Reklama

Niedziela w Warszawie

Kapłan cały oddany Maryi

W Świątyni Opatrzności Bożej odprawiono Mszę św. pogrzebową za duszę śp. ks. Mirosława Nowaka, dyrektora Muzeum Archidiecezji Warszawskiej.

2021-04-22 11:50

[ TEMATY ]

Msza św. pogrzebowa

ks. Mirosław Nowak

centrumopatrznosci.pl

Koncelebrowanej przez bp. Artura Mizińskiego, sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski i liczne grono kapłanów Eucharystii przewodniczył bp Michał Janocha. – Czujemy, że Mirek to był ktoś. Wielki historyk sztuki, zafascynowany pięknem w różnych wymiarach, otwarty na piękno, którego źródło dostrzegał w Bogu – powiedział rozpoczynając liturgię warszawski biskup pomocniczy.

Bp Janocha przypomniał, że zmarły ks. Mirosław był proboszczem w parafii Świętej Trójcy na Solcu oraz Wszystkich Świętych na Placu Grzybowskim, pełnił także funkcję dyrektora biblioteki Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie. – Wiedział dobrze, że ewangelizacja przez kulturę jest priorytetem w Kościele. Był człowiekiem wielkich pasji i umiał tymi pasjami zarażać. Spodobało się Bogu zmiażdżyć go cierpieniem. Modliliśmy się przez długi czas, aby zaczął oddychać, by otworzył oczy. 11 kwietnia otworzył oczy i stanął przed Tym, do Którego całe życie szedł – powiedział hierarcha.

Reklama

Po akcie pokuty zabrzmiał – nie śpiewany zazwyczaj na pogrzebach – hymn „Chwała na wysokości Bogu”.

- Jak trudno wypowiedzieć słowa hymnu „Chwała na wysokości” w trakcie pogrzebu. Śmierć jest zawsze skandalem, który zawsze będzie nas gorszył, bo to zaprzeczenie sensu miłości. Jeżeli miłość jest tak słaba, że nie potrafi zatrzymać śmierci, to jaki jest jej sens? – pytał w kazaniu ks. dr Wojciech Bartkowicz, rektor Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie i podkreślił, że ks. Mirek miał łaskę upodobnienia się do Chrystusa przez kapłaństwo, zaznał śmierci podobnej do śmierci Mistrza. - Ośmielę się powiedzieć, ze ks. Mirek umierał trochę tak, jak Chrystus. Gdyby w czasach panowania Poncjusza Piłata istniały pulsoksymetry, to u ukrzyżowanych zakładalibyśmy je na palce i obserwowalibyśmy spadek saturacji, zamieranie funkcji oddechowych płuc. Pan Jezus umarł z powodu niewydolności oddechowej – mówił kapłan.

Ks. Bartkowicz zauważył, że towarzyszyło temu umieraniu ks. Mirka od 24 lutego do 11 kwietnia wiele niezwykłych znaków. - Dlatego ośmielamy się mówić, że to nie było bezsensowne umieranie. Dlatego spodziewamy się także tu, nad tą trumną Wielkanocy, że jeszcze razem zaśpiewamy, iż wesoły dzień nam nastał. To dlatego ośmielamy się mówić: chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętemu. Chwała Bogu za życie ks. Mirka, za jego dobrą śmierć – zaznaczył.

Reklama

Kaznodzieja wskazał, że ks. Mirek kochał życie i spieszył się stale, aby go nie marnować. Żył w tak wielkim tempie, jakby przeczuwał, że po tej stronie rzeczywistości nie będzie miał zbyt wiele czasu. - W rezultacie jego curriculum vitae zawiera tyle punktów, że nie pomieścił by ich życiorys wielu osiemdziesięcio czy dziewięćdziesięciolatków – zauważył ks. Bartkowicz.

Podkreślił, że zmarły kochał mocno Matkę Bożą. To pod Jej jasnogórską ikoną narodziło się jego powołanie. Jej był całe kapłańskie życie wierny. Jej chwałę niestrudzenie głosił. - To na Jej polecenie przyjął jako swoich bliskich tych, których zgromadziła przez charyzmat maryjności wspólnota „Kana Galilejska”. Wspominał często, jak to ks. Wiesław Kwiecień, jego wieloletni mentor, kierownik duchowy mówił kiedyś do młodzieży oazowej, jaką wówczas byli, oby pamiętali, że nie jest to wspólnota na chwilę, przygoda młodości. Ale że to wspólnota na wieczność. Ks. Mirek brał te słowa zawsze bardzo poważnie – podkreślił rektor warszawskiego seminarium.

Kaznodzieja przypomniał, że zmarły kochał piękno, sztukę. Był wielkim pasjonatem, zwłaszcza baroku, w którym się specjalizował. Niestrudzenie wędrował po świecie sztuki. Zabierał do tych wędrówek wszystkich, którzy chcieli się przyłączyć i nie miał dla nich litości, bo chciał by zobaczyli wszystko co się da, by niczego nie przegapili. - Trudno było za nim nadążyć. Mówił często w tym kontekście: Odpoczniemy w niebie.

Ks. Bartkowicz zwrócił uwagę na to, że ostatnim duszpasterskim dziełem ks. Mirka na tej ziemi było rozmodlenie osób, towarzyszących duchowo jego chorobie i umieraniu. Setki osób czuwających przez modlitwę różańcową przy jego łożu boleści, przy jego krzyżu. - Były to tysiące tajemnic różańcowych, medytowanych razem z Maryją. Wszystko w jednej intencji: by żył, by go na tej ziemi zatrzymać choć jeszcze trochę. I co? – pytał kaznodzieja i odpowiedział: - Bóg zawsze wysłuchuje modlitw swych dzieci, jak dobry Ojciec. Albo spełnia prośbę dziecka, albo też mówi mu, dlaczego nie może jej spełnić. Wierzymy, że kiedyś w pełni odczytamy Boży zamiar ukryty w tej śmierci. A tymczasem zanim zrozumiemy wszystko, odczytujemy Ewangelię Jezusa, który do św. Piotra usiłującego Go uratować od śmierci mówił: Nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Do niewiast rozpaczających nad jego nieszczęściem powiedział: Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i waszymi dziećmi.

- Jakieś tajemnicze streszczenie Twojej, Boże, odpowiedzi na nasze modlitwy i pytania znajdujemy w Liście do Hebrajczyków. „Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił gorące prośby i błagania do Tego, Który mógł Go wybawić od śmierci i został wysłuchany dzięki swej uległości.”

W kazaniu rektor WMSD zaznaczył, że w tych dniach ks. Mirek miał być znowu w Rzymie – tak ma zapisane w kalendarzu. - Pewnie planował, jak zawsze podczas pobytu w Wiecznym Mieście w czwartkowy poranek pobiec pod Kolumnadą Berniniego do Bazyliki św. Piotra, przejść obok Piety Michała Anioła, do grobu św. Jana Pawła II, by tam odprawić Mszę św. z Polakami, kultywującymi ten zwyczaj od lat. Nie pobiegł pod Kolumnadą Berniniego, ale być może spotkał po drugiej stronie życia samego Berniniego? Nie przeszedł obok Piety, ale być może pogada już sobie z Michałem Aniołem? Nie odprawił Mszy św. przy grobie Papieża Polaka, ale usiadł z nim przy jednym stole – podkreślił ks. Bartkowicz.

Śp. ks. dr Mirosław Nowak został pochowany w grobie kapłańskim na warszawskich Powązkach.

Ocena: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

U Pana na wieczność

– Kiedy dziś w imię Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego gromadzimy się przy trumnie ks. prał. Stanisława, rozumiemy, że do Boga należał czas i wieczność, tajemnica jego życia i posługi. Dlatego oddajemy go Bogu, od którego go otrzymaliśmy poprzez miłość rodziców i rodzeństwa, miłość i wdzięczność wspólnot, w których pracował i w których do końca swojego życia pełnił posługę Ewangelii i szafarstwa sakramentów w odpowiedzialności za wspólnotę ludzi – mówił abp Wacław Depo podczas Mszy św. pogrzebowej 4 września w kościele św. Wojciecha w Częstochowie.

Wdzięczność za życie i kapłaństwo, otwarte serce i odwagę, radość i życzliwość ks. prał. Stanisława Iłczyka, proboszcza parafii św. Wojciecha w Częstochowie, zgromadziła licznie kapłanów ze wszystkich regionów archidiecezji częstochowskiej, kapłanów z diecezji kieleckiej, kaliskiej, ojców paulinów, rodzinę Zmarłego, osoby życia konsekrowanego, przedstawicieli ruchów, stowarzyszeń, organizacji, szkół oraz wiernych. Eucharystii przewodniczył abp Wacław Depo; wśród koncelebransów byli m.in. bp Andrzej Przybylski i bp Antonii Długosz.

CZYTAJ DALEJ

Prof. Grygiel: Jan Paweł II od początku wiedział, że czeka go zamach

2021-05-13 16:01

[ TEMATY ]

rocznica

zamach

św. Jan Paweł II

Vatican News/ANSA

Prof. Stanisław Grygiel, jeden z najbliższych przyjaciół Karola Wojtyły od czasów krakowskich, wielokrotnie rozmawiał z Janem Paweł II o zamachu na jego życie. „Kiedy opowiadał o tym wydarzeniu, byłem wówczas przekonany, że jestem najbliżej jego świętości. Widział ten zamach, tak jak wszystko inne na co patrzył, w świetle aktu stworzenia, w świetle Miłości stwarzającej człowieka do Miłości. To pozwalało mu dostrzec miłość Boga w tym, co go spotkało” – powiedział w rozmowie z Radiem Watykańskim prof. Grygiel.

Mieszkający od ponad 40 lat niedaleko Watykanu przyjaciel Jana Pawła II, miał wiele okazji, aby rozmawiać z papieżem o wydarzeniach z 13 maja sam na sam. Podkreśla, że nie miał on żadnej traumy po zamachu na swoje życie i nie czuł żalu do Alego Ağcy, któremu od razu przebaczył. W rozmowie z Radiem Watykańskim ujawnia, że papież spodziewał się ataku od początku swojego pontyfikatu.

CZYTAJ DALEJ

Podkarpacki Konkurs On-line

W imieniu organizatorów pragnę serdecznie zaprosić młodzież ze szkół ponadpodstawowych z terenu województwa podkarpackiego do wzięcia udziału w Podkarpackim Konkursie Wiedzy o kard. Stefanie Wyszyńskim "Prymas Tysiąclecia- Człowiek nadziei naszych czasów".

Konkurs odbędzie się 2 czerwca br. o godz. 12:00 ONLINE.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję