Reklama

Homilia z uroczystości Bożego Ciała

Czas powrócić do Chrystusa

Niedziela płocka 24/2002

Trudna prawda o obecności Boga w Eucharystii

Jak co roku wierni Chrystusowi i Jego Ewangelii przeszliśmy ulicami naszych miast i wsi, żeby publicznie wyznać naszą głęboką wiarę w realną obecność żywego i prawdziwego Boga w niesionej przez nas uroczyście Eucharystii i żeby gorąco prosić Go o łaskę nawrócenia i o błogosławieństwo dla wszystkich, którzy tu żyją; także dla tych, którym Chrystus stał się obcy i nieznany, mimo, że - jak mówi Pismo Święte - przyszedł na świat "by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę, by pocieszać wszystkich zasmuconych".

Z fragmentu odczytanej dzisiaj Ewangelii św. Jana raz jeszcze usłyszeliśmy słowa Chrystusa, który po cudownym i jakże spektakularnym rozmnożeniu chleba i ryb, wiwatującym na Jego cześć tłumom, które, nakarmione w tak niezwykły sposób, chciały Go obwołać królem, ogłosił z wielką mocą, że to On sam jest żywym chlebem, który zstąpił z nieba, i że tylko ci, którzy spożywać będą Jego Ciało i pić Jego Krew, otrzymają życie wieczne i będą wskrzeszeni w dniu ostatecznym.

W wielkim tłumie, tak entuzjastycznie wiwatującym na cześć Jezusa cudotwórcy, zawrzało. Słuchacze Jezusa nie byli w stanie zrozumieć tych niewiarygodnie brzmiących w ich uszach słów. Nie byli w stanie wyjść poza świadectwo swoich słabych ludzkich zmysłów i poza możliwości swojego ograniczonego rozsądku. Mimo że kilkanaście godzin wcześniej uczestniczyli w cudownym zdarzeniu, mimo że na własne oczy widzieli skutki Boskiej władzy Chrystusa, natychmiast zwątpili w Jego słowa.

"Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?" - mówili. I wzruszając z rozczarowaniem ramionami odchodzili od Tego, któremu przed chwilą ofiarowywali królewską koronę. Odchodzili coraz większymi gromadami. A Chrystus patrzył na to w milczeniu.

I nie biegł bynajmniej za nimi i nie wołał: "zaczekajcie, bo źle zrozumieliście moje słowa!". Nie wołał: "Ja miałem na myśli tylko znak, tylko symbol, a nie moje prawdziwe i żywe ciało, i nie moją prawdziwą krew!".

Chrystus nie zawracał odchodzących od Niego ludzi i nie odwoływał wypowiedzianych przez siebie słów, ponieważ nie miał czego odwoływać, ponieważ mówił do nich o rzeczywistym swoim ciele i o rzeczywistej swojej krwi, którą powinni spożywać, jeśli chcą żyć wiecznie; ponieważ mówił wówczas dosłownie, a nie w przenośni, o swojej realnej i prawdziwej obecności w Eucharystii. W końcu od Jezusa odeszli wszyscy, oprócz małej gromadki Apostołów. Ale nawet na ich twarzach zauważył On zmieszanie i niedowierzanie.

"Czyż i wy chcecie odejść?". "Czyż i wy chcecie odejść?" - zapytał.

W tym momencie gotów był zrezygnować nawet ze swoich najbliższych uczniów, jeśli mu bezwarunkowo nie uwierzą. W odniesieniu do prawd wiary nie ma bowiem miejsca na kompromisy, paktowanie, niedopowiedzenia i ustępstwa. Jeśli chce się być chrześcijaninem, trzeba się jednoznacznie opowiedzieć za nauką Chrystusa. Trzeba ją przyjąć w całości i integralnie.

"Czyż i wy chcecie odejść?". To Chrystusowe pytanie brzmi nieustannie w uszach miliardów ludzi od prawie dwóch tysięcy lat. I wcale nie przestaje być aktualne. To Chrystusowe pytanie staje dziś przed każdym z nas tu obecnych. I trzeba, abyśmy sobie na nie jednoznacznie odpowiedzieli. Jak mamy na nie odpowiedzieć my, ludzie żyjący już w trzecim tysiącleciu chrześcijańskiej ery? My, zatopieni w materii i technologii, w konsumpcjonizmie i w fałszywych ideologiach? My, atakowani przez ateizm, który ogłosił śmierć Boga i śmierć ludzkiej duszy, atakowani przez bezbożność bluźniącą Bogu; przez relatywizm, który przestał odróżniać dobro od zła i prawdę od fałszu?

Jak mamy odpowiedzieć na postawione Apostołom dwadzieścia wieków temu Chrystusowe pytanie: "czyż i wy chcecie odejść?". Po smutnych, historycznych i współczesnych doświadczeniach ludów i narodów, które wypierały się Chrystusa, które Jego Ewangelię zastępowały bezbożnymi ideologiami i irracjonalnymi utopiami, podejmując próbę zbudowania raju na tym świecie za cenę męki i śmierci dziesiątków milionów ludzi, możemy na zadane przez Chrystusa pytanie odpowiedzieć tylko tak, jak odpowiedzieli owego pamiętnego dnia sami Apostołowie: "Panie, do kogóż pójdziemy? To przecież tylko Ty masz słowa prawdy i wiecznego życia" (por. J 6, 68).

Żyjemy w ustawicznym hałasie współczesnej cywilizacji. Bez ustanku bombardowani jesteśmy milionami fal i elektronicznych impulsów, które niosą nam nieustanny potok słów i obrazów, porażających wprost naszą psychikę. Tak rzadko w tym potoku odnajdujemy prawdę i autentyczne dobro. Tak często są to tylko bezużyteczne, a nawet trujące treści, które promują zło, banalizują je i do niego zachęcają.

Powrócić do Chrystusa i Jego nauki

Reklama

Tymczasem słowa Chrystusa mimo upływu wieków nie tracą nic ze swojej pierwotnej świeżości, aktualności i odwiecznej mądrości. Tylko one dają życie, które nie przemija. Tylko one są w stanie przemienić nas ku dobremu. Tylko one są w stanie wskazać nam zbawienie, za którym tęskni każde ludzkie serce.

Tak często stajemy przed różnymi wyborami. Bywamy bezradni. Szukamy swojego miejsca w społeczeństwie. Kuszą nas różni ludzie, różne partie, różne ludzkie nietrwałe autorytety, a nawet najróżniejsze reklamy. Tak często podpowiadają nam pozornie korzystne i rzekomo uszczęśliwiające nas decyzje życiowe, w których nie ma miejsca dla Boga i dla Jego odwiecznego prawa.

Panoszący się relatywizm, który wymazuje z naszej świadomości poczucie grzechu oraz zaciera różnicę między moralnym dobrem i złem sprawia, że bardzo wielu ludzi nie liczy się w swoim postępowaniu z przykazaniami Bożymi, a nawet z jakimikolwiek zasadami etycznymi, które są podstawą każdego ładu społecznego.

Z przerażeniem patrzymy na nieuczciwość i kierowanie się tylko żądzą pieniądza wielu ludzi, którzy pozostając na różnych odpowiedzialnych, prestiżowych stanowiskach - w gospodarce, polityce, życiu społecznym, a nawet w nauce - zamiast troszczyć się o dobro wspólne, zamiast tworzyć w społeczeństwie ład moralny, kradną, oszukują i deprawują tych, dla których winni być świetlanym przykładem. Nie liczą się dla nich żadne zasady, żadna moralność, żadna etyka. Dla nich wszystko jest dozwolone, byle przynosiło zysk, byle dawało władzę nad innymi.

Zdumiewające przy tym jest to, że nawet tacy ludzie, o których powszechnie wiadomo, iż są nieuczciwi, kłamliwi, pokrętni i pozbawieni jakichkolwiek stałych zasad moralnych, bez trudu bywają wybierani bądź mianowani na prestiżowe stanowiska.

Wynika z tego, że dla wielu wyborców także nie liczy się już uczciwość, prawdomówność i jednoznaczność etyczna. Czyżby wybierali takich, do jakich są sami podobni?

Bez Bożego prawa tymczasem i bez ludzi, którzy według niego żyją, nie da się zbudować uczciwego społeczeństwa. Nie da się też utrwalić pokoju społecznego. Najlepsze ludzkie prawo nie uzdrowi społeczeństwa, jeśli nie będą w nim żyli ludzie, którzy kierują się prawem moralnym, jakie przyniósł nam Chrystus.

Mieszkańców naszej diecezji, tak jak wszystkich Polaków dręczą dziś najrozmaitsze problemy: bezrobocie, przestępczość, brak poczucia bezpieczeństwa osobistego i socjalnego, bieda, nieład społeczny i najróżniejsze problemy międzyludzkie. W nasze codzienne życie wciska się tyle agresji, nienawiści i moralnego zdziczenia. Najwyższy czas na powrót do chrześcijańskiej nauki moralnej i do Chrystusa! Bez Niego nie zbudujemy lepszego świata.

Eucharystia źródłem siły i nadziei

Wszyscy jesteśmy słabi i skłonni do zła. Każdy z nas może ulec pokusie. Wszyscy potrzebujemy wiele wewnętrznej energii, by zło przezwyciężyć, by mu nie ulec, by w każdej sytuacji życiowej zachować się uczciwie. Największym i niezastąpionym źródłem tej energii jest Ciało i Krew Chrystusa, jest Eucharystia.

Jak mówił do młodzieży Ojciec Święty, Eucharystia jest sakramentem obecności Chrystusa, który daje nam siebie, bo nas kocha. Kocha każdego z nas osobiście w naszym konkretnym życiu: w rodzinie, wśród przyjaciół, w pracy i w studiach, w wypoczynku i w rozrywce. Kocha nas, kiedy nasze życie jest szczęśliwe i radosne, ale kocha nas również wtedy, kiedy spada na nas cierpienie, kiedy trzeba dźwigać ciężki krzyż niełatwego losu, choroby, prześladowań i ludzkiej nienawiści.

Chrystus kocha nas zawsze. I nigdy nie cofa swojej miłości, swojej wyciągniętej do nas ręki. Kocha nas nawet wtedy, kiedy Go zawodzimy, kiedy Go ranimy grzechami, kiedy nie idziemy za Jego głosem.

Chrystus nigdy nie zamyka przed nami ramion swojego miłosierdzia, które jest bezgraniczne. On zawsze na nas czeka.

Przyjmować Go w Komunii św., to znaczy spożywać chleb z Domu Ojca, który wzmacnia nasze siły, byśmy mogli po Bożemu przejść przez niełatwą drogę życia. Przyjmować Komunię św., to znaczy przyjmować także logikę krzyża i służby dla bliźnich; to znaczy dawać świadectwo Chrystusowej Ewangelii.

Tego świadectwa współczesny świat potrzebuje dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek. Potrzebują go zwłaszcza młodzi ludzie, szukający dopiero drogowskazów dla swojej przyszłości. Ludzie ci kuszeni są dziś ustawicznie mirażami łatwego, wesołego, pełnego nieustającej zabawy i wygodnego życia; namawiani do narkotyków, alkoholu i rozpusty; wabieni ideologią konsumpcjonizmu, anarchii moralnej i hedonizmu, kuszącego ich swoim podstawowym hasłem: kieruj się w życiu tylko przyjemnością i rozrywką, i nie zważaj na żadne przykazania.

Ci nieszczęśni ludzie, którzy porzucają Chrystusa i ulegają tym pokusom, szybko się rozczarowują. Ich życie staje się męką - narkomana, alkoholika, więźnia, bezdomnego, konającego na śmiertelne choroby, staczającego się w rynsztok, zatopionego w odmętach rozpaczy, bezsensu, przemocy.

Ale nawet taki najbardziej zagubiony i dotknięty przez zło człowiek, dopóki jeszcze żyje, może wrócić do Chrystusa. Może, jeśli tylko tego bardzo będzie chciał, zmienić swój los. Chrystus na niego czeka. W sakramencie pokuty i w sakramencie Eucharystii, który go uzdrowi.

W życiu każdego z nas jest wiele problemów, trosk, niepokojów, chorób, nieporozumień i zawiedzionych nadziei. Nie upadajmy jednak nigdy na duchu. Chrystus, którego Ciało i Krew nieśliśmy przez ulice naszych miast i wsi, pomoże nam przezwyciężyć wszelkie zło i nadać naszemu życiu, choćby było przepełnione cierpieniem, głęboki sens.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek o Mszy trydenckiej: powrót do prawdziwych intencji Benedykta XVI i Jana Pawła II

2021-09-21 14:09

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Msza trydencka

ks. Mirosław Benedyk

Msza św. trydencka

Msza św. trydencka

Mam nadzieję, że dzięki decyzji o wstrzymaniu automatyzmu [wydawania pozwoleń na odprawianie Mszy według] starego rytu możemy wrócić do prawdziwych intencji Benedykta XVI i Jana Pawła II – powiedział papież Franciszek podczas spotkania ze słowackimi jezuitami 12 września w Bratysławie. Zapis tej rozmowy ukazał się we włoskim czasopiśmie „La Civiltà Cattolica”.

Ojciec Święty przypomniał, że jego decyzja „była owocem konsultacji ze wszystkimi biskupami świata”, jaka odbyła się w zeszłym roku. – Od tej pory ten, kto chce odprawiać według vetus ordo powinien poprosić Rzym o zgodę, tak jak się to dzieje w przypadku birytualizmu. Ale są młodzi [księża], którzy miesiąc po święceniach idą do biskupa, by o to prosić – podkreślił papież.

CZYTAJ DALEJ

Raport u dominikanów dla kogo i czemu ma służyć?

2021-09-22 07:48

Niedziela Ogólnopolska 39/2021, str. 12-13

[ TEMATY ]

raport

dominikanie

Adobe.Stock

Raport komisji w sprawie Pawła M. to pewnego rodzaju studium przypadku, brutalnego, patologicznego, ale jednak przypadku. Nie może on obciążać całego zakonu i Kościoła.

Na początku jestem winien pewne uściślenie. Po pierwsze – nie będę powtarzał treści raportu, gdyż jest on publiczny i każdy może się z nim zapoznać, ale jeśli nawet akcydentalnie pewne teksty zostaną przytoczone, to jedynie dla wzmocnienia konkretnej tezy. Po drugie – zdaję sobie sprawę, że w przypadku uczestnika komisji eksperckiej zachodzi pewna okoliczność, dla niektórych niepokonalna, która wypływa z dewizy nemo iudex in causa sua (łac. nikt nie może być sędzią w swojej sprawie), ale chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że zgadzam się z całością raportu, więc jeśli ktoś oczekuje na tekst polemiczny z jego tezami, to proszę przerwać czytanie i nie tracić niepotrzebnie czasu. Po trzecie od początku pracy w komisji większość członków, a może i wszyscy zetknęli się z bolesnymi oskarżeniami „rozwalania, niszczenia Kościoła”, co dla nas – jako ludzi wierzących i właśnie ludzi Kościoła – było wysoce niesprawiedliwe i w pewnym sensie obciążające. Proszę zatem przyjąć ten tekst jako ogólną refleksję dotyczącą bardzo wrażliwych spraw, które często są pomijane.

CZYTAJ DALEJ

Nowa Sól. Instalacja relikwii św. Ojca Pio

2021-09-23 14:11

[ TEMATY ]

szpital

relikwie

św. Ojciec Pio

Nowa Sól

ks. Tomasz Duszczak

- Od tego dnia ten szpital będzie się cieszył wstawiennictwem wielkiego Patrona - powiedział bp Krzysztof Białasik

- Od tego dnia ten szpital będzie się cieszył wstawiennictwem wielkiego Patrona - powiedział bp Krzysztof Białasik

W przeddzień wspomnienia św. o. Pio 22 września w kaplicy Wielospecjalistycznego Szpitala SPZOZ w Nowej Soli, pochodzący z naszej diecezji bp Krzysztof Białasik, na co dzień biskup diecezji Oruro w Boliwii, dokonał instalacji relikwii świętego stygmatyka.

Jak zaznaczył w głoszonym słowie "od tego dnia ten szpital będzie się cieszył wstawiennictwem wielkiego Patrona, jakże bliskiego osobom chorym i cierpiącym, a także osobom służącym w miłości". W homilii br. Tomasz Kryger - kapucyn ukazywał aksjomaty wiary uwidocznione w życiu św. o. Pio jakimi są Boża Miłość i Boże Miłosierdzie. W wydarzeniu uczestniczyli pracownicy nowosolskiej placówki, na czele z dyrektor Bożeną Osińską, która uroczyście przyniosła do ołtarza relikwiarz, będący darem personelu i pacjentów placówki w Nowej Soli. Specjalne słowo do uczestników liturgii skierował w liście bp Tadeusz Lityński, wyrażając nadzieję, że obecność św. o. Pio przyczyni się do poszukiwania nadziei dla chorych w ich cierpieniu i sił w pracy personelu szpitala.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję