso Maria De Sanctisa - z okazji jego nominacji na biskupa
Segni. Przyszły papież Jan XXIII gratuluje biskupowi nominatowi,
a jednocześnie krytykuje krążące po Rzymie komentarze na ten temat.
Trzeba wyjaśnić, że Segni to małe prowincjonalne miasteczko, położone
w okolicach Rzymu, toteż niektórzy uznali tę nominację bardziej za "
wygnanie z Rzymu" niż za promocję ("Biedny ks. De Sanctis, wysłali
go do Segni. Ale mógł trafić jeszcze gorzej!" lub "Wysyłają go tam
tylko na krótko, by poczekał na lepszą diecezję".). Artykuł kończy
się następującym stwierdzeniem: "Podstawą godności biskupiej jest
związany z nią munus (urząd); godność ta abstrahuje od jakiejkolwiek
hipotezy awansu czy (korzystnej?) zmiany diecezji, praktyki, która
powinna być, jeżeli nie zlikwidowana, to przynajmniej ograniczona.
Biskup nie jest urzędnikiem, biurokratą urzędującym czasowo w diecezji
i przygotowującym się do piastowania bardziej prestiżowych stanowisk".
Artykuł ten wzbudził duże zainteresowanie w środowisku
kościelnym, tym bardziej że jego autorem nie był zwykły dziennikarz
L´Osservatore Romano, lecz kard. Vincenzo Fagiolo, jeden z największych
autorytetów w dziedzinie prawa kanonicznego i przez wiele lat przewodniczący
Papieskiej Rady ds. Interpretacji Tekstów Prawnych oraz Komisji Dyscyplinarnej
Kurii Rzymskiej, który zmarł 22 września br. (Ksiądz Kardynał podpisał
swój tekst inicjałami: V.C.F.).
W dyskusji nad tym ważnym eklezjalnym zagadnieniem zabrał
również głos człowiek bardzo kompetentny - kard. Bernardin Gantin,
który przez 14 lat był prefektem Kongregacji ds. Biskupów, tj. dykasterii
Kurii Rzymskiej, której głównym zadaniem jest pomoc papieżowi w mianowaniu
nowych biskupów (z wyjątkiem diecezji podlegających Kongregacji ds.
Ewangelizacji Narodów, diecezji Kościołów Wschodnich, które mają
własne prawo regulujące wybór biskupów, oraz w niektórych wypadkach
diecezji podlegających drugiej Sekcji Sekretariatu Stanu), a obecnie
jest dziekanem Kolegium Kardynalskiego. Kard. Gantin w pełni podziela
punkt widzenia kard. Fagiolo, o czym świadczy jego wywiad udzielony
włoskiemu miesięcznikowi katolickiemu 30 Giorni. Stwierdził w nim
m.in.: "Diecezja nie jest rzeczywistością cywilną, funkcjonalną,
lecz jest częścią misterium Kościoła. Jest to cząstka ludu Bożego
na danym terytorium. Kapłan, który zostaje mianowany biskupem i bierze
na siebie odpowiedzialność za lud Boży, powinien dobrze wiedzieć,
że zadanie to powierza mu najwyższy autorytet w Kościele, tzn. papież. (...) Biskup musi być dla ludu Bożego ojcem i pasterzem. A ojcem jest
się na zawsze. Dlatego też biskup mianowany dla danej diecezji z
zasady powinien w niej pozostać na zawsze. Związek biskupa z diecezją
porównywalny jest do zaślubin, a według ducha ewangelicznego - małżeństwo
jest nierozerwalne. Nowo mianowany biskup nie powinien czynić żadnych
innych planów osobistych. Oczywiście, mogą zaistnieć powody, nawet
bardzo poważne, dla których władze kościelne przenoszą biskupa z
jednej ´rodziny´ do drugiej. Brane są wówczas pod uwagę różnorodne
czynniki, lecz na pewno nie osobiste pragnienie biskupa zmiany siedziby.
Dlatego też zgadzam się całkowicie z kard. Fagiolo, że nowo mianowany
biskup nie może mówić: ´jestem tutaj na dwa, trzy lata, a później
otrzymam promocję zgodnie z moimi zdolnościami i talentami´. (...)
Częste przeniesienia biskupów powodują zamieszanie i podważają zasadę
stabilności. Świadczy to także o braku szacunku dla ludu Bożego,
który przyjmuje biskupa jak ojca i pasterza, aby utracić go po kilku
latach".
Kard. Gantin wyraził życzenie, by zasada nieprzenoszenia
biskupów została w jakiś sposób zagwarantowana prawem: "Nie byłoby
złe, gdyby rozpoczęto procedurę w celu wprowadzenia tej normy do
Kodeksu Prawa Kanonicznego. Oczywiście, mogłyby istnieć zawsze wyjątki
podyktowane jakimiś ważnymi powodami, lecz by uniknąć karierowiczostwa,
normą powinna być zasada stabilności".
Na zakończenie Ksiądz Kardynał wezwał wszystkich biskupów
do refleksji nad tym tak istotnym dla życia Kościoła zagadnieniem.
W dyskusji zabrał głos ks. Philip Goyret, teolog zajmujący
się tą problematyką. Według niego, byłoby idealnie, gdyby biskup
wybierany był wśród kleru diecezji i pozostał w niej aż do emerytury.
W dzisiejszym Kościele to idealne rozwiązanie wydaje się zbyt "romantyczne"
i w praktyce nie zawsze jest możliwe do zrealizowania. Uniwersalny
charakter dzisiejszego Kościoła powoduje, że biskupi utrzymują ścisłe
kontakty zarówno między sobą, jak i z Kurią Rzymską. Sprawia to,
że biskup związany jest węzłem zaślubin nie tyle z własną diecezją,
co z całym Kościołem Chrystusa. Ks. Goyret podkreślił także fakt,
że niektóre duże archidiecezje - szczególnie te, które mają wielkie
znaczenie kulturalne i administracyjne, jak stolice państw - wymagają
od biskupa znacznego doświadczenia i nie można posyłać do nich kogoś,
kto "zaczyna od zera". Tak więc przechodzenie biskupa z jednej diecezji
do drugiej nie jest wyrazem karierowiczostwa, lecz wprost przeciwnie
- jest szansą na pełniejszą służbę Kościołowi.
W dyskusji zabrał także głos kustosz ortodoksji katolickiej
- kard. Joseph Ratzinger, prefekt Papieskiej Kongregacji Nauki Wiary.
Oto, co powiedział w wywiadzie dla miesięcznika 30 Giorni: "Zgadzam
się całkowicie z kard. Gantinem. Szczególnie w Kościele nie powinna
istnieć atmosfera karierowiczostwa. Biskupstwo nie powinno być traktowane
jako wielostopniowa kariera, lecz jako bardzo pokorna służba. Uważam,
że również dyskusja na temat wyboru biskupów byłaby o wiele bardziej
spokojna, gdyby uważano biskupstwo nie jako karierę, lecz służbę.
Każda diecezja, nawet ta z niewielką ilością wiernych, jest ważna
dla Kościoła.
Oczywiście, mogą istnieć sytuacje wyjątkowe, jak wielka
diecezja, w której pasterzowanie wymaga dużego doświadczenia. Nie
powinno to jednak należeć do normy, lecz być rzadkim wyjątkiem. Wizja,
która ukazuje stosunek biskupa i diecezji jako małżeństwa wymagającego
wzajemnej wierności, jest ciągle ważna. Tak samo myśli lud Boży:
jeżeli biskup zostaje mianowany do diecezji, to wynika z tego, że
chce być jej wierny. Niestety, ja również nie dochowałem wierności
mojej diecezji, gdyż wezwano mnie tutaj" (do Watykanu - przyp. autora).
Stare powiedzenie mówi: Roma lucuta, causa finita (Rzym
przemówił, sprawa skończona). Na temat zasadności przenoszenia biskupów
Rzym, jak widać, zaczął znowu dyskutować - sprawa nie jest skończona.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
