Reklama

Kazanie

Najpierw usiąść

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pan Jezus mówi o królu, który ma stoczyć bitwę z drugim królem. Pan Jezus zna doskonale mentalność i sposób myślenia każdego człowieka, zarówno tego najzwyklejszego, jak każdy z nas, jak i możnych tego świata, jakimi wówczas byli królowie. Człowiek, który pragnie postawić dom, najpierw usiądzie i długo oblicza, czy mu starczy pieniędzy. Czyni podobnie jak król przed bitwą, który rozważa, czy ma na tyle wojska. Nas nie czeka wielka bitwa z drugim królem, ale owo "usiąść" - pomyśleć, zastanowić się, zrobić sobie rachunek sumienia - jest zawsze potrzebne. A tym słowem bardzo trudnym, które wymaga od nas szczególnej uwagi, jest to ostatnie zdanie z Ewangelii: "Nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem". Przecież nawet zakonnicy z klasztorów o bardzo surowej regule mają swoje habity, swoją celkę, swoją bieliznę i tyle innych rzeczy, których niejeden biedak nie posiada. Ale Pan Jezus oczekuje od nas tej wewnętrznej gotowości, która dzięki łasce Bożej męczennikom dawała moc zwycięską, a wielu młodym chłopcom, dziewczętom każe opuścić ojca, matkę, aby oddać się na całkowitą służbę Bogu. To nie może być połowiczność: pół serca oddanego gromadzeniu pieniędzy lub szukaniu rozkoszy, a druga połowa Bogu...
Kiedy oddaję całe serce Bogu, wtedy wszystko inne, jak mówi Pan Jezus, będzie nam przydane. Kiedy nade wszystko cenię sobie Jezusową przyjaźń, wtedy i dla każdego człowieka także znajdzie się miejsce w tym moim sercu, tak zwykle ciasnym. Wtedy będę jak św. Paweł, który w więzieniu spotkał zbiegłego niewolnika Onezyma i widział w nim przede wszystkim brata w Jezusie Chrystusie.
W Ewangelii słowa: "Wielkie tłumy szły z Jezusem". A On jest w drodze do Jerozolimy. On wie, co Go tam czeka. Jest to Jego wybór ostateczny. Za Nim jeszcze wielu idzie, niektórzy biegną. Wiele o Nim słyszeli, szukali Go, doświadczyli Jego mocy i miłości osobiście. Doświadczyli Jego mocy nad chlebem, On może go cudownie rozmnożyć. Ma władzę nad złymi duchami - uwalnia spod ich przemocy; nad chorobami - leczy jednym słowem; nawet nad śmiercią, kiedy zmarłym mówi: Wstań! A jednak spotykają Go także złośliwe zarzuty, jakoby mocą księcia złych duchów wyrzucał złe duchy. Stawiają Mu coraz większe wymagania, żądają jeszcze mocniejszych "znaków", które by wszystkich przekonały. A Jezus już nie dokonuje tak wielu cudów, jak na początku, a najbardziej zdumiewa i niepokoi tym, że mówi o własnej bliskiej śmierci. Coraz bardziej bezwzględnie walczą z Nim faryzeusze. A Jezus niestrudzenie i niezmiennie mówi o swoim Ojcu, objawia wprost lub w przypowieściach wolę Bożą, a dziś, jak to słyszeliśmy, żąda trudnej decyzji - wyrzeczenia się wszystkiego, aby stać się prawdziwie Jego uczniem. Podobnie jest i dziś. Wielu, nie tylko ochrzczonych, przyznaje się do Niego, jakby z Nim i za Nim biegli. Niektórzy dyskutują z Jego nauczaniem, jakby chcieli ulepszyć Ewangelię. Jest taka gra o pieniądze pod tytułem "Wszystko albo nic!". Słuchając dziś Ewangelii, przeżywamy takie niepokojące wrażenie, że i z nami Pan Jezus chce grać podobnie: Wszystko albo nic! Bo mówi: "Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem". Można tworzyć cudowne programy społeczne, polityczne, można nimi wielu olśnić, ale my tylko wtedy wybieramy dobrą drogę, kiedy idziemy za Nim. 0

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo – czytamy w Ewangelii

2025-12-31 15:53

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo – czytamy w Ewangelii. Jan Apostoł jest jedynym, który rozpoczyna swoją Ewangelię nie tekstem historycznym, ale jakimś rodzajem poezji czy wręcz śpiewu.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo Jana Chrzciciela o Chrystusie

2026-01-01 08:24

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Madonna dell’Impannata/Rafael/Fot. Ks. Krzysztof Młotek

1 J 2, 22-28

Fragment Pierwszego Listu Jana odsłania spór w obrębie wspólnoty. Autor nazywa adresatów „dziećmi” (teknia) i mówi tonem ojcowskiej troski. W tle stoi doświadczenie odejścia części uczniów i pojawienie się nauczycieli, którzy podważają wyznanie wiary. Stąd ostre słowa: „kłamca” i „antychryst” (antichristos). W sąsiedztwie brzmi też obraz „ostatniej godziny”, czyli czasu rozstrzygnięcia i odsłonięcia serc.
CZYTAJ DALEJ

Św. Charbel - Radykał Bożej Miłości

2026-01-01 21:51

[ TEMATY ]

św. Charbel

św. Charbel Makhlouf

Vatican Media

św. Charbel

św. Charbel

Mówiono o nim, że był jak Księżyc wśród gwiazd. Prowadził niedościgły ascetycznie tryb życia. Jego szczególna zażyłość z Bogiem przejawiała się już za życia, ale najszerzej ujawniła się po śmierci. Dziś jest jednym z najbardziej znanych świętych w Kościele katolickim.

Choć od śmierci św. Szarbela mija w tym roku już 128 lat, popularność maronickiego mnicha w kapturze nie tylko nie słabnie, ale staje się coraz większa. Do grobu św. Szarbela, którego twarz znana jest z jedynego zdjęcia, na którym w niewytłumaczalny sposób został uwieczniony, przybywa rocznie ok.4 mln pątników. Dlaczego ten żyjący w pustelni eremita po swojej śmierci przyciąga tak ogromne tłumy? Skąd bierze się fenomen jego kultu?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję