Reklama

Prymas Maryjny

Niedziela Ogólnopolska 7/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wszystko postawiłem na Maryję..."

Znana powszechnie maryjność Prymasa Tysiąclecia, poparta widniejącym na biskupim herbie hasłem: "Soli Deo" - "Jedynemu Bogu" ("Per Mariam" - "Przez Maryję") - wypływała z pełnego zrozumienia misterium Trójcy Przenajświętszej, gdzie Trzy Osoby Boskie stanowią Jedno. Wiedział więc, że Wcielenie, zatem i Odkupienie, łaską niespotykaną objęło człowieczą Matkę. Z woli Przedwiecznego Ojca - Czystą i Nieskalaną; tchnieniem Ducha Świętego wyróżnioną poczęciem Bożego Syna. Przez tę wyjątkową tajemnicę - związana mistycznie z Trzema Bożymi Istnościami - posiadła Maryja z Nimi łączność niepowtarzalną oraz jedyną spośród ludzi bliskość. Rozumiał to Stefan Kardynał Wyszyński - wielbił i adorował.
Teologia maryjna Księdza Prymasa miała charakter trynitarny i chrystologiczny. Wierzył bardzo głęboko, że tylko Matka, Rodzicielka Pana, Współodkupicielka, potrafi w sposób naturalny być Pośredniczką między Bogiem a grzeszną ludzkością. U stóp Maryi składał wszystkie sprawy osobiste i dotyczące polskiego Kościoła, którym kierował.
Różaniec nazywał modlitwą swojego życia i do jego odmawiania zachęcał.

"Jestem przy Tobie, pamiętam..."

Wspólnie z duchowieństwem i wiernymi często odbywał Ksiądz Prymas czuwania nocne przy Najświętszym Sakramencie i Cudownym Obrazie Królowej Polski w Jasnogórskim Sanktuarium Narodu. Ogromnie cenił Apele Jasnogórskie - codzienną modlitwę wieczorną za Kościół i Ojczyznę, kierowaną do Bogarodzicy. Gdziekolwiek się znalazł, chętnie ją prowadził lub w niej uczestniczył. Przynosił wtedy Bożej Matce, Wspomożycielce i Pani, żarliwe dziękczynienie, prosząc o wstawiennictwo i wyjednanie u Trójjedynego Boga potrzebnych łask.
Dziękował Maryi za pokorne "fiat"; za całą trudną i pełną bólu drogę Jej życia; patronowanie tysiącom świątyń i kaplic; napełnienie sobą kultury i historii naszej Ojczyzny. Za prowadzenie do świętości tak wielu polskich serc. Składał u tronu Jasnogórskiej Królowej Polski wszystkie smutki i cierpienia. "Spraw - prosił serdecznie - aby wiara nasza była bohaterska; aby miłość nasza była niepokonana, niezwyciężona, bezgraniczna; abyśmy coraz więcej Cię miłowali".
Chrystusowej Matce, "danej ku obronie Narodu naszego", polecał wszystkie pokolenia, stany, zawody i wspólnoty. Oddawał wychowawców młodzieży, służby medyczne i porządkowe, zakony męskie i żeńskie, pielgrzymów, ludzi pracy fizycznej, twórców kultury, polityków, wyznawców innych religii oraz wrogów Kościoła. Prosił, aby Maryja nigdy nie przestawała być Matką całego Narodu. Z całą Polską modlił się i czuwał.
Pełną łaski Królową Apostołów błagał często w czasie Apelów słowami: "Matko Miłosierdzia, która w Ostrej świecisz Bramie, wróć do swoich sanktuariów na Wschodzie!"; "Wyjdź do swojego ludu z muzeów i galerii!"; "Wspomnij, Matko, na ludy udręczone!"; "Daj wolność religijną!"; "Otwórz wrota zamkniętych kościołów!"; "Nie patrz na nasze winy!"; "Spraw, aby nikt nie zaginął!"; "Niech się otworzy Twoje Serce!".
Końcowe słowa ostatniego w życiu Prymasa Polski Apelu, odprawionego w Choszczówce 30 marca 1981 r. - w okresie, gdy "Solidarność" walczyła z władzą komunistyczną - brzmiały następująco: "Oddajemy Tobie, Matko, całą naszą Ojczyznę; ludzi, którzy walczą o chleb powszedni: o wolność, sprawiedliwość i pokój. Niech prawda Boża pozwoli im zobaczyć te wartości we właściwym świetle. Powierzając Tobie wszystkich ludzi, którzy tak bardzo się męczą i niepokoją, w ich i we własnym imieniu wołamy z całą Ojczyzną: Pod Twoją obronę uciekamy się...".

Postawa zawierzenia Bożej Matce

Znane są liczne akty zawierzenia, dokonywane za sprawą sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia; szczególnie dwie daty są ważne - data zawierzenia mającego miejsce w 1956 r. oraz zawierzenia milenijnego, dziesięć lat później.
W 1971 r., w duchu odpowiedzialności za Kościół powszechny i rodzinę ludzką, stał się Prymas Wyszyński głównym inicjatorem " Aktu oddania świata Maryi, Matce Kościoła, przez biskupów polskich".
Czując się żywą cząstką Mistycznego Ciała Chrystusa i cząstką rodziny ludzkiej oraz idąc śladami papieża Pawła VI, który w obecności Ojców Soboru ogłosił Bogarodzicę Matką Kościoła - Episkopat Polski, zebrany na Jasnej Górze 5 września 1971 r., zawierzył ludy wszystkich kontynentów, a także Polskę, Królowej Nieba i Ziemi, prosząc, by dla całego świata stała się Matką Jedności i Królową Pokoju.
Maryjny Prymas troszczył się o Polaków, zarówno żyjących w Ojczyźnie, jak i poza jej granicami. Chętnie się z nimi spotykał i do nich przemawiał, przypominając wielowiekowe dziedzictwo wiary i polskości, które wobec innych narodów powinni godnie reprezentować.
"Matko Kościoła, Pani Wszechświata! Synowi Twojemu nas polecaj. Synowi Twojemu nas oddawaj!" - modlił się za cały Naród w Jasnogórskim Sanktuarium.
Stefan Kardynał Wyszyński pozostał do końca swoich dni gorliwym rzecznikiem zawierzania się Najświętszej Pannie. Kapłanom, wspólnotom zakonnym i świeckim, rodzinom oraz osobom indywidualnym postawę oddania Maryi Matce usilnie zalecał.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

2026-03-04 09:02

[ TEMATY ]

modlitwa

Królowa Pokoju

Adobe Stock

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore
Maryjo, Królowo Pokoju,
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

Winniśmy mu wdzięczność i szacunek

2026-03-19 21:52

Biuro Prasowe AK

- Co dzisiaj w tym sanktuarium mówi do mnie Pan? Co mam dziś zrobić? Co muszę zmienić w swoim myśleniu, by siebie przekroczyć? Tak ważne jest to, byśmy dziś z tej Eucharystii wyszli umocnieni. Abyśmy oczyścili intencje, obmyślili sposób działania, podjęli decyzję i zapytali „Panie, czy tego ode mnie oczekujesz?” – mówił bp Janusz Mastalski podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Sanktuarium św. Józefa przy ul. Poselskiej w Krakowie w uroczystość św. Józefa.

– Jeżeli cały Kościół jest dłużnikiem Dziewicy Matki, to zaraz po nim wdzięczność i szacunek winien św. Józefowi – powiedział na początku o. Nazariusz Popielarski OFM, witając bp. Janusza Mastalskiego i prosząc go o umocnienie zebranych słowem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję