2 Nasze posiłki, szczególnie wiosną, powinny być lekkie
i urozmaicone, z dodatkiem świeżych warzyw. Im warzyw więcej na naszym
stole - tym smaczniej i zdrowiej.
Kurczak w sosie wiosennym - przepis na 4 porcje
4 kawałki kurczaka (mogą być filety), 1 duża filiżanka usiekanego
szpinaku, 4 cebule szalotki lub 2 cebule czerwone, 1 łyżka siekanej
rzeżuchy, 1 szklanka śmietany, 1 czubata łyżka masła lub masła roślinnego,
sól, pieprz, 1 ząbek czosnku, 1 duża szczypta posiekanych, świeżych
listków estragonu, 1 szklanka rosołu (może być z koncentratu).
Naczynie do zapiekania smarujemy połową masła, posypujemy
posiekaną cebulą i czosnkiem, układamy porcje kurczaka, posypujemy
solą i pieprzem. Naczynie szczelnie przykrywamy i wstawiamy do nagrzanego
piekarnika, nastawionego na 220oC na 40 min.
Na pozostałym maśle zasmażamy szpinak - cały czas mieszając,
by się nie przyrumienił (2 min). Upieczone kawałki kurczaka wyjmujemy
z brytfanny i trzymamy w cieple. Do powstałego w czasie pieczenia
sosu wlewamy rosół, dodajemy podsmażony szpinak, rzeżuchę i zagotowujemy.
Po zdjęciu z ognia dodajemy roztrzepaną śmietanę; gdy trzeba - sos
doprawiamy, kładziemy do sosu porcje kurczaka, przykrywamy i trzymamy
w cieple przez 5-7 min. Sos można przetrzeć przez perlonowe sito
i dopiero po tym połączyć ze śmietaną.
Podajemy do ryżu ugotowanego na sypko lub z ziemniakami
pureMe, posypanymi koperkiem, i z sałatą w sosie jogurtowym.
Uwaga: Zwolennicy zawiesistych sosów mogą zaciągnąć sos
wiosenny łyżeczką mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej, rozprowadzonej
w niewielkiej ilości zimnej wody lub zimnego mleka.
Legumina poziomkowa - przepis na 2 porcje
2 szklanki mleka, 1 kopiasta łyżka kaszy manny, szczypta soli,
1 jajko, 2 kopiaste łyżki cukru, skórka otarta z całej pomarańczy,
sok wyciśnięty z całej pomarańczy, 1 filiżanka świeżych poziomek. Na gorące, lekko osolone i osłodzone mleko sypiemy, cały
czas mieszając, kaszkę mannę. Zagotowujemy, trzymamy na niewielkim
ogniu - często mieszając - aż będzie miękka i odstawiamy do wychłodzenia.
Żółtko ucieramy z cukrem na puch. Pomarańczę myjemy pod
wrzącą wodą, suszymy, ocieramy delikatnie ze skórki, uważając, by
nie naruszyć białego miąższu. Sok z otartej pomarańczy wyciskamy,
odrzucamy pestki. Białko z dodatkiem kilku ziarenek soli ubijamy
na sztywną pianę.
Zimną kaszkę ubijamy, najlepiej piórkami miksera. Gdy
się spulchni, dodajemy - cały czas ubijając - utarte żółtko, skórkę
otartą z pomarańczy, a gdy składniki dobrze się połączą, wlewamy (
cienkim strumyczkiem) - ubijając przez cały czas - sok wyciśnięty
z pomarańczy. Połączone składniki mieszamy delikatnie z pianą z białek
i rozkładamy w salaterkach. Mus przybieramy poziomkami, wbijając
je lekko - miejsce przy miejscu, by wyglądały jak kolce jeża. Leguminę
podajemy nie później, jak 10 min po przygotowaniu.
Kiedy wiele lat temu pierwszy raz jechałem na pielgrzymkę do Rzymu, z niebywałym zachwytem oglądałem liczne miasta położone na bardzo wysokich i wąskich górach. W sposób zachwycający upiększały okolicę oraz świadczyły o geniuszu budowniczych. Słowa podziwu wypowiedzieliby zapewne znawcy arkanów sztuki obronnej oraz architekci krajobrazu. Miasto od zarania dziejów było synonimem dostatku i pełni. Zaspokajało niemal wszystkie ludzkie potrzeby: materialne, duchowe i intelektualne. Dawało poczucie komfortu i bezpieczeństwa, było obiektem marzeń i westchnień. Nieprzypadkowo czytamy w Apokalipsie św. Jana: „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża” (21, 2). Otóż my, chrześcijanie, mamy być jak miasto położone na górze. Miało ono bowiem zawsze i tę właściwość, że lampy uliczne świeciły w nim przez całą noc, dając możliwość odnalezienia się na jego terenie i uchwycenia kierunków. Nie tylko mieszkańcom, także innym. Ono świeciło całej okolicy i dosłownie nie było w stanie się ukryć. Każdy przyjaciel Jezusa jest solą i światłem. Chrześcijanie poprzez wierność Ewangelii chronią prawdziwe wartości przed zepsuciem – podobnie jak każda dobra sól konserwuje żywność, ale także nadają światu smak – tak jak szczypta soli poprawia smak pokarmów, np. sałatki. Jesteśmy dosłownie „konserwatorami” Wartości (pisanych wielką literą) i autentycznymi, a nie sztucznymi „polepszaczami smaku” wspólnoty społecznej. I to nie może się dokonywać wyłącznie w moim prywatnym domu, w czterech ścianach mego pokoju i w „więzieniu” własnej duszy. Dzisiejsza Ewangelia zadaje zdecydowany kłam poglądowi, który od lat jest nam, niekiedy z okrucieństwem, wręcz wpajany, że „wiara to sprawa prywatna”. Nigdy nie była i nigdy nie będzie prywatna, gdyż to jest niemożliwe. Jako najpiękniejsza i największa wartość ma służyć każdemu poszukującemu człowiekowi, zawsze i wszędzie. Jezus Chrystus – Droga, Prawda i Życie – chce dotrzeć do wszystkich ludzi bez wyjątku. Czyni to przez swych uczniów-misjonarzy. Koniecznie musimy przypomnieć tutaj słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Lubaczowie: „Wiara i szukanie świętości są sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. Ale Bóg nam powiada: «Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty!» (Kpł 11, 44). On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka, ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa” (3 czerwca 1991 r.). Aby to było możliwe, musimy być autentyczni. Sól bywa jednak czasami skażona obcymi domieszkami, a świeca niekiedy bardziej kopci niż świeci. Niestety. Uważajmy na to. W Rzeszowie 2 czerwca 1991 r. papież przestrzegał nas konkretnie: „Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”. I powtórzmy: soli w potrawie bywa naprawdę niewiele, a jednak daje smak!
Jezus powiedział: „To czyńcie na moją pamiątkę” (por. Łk 22, 19). Czy słowa te odnosiły się «jedynie» do zadanego Kościołowi obrzędu liturgicznego? Czy nie obejmowały również tego niesłychanego znaku umycia nóg? - przekazuje w swoim rozważaniu w najnowszej książce „Mandatum. Ecce Homo” kard. Grzegorz Ryś.
Fragment z książki kard. Grzegorza Rysia „Mandatum. Ecce Homo”, wyd. eSPe. Zobacz więcej: księgarnia.niedziela.pl
Na pierwszy rzut oka to zwykła fotografia radosnego zakonnika. Jednak za uśmiechem „brata Augusto” kryje się jedna z najbardziej wstrząsających historii wierności tajemnicy spowiedzi w XX wieku. Papież Leon XIV otworzył drogę do jego beatyfikacji.
Oficjalne zdjęcie Augusto Ramíreza Monasterio (szerzej znanego jako brat Augusto) przedstawia uśmiechniętego franciszkanina w brązowym habicie, spokojnie stojącego w ogrodzie. To, co wygląda na sielankowy portret, jest w rzeczywistości dokumentacją zbrodni. Fotografia powstała w czerwcu 1983 roku, zaledwie chwilę po tym, jak zakonnik przetrwał wielogodzinne, brutalne tortury z rąk gwatemalskiego wojska.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.